r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wstępniak na nowy tydzień: powitajmy naszego nowego Internet Explorera 6

Strona główna AktualnościDOBREPROGRAMY

Nie tak to miało wyglądać. Gdy World Wide Web przekształcał się z pajęczyny hipertekstu w sieć aplikacji i multimediów, a przeglądarki z czytników dokumentów w kompletne platformy uruchomieniowe, takie systemy operacyjne w miniaturze, twórcy tego nowego software'owego świata obiecywali, że powstaje oto jedna platforma dla wszystkich. Nieważne czy korzystasz z Windows, Androida, Linuksa czy OS X. Nieważne czy wolisz Firefoksa, Safari, Chrome czy IE. Wystarczy by twoja przeglądarka była zgodna z wyznaczonymi przez W3C standardami, byś mógł cieszyć się tym webowym oprogramowaniem i zapomnieć o binarnych wtyczkach pokroju Silverlighta czy Adobe Flasha.

Gdy jednak producenci przeglądarek prześcigali się w oddawaniu hołdów nowemu bożkowi o nazwie HTML5, szybko okazało się, że ideologia otwartego Webu swoje, a biznesowe realia swoje. Pierwszym problemem okazały się kodeki, które miały być wykorzystywane do odtwarzania tych wszystkich internetowych multimediów. Kilka lat patentowych kłótni, przepychanki między Mozillą, Google i Microsoftem doprowadziły do tego, że wciąż bez wtyczki Flasha, przynajmniej na desktopie, za wiele nie zobaczysz. Potem przyszły spory o stosowanie producenckich prefiksów w arkuszach stylów CSS – jakoś tak się stało, że coraz więcej projektantów zaczęło tworzyć witryny i aplikacje nie z myślą o standardach, lecz z myślą o uruchamianiu ich na przeglądarkach z cieszącym się coraz większą popularnością silnikiem WebKit.

By było zabawniej, Google uruchomiło swój sklep z oprogramowaniem dla Chrome – gdzie oprócz rozszerzeń poczesne miejsce zajmowały aplikacje działające tylko w Chrome (np. korzystające z Native Clienta, czyli chromowej wtyczki do uruchamiania natywnego kodu w przeglądarce), potem rozpoczął się kolejny etap, towarzyszący powolnemu wycofywaniu Silverlighta i Flasha – spory o stosowanie mechanizmów ochrony praw autorskich DRM, Mozilla pokazała podzbiór JavaScriptu zoptymalizowany dla Firefoksa, na którym dzięki skrośnym kompilatorom można było przenosić z niezłą wydajnością programy pisane w C/C++. Nie ma co wspominać o jakichś zaawansowanych interfejsach programowania HTML5 czy sterownikach graficznych do WebGL, nie było zgody nawet w kwestii obsługi formatów grafiki rastrowej.

Tak więc każdy producent przeglądarki po swojemu budował to, co dziś modnie nazywa się (nie wiedzieć czemu) „ekosystemem”, tak jakbyśmy nie mieli dość „ekosystemów” poszczególnych systemów operacyjnych. Twórcy oprogramowania webowego, nie licząc tych, którzy zamknęli się w Chrome Web Store, starali się jakoś obejść te wszystkie niekompatybilności – jeśli standardy nie dawały rady, stosowano rozmaite javascriptowe biblioteki (tzw. shimy, polyfille czy fallbacki), by zapewnić kompatybilność z najpopularniejszymi przeglądarkami na rynku.

r   e   k   l   a   m   a

Ale po co się bawić w jakieś standardy czy obsługę wszystkich przeglądarek, skoro znów mamy jedną przeglądarkę? Popularność Chrome rośnie z miesiąca na miesiąc, napędzana nie tylko marketingiem samego google'owego browsera, ale też powiązanych z nim usług i urządzeń mobilnych z Androidem, gdzie stał się on się w praktyce domyślną przeglądarką. Może więc po prostu robić strony i aplikacje tylko na Chrome? I na bazie takich właśnie założeń w zeszłym tygodniu zadebiutowała webowa aplikacja WhatsApp, jednego z najpopularniejszych komunikatorów na świecie. Czy to jest jednak jeszcze aplikacja webowa?

Nie jestem jakimś zagorzałym użytkownikiem WhatsApp, w zasadzie uruchamiam tę aplikację tylko od święta, by zobaczyć, co się zmieniło. Tym razem trzeba przyznać, że powiązanie aplikacji mobilnej i „chromowej” udało się całkiem dobrze, parowanie ich za pomocą kodów QR jest dopracowane i wygodne – mamy usługę bez loginów i haseł, kodów jednorazowych czy kopiowania jakichś tokenów. Nakieruj kamerę smartfonu na ekran i zeskanuj kwadracik QR. Interfejs jest prosty i wygodny, widać że to masowa usługa dla setek milionów, jeśli nie miliardów użytkowników… o ile korzystają ze słusznej przeglądarki. Rzekomo webowy WhatsApp okazuje się być aplikacją tylko-dla-Chrome. Użytkownicy innych przeglądarek zobaczą coś takiego:

I tak oto wraca stary niedobry komunikat strona do działania wymaga Internet Explorera 6+. Co takiego potrafi Chrome, czego nie umie Internet Explorer, Firefox, czy nawet (korzystające z pokrewnego silnika) Safari? Ano potrafi coś, czego w ogóle nie powinno potrafić. Chwila z narzędziami deweloperskimi Chrome wystarczy, by znaleźć winowajcę, metodę requestFileSystem(). Dla niewtajemniczonych w arkana webdeweloperki – mamy tu do czynienia z wywołaniem interfejsu programowania, który kiedyś miał pozwolić na czytanie i zapisywanie lokalnych plików przez aplikacje webowe. FileSystem API nie znalazł jednak nigdzie poza Chrome uznania i zastosowania – i został przez standaryzacyjne konsorcjum W3C wyłączony z listy standardów.

Dlaczego twórcy WhatsAppa zastosowali przestarzałe, niekompatybilne z niczym innym rozwiązanie – nie mam pojęcia. Lenistwo, ignorancja, spisek na najwyższych szczeblach Facebooka (właściciela WhatsAppa) i Google? Któż to wie... podobno w przyszłości webowy klient ma być kompatybilny z innymi przeglądarkami, co jednak oznacza konieczność jego przepisania od podstaw. Póki co webowa aplikacja każe pobrać Chrome. Ciekawostka – aplikacja nie działa w Chromium 39, za to działa już w Chromium 40. Czyżby przestarzałe API zniknęło – i zostało przywrócone w opensource'owej podstawie Google Chrome?

Trzeba przyznać, że tym razem w Sieci pojawiło się sporo niezadowolonych komentarzy. Na pewno więcej, niż było w wypadku świętej krowy amerykańskich mediów IT, serwisu Netflix, który też jest dziś Chrome-only, a mimo to nawet wśród użytkowników Linuksa wywołuje entuzjazm godny lepszej sprawy (w końcu mogą swoje seriale legalnie oglądać na swoim Linuksie, zamiast kalać się uruchamianiem Windows, czy nie daj Boże, piractwem). A co z w wiarą w otwartą i wolną Sieć?

Cóż, ze swojej strony mogę się tylko cieszyć, że dobreprogramy.pl dobrze działają we wszystkich zgodnych ze standardami przeglądarkach. Zapraszam do kolejnego tygodnia z naszym i Waszym portalem.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.