r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wi-Fi ściśle kontrolowane. USA wypowiada wojnę niezależnemu firmware

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Minął już miesiąc od wprowadzenia przez amerykańską Federalną Komisję Komunikacji (FCC) zaskakujących dla producentów sprzętu Wi-Fi regulacji. Mają oni dołożyć wszelkich starań, by na ich urządzeniach działało jedynie poprawnie zweryfikowane oprogramowanie. Co to znaczy? Ano bardzo wiele – amerykańska administracja wypowiedziała wojnę niezależnemu oprogramowaniu do routerów, a konsekwencje tej wojny, biorąc pod uwagę znaczenie rynku amerykańskiego, będą globalne.

Z perspektywy FCC osoby zmieniające oprogramowanie na swoim sprzęcie Wi-Fi to potencjalni przestępcy, zapewne zainteresowani złamaniem obowiązujących regulacji dla łączności radiowej. Wolne oprogramowanie pozwala im robić rzeczy zakazane, np. wykorzystywać nielegalne kanały w paśmie 2,4 GHz, zwiększać moc nadajnika do zakazanego w danym kraju poziomu, korzystać z dynamicznego wyboru częstotliwości w paśmie 5,3-5,7 GHz i zakłócać działanie radarów meteorologicznych. Nic, że dzięki alternatywnemu firmware, takiemu jak DD-WRT czy OpenWRT użytkownicy mogą zabezpieczyć się przed licznymi lukami w firmowym oprogramowaniu swoich urządzeń, nic że pozwala ono na znacznie efektywniejsze wykorzystanie sprzętu Wi-Fi, zapewnienie mu funkcjonalności o których sam producent nawet nie myślał. Już w przyszłym roku reklamowanie urządzeń podatnych na zmianę firmware będzie zakazane, a sami producenci przed uzyskaniem certyfikatu będą musieli opisać, jak zabezpieczyli swój sprzęt przed „flashowaniem” i instalowaniem niezależnego firmware.

Wprowadzone przez FCC regulacje dotyczą nie tylko routerów, ale wszystkich urządzeń działających w pasmach 5 GHz (tzw. urządzenia U-NII). Oznacza to, że zakazane na mocy nowych przepisów może być także niezależne firmware dla smartfonów czy tabletów, takie jak choćby popularny Cyanogenmod. Automatycznie nielegalne w USA stają się także routery budowane z myślą o OpenWRT, takie jak WRTnode, czy też smartfony dostarczane wraz z Cyanogenenem, takie jak modele firmy OnePlus. Szczęśliwie FCC nie wspomina nic o komputerach osobistych, ale kto wie, czy następnym krokiem nie będzie zakazanie instalacji na laptopach otwartych systemów na bazie Linuksa czy BSD. Wymóg ochrony przed flashowaniem oznacza jednak obowiązek stosowania jakiegoś systemu DRM w urządzeniach z Wi-Fi, więc można się spodziewać, że otwarte linuksowe sterowniki Wi-Fi też trafiłyby na czarną listę.

r   e   k   l   a   m   a

Zwolennicy spiskowych teorii dziejów już teraz mówią, że za nowymi regulacjami stoi NSA, niezadowolone z tego, że klienci mogliby sobie kupić urządzenia, z których łatwo jest usunąć umieszczone tam furtki czy luki w zabezpieczeniach. Nawet jeśli tak nie jest, to na pewno mamy do czynienia ze scenariuszem zapowiadanym kilka lat temu przez Cory Doctorowa. Podczas swojego wystąpienia na konferencji Chaos Computer Congress w Berlinie wspomniał on, że era swobodnej zabawy komputerami jest bliska końca. Władze państwowe w swojej ignorancji długo nie zauważały, jaką potęgą komputery osobiste ogólnego zastosowania obdarzają obywateli, a gdy to już zauważyły, było za późno, nagle komputery stały się kluczowym komponentem infrastruktury.

Jednak wizja obywateli swobodnie modyfikujących oprogramowanie nadajników radiowych, drukarek 3D, samosterujących się aut, nie mówiąc już o opensource'owej genetyce musi być czymś nie do zniesienia dla urzędników – i stąd konieczność zapędzenia dżinna z powrotem do jego lampy. Kwestia piractwa jest w świetle tego wszystkiego drugorzędna, mimo że to właśnie masowe piractwo było pierwszym z bezprawnych czynów, jakie stało się możliwe dzięki komputerom osobistym ogólnego zastosowania.

Nowe przepisy dotyczą oczywiście wyłącznie USA, ale trudno sobie wyobrazić, by producenci sprzętu poszli drogą tworzenia osobnych urządzeń dostosowanych do wymogów amerykańskiej administracji. Prędzej należy się spodziewać zabezpieczonych kryptograficznie bootloaderów, które będą odpowiadały za załadowanie dopuszczonego na danym rynku firmware – bardziej liberalnego w Japonii, restrykcyjnego w USA. Nie oznacza to oczywiście, że zabezpieczeń routerów nie da się złamać, jailbreak smartfonów był możliwy przecież praktycznie od zawsze, ale na pewno ograniczy to skalę takich działań, a o to przecież FCC chodzi.

Zainteresowanych szczegółami w tej sprawie zapraszamy do zapoznania się ze slajdami z prezentacji pt. OpenWRT vs. FCC – forced firmware lockdown?, która miała miejsce podczas tegorocznej konferencji Wireless Battle of Mesh w Słowenii.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.