Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

My, Jaskiniowcy.

Zaczęło się od tego, że wychodząc rano z domu zapomniałem zabrać telefonu. Niby zwykła rzecz ale jak się potem okazało, mimo tego, że w okół pełno jest wszelakich urządzeń służących do porozumiewania się na odległość i tak nie mogłem do nikogo zadzwonić bo baza danych pozwalających powiązać konkretne osoby z numerami ich telefonów znajduje się właśnie w moim telefonie. W czasach przed-komórkowych zapamiętywanie numerów telefonów nie było dla mnie trudne bo większość używanych numerów znałem na pamięć dziś jednak ta umiejętność zupełnie u mnie zanikła.

Jakiś czas później, w budynku firmy dla której pracuję, wyłączono prąd. Cóż, zdarza się, zasilacze UPS podtrzymały najważniejsze urządzenia do czasu bezpiecznego ich wyłączenia. I tak sobie wszyscy bezproduktywnie siedzimy. Bez wentylacji (bo elektryczna), bez herbaty i kawy (czajnik i ekspres też potrzebują prądu), bez telefonów wewnętrznych i w całkowitej ciszy bo z jednej strony komputery przestały szumieć a z drugiej nikt nie miał pasujących do tzw tranzystorowego radioodbiornika bateryjek. Nagle w tej ciszy rozlegają się okrzyki złości i wzburzenia. Okazało się, że to jedna z pracujących z nami pań chciała skorzystać z toalety (w której nie ma okien) a bez elektrycznego światła się to nad wyraz stresogenną czynnością.

Zrozumiałem wtedy, że brak prądu można porównać do podróży wstecz w czasie, do okresu, w którym wydzielone toalety już istniały ale oświetlano je światłem naturalnym (albo świeczką lub lampą naftową) a większość stale używanych numerów telefonów każdy znał na pamięć.

Co w takim razie stało by się z nami, ludźmi żyjącymi w epoce informacji, gdyby na skutek jakiejś globalnej katastrofy zabrakło prądu a cała istniejąca elektryka i elektronika zostałby usmażona? Wydaje mi się, że oznaczałoby to skok w czasie do epoki jaskiniowej bo szybko by się okazało, że pozbawione prądu (i co za tym idzie bardzo szybko też dostaw wody, gazu i ogrzewania) domy i mieszkania przestałby się odróżniać od jaskiń. Okazałoby się także, że wiedza potrzebna do odtworzenia naszej cywilizacji przestałby być dla nas dostępna bo już od dawna przechowujemy ją albo w postaci cyfrowej, do której teraz nie mamy dostępu bez prądu albo książki, które jeszcze mamy - jest ich tyle, w tylu różnych miejscach, że bez elektronicznego indeksu i tak nie będziemy mogli skorzystać z konkretnych informacji. Nie moglibyśmy się ze sobą komunikować zdalnie bo wszystkie obecnie używane metody komunikacji wymagają przepływu prądu. Nie mielibyśmy dostępu do wody i żywności bo ich metody pozyskiwania, produkcji oraz kanały dostępu uzależnione są od prądu. Pieniądze jakie znamy przestały by istnieć a w końcu szybko by się okazało, że najcenniejszą rzeczą stała się maczuga. Być może już teraz każdy admin powinienem powiesić w swojej serwerowni kij baseballowy? 

Komentarze

0 nowych
Meszuge   15 #1 07.10.2010 12:26

„Co w takim razie stało by się z nami, ludźmi żyjącymi w epoce informacji, gdyby…”

…gdyby Ziemię opanowali Marsjanie? Albo gdyby kontrolę i władzę nad ludźmi przejęły kapibary?

Qrde! Nawet nie wiedziałem, że na blogach DP można też produkować naiwne wizje s-f! :-)

corrtez   11 #2 07.10.2010 12:34

Niestety tak to juz jest. Jestesmy coraz bardziej uzaleznieni od komputerów i prądu... Bez nich mamy przechlapane... :)

dmag   7 #3 07.10.2010 12:42

Ludzie, niektórzy mniej, inni bardziej, umieją się przystosowywać do nowych sytuacji. Wiem, że w tym wpisie chodzi Ci o długofalowe skutki pozbawienia ludzkości prądu, ale odnosząc się do pierwszej części tekstu, uważam, że takie kilkugodzinne wyłączenie prądu, w domu czy w pracy, to nie aż taka tragedia. Są świeczki, latarki, a więc problem oświetlenia jest załatwiony. Mam w domu jeden telefon stacjonarny (przewodowy), który działa bez prądu. Nawet jak mi komórka padnie, to do najbliższych osób znam numery telefonów. Coś ciepłego też wypiję czy zjem, bo jest gaz. A co do pracy przy komputerze, to zawsze znajdzie się jakieś zaległe zajęcie, np. wreszcie porządek w papierach, które można robić przy lampce naftowej. ;) Pamiętam, jak chodziłem do podstawówki, i zdarzało się, że nagle gasło światło - wiadomo, brak prądu, ale lekcja toczyła się dalej. Promienie słońca padały przez okna, a kreda czy długopis działają bez zasilania. ;) Jedynie lekcje późnym popołudniem zimą, czy informatyki, mogą się nie obyć bez elektryczności. ;)

januszek   18 #4 07.10.2010 12:49

@Meszuge: Zerknij na ten: http://tnij.org/polslopla artykul z działu naukowego Polityki (m.in. o tym co się stało w 2003 i o tzw rozbłysku Carringtona z 1859 r.) - swoją droga Ty jak czegoś choć raz dziennie nie skrytykujesz to potem przez resztę dnia chory pewnie jesteś? Jeden ze Smurfów od razu mi się przypomina... ;P

nintyfan   10 #5 07.10.2010 13:40

Ile trwa szkolenie gołębia pocztowego? Wydaje mi się, że nie wiele. Gdyby zanik prądu byłby na większą skalę, to bez nadzieji na szybkie jego odzyskanie natychmiast nauczylibyśmy się żyć bez niego.

tomimaki   6 #6 07.10.2010 13:47

Jedna duża burza elektromagnetyczna i pa pa elektroniko.

tomimaki   6 #7 07.10.2010 13:53

@nintyfan
Te gołębie przypomniały mi o pewnej sytuacji. W jakiejś miejscowości chcieli zaprotestować przeciwko zbyt wolnym łączom internetowym i zaczęli przyczepiać gołębiom pocztowym karty pamięci, aby zapewnić sobie lepszy przesył informacji. :)

januszek   18 #8 07.10.2010 14:00

@nintyfan: no tak - ale po pierwsze skąd się bierze takie gołębie. Dziś wystarczy wyszukać w wyszukiwarce hodowcę i do niego zadzwonić ;) W rzeczywistości o której pisałem trzeba by się jakoś inaczej o nim dowiedzieć (jak?) i do niego osobiście pojechać (jak? może konno, ale skąd wziąć konia? ;P). Potem trzeba te gołębie wyszkolić (skąd wziąć informacje jak się to robi etc) etc, etc ;) Swoją drogą jest to fajny eksperyment myślowy na przemyślenie skąd się biorą różne rzeczy :)

misiek440v2   6 #9 07.10.2010 14:03

jak to skąd się bierze gołębie? od zawsze na rynku w Krakowie!

januszek   18 #10 07.10.2010 14:07

misiek440v2: ok, sprawdzam ;) wyślij do mnie, do Wrocławia, wiadomość takim gołębiem ;) Czekam :P

Karach   3 #11 07.10.2010 14:41

Według niektórych radykalniejszych przepowiedni, będziemy mieli okazję przekonać się o słuszności spostrzeżeń januszka już za 2 lata. ;)
Zakładając, że jakaś część ludzkości przeżyje ten tragiczny kataklizm jakim będzie rozpoczęcie nowego cyklu kalendarza Majów. ;P

antiferno   7 #12 07.10.2010 18:00

jedno atomowe BUM w wysokich partiach atmosfery i sie przekonacie ;D

roobal   14 #13 07.10.2010 19:08

Nie jestem na 100% pewny ale czy czasemi gołębie pocztowe nie "działają" na takiej zasadzie, że on po prostu wraca do miejsca, w którym był wychowany? To znaczy, zabiera się gołębia ze sobą w podróż, a gdy trzeba wysłać wiadomość do miejscowości, z której się wyjechało wysyła się gołębia, bo on tam wróci, kierując się intuicją.

Pozdrawiam!

januszek   18 #14 07.10.2010 19:36

Hmm :) Poczytałem o gołębiach pocztowych i wychodzi na to, że one działają tak jak napisał roobal - ale - bardzo duży wybuch słoneczny może w jakiś sposób wpłynąć na magnetyzm Ziemi a to może zakłócić układ naprowadzania gołębi ;)

Kpc21   9 #15 07.10.2010 20:22

Jeśli chodzi o gołębie, to gdzieś robili test i okazało się że na określonych odległościach gołębia poczta ma większą przepustowość niż łącza internetowe.

A taka sytuacja ponoć może się wydarzyć za kilka lat. Mają paść wszystkie transformatory, no i elektronika. No chyba, że wszyscy dostawcy energii świata (i nie tylko - wszystkie firmy posiadające swoją przewodową infrastrukturę, czyli telekomunikacje, TV kablowe itp.) odpowiednio szybko po wykryciu wybuchu wszystko porozłączają.

centus_07   2 #16 07.10.2010 22:06

jako że jestem fanatykiem Sci-Fi nie mogłem się powstrzymać ^^

Wpis ciekawy... i tylko tyle.

nie ma co się martwić dość abstrakcyjną historią... koniec świata miał być w roku 666, 1000, 1666, 2000 i jeszcze wielu innych, jak widać Ludzkość ma się świetnie i tutaj wniosek: jesteśmy wyjątkowo odporni na wszelkiego rodzaju armagedon...

powiem szczerze (niech nikt nie ma mi tego za złe) czytając większość komentarzy uśmiech mi tańczył na twarzy ^^

Pirks4   3 #17 07.10.2010 22:33

Wydaje mi się, że autor zwraca uwagę na pewną zmianę, nazwijmy to: obyczajów. Otóż ja, gdy nie miałem komórki, znałem wszystkie najważniejsze numery telefonów, adresy itp. Teraz pamięta za nas telefon. Wiele osób nie zna numeru własnego telefonu (np ja). Człowiek nawet nie stara się zapamiętać takich danych. Ma od tego pamięci przenośne. Nie twierdzę, że to źle. Zauważyłem jedynie pewną zmianę w moim podejściu do pamiętania takich rzeczy. Jestem pewny, że kilka lat temu znałbym jakieś 80% mojej książki telefonicznej na pamięć. Teraz nie chce się człowiekowi nauczyć kilku numerów do najbliższych(np żona, dzieci). I najczęściej nie ma takiej potrzeby.
I w tym sensie uwaga autora, o zbytniej ufności jaką pokładamy w pamięć telefonu, nie wydaje mi się ani śmieszna, ani fantastyczna.

przemo_li   11 #18 07.10.2010 22:59

Scenariusz całkowitego "wyłączenia", tak samo realny jak podróże pomiędzy gwiazdami, a nawet masowo na marsa (możemy coś importować z marsa??? nie? więc tam nie polecimy w innych celach niż odkrywczych, nawet nie badawczych).

Ale nigdy nie mów nigdy....

Xelosu   4 #19 08.10.2010 00:01

@ przemo_li
Ty jak coś powiesz to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.

Na rok 2012 przypada kolejny cykl wzmocnionej aktywności słońca. Astronomowie przewidują, że może dochodzić wtedy nawet do dwóch koronalnych wyrzutów masy dziennie. Zakładając że taki wybuch pokryje tylko 1% sfery słońca, istnieje realna szansa równa 2/64800, że Słońce strzeli w stronę Ziemi. W zależności od siły wybuchu:
1) Albo ziemskie pole grawitacyjne osłabnie na tyle, że umożliwi wysoko naładowanym cząstkom zamknięcie się przez powierzchnię planety, wywołując prądy wirowe, które spalą wszystkie większe instalacje elektryczne i spowodują tzw. "Global Blackout". Będzie to naszym zmartwieniem tylko jeśli przeżyjemy deszcz jonowy bombardujący osłabione pole ziemi, który dotrze do nas w max 48h po fali uderzeniowej.

2) Siła wybuchu będzie tak olbrzymia, że fala uderzeniowa zdmuchnie nam atmosferę..

Są to jak najbardziej realne scenariusze tego co może się stać w najbliższej przyszłości. Można o tym poczytać na stronach NASA, Discovery.
Na takie okoliczności są stworzone procedury postępowania, o czym można łatwo się dowiedzieć wpisując w Google choćby "Global Blackout". Pierwsze co wyskoczy to artykuł o tym o czym pisałem.

Co do samego sci-fy.
Tak się składa, że obecna technika garściami czerpie pomysły z SF. I to co się ludzią 20 lat temu wydawało nierealne jest już w domach. Wiem o tym co nieco bo sam pracuje przy nowych technologiach. Dzięki takiemu Star Trekowi mamy dziś palmtopy, laptopy, tablety, touch-panele, interfejsy głosowe i wiele wiele innych.

Pazuzu   4 #20 08.10.2010 08:01

Ja osobiście tego typu atrakcji miałem okazję doświadczyć czerwcu tego roku w czasie powodzi w moim mieście. Przestały działać - już koło 5 rano (obudziły mnie syreny alarmowe o 4.30) - telefony komórkowe, stacjonarnego zaś nie mam. Wyłączono prąd więc ponieważ nie mam w ogóle gazu (mam kuchenkę elektryczną) nie mogłem sobie nawet herbaty zrobić. Komputer mam stacjonarny więc też nie działał.

  #21 09.10.2010 09:37

"Co w takim razie stało by się z nami, ludźmi żyjącymi w epoce informacji, gdyby na skutek jakiejś globalnej katastrofy zabrakło prądu a cała istniejąca elektryka i elektronika zostałby usmażona?"

Byłoby tak jak w filmach katastroficznych.

@Roobal, masz rację - gołębie i w ogóle ptaki to bardzo mądre stworzenia.

Wekmyr   4 #22 09.10.2010 10:37

Meteory okazaly sie byc za daleko, to zaczeli szukac szans samodestrukcjii w globalnym ociepleniu.

Jak sie okazalo ze w dobie globalnego ocieplenia mrozi ludziom tylki zaczeli mowic o zmianach klimatycznych.

@Xelosu przypominam ze pierwsza bomba atomowa miala podobno podpalic wodor w wyzszej atmosferze i wszyscy mieli splonac zywcem. Tez to powazna instytucja opisala. To a propo kolejnej fatalistycznej wizji zdmuchniecia atmosfery.
I nie powoluj sie na zrodla typu National Geographic i Discovery :D To tak jakbys uzywal do argumentacji cytaty z Faktu, Super Expressu. To sa zrodla rozrywkowe.

master_zonk6   7 #23 10.10.2010 20:27

uważam, że byłoby lepiej. Dzięki technologii tj. telefon, internet, tv, czas ucieka jak piasek między palcami. Uzależnia tak samo jak tytoń, czy alkohol. Uważam, że jest to niestety zagładą cywilizacji. O tym też chyba wspomnę na blogu :)

Xelosu   4 #24 11.10.2010 00:25

@ Wekmyr

Akurat Michio Kaku jest wielkim autorytetem w dziedzinie fizyki, a to między innymi on opowiadał o tym w wywiadzie dla Discovery.

Jest to możliwość nikt nie mówi, że to się stanie na pewno. Ale postawa "hulaj duszy piekła nie ma" jest bardzo naiwna. Świadomość tego jakie czyhają na nas zagrożenia pozwala nam na planowanie działań w przypadku wystąpienia takowych.

A to, że ludzie są z natury beztroscy..
Budują domy na terenach zalewowych, a potem narzekają że powódź..
Amerykańce budują sobie domki z drewna w "alei tornad", a potem płacz że tornado..
Ludzie zamieszkują w miastach w pobliżu aktywnych wulkanów, a potem płacz że wybuch..

Nie jestem zwolennikiem straszenia ludzi końcem świata i globalnymi katastrofami. Ale nie można siedzieć bezczynie i uważać, że wszystko będzie ok. Bo potem pojawia się powódź, trzęsienie ziemi, pożar.. a ludzie z ręką w nocniku.
I co pierwsze się pojawia? Pretensje do wszystkich, że "przecież nikt nas nie ostrzegał.."

Tak więc ja was ostrzegam. Globalny blackout jest jak najbardziej realny. Trzeba mieć w domu świeczki i latarkę, w garażu trzymać butle na gas i czajnik (np. turystyczny) i warto mieć kanister z 10l benzyny na wszelki wypadek. Telefony będą i tak bezwartościowe, więc można sobie darować.

Nawet jak nie spełni się czarny scenariusz to jak wam koparka przebije kabel zasilania i nie będzie 3 dni prądu to wy będziecie gotowi.

Oczywiście możecie żyć w przekonaniu, że zawsze będzie supermarket, prąd, gaz, woda/ogrzewanie.. wasz wybór.

januszek   18 #25 11.10.2010 09:08

@Wekmyr: o ile wiem, to część fizyków uczestniczących w pierwszej testowej detonacji bomby atomowej nie potrafiła jednoznacznie wykluczyć tego, że reakcja łańcuchowa rozszerzy się na całą atmosferę – określili to więc jako „prawie niemożliwe”. Tu rozważamy m.in. coś co już się wcześniej zdarzyło (myślę o burzy magnetycznej z roku 1859) więc prawdopodobieństwo jest 100% bo można być pewnym, że podobne zjawisko na pewno się powtórzy - nie wiemy tylko kiedy.

Radius01   3 #26 19.10.2010 23:09

Jak pamiętam to jeden z moich wykładowców mówił, że ma gdzieś jeszcze w domu telefon na korbkę, który pozwoli mu na komunikację w razie poważnych problemów. U mnie w domu jest pozostawiony telefon z tarczą, który działa bez prądu.

Do czasu kiedy nie wydarzy się coś naprawdę poważnego polecam oglądać programy odnośnie Survivalu na Discovery Channel;-)

januszek   18 #27 02.11.2010 15:28

@Radius01 - telefon na tzw korbę to tzw aparat miejscowej baterii. Korbka to pokrętło generatora prądu;) Natomiast telefon z tarczą o którym napisałeś zasilany jest z centrali telefonicznej... ;)