Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Niepewność tożsamości płciowej a emocjonalna wrażliwość blagowa jako subiektywna ocena kultury sieciowej - cz 1 - grupy użyszkodników

Temat jest oczywiście tematem z "palca" (dzięki @januszek :)), jednak kiedy zastanawiałem się jak wesoło opisać sobie problem trolli, podszywających się pod "innych", okazało się, że pomimo występujących w większości wypadków "dowcipnisiów" problem wcale nie jest taki wesoły jak wydawało się na pierwszy rzut oka.
Grupy użytkowników podszywających się pod wyimaginowane postacie dzielę na:

Bardzo chciał(a)bym a boję się

Ileż to ludzi jest takich, którzy maja sporą wiedzę, niezłe doświadczenie i ... i właśnie, blokadę emocjonalna, nie potrafią się otworzyć, wypowiedzieć publicznie, nie będę się zagłębiał w podłoże takiej postawy, wystarczy stwierdzenie, ze tacy ludzie są.

Nie mam pojęcia o co chodzi, ale napisać warto

Sporo jest też tzw. "specjalistów", którzy wiedzą że dzwoni, ale nie mają pojęcia, w którym kościele, takim ludziom wydaje się, że można błysnąć, ale koniecznie pod podszewką kogoś innego, wtedy albo okaże się, że taka osoba może się lansować jako "wszystko wiedząc(a)y" lub olać spalone konto i brać się za nowe.

Zawsze będę hejterem

To jest najgroźniejsza i kierująca się najniższego poziomu pobudkami grupa, przedstawiciele tej grupy z oczywistych względów rzadko używają prawdziwych kont.

Jestem trollem i mam to we krwi

W zasadzie, to na tej grupie miałem się skupić i tą właśnie grupę obsmarować :)
Oczywiście każda z tych grup charakteryzuje się trochę inną formą pisania, jednak brak kultury i "osobiste wycieczki" są chyba najczęstsze w w dwu ostatnich grupach "pisaczy".
Nie chcę obrażać nikogo i do nikogo nie piszę tego ad personam, jest to oczywiście wpis w moim stylu - czyli mający dać do myślenia :)

Jednak jak widać temat naprawdę wydaje się bardzo szeroki a mnie brakuje polotu pokroju Maxa :) aby rozwinąć to w jakiejś mocno jajcarskiej formie.
Co by jednak nie pisać, bez wszystkich tych grup, nie byłoby tak wesoło na wszelkiej maści forach i blagach internetowych jak bywa, także i tutaj :)
W dalszych częściach, pobawię się w charakteryzowanie każdej z grup :)
 

internet porady hobby

Komentarze

0 nowych
gowain   19 #1 08.08.2012 22:14

Czuję niedosyt po tym długim tytule :P A tak serio jakby nie było chyba każda z grup jest nieodłączną częścią internetu... żeby mogli być moderatorzy, muszą być i hejterzy :P Związki przyczynowo-skutkowe, które nigdy nie zaginą...

djDziadek   17 #2 08.08.2012 22:27

@gowain - zmodyfikowałem tytuł - jednak rozwinę ten temat :P :)

budda86   9 #3 08.08.2012 22:36

"Sporo jest też tzw. "specjalistów", którzy wiedzą że dzwoni, ale nie mają pojęcia, w którym kościele"

Taaa... na jednym z forów padło pytanie o polskie znaki w pliku, które przy zapisie/odczycie zamieniają się w krzaki. Oto rady "specjalistów":

>>>A w jakim formacie "językowym" zapisujesz? Bo z tego co pamiętam to było tam jakieś ISO czy coś.
>>To jest plik ini. A może mieć wpływ na zmianę znaków windows w j.ang.
>Zamiast polskich znaków, używaj ą -> a, ć -> c itd.
ok dzięki dostosuję się do wskazówek

"Specjaliści" dostali oczywiście pochwały :) Ech, gdzież są niegdysiejsze śniegi i grupy dyskusyjne, ze sławnym alt.pl.comp.os.hacking na czele...

  #4 08.08.2012 23:22

Ważne jest aby pisać, każda publikacja to kolejna cyfra w osiągnięciu upragnionej publiki, kto kiedyś będzie pamiętał o wartości merytorycznej tych wypocin. Dj być może zostaniesz politykiem, bo na experta to raczej życia ci braknie :-)

gowain   19 #5 08.08.2012 23:56

@budda86 dlatego ja już dawno staram się omijać ogólnodostępne fora... najczęściej czarna rozpacz na nich :P Za nim się czegokolwiek dowiesz to kilku "debili" zada Ci takie pytania, lub poda takie rozwiązania, że chciałoby się pochlastać, ale żyletek szkoda :P

@djDziadek zapomniałeś dodać w tytule jeszcze coś o windowsie, o androidzie i lekki hejt na apple i sukces wpisu murowany :P Czekam na dalsze wpisy :]

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #6 09.08.2012 07:59

Ty to masz pomysły:)
Z niecierpliwością czekam na rozwiniecie tematu bo zapowiada się ... groźnie.:)
Mam nadzieje, że do opisu poszczególnych grup podejdziesz w sposób nie mniej profesjonalny;)

  #7 09.08.2012 12:12

Jest jeszcze jedna grupa "użyszkodników" - bardzo specyficzna ale i szkodliwa zarazem, mianowicie tacy którzy zakładają masowo konta po to tylko, aby zaniżać oceny aplikacjom których nie lubią (delikatnie rzecz ujmując) i ewentualnie zawyżać innym. W głównej mierze dotyczy to programów antywirusowych jak Avast itp. Mam nadzieję że Redakcja "sprząta" po nich i anuluje na bieżąco te sztuczne oceny.

Pozdrawiam :)

januszek   19 #8 09.08.2012 13:07

Ja chciałbym nieśmiało zaprotestować przeciwko czarno-białym i zero-jedynkowym określaniem profilu psychologicznego userów bo moim zdaniem każdy z nas jest kompilacją wielu pojedynczych postaw ;)
Oczywiście jedni mają nadmiar hejtu, drudzy nadwyżkę trolla, u trzecich dominująca jest nieśmiałość, czasem trafi się ktoś u kogo dominuje głupota okraszona szczyptą wybitnego geniuszu... ;P

djDziadek   17 #9 09.08.2012 13:09

@januszek - nie rozwinąłem jeszcze charakterystyk a Ty już mi palisz resztę tematu... echh.. Ty nie dobry... :):P:D

MaXDemage   18 #10 09.08.2012 13:35

Liczne akcje społeczne, oraz wielokrotnie powtarzane jak mantra hasła, próbują nam wmówić od pewnego czasu, iż w Internecie nie jesteśmy anonimowi i nawet podszywając się pod kogoś łatwo zostajemy odkryci. Jest to lekkie zaskoczenie dla wielu użytkowników przepastnej globalnej sieci. „Jak to?” – pytają się na głos. „Te obraźliwe komentarze na temat rządu (aktualnego, byłego, przyszłego), które wygłosiłem na popularnym portalu zaczynającym się na O i kończącym na net mogą być powiązane ze mną?” "Te wyzwiska na temat inteligencji użytkowników microsoftu mogą sprawić że pójdę siedzieć?"

O tak.

W latach 80tych wychodziło się na ulice i swoje niezadowolenie okazywało okrzykami. Potem przychodzili Panowie w mundurkach i pałowali – przesadzam, ale dążę do pewnej analogii. Dzisiaj, można wejść na dowolne forum, napisać dowolną głupotę i… niestety nie pałują. A chyba powinni.

Jest rok 1978, w Stanach powstaje pierwszy BBS , czyli taki praprzodek For Internetowych. Polska rewolucja jeszcze dobrze się nie zaczęła, ale Amerykanie mogli już pobierać informacje z czegoś co przypominało Internet. Trzeba sobie jednak uzmysłowić, że nie wyglądało to tak jak dzisiaj, gdzie można odpalić przeglądarkę wklepać adres i cieszyć się dostępem do całej wiedzy świata. Do pierwszych BBSów wdzwaniano się za pomocą modemów o prędkości 1,2kbit/s. Tak, nie przewidzieliście się, napisałem 1,2k a nie 56k. Takie właśnie były początki.
Każdy kto dzwonił pod odpowiedni numer używając mądrego modemu mógł pobrać ciekawe pliki tekstowe. Co z perspektywy dzisiejszej wydaje się śmieszne, były to przeważnie listy innych BBSów do których można było się dostać. Oczywiście były też inne informacje i to głównie o nie chodziło. Z takich przed-forów można było się dowiedzieć wielu rzeczy o technice a z czasem i o polityce, sporcie, pogodzie i dowolnym hobby, gdyż do lat 90 BSSy wyrastały jak grzyby po deszczu.
Oczywiście, jak przystało na ojca forum internetowego (tudzież matkę) - można też było zostawiać wiadomości. Teoretycznie – powtórzę to, teoretycznie – każdy mógł podłączyć się do zwykłego BBSu, przeglądać pliki i zostawiać informacje dla innych. Były oczywiście BBSy do których trzeba było się rejestrować a nawet czasem płacić za użytkowanie, ale zapomnijmy o nich na chwilę. Tak więc wracając do sedna, były sobie BBSy, do których mógł się wdzwonić każdy, wystarczył modem i wolna linia.

To wielokrotnie doprowadzało do dziwnych sytuacji i z opowiadań starszych kolegów wiem, iż zdarzały się nawet w polskich BBSach, różnego rodzaje akty wandalizmu. Ludzi ponosiły nerwy, lub fantazja… kończyło się tak jak się kończyło. Nikt nie szukał winnych, bo choć często znało się wszystkich użytkowników systemu, trudno było odgadnąć kto to zrobił i czy nie zrobił tego przypadkiem ktoś z zewnątrz. A historia połączeń? W tamtych czasach?

Na szczęście bardzo mocno ograniczone środowisko użytkowników BBS spowodowało to, że drobny procent ludzkiej głupoty okazywany był naprawdę sporadycznie. Do tego, aby faktycznie dostać się do któregoś z systemu trzeba było umieć obsługiwać dosyć skomplikowany sprzęt jakim wtedy był komputer i modem. Byle błazen z ulicy zrobić tego nie mógł.

Sytuacja ta wyglądała tak przez długi okres, bo aż do 1996 kiedy do Telekomunikacja uruchomiła magiczny numer 0-20 21 22. Niektórzy nawet go pamiętają – tak, za pomocą tego draństwa można było dostać się do Internetu. O ile miało się modem. Mój własny, prywatny modem zagościł w komputerze gdzieś w okolicach roku 2000. Nie pamiętam jakim cudem udało mi się namówić rodziców na ten wydatek, nie wiem też czy zdawałem sobie sprawę z tego co było po drugiej stronie, ale stało się. Wspominam o tym, by uzmysłowić wam pewną zmianę – nagle byle człowiek mógł mieć dostęp do THE INTERNET! Byle Polak - z kraju gdzie jeszcze niedawno słońce podpierano tyczką, z rodziny, która nawet nie była specjalnie bogata. Choć to śmiałe stwierdzenie, globalna sieć nagle stała się dostępna dla każdego kto tylko chciał do niej zaglądnąć. Nie ważne jak był mądry, czy też jak głupi: mógł.
Pojawiły się i fora – nastał ten smutny dzień, gdy BBSy zostały przeniesione do zapomnianego kąta Internetu. Zniknął elitaryzm wymuszony znajomością obsługi sprzętu pojawił się idiotyzm podyktowany anonimowością.

Okres między rokiem 2000 a 2005 można określić jako nieskażony niczym rozpęd polskiej świadomości internetowej. Coś co na świecie odbyło się dziesięć lat wcześniej. Nikt jeszcze tak naprawdę nie chciał niczego niszczyć, wszyscy ostrożnie podchodzili do nowego medium. Zdarzali się wulgarni i chamscy przedstawiciele, ale zawsze jest kilku takich. Niestety, tu pojawił się problem, ponieważ w odmentach Internetu, przeciętny użytkownik mógł podać się za dowolną osobę i nikt nie był w stanie zweryfikować czy to prawda.

Gdy korzystałem jeszcze dosyć mocno z czegoś co nazywało się IRC bardzo częstym problemem była zajętość pseudonimów. Dopóki ktoś nie potrafił zarejestrować sobie swojego na danym serwerze, mógł mieć pewien problem, gdyż każdy mógł się pod niego podszyć i tym samym narozrabiać. A nic nie pobudza tak ludzkiej fantazji jak bezkarna możliwość zniszczenia czyjejś reputacji. Sam wielokrotnie doświadczyłem tego nim ukułem oryginalną ksywkę i zahasłowałem ją permanentnie.
Mamy więc aktualny stan rzeczy, który jest wynaturzeniem tego co obserwowałem naocznie jeszcze 7-8 lat temu. Na forach udzielają się trzy grupy ludzi: normalnie, Ci których nazwanie głupkami, było by obelgą dla głupków i Ci którzy za cel życiowy postawili sobie wyśmiewanie i upokarzanie innych dowolnymi sposobami. Ostatnią grupę często nazywa się trolami i tutaj o nich chodzi.

Pochodzące z angielskiego sformowanie powstało jeszcze we wczesnych latach 90 na łamach Usnetów i nie miało tak negatywnego wydźwięku. Trolami byli wtedy starsi użytkownicy forum, którzy wpisując pewne głupoty układali hierarchie ważności osób dołączających się do dyskusji. Mechanizm był prosty – nowi łapali haczyk i odpowiadali na te głupoty, starzy rozpoznawali użytkownika, który wstawił takową informację i nie reagowali.

Niestety wraz z przyjściem hucznie ogłoszonego Web 2.0 – o którym jeszcze wspomnę – i możliwości udziału użytkowników Internetu w dyskusjach, niektórzy zaczęli nadużywać tego mechanizmu. Wtedy określenie to stało się negatywne i oznaczało już tylko pisanie głupot. A zaczynało się jako szczytna idea.

Ponownie, jak przyjrzymy się temu zjawisku, zauważymy, że odpowiedzialność za to ponosi „rzekoma anonimowość” wpisujących się, którzy mogli łatwo podszyć się pod innych. W miejscach gdzie było to utrudnione przez długi okres czasu, negatywnego trolingu nie było.

A gdzie tu niepewność płciowa, gdzie emocjonalna wrażliwość? Nie ma jej, nie istnieje, jest jednorożcem i utopią naraz. Różne socjotechniki świetnie opisują to i nazywają jednomyślnie inteligencją tłumu - gdzie cały tłum jest tak inteligentny jak inteligentna jest najgłupsza jednostka. Wspomniania wielokrotnie anonimowość generuje tłum, co znowu uruchamia mechanizm ogłupiania. Można nagle sobie pozwolić na to by napisać byle co i nikt nie będzie tego oceniał, nikt nie powiąże tego z moją, niezwykle inteligentną osobą.

Blokada emocjonalna jako taka jest faktycznym problemem psychicznym i następuje głównie we wczesnym dzieciństwie na wskutek mocno traumatycznych przeżyć (np. zabrania dziecka od matki). Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że każda osoba trolująća lub hejtująca ma taki poważny wbrew pozorom problem. Ilość zdiagnozowanych przypadków blokady emocjonalnej w Polsce rośnie z roku na rok co spowodowane jest nowym, szybkim i komercyjnym sposobem życia. Nie wydaje mi się jednak aby faktycznie to był jedyny powód - może to drobny odsetek, ale analizując problem blokady emocjonalnej, pojawiają się osoby, które nawet w internecie mają problem z uzewnętrznianiem swoich potrzeb. Przyjmują oni częściej role Lurkerów - niewidocznych użytkowników, którzy tylko czytają.

... Miałem w sumie coś jeszcze napisać, ale nie mam czasu. Może wrócę i to skończę kiedyś. Howgh.

Samurai   16 #11 09.08.2012 13:42

@Max
Pojechałeś po bandzie :D

januszek   19 #12 09.08.2012 13:43

Max! Zapomniałeś napisać o Usenecie i Flamerach... ;)

budda86   9 #13 09.08.2012 14:07

@MaXDemage
W usenecie też łatwo było się pod kogoś podszyć, ustawiając sobie w kliencie jego adres email. Ba, w ten sposób można było nawet kasować wpisy tej osoby! Nie przypominam sobie jednak, żeby takie zdarzenia miały miejsce (a na pewno nie za często).

djDziadek   17 #14 09.08.2012 18:07

@Max - i właśnie o tym napisałem - nie ma lepszego :) - przyjmujesz zlecenia na wpisy? - buuuhhhaaaaahahahahaha :P

MaXDemage   18 #15 09.08.2012 19:16

Wybacz djDziadek, ale nie robię wpisów na zamówienie, zwłaszcza w tak śliskim temacie... no chyba, że zrzucicie się na jakiś telewizor samsunga do testowania xD

AdrianSasquatch   9 #16 09.08.2012 19:34

@MaxDemage
U mnie wisi prawie że nowiusieńki, czarniutki, 42 calowy telewizor tejże firmy, zainteresowany? ;]

underface   14 #17 09.08.2012 19:42

do wszystkich profili użytkowników się jeszcze nie uodporniłem, ale fakt iż co jakiś czas pojawia się jakiś trolo-hejtero-specjalista, który starszy jest niż każdy na tym forum. osobiście, gdybym też taki podział miał wskazać to dopisałbym jeszcze czegobytoniewiedzących moderatorów (w żadnym wypadku nie odnoszę się do forum DP), gdzie goście w wieku gimnazliasty interpretują regulaminy jak im się podoba, a mając "władzę" usuwania postów, z niektórymi tematami robią co im się podoba, w rezultacie czego dochodzi do tego iż temat, który miał kilka stron i kilkadziesiąt postów po "moderacji" składa się z 2 postów - pierwszy to pytanie a drugi to zlepek różnych wypowiedzi z poszczególnych usuniętych już postów, nierzadko też drugi post jest zawsze autorem moderatora, który przywłaszcza sobie wiedzę innych, gdyż nie informuje w żadne sposób iż fragmenty tekstu nie są jego autorstwa

kamil_w   11 #18 10.08.2012 00:28

Dlatego lubię tutejszego bloga. Myślę, że nie będzie to nadużyciem, jeśli napiszę - naszego bloga. Duża część tu piszących to osoby pamiętające te czasy, gdy sieć globalna była dla elity, która kojarzyła co i jak w dziedzinie IT i każdy (lub prawie każdy) jej użytkownik potrafił się zachować. Czytam wasze teksty. Czasem prowadzę z kimś rozmowę w komentarzach. Niektórych poznałem osobiście na HotZlotach. Dzięki tej imprezie niejako nasza anonimowość jest niwelowana i możliwe, że wiele osób dzięki temu pomyśli 2 razy zanim napisze jakąś głupotę. Wszędzie w Internecie czuję się osaczony przez debili. Na bazie debilizmu powstały i urosły takie strony jak joemonster.org, czy mistrzowie.org. O ile na JoeMonsterze czasem można przeczytać coś ciekawego, to druga z wymienionych przeze mnie stron, a właściwie zjawisko z nią związane jest dla mnie niepojęte. Nie wiem co pierwotnie miało lądować na łamach tej strony, ale dziś widzę, że mnóstwo wypowiedzi jest pisanych w Internecie tylko po to, by zaistnieć na Mistrzach. I tak oto strona, która (chyba) miała uwidaczniać ludzką głupotę stała się generatorem głupoty na skalę masową.

Co do tekstu to dodałbym jeszcze co najmniej jedną grupę - "de polish pozer", czyli osoby, które pod płaszczem anonimowości piszą głupoty i udają patriotów zasypując sieć polskimi tekstami. Byłoby to nawet ok, gdyby przynajmniej pisali coś mądrego, ale niestety najczęściej można spotkać takie wypowiedzi jak np. na Youtube: "Kto z polski łapa w górę", "Jeb...ne araby nie wiedzą jak się pisze po polsku, tylko muszą tom swojom herbate rozsypywać".

Jak żyć w sieci, gdy debilizm przytłacza człowieka? Być może integracja wszystkiego z Facebookiem i Google+ to nie taki głupi pomysł? Co by było, gdyby na Youtube nie było nicków a rzeczywiste dane osobowe? Bodajże na Antywebie czytałem o tym, że Youtube ma zostać zintegrowany z G+ i zamiast nicków będą wyświetlane imiona i nazwiska. Ciekaw jestem co z tego wyjdzie.

MaXDemage   18 #19 10.08.2012 11:47

@kamil_w
"Myślę, że nie będzie to nadużyciem, jeśli napiszę - naszego bloga."

Polać mu, dobrze gada.

"Jak żyć w sieci, gdy debilizm przytłacza człowieka? Być może integracja wszystkiego z Facebookiem i Google+ to nie taki głupi pomysł?"

Ja naprawdę lubię ten pomysł. Naprawdę.

kamil_w   11 #20 10.08.2012 14:09

Tak mi się teraz skojarzyło.

Jestem z rocznika, który jako pierwszy został objęty reformą gimnazjalną i sytuacja w sieci bardzo przypomina mi tą, jaka miała miejsce w gimnazjum, do którego uczęszczałem.
- W pierwszym roku mojej gimnazjalnej edukacji w szkole były tylko 3 klasy. ok 80 uczniów. Każdy z każdym się znał i nikt nie robił siary, a jeśli ktoś się wychylił to szybko zostawał ustawiony do pionu. Atmosfera była zdrowa.
- Drugi rok gimnazjum - doszły nowe klasy, a tym samym nowi uczniowie. Byli tacy, którzy chcieli pokazać na co ich stać i jacy to są "w pytę i cool", ale nasz rocznik ustawiał ich do pionu.
- Trzeci rok - kolejna porcja nowych dzieciaków. Ta sama historia - byli tacy, którzy chcieli zabłysnąć, ale szybko zostali sprowadzeni na Ziemię za sprawą naszego rocznika, który nie chciał mieć gówna wszędzie wokół siebie i rocznika drugiego, który wiedział, że jak oni też nie będą dbali o porządek w szkole, to im też się oberwie.

I tak oto w szkole panował ład i porządek. Odszedł nasz rocznik, drugi rocznik poczuł trochę luzu i zaczęło się wszystko sypać. Trzy lata po tym, jak mój rocznik skończył gimnazjum nauczyciele z tej szkoły zaczęli się zwalniać. Jak z nimi rozmawiałem to nie wierzyłem, że w szkole może panować taki chaos.

To samo dzieje się z siecią. Ludzi przybywa, odpowiedzialność traci się w tłumie i włącza się "tryb sodomiczno - gomoryczny".

Wcale bym się nie zdziwił, gdyby w przyszłości na popularności zyskały Intranety.

Autor edytował komentarz.
kamil_w   11 #21 10.08.2012 20:18

O. A tu świetny przykład jak ludzka głupota i anonimowość w sieci mogą przyczynić się do zniszczenia komuś życia:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,114927,12290340,Gwiazda_internetu_mimo...

command-dos   18 #22 11.08.2012 09:53

Problem polega na tym, że ludzie nie potrafią korzystać z anonimowości - czyli poniekąd z wolności. Można zaobserwować to:
- w rodzinie, kiedy to często bywa, że takiemu 18-letniemu podrostkowi wydaje się, że wszystko może - po odłączeniu się od mamy i taty (okres studiów) gubi się i niejednokrotnie stacza.
- u zmotoryzowanych, często po zakupie (już praktycznie dostępne dla każdego) radia CB, nie potrafi z niego skorzystać. Oczywiście, wiadomo, gdzie nacisnąć i jak pogłośnić, ale z racji anonimowości, spora część ludzi zapomina, że jest człowiekiem i że z tego wynalazku korzystają/chcą korzystać inni, normalni ludzie.
- w (koronnym już) internecie - tutaj każdy z Was wie, jak jest.
Żeby tego uniknąć, wystarczyłoby że zastosujemy się do kilku zasad (zaraz wyjaśnię):
1) szanuj bliźniego swego, jak siebie samego,
2) czcij matkę i ojca swego,
3) tam, gdzieś anonimowy, zachowuj się jakbyś był obserwowany i weryfikowany za swoje złe czyny.
Zanim zaczniecie wyjeżdżać do mnie od moherów i innych wysłanników ojca dyrektora, muszę Wam się przyznać, że bliżej mi z wiarą do ateizmu niż do jakiejkolwiek innej wiary, ok? Dobra:
ad1 - to jest proste. Zwyczajnie, nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe - i gra gitarra.
ad2 - niektórzy nie mają szacunku do ludzi. Obserwując takich, mam wrażenie że często bierze się to z braku szacunku do rodziców. Ten kto nie szanował rodziców za młodu, z pewnością ma duże szanse, że nie będzie szanował nikogo - każdy będzie potencjalnym wrogiem. Oczywiście, kiedy rodzice od początku dają du...y, to jest problem, ale wtedy rolę rodzica zazwyczaj ktoś przejmuje, więc szacunek dla niego. Kiedy zrozumiemy to, łatwiej będzie zastosować się do szanowania innych ludzi.
ad3 - pierwotnie chciałem napisać, zamiast: "zachowuj się jakbyś był obserwowany i weryfikowany za swoje złe czyny", to miało być: "jakbyś był na ulicy". Biorąc pod uwagę, że coraz częściej występuje u ludzi syndrom "parcia na szkło", chcąc za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, zdarza się, że na ulicy zachowują się jak debile, więc nie mogłem zastosować pierwotnej wersji ;)

Do czego zmierzam? To proste: wolność to utopia. Jeśli chcemy zachować ład i porządek musimy wprowadzić pewne prawa, pewne regulaminy, pewne zasady, aby zapobiec chaosowi, do którego zupełna wolność prowadzi. Czy w chaosie czulibyśmy się wolni? Czy czulibyśmy się wolni, gdyby każdy kto chce, wchodził do naszego mieszkania, jak do swojego, bo mu wolno? Nie, bo panuje zasada, że nasze mieszkanie jest nasze. Czy czulibyśmy się wolni, gdyby na drodze z naprzeciwka napierała ciężarówka naszym pasem, bo mu wolno? Oczywiście, poczulibyśmy przez chwilę. Dlaczego szanujące się portale i serwisy społecznościowe mają regulaminy? Dlaczego się na ograniczenie wolności godzimy, zakładając na nich konta? Ano właśnie dlatego, iż wiemy, że na nich jest szansa na względny porządek i kulturę: "Bez praw nie może być prawdziwej wolności." - Andrzej Frycz Modrzewski.
To zbyt duża swoboda powoduje to, że ludzie naginają zasady i zaczyna się robić chaos. Korzystają z tego wyładowując swoje żale, frustracje i nieudolności. Jestem za wprowadzeniem "prawa jazdy" na internet. Zero anonimowości. Mamy jedno konto, którym logujemy się wszędzie, a konto jest podpisane naszym podpisem elektronicznym. Oczywiście, nick, avatar - to nie muszą być wcale nasze zdjęcia i prawdziwe nazwiska - żeby dresiarze nas nie nawiedzili, kiedy na forum legii napiszemy, że lubimy białą gwiazdę. Kiedy ktoś napisze coś bardzo złego, ktoś kogoś obrazi - wystarczyłoby zgłosić naruszenie i odpowiednie służy zapukałyby do delikwenta i ukarałyby w odpowiedni sposób: mandat i punkty. Ktoś podsunął, że integracja kont z Facebookiem, czy g+ byłaby dobra. Niedobra. Po pierwsze, to prywatne firmy, a po drugie, nadal mogę założyć tam profil kolegi - ten, kto uważa, że tam jest napisana prawda, to polecam poczytać o Grażynie Żarko. I na koniec: "Im lepiej zrozumiesz, na czym polega wolność, tym mniej będziesz z wolności korzystał." - John Fowles. Niestety, ale to wolność i brak ograniczeń, lub ograniczenia bez konsekwencji powodują to, że mamy taki śmietnik w internecie.

  #23 12.08.2012 19:40

Co do debilizmu w sieci: przecież nie trzeba wchodzić na onet, ani czytać komentarzy na Onecie. Internet powinien być wolny i anonimowy. Mi nie przeszkadzają ci debile - przecież mogę używać np. takich for, na których moderacja nie pozwala na trolowanie.

Co do łączenia g+ z youtubem - to już jest połączone. Trzeba się nieźle nakombinować żeby założyć konto na yt bez zakładania g+.

"pi pomysł? Co by było, gdyby na Youtube nie było nicków a rzeczywiste dane osobowe? Bodajże na Antywebie czytałem o tym, że Youtube ma zostać zintegrowany z G+ i zamiast nicków będą wyświetlane imiona i nazwiska. Ciekaw jestem co z tego wyjdzie."

W kwestii anonimowości nic się nie zmieni - przeiceż mozna załozyć fikcyjne konto na g+