W gąszczu burzliwych dyskusji dotyczących ostatnich nie-do-końca-legalnych działań (DDoS) sfrustrowanych internautów warto zwrócić uwagę na trochę z innej beczki, choć powszechny, problem współczesnego oprogramowania komputerowego.
Świeżo upieczony programista oczekuje bowiem, niemalże natychmiast, widocznych rezultatów swojej pracy (czyt. kolorowych, wielofunkcyjnych okienek wykonujących bardzo ważne rzeczy). I tak, jak grzyby po deszczu pojawiają się programy (małe i duże) zawierające błędy i niedopatrzenia. Może to kwestia dobranej do projektu metodologii programowania, może wynika to z chęci jak najszybszego wdrożenia na rynek produktu, a może zupełnie coś innego? Jaka by nie była przyczyna takiego stanu rzeczy, problem "błędów w oprogramowaniu" dotyczy każdego programisty.
Swego czasu podjąłem próbę wytłumaczenia osobie z poza środowiska tęgich głów "dlaczego niektóre programy się tak wieszają?". Choć zdaję sobie sprawę z tego, że w paru miejscach musiałem minąć się z rzeczywistością aby uzyskać pożądany efekt (czyt.