r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Zawód szczurołap

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Jak wszyscy wiemy, w większości RPG-ów dzielny gracz ma do wyboru wiele klas postaci. Możemy, w zależności od dzieła, przebierać wśród różnego rodzaju barbarzyńców, wojowniczych mnichów (którymi zazwyczaj nikt nigdy nie gra), łuczników, włóczników, włóczykijów, czarodziei, złodziei, dobrodziei i czego tam jeszcze ludzki umysł nie jest w stanie wymyślić w tej kwestii. Klasa jednak nie stanowi o tym, kim postać jest w rzeczywistości (wirtualnej, oczywiście). Gracz z uśmiechem na ustach wykonuje mnóstwo dziwnych zadań wymyślonych przez twórców gier, udając przy tym, że jest na przykład rycerzem; zadań, które z rycerzowaniem mają tyle wspólnego, ile pstrykanie kapsli z Panzer General.

Twórcy gry tworzą pewne ramy, w których porusza się grający. Szczególnie widać to na przykładzie komputerowych gier fabularnych, w przypadku których możemy zastosować pojęcia znane nam wszystkim ze znienawidzonych lekcji polskiego. Szczególnie chodzi mi tutaj o takie wynalazki, jak świat przedstawiony i postaci. Producenci kreują pewien określony świat, w który wrzucony zostanie gracz reprezentowany przez wybraną przez siebie postać. Takiego bohatera możemy w większości produkcji stworzyć sami (żeby tylko wspomnieć o grach z serii The Elder Scrolls, Baldur’s Gate, czy Fallout) lub tez zostanie nam on bezwzględnie przypisany (częściowo było to zastosowane w genialnym Planescape: Torment). Zajmijmy się jednak tą pierwszą opcją, gdyż interesuje nas przecież nie odgrywanie sztywnego scenariusza, ale scenariusza pozornie otwartego, pozostawiającego nam dwulicowo tak zwany wybór. [image source="Galerie/Inne/Zawod_Szczurolap_Galeria:2997" mode="normal"]

Stworzyliśmy więc naszego dzielnego wojaka i odważnie stawiamy pierwsze kroki w komputerowym świecie przedstawionym gry. Przeglądamy statystyki oraz umiejętności postaci, planujemy drogi rozwoju, zastanawiamy się, jak chcemy pokierować losami naszego wirtualnego przedstawiciela. Czujemy się trochę jak w papierowych RPG, a nawet może i lepiej, gdyż, tak naprawdę, nie jesteśmy zdani na kaprysy istoty ludzkiej zwanej Mistrzem Gry. Jeśli chodzi o rozpatrywanie sporów i obsługiwanie mechaniki danego tytułu to w komputerowych odpowiednikach gier fabularnych Mistrza Gry zastępuje komputer, a w materii rozwiązań fabularnych i świata przedstawionego rolę tą sprawują sami twórcy produkcji. Wirtualna zabawa ma ogromną przewagę nad pen&paper, gdyż możemy obejrzeć przedmioty w naszym ekwipunku, zmienić wygląd postaci tak po prostu, przeciągając nowe przedmioty na rączkę, czy nóżkę przyszłego zbawcy ludzkości.

r   e   k   l   a   m   a
1 2 3 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.