r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wirtualne gry, rzeczywiste pieniądze

Strona główna Aktualności

Budowa państwa, prowadzenie wojny albo niszczenie potworów może trwać dni, tygodnie i miesiące. Sprzedaż zdobytych w tym czasie wirtualnych zbroi, klejnotów czy pierścieni może być niezłym interesem w rzeczywistym świecie.

Producenci zarabiają na grach komputerowych krocie: zysk netto koreańskiej spółki NCSoft (producent takich gier jak "Lineage" czy "City of Heroes") wyniósł w 2003 r. 105 mln dol., a amerykańska Electronic Arts (producent m.in. słynnych "Simsów") zarobiła w zeszłym roku na czysto ponad 557 mln dol.

Jednak na grach mają szansę dorobić się również zwykli klienci. Wystarczy, że ułatwią życie innym graczom, którzy w zakamarkach wirtualnego świata szukają np. skutecznej broni na paskudne potwory albo cudownego leku, który wydłuży żywot ich postaci. Sprzedaż wirtualnej zbroi, klejnotów, pierścieni czy innych tego rodzaju gadżetów, a nawet całych postaci, może być niezłym interesem. I nie ma znaczenia, że taki rycerz w rzeczywistości nie istnieje, skoro niektórzy są gotowi zapłacić za niego nawet całkiem realne 500 zł.

Więcej na ten temat można przeczytać w ciekawym artykule opublikowanym na łamach portalu Gazeta.pl.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.