
wiele obługiwanych formatów, przydatne wtyczki DSP, wygodny interfejs
na początku konfiguracja może być trochę przytłaczająca, słaba obsługa plików MIDI
Multimedialna rewolucja lat 90-tych sprawiła, że PC-ty z maszyn nastawionych na pracę biurową stały się dla wielu centrum domowej rozrywki. Od tego czasu wiele osób wykorzystuje komputer do słuchania swojej kolekcji muzyki. Do tego celu wymagane jest odpowiednie oprogramowanie. Tu z pomocą przychodzi nam foobar2000, najczęściej po prostu nazywany foobarem, odtwarzacz audio o prostym interfejsie użytkownika, lecz wielkich możliwościach.
Co wyróżnia foobara spośród wielu tego typu programów na rynku? Zacznijmy od długiej listy obsługiwanych formatów. Poza najpopularniejszym MP3 dostajemy możliwość odtwarzania wielu formatów stratnych (jak najnowszy MP4 czy czy konkurencyjny WMA), bezstratnych (takich jak popularny FLAC lub APE) oraz dźwięku nieskompresowanego (np. WAV lub AIFF). Listę tę możemy jeszcze wydłużyć instalując wtyczki do obsługi np. ścieżek dźwiękowych gier czy też pliki modułów (między innymi MOD, IT, XM). Inną ważną cechą jest możliwość bardzo dużego ingerowania w odtwarzany dźwięk za pomocą wtyczek DSP. Oprócz standardowego equalizera czy crossfadera mamy np. możliwość konwersji do dźwięku wielokanałowego czy też resampler.
Kontrowersje wzbudzał zawsze wygląd odtwarzacza. Kiedyś była to praktycznie tylko playlista, dziś standardowo otrzymujemy UI oparte o konfigurowalne panele wraz z kilkoma propozycjami rozłożenia elementów. Dla chętnych jest również dostępny jako wtyczka interfejs ColumnUI pozwalający na dostosowanie wyglądu za pomocą skryptów - swoich bądź gotowych udostępnianych na forum foobara (http://www.hydrogenaudio.org/forums/index.php?act=SF&f=28). Swoją drogą, początkujący powinni właśnie tam zerknąć przy pierwszych próbach bardziej zaawansowanej konfiguracji, warto też poczytać oficjalną wiki (http://wiki.hydrogenaudio.org/index.php?title=Foobar2000:Foobar2000).
Często poruszaną kwestią jest jakość odtwarzanego dźwięku. O ile kiedyś, za czasów kart SoundBlaster Live! różnice były rzeczywiście spore (wynikały z budowy samej karty i stosowanych przez nią algorytmów), o tyle dziś, przy jednakowych ustawieniach programy konkurencyjne powinny brzmieć identycznie jak foobar - oczywiście porównanie powinny się odbywać z wyłączonymi wszelkimi efektami, w tym equalizerem.
Jeśli chodzi o wady foobara, to początkującym może dać się we znaki konfiguracja interfejsu użytkownika, ale w razie wątpliwości rozwiązania można znaleźć na wymienionym wcześniej forum oraz wiki. Drugą wadą, którą zauważyłem, jest nie najlepsza obsługa plików MIDI.
Na koniec warto dodać, że projekt ciągle się rozwija i autor nie przestaje ulepszać swojego programu. Jedną z ważnych nowości w aktualnej wersji 1.1 było dodanie aktualizacji wtyczek bezpośrednio z programu, co znacznie ułatwiło zarządzanie zainstalowanymi dodatkami. Pozostaje mieć nadzieję, że tempo rozwoju zostanie utrzymane, a pomysły się nie skończą.