r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Windows 8 może być ostatnim systemem z rodziny Windows

Strona główna Aktualności

Jeśli wierzyć w fatum wiszące nad Microsoftem, które skazuje co drugi w kolejności wydania system operacyjny tej firmy na bycie klapą (jak Windows Vista), a nawet żałosną porażką (Windows ME), to Windows 8, od którego oficjalnej premiery dzielą nas już tylko dni, rynku raczej nie zdobędzie. Może dopiero Windows 9 okaże się niesamowitym sukcesem, na miarę Windows XP? Nic z tego – przynajmniej według Marca Benioffa, szefa firmy Salesforce.com, który uważa, że Windows 8 to już koniec „okienek”.

Reakcje pierwszych użytkowników na Windows 8 nie są chyba tak dobre, jak chciałoby tego Redmond. Radykalna zmiana paradygmatu interfejsu użytkownika, prowadząca do ujednolicenia widoków oprogramowania dla desktopu, tabletu i telefonu, jest dla wielu zbyt trudna do przełknięcia. Michael Mace, dyrektor zarządzający startupu Cera Technology z Doliny Krzemowej tak to komentuje: Bardzo się martwię, że Microsoft może widowiskowo postrzelić się w stopę. Jego zdaniem wielu zwykłych użytkowników Windows po prostu pogubi się w nowościach oferowanych przez „ósemkę”.

Podobnie mówi Sebastian de With, dyrektor kreatywny firmy DoubleTwist, który ocenił, że Microsoft w poszukiwaniu prostoty poświęcił oczywistość, jak i Raluca Budiu, ekspert od doświadczenia użytkownika z Nielsen Norman Group, według którego wiele rzeczy w Windows 8 jest ukrytych, a gdy użytkownicy je odkryją, będą musieli pamiętać, gdzie one są, będą musieli ciężko pracować i używać tego systemu regularnie.

r   e   k   l   a   m   a

Ci, którzy mieli okazję widzieć w YouTube film nakręcony przez blogera Chrisa Pirillo, ukazujący jakim mozołem było dla jego starszego już ojca korzystanie bez żadnego wsparcia z wersji beta Windows 8, nie będą się dziwili tym wypowiedziom. Ostatecznie, kto chciałby korzystać z interfejsu użytkownika, który zmuszałby go do ciężkiej pracy, szczególnie jeśli poprzedni interfejs, do którego przyzwyczajaliśmy się przez 17 lat od wydania Windows 95, był całkiem dobry?

W tej sytuacji atuty Windows 8, przede wszystkim mniejsze niż w „siódemce” wymagania sprzętowe, mogą się okazać mocno niewystarczające, szczególnie że odczuć to można tylko na słabym sprzęcie, w stylu netbooków czy tabletów z procesorami x86, które nie są przecież typowymi reprezentantami komputerów PC. Wciąż też wątpliwe jest masowe upowszechnienie się ekranów dotykowych na PC – a powód jest całkiem banalny – w czasie pracy wygodniej jest położyć dłonie na klawiaturze i myszy, niż macać pionowy ekran.

Gdyby jednak Microsoftowi udało się nakłonić swoją najważniejszą grupę klientów – tych biznesowych – do przejścia na Windows 8 (pamiętajmy, że wielu z nich wciąż korzysta z Windows XP), sytuacja nie byłaby jeszcze tak zła. Wszelkie niechęci pracowników dałoby się załagodzić nieodzownymi szkoleniami, a cierpieniu dyrektorów finansowych niechętnych wydatkom na szkolenia możnaby ulżyć atrakcyjniejszymi warunkami licencjonowania. Czy jednak biznes potrzebuje nowego systemu operacyjnego? Marc Benioff, szef Salesforce.com, wiodącego dostawcy oprogramowania dla firm w modelu Software-as-a-Service, nie widzi już dla Windows przyszłości.

Podczas ostatniej konferencji Cloudforce Benioff stwierdził bez ogródek: Windows nie ma znaczenia. Jak mogło dojść do takiej katastrofy? To wina upowszechnienia się chmur obliczeniowych i paradygmatu pracy, określanego z angielska BYOD (Bring Your Own Device – przynieś swoje własne urządzenie). Jeszcze kilka lat temu mówiło się o cyklu aktualizacji Windows 7, ale nie będziemy słyszeli już o cyklu aktualizacji Windows 8. Uważam, że to koniec Windows – stwierdził Benioff.

Pracownicy przyszłości mają w wizji szefa Salesforce.com pracować na własnych urządzeniach przenośnych, tabletach, smartfonach i ultrabookach, a to oznacza, że dyrektorzy IT mają dziś znacznie większy wybór, niż kilka lat temu. Windows 8 nie jest już przez nich postrzegany jako nieodzowna aktualizacja infrastruktury informatycznej firmy. W czasach premiery Windows 7 było jeszcze zupełnie inaczej.

Samo Salesforce.com idzie w stronę tej nowej, bezokienkowej przyszłości całkiem śmiało – z pakietem mobilnych aplikacji i platformą deweloperską dla urządzeń z ekranami dotykowymi. Oczywiście pewną część tych urządzeń stanowić będą tablety i smartbooki z Windows RT, ale co z tego? Wystarczy, by urządzenie mobilne uruchamiało obsługującą standardowe technologie przeglądarkę WWW. Czy będzie to maszyna z Androidem, iOS-em, BlackBerryOS-em, czy czymkolwiek innym – dla biznesowych aplikacji Salesforce'a nie będzie to miało żadnego znaczenia.

Oczywiście nie nastąpiłoby to jutro. Zdaniem Benioffa do upowszechnienia się sieci LTE (i kto wówczas będzie potrzebował firmowego Wi-Fi?), przeniesienia kluczowych aplikacji do chmur i tak daleko posuniętej heterogenizacji sprzętu potrzeba jeszcze kilka lat. Windows nie umrze od razu. Będzie umierał powoli, coraz bardziej spychany na margines informatyki. W końcu jeśli nie musisz za coś płacić, to po co za to płacić?

Na koniec jedna ważna uwaga: czytając rewelacje Benioffa warto pamiętać o tym, jaki jest model biznesowy firmy, którą zarządza. Salesforce.com od początku swojego istnienia stoi w całkowitej opozycji do pudełkowego modelu dystrybucji oprogramowania. Dla Benioffa idealnie by było, by nikt nigdy już nie chciał kupić żadnego pudełka z płytą w środku, jedynie płacił mu comiesięczny abonament. Co więcej, aplikacje tej firmy praktycznie nic z Microsoftem wspólnego nie mają – to technologie Oracle'a napędzają serwery Salesforce.com.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.