r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wstępniak na nowy tydzień: nielegalne kopiowanie – fundament przemysłu i prosperity?

Strona główna AktualnościDOBREPROGRAMY

W trakcie ostatniego odcinka dobreprogramy na żywo, dostałem od naszego Czytelnika ciekawe pytanie. Dotyczyło ono oceny działalności organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, takich jak ZAiKS – w szczególności tego, czy nie nadużywają swojej pozycji. Odpowiedziałem w tonie społecznego i gospodarczego darwinizmu, ale nie jestem zadowolony z tej odpowiedzi. Było to trochę pójście na łatwiznę.

Rick Falvinge z szwedzkiej Partii Piratów przytoczył w swoim ostatnim felietonie historię okropnego przestępcy z XVIII wieku, niejakiego Samuela Slatera. W określeniu okropny przestępca nie ma żadnej przesady. Były to czasy, w których Imperium Brytyjskie traktowało swoje kolonie wyłącznie jako źródła surowców, zakazując rozwijania w nich przemysłu. Tymczasem Slater nauczył się na pamięć schematów maszyn brytyjskiej fabryki włókienniczej, a następnie przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie odbudował całą fabrykę z pamięci, by stać się Ojcem Amerykańskiej Rewolucji Przemysłowej.

I tak oto piractwo (we współczesnym sensie, naruszenia własności intelektualnej), stało się fundamentem, na którym wyrosła potęga Stanów Zjednoczonych. Nie trzeba tu Falvinge'a, by zrozumieć, czym była polityka Londynu wobec kolonii. To nic innego jak protekcjonizm czystej wody, w którym pozaekonomiczne (militarne, prawne) środki były wykorzystywane do rozwiązywania problemów ekonomicznych.

r   e   k   l   a   m   a

W wieku XXI ludzie są wciąż ludźmi. Wciąż problemy stricte gospodarcze próbuje się rozwiązać za pomocą prawa czy zinstytucjonalizowanej przemocy. I tak samo jak w wypadku Slatera, nie przynosi to zauważalnych efektów. W obliczu kurczących się przychodów z gwarantowanego im przez państwo monopolu, beneficjenci obecnego porządku prawnego poszukują nowych źródeł dochodu. Zamiast jednak postawić na przedsięwzięcia, które wnosiłyby na rynek jakąś dodatkową wartość, wpadają na takie pomysły, jak opodatkowanie tzw. opłatą reprograficzną tabletów i smartfonów.

Nie ma w naszym społeczeństwie żadnej dyskusji nad konsekwencjami piractwa dla gospodarki. Spotkać można jedynie jednostronne komunikaty, z których można się dowiedzieć jedynie o ogromnych stratach, jakie ponosimy wszyscy (?) wskutek działalności piratów. Sporadycznie można przeczytać felieton taki jak Falkvinge'a, z którego dowiedzieć się można, że nielegalne kopiowanie tworzy nowe miejsca pracy i prowadzi do gospodarczego wzrostu. Zarówno w jednym, jak i w drugim wypadku brakuje solidnej analizy formalnej problemu, przeprowadzonej przez ekonomistów, ekspertów od teorii gier. To raczej nie mówienie jak jest, ale jak chciałoby się, by było. I to wszystko w czasach, gdy kraje Unii Europejskiej dostają zalecenie, by wliczać do swojego PKB przychody z prostytucji i handlu narkotykami. Czemu zatem nie z naruszania własności intelektualnej?

Czemu ten temat podejmuję we wstępniaku? Choćby z tego powodu, że samo istnienie naszego portalu jest dowodem na to, że i bez protekcjonizmu, bez przemocy można wyjść naprzeciw interesom wszystkich stron. Udostępniając zgodnie z warunkami licencji bogatą bibliotekę oprogramowania nie stawiamy żądań naszym użytkownikom, nie każemy płacić za dostęp. Wnosimy na rynek wartość dodaną, przynosząc korzyści i internautom i producentom oprogramowania. Czy organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi nie powinny od nas się uczyć, jak działać, by nie budzić wrogości? Jestem przekonany, że pomimo wszystkich działań mających na celu zaostrzenie prawa, intensywniejszą walkę z piractwem, za kilkanaście lat te protekcjonistyczne praktyki w Sieci, za którymi stoją przede wszystkim Stany Zjednoczone, skończą się tak, jak skończył się monopol Wielkiej Brytanii na przemysł. Dziś gospodarcze serce świata bije w Chinach, a wszyscy wiedzą, jak Chińczycy podchodzą do kwestii własności intelektualnej. To nie jest wartość rozpoznawana przez konfucjańską etykę. Zostaną w tej nowej gospodarce swobodnego obrotu informacją tylko ci, którzy potrafią dostarczyć wartość dodaną.

Z tej wartości dodanej od nas zaproponuję Wam w tym tygodniu bliższe przyjrzenie się SteamOS-owi, możliwościom zintegrowanej grafiki od AMD i jeśli chochliki redakcyjne pozwolą, wykorzystaniu OpenCL do przyspieszenia działania popularnych aplikacji. Postaramy się też wyciągnąć jak najwięcej z odtwarzacza XBMC/Kodi, zainstalowanego na niedawno zbudowanym komputerku HTPC.

Zapraszam do lektury!

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.