r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Zjedliśmy śniadanie z Motorolą. Jej smartfony trzeciej generacji są świetne, ale…

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Gdy pod koniec lipca Motorola zaprezentowała trzecią generację swoich smartfonów, wybuchła fala entuzjazmu. Trzeba przyznać, że niebezpodstawnie: przedstawiciele firmy ogłosili, że wkrótce na rynek trafią urządzenia, które oferując dobrą lub bardzo dobrą specyfikację, niezmodyfikowanego Androida oraz najlepszy aparat w swojej klasie, będą jednocześnie kosztować o połowę mniej od podobnych smartfonów konkurencji. Na fali optymizmu udaliśmy się zatem do Warszawy, gdzie miało miejsce spotkanie z menedżerem firmy Martinem Zuehlsdorfem, który przywiózł ze sobą kilka egzemplarzy Moto G, Moto X Play i Moto X Style oraz garść praktycznych informacji. Wnioski można podsumować wyświechtaną filmową frazą: mamy dobre i złe wiadomości.

W takiej właśnie kolejności je poznacie. Zuehlsdorf rozpoczął swoje wystąpienie od pochwalenia się 118-procentowym wzrostem liczby sprzedanych Motoroli w ciągu ostatniego roku. Trzeba przyznać, że należąca do Lenovo firma, znajdująca się jeszcze przed kilkoma laty na skraju upadku, dzięki nowym smartfonom cieszy się coraz większym powodzeniem. Jest to w dużej części zasługą nietypowej, ale skutecznej polityki – skromne portfolio niedrogich urządzeń z „czystym” Androidem znalazło duże uznanie także w Polsce. Czy sukces powtórzy się w przypadku trzeciej generacji Moto?

Jak pisaliśmy w momencie ogólnoświatowej premiery nowych Motoroli, trzecia seria poszerzy dotychczasową ofertę firmy o trzy smartfony: Moto G, Moto X Play i Moto X Style. Będą one się oczywiście różnić specyfikacją techniczną, wielkością oraz ceną. Dotychczas dysponowaliśmy jedynie informacjami o cenach na amerykańskim rynku, jednak podczas spotkania z Zuehlsdorfem jasne stało się także, jak sprzedaż nowych Moto będzie odbywać się w Polsce.

r   e   k   l   a   m   a

Nowa Moto G, najtańsza i najmniej zaawansowana technicznie, choć posiadająca niemało przyciągających uwagę cech, jest już dostępna na polskim rynku. Na jej pokładzie znajdzie się czterordzeniowy Snapdragon 410 oraz 1 GB RAM-u. Podczas amerykańskiej prezentacji dowiedzieliśmy się, że urządzenie będzie dostępne w dwóch wariantach: z pamięcią masową o pojemności 8 lub 16 GB, którą będzie można powiększyć za pomocą kart microSD. Niestety w Polsce dostępna jest jak na razie tylko mniej pojemna wersja. Smartfon ma też pięciocalowy wyświetlacz o rozdzielczości 720p, baterię o pojemności 2740 mAh, główną kamerę o rozdzielczości 13 megapikseli i frontową o rozdzielczości 5 megapikseli.

W pewnych aspektach Moto G będzie jednak uboższa niż jej odpowiednik z serii drugiej z powodu cięcia kosztów, które pozwoliły na sprzedaż smartfona na amerykańskim rynku za około 180 dolarów. Najbardziej widoczną, czy raczej słyszalną, różnicą jest brak przedniego głośnika stereo. Ponadto w kamerze brakuje stabilizacji obrazu. Moto G zyskała za to klasyfikację IPX7, która pozwala na całkowite zanurzenie urządzenia w wodzie do pół godziny. Motorola zdecydowała także, że w nowej serii Moto już najtańszy model będzie obsługiwał sieć LTE.

W przypadku Moto X Play specyfikacja prezentuje się bardziej zachęcająco. Na ekranie o rozdzielczości 5,5 cala i rozdzielczości Full HD będzie można oglądać efekty pracy ośmiordzeniowego Snapdragona 615 z dostępem do 2 GB RAM. W środku znajdzie się bateria o imponującej pojemności 3630 mAh. Według Martina Zuehlsdorfa, ma to pozwolić kosztującemu w Stanach około trzystu dolarów smartfonowi na dwie doby pracy na jednym ładowaniu, nawet w przypadku najbardziej wymagających użytkowników. Jednym z najważniejszych argumentów sprzedażowych Motoroli jest kamera o rozdzielczości 21 megapikseli, która według zapewnień przedstawicieli firmy jest najlepsza w swojej klasie. Na urządzeniu można będzie zapisać, w zależności od wariantu, od 16 do 32 GB danych. W Polsce będzie, przynajmniej początkowo, dostępny, jedynie wariant pierwszy – ma on trafić do sklepów już pod koniec tego miesiąca.

Modelem z najwyższej półki (ale nie cenowej – cena w USA to około 400 dolarów) w trzeciej serii Motoroli jest Moto X Style, którego specyfikacja prezentuje się rzeczywiście imponująco i może konkurować z liderami rynku. Wyświetlacz Style’a ma przekątną o długości 5,65 cala w rozdzielczości 1440p. Już ten element przyciąga uwagę – przy zaledwie pobieżnym przeglądzie funkcji urządzenia zwraca uwagę żywość barw, bardzo wysoki kontrast i ostrość.

W Moto X Style znajdzie się sześciordzeniowy Snapdragon 808, nieco mniejsza niż w przypadku modelu Play bateria o pojemności 3000 mAh oraz 3 GB RAM. Style, jeśli chodzi o pamięć masową, wystąpi w aż trzech wariantach: 16, 32 i 64 GB. Jak już zapewne Czytelnicy się domyślają, nad Wisłą w momencie premiery będzie dostępna tylko pierwsza opcja. Jak przystało na urządzenie z najwyższej półki, Moto X Style będzie posiadał ten sam, co w przypadku Play najlepszy aparat w swojej klasie. Trudno to jednak stwierdzić jedynie na podstawie poddanych obróbce zdjęć będących elementem prezentacji. Ponadto wymienne części obudowy będą dostępne w wariantach wykonanych z bardziej przyjemnych dla oka i dłoni materiałów, czyli na przykład ze skóry lub drewna, których jednak podczas prezentacji na spotkaniu zabrakło. Style trafi do polskich sklepów we wrześniu.

Jak już pewnie zauważyła część Czytelników, dotychczas podane w artykule ceny dotyczyły amerykańskiego rynku, brakło natomiast tych, w jakich nowe Moto będą dostępne na rynku polskim. Jak zostało zaznaczone na wstępie, z Warszawy przywieźliśmy dobre i złe wieści i w takiej kolejności je prezentujemy. Być może w bardziej zwięzłej i konkretnej formie będą one łatwiejsze do przełknięcia:

  • Moto G – 900 zł
  • Moto X Play – ok. 1500 zł
  • Moto X Style – ok. 2300 zł

Przypomnijmy Czytelnikom, że jednym z najczęściej powtarzanych podczas prezentacji sloganów (tuż obok najlepszego aparatu w swojej klasie) było stwierdzenie, że Motorola, co szczególnie dotyczy oczywiście Style’a, oferuje telefony mogące z łatwością konkurować z najlepszymi Samsungami czy iPhone'ami i kosztujące jednocześnie o połowę mniej. Wielka szkoda, ale w przypadku polskiego rynku (w odróżnieniu od USA), taki argument jest po prostu fałszywy.

Oczywiście można stwierdzić, że Motorole i tak są znacznie tańsze niż na przykład Galaxy S6. Przypomnijmy jednak pewien cytat z jednego z najpopularniejszych dramatów polskiej literatury: Chińczycy trzymają się mocno. Chodzi tutaj przede wszystkim o Xiaomi, które oferując świetne urządzenia, spełnia obietnice Motoroli dotyczące ceny, a często nawet podnosi poprzeczkę.

Zadaliśmy więc Martinowi Zuehlsdorfowi pytanie zwracające uwagę na tę kwestię: wielokrotnie odnosił się on do konkurencji w postaci Apple i Samsunga, ale istnieją przecież jeszcze dalekowschodni producenci, z Xiaomi na czele. W czym Motorola jest lepsza od chińskich smartfonów? Bo w przypadku polskiego rynku na pewno nie jest to cena.

Sympatyczny Niemiec udzielił bardzo wymijającej odpowiedzi, która była dość rozczarowująca. Stwierdził on, że Motorola realizuje swoją własną koncepcję smartfona, nie bacząc na konkurencję, a celem firmy nie jest konkurowanie z flagowcami. Ponadto wychodzi on z założenia, że Xiaomi realizuje to, co realizuje Xiaomi, a Motorola realizuje to, co Motorola.

Jest to o tyle kuriozalne, że duża część jego wystąpienia opierała się na porównaniach z konkurencją, szczególnie z Galaxy S6. Zuehlsdorf poinformował między innymi, co rzeczywiście jest imponującym osiągnięciem, że już kwadrans ładowania nowych Motoroli pozwoli im na kolejne dziesięć godzin pracy urządzenia na baterii. Miał być to wynik kilkukrotnie lepszy, niż uzyskany za pomocą podobnej techniki szybkiego ładowania opracowanej przez Samsunga.

Nic nie zapowiada także, aby w przyszłości nad Wisłą była dostępna usługa Moto Maker. Pozwala ona na zakup urządzenia wizualnie dostosowanego do preferencji użytkownika. Za pomocą uruchamianego w przeglądarce narzędzia, przyszły posiadacz którejkolwiek z nowych Motoroli, może np. w USA zakupić smartfon w wybranym przez siebie kolorze oraz dostosować materiał. Zamiast tego, Polacy będą mogli zakupić pakiet obudów (w zestawie od jednej do trzech), którego ceny zaczynają się od 50 zł.

Podsumowując wyniesione ze spotkania wnioski, należałoby się odnieść do powtarzanej w kółko frazy o najlepszym aparacie fotograficznym. Zdjęcia wykonane za pomocą 21-megapikselowej kamery rzeczywiście robią bardzo dobre wrażenie, trudno jednak gołym okiem i na pięciocalowym wyświetlaczu jednoznacznie stwierdzić, czy w jakimkolwiek aspekcie są lepszej jakości, niż te zrobione choćby iPhonem 6. Dość ciekawy jest także fakt, że Moto Play i Style mają mieć najlepsze aparaty w swojej klasie, czy też – jak później skonkretyzowano – plasujące się w pierwszej trójce smartfonów dostępnych na rynku. Co jednak w przypadku nowych Moto oznacza „swoją klasę” – flagowce Samsunga i Apple? Telefony w cenach od 1500 do 2200 złotych? Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Zwłaszcza, jeśli wyjść z założenia, ze Motorola na konkurencję nie baczy i realizuje swoją wizję.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.