r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wstępniak na nowy tydzień: prosty komunikator cenniejszy niż sztuczna inteligencja

Strona główna AktualnościDOBREPROGRAMY

To już ostatni mój wstępniak w tym 2014 roku, i nawet gdybym chciał, jakoś nie potrafię uniknąć tematyki z tym związanej. Jeszcze przed świętami rozpoczęliśmy prace nad bardziej kompleksowym podsumowaniem tego roku w świecie IT, a ja zastanawiam się do tej pory, co przedstawić jako jego najważniejsze, definiujące wydarzenie, które będzie pamiętane w przyszłych latach i kojarzone z rokiem 2014. Wydarzyło się przecież niemało rzeczy znamiennych. Pożegnaliśmy Windows XP, dostaliśmy Windows 10 i otwarty .NET, rynek zalały wszelkiej maści smart-zegarki i smart-opaski, Google zostało uznane przez Parlament Europejski za monopolistę, którego należałoby podzielić – a to przecież tylko wierzchołek góry lodowej. Przeglądając te wszystkie newsy, które publikowaliśmy na łamach dobrychprogramów nabrałem jednak przekonania, że zupełnie gdzie indziej trzeba szukać tego co ważne.

2014 był w branży IT rokiem szastania pieniędzmi, i to na rzeczy dość niewytłumaczalne. By użyć marketingowego określenia: skonsumeryzowaliśmy się do granic możliwości. Czy w ogóle na poważnym biznesie komputerowym ktoś jeszcze może zarobić? Informatyczni potentaci, tacy jak IBM i HP, dwoją się i troją, przygotowują wielkie restrukturyzacje, by wyjść z dołka, znów zacząć zarabiać. Robią rzeczy niezwykłe, IBM ma swoją sztuczną inteligencję Watsona i neuromorficzne czipy, HP pracuje nad przełomową architekturą sprzętową, w której memrystorowa pamięć zastąpi i RAM i pamięć masową komputera – ale to wszystko (przynajmniej na razie) nie przekłada się na pieniądze.

Pieniądze są gdzie indziej. W tym samym czasie niejaki Mark Zuckerberg kupuje za równowartość 19 mld dolarów mobilny komunikator WhatsApp. Równowartość, bo zapłacono nie pieniędzmi, ale akcjami Facebooka. Wciąż jednak żaden analityk z Wall Street nie potrafi powiedzieć, w jaki sposób ten wydatek miałby się kiedykolwiek zwrócić. To już bardziej zrozumiała wydaje się transakcja sprzed trzech lat, kiedy to Microsoft kupił Skype za 8,5 mld dolarów. Do tej pory się to nie zwróciło, ale przynajmniej Skype staje się komunikacyjnym „klejem” dla rozmaitych usług Microsoftu. Wtedy mówiono, że jest to biznesowa okazja, w tym roku szef Facebooka powiedział o WhatsAppie – to niewiarygodnie wartościowe. Kto bogatemu zabroni? Do swojej listy zakupów Zuckerberg dołożył jeszcze twórców tych słynnych gogli wirtualnej rzeczywistości Oculus Rift. Okazały się niemal dziesięciokrotnie mniej warte, niż komunikator, przyszło za nie zapłacić jakieś 2 mld.

r   e   k   l   a   m   a

Od Oculus Rifta nieco droższy okazał się Minecraft. Za najpopularniejszą grę w historii ludzkości, wraz z jej całym studiem deweloperskim, Microsoft zapłacił jakieś 2,5 mld dolarów. Satya Nadella uzasadnił zakup tym, że Minecraft to otwarty świat prowadzony przez dynamiczną społeczność, pełen nowych okazji. Twórca Minecrafta przelicytował następnie znane gwiazdy estrady, by kupić sobie w dzielnicy celebrytów w Beverly Hills dom za 70 mln dolarów – i sam został celebrytą, chyba pierwszym człowiekiem z branży gier komputerowych, o których pisały serwisy plotkarskie. Teraz, by utrzymać się na fali sławy, będzie musiał doczekać się wycieku swoich zdjęć z jakiejś chmury dla celebrytów.

Możliwe, że ta cała zakupowa rozrzutność wielkich amerykańskich graczy w tym roku też się skończy. Po obu stronach oceanu władze wzięły się za uszczelnianie luk w prawie podatkowym, dzięki którym firmy te płaciły miliony, zarabiając miliardy. Wielka Brytania już obiecuje specjalny 25-procentowy podatek dla ponadnarodowych korporacji, które robią duże interesy w tym kraju, idąc w ślady Hiszpanii i Niemiec. Ale i na to specjaliści od optymalizacji podatkowej obiecują znaleźć sposoby.

Jaka stąd refleksja? Jeśli dziś robić coś w IT z myślą o wielkich zyskach, to lepiej niech to nie będzie nic zbyt ambitnego. Pieniędzy nie ma w nowych architekturach procesorowych, nowych kompilatorach, nowych bazach danych, nowych systemach operacyjnych – te wszystkie rzeczy stały się towarem, który nie budzi już żadnej większej ekscytacji. Pieniądze są tylko w tych produktach, które zainstalują miliony, a może lepiej miliardy, na swoich urządzeniach. W tym celu trzeba szukać najniższego wspólnego mianownika. I coś czuję że tak będzie wyglądał rok 2015, będzie pogonią za upraszczaniem i trywializowaniem.

Obyśmy takim trendom się nie poddali, bo obawiam się, że przyniosą one nam tylko śmierć z nudów. Zapraszam do spędzenia ostatnich dni tego roku z nami – będziemy się starali przynieść Wam coś więcej, niż tylko najniższy wspólny mianownik.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.