Na wstępie pragnę wszystkich przywitać. Jest to mój pierwszy wpis na blogu, który czytam od momentu jego powstania, jednak brak czasu sprawiał, że nie miałem okazji dać tej społeczności czegoś od siebie. Tym wpisem (i być może kolejnymi) chciałbym to zmienić.
Jestem osobą, którą – podejrzewam że podobnie jak wielu czytelników– gdy zobaczy jakiś elektroniczny/komputerowy gadżet, ogarnia nieodparta potrzeba posiadania go. Zwykle wystarczy mi przejść się na jakiś pokaz, aby ocenić czy rzeczywiście go potrzebuję i ewentualnie ostudzić swój zapał.
Gdy pierwszy raz zobaczyłem czytniki oparte na e-papierze od razu zainteresowałem się tą technologią. Nie na tyle, żeby natychmiastowo któryś kupować, ale tak, żeby śledzić nowości w temacie. Za każdym razem gdy pojawiała się myśl „kupić?” odpowiadałem sobie, że „drogie są, a i tak nie mam tyle czasu do czytania, aby wykorzystać ich możliwości, poza tym: kocham zapach tradycyjnej książki (zwłaszcza takiej starszej z biblioteki, przesiąkłej nieraz zapachem alkoholu i papierosów). Z takim nastawieniem obserwowałem rynek.