Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Linux Mint w 4 odsłonach

Linuxa używam od 3 lat. Przez ten czas zaliczyłem kilka dystrybucji i środowisk graficznych, zanim odnalazłem to, które mi najbardziej pasuje. Wydanie kolejnej odsłony Minta (Rebbeca 17.1) jest okazją do porównania czterech środowisk graficznych z jakimi jest wydawany: Cinnamon, Mate, KDE, XFCE. Cynamon jest przez wielu utożsamiany z podstawowym środowiskiem graficznym Minta. W zasadzie to chyba nie ma podstaw, by wyróżniać którekolwiek z tych czterech środowisk. Historycznie Mint zadebiutował ze środowiskiem KDE jako przeróbka Kubuntu w 2006 roku. Cynamon zaś zadebiutował dopiero w roku 2012, jako reakcja na GNOME 3, które kłóciło się z wizją programistów Minta. Obecnie nowe wersje Minta pojawiają się równocześnie w wersji Cinnamon i Mate, a KDE i XFCE są publikowane miesiąc później. Być może właśnie taki cykl wydawniczy sprawia, iż w wielu miejscach można przeczytać, że Cynamon jest tym podstawowym środowiskiem, a pozostałe 3 są edycjami dodatkowymi.

Co nowego w wersji 17.1?

Nowa wersja edycji cynamonowej przynosi przede wszystkim nową wersję środowiska. Cinnamon 2.4.3 można było sobie zainstalować już jakiś czas temu. Mogliśmy na ten temat poczytać w tekście Cinnamon 2.4: ładniej, szybciej – i już do sprawdzenia na aktualnym Li...

Oprócz samego środowiska drobnym zmianom uległo kilka innych komponentów. Nowy menadżer aktualizacji grupuje pakiety powiązane ze sobą tematycznie w jedną "paczkę" reprezentującą cały program. Jeśli więc pojawia się aktualizacja LibreOffice'a to widzimy na liście LibreOffice, a nie 10 paczek z osobna. Zmieniony został także sposób wyboru jądra w menadżerze aktualizacji. Zamiast poziomej tabelki, mamy pionową listę. Taka kosmetyczna poprawka.

Zmianie uległo także okno ustawień językowych. Była prosta lista, teraz mamy sporo przycisków i znacznie więcej informacji wyświetlanych w jednym miejscu. Pojawiła się opcja rozróżnienia języka interfejsu od ustawień lokalizacyjnych.
Zmieniony wygląd ma także ekran logowania. Stary ekran był podzielony zakładkami, obecnie mamy z lewej strony listę z ikonami, które zastąpiły zakładki. Jest to bardziej przejrzyste rozwiązanie.
Jak widać nie ma tu żadnych rewolucji, raczej poprawki dopieszczające wygląd i umilające pracę. Pełny wykaz zmian nowej edycji cynamonowej jest dostępny stronie Minta.

Cinnamon

Instalacja

Instalacja Minta jest banalnie prosta (nie ma, jak w przypadku Windowsa, rejestracji, sprawdzania poczty, wysyłania kodów itp. utrudnień i udziwnień). Wszystkie cztery edycje mają ten sam instalator. Wersja KDE ma nieco inny wygląd okien, ale merytorycznie to jest dokładnie to samo. Użytkownik poza kilkukrotnym wciśnięciem "Naprzód" musi wpisać nazwę użytkownika, komputera oraz hasło. Osoby początkujące śmiało mogą skorzystać z domyślnych ustawień. Instalacja Linux Mint Cinnamon wymaga 8,2 GB wolnej przestrzeni dyskowej.

Domyślny wygląd menu i paneli

Po instalacji mamy włączony jeden domyślny panel, który znajduje się na dole ekranu. Patrząc od lewej strony, znajdują się na nim kolejno: przycisk menu, przycisk pokaż pulpit, aktywatory Firefoxa, terminalu (gnome-terminal) oraz menadżera plików (Nemo), dalej (środkowa część paska) mamy applet listy otwartych okien i wreszcie prawa sekcja to kolejno aplety: użytkownika, urządzeń wymiennych, menadżera sieci, kontroli dźwięku, menadżera aktualizacji, kalendarza oraz szybkiej listy okien. Zarówno panel jak i menu mają ciemnografitowy kolor z lekką przezroczystością. Całość prezentuje się dosyć elegancko, przyjemnie dla oka. Wygląd menu i paneli można zmienić wczytując jeden z ponad 300 dostępnych motywów.

Zmiana położenia i rozmiarów paneli

Pod prawym przyciskiem myszy (PPM) mamy kilka opcji dostosowania panelu do naszych preferencji. Możemy dodawać aplety, włączyć ustawienia panelu, zmienić motyw dla panelu i menu, włączyć autoukrywanie panelu, a także przejść w tryb edycji panelu. Aby przenieść panel na górę lub włączyć dodatkowy panel, musimy wybrać ustawienia panelu i w nich zmienić układ panelu na odwrócony lub klasyczny (panele na dole i górze).
Niestety zmiana tych ustawień niczego nie zmieni, dopóki nie zrestartujemy cynamona. Informacja ta jest wypisana drobnym szarym druczkiem i szczerze mówiąc za pierwszym razem ja przeoczyłem, denerwując się, że nic się nie zmieniło. Na szczęście układu paneli nie zmieniamy zbyt często. Mimo wszystko jest to pewna niedogodność i ujma na intuicyjności pracy z interfejsem.

Negatywnie muszę także ocenić brak możliwości położenia paneli po bokach ekranu, jak również ograniczenie się tylko do dwóch paneli. Co prawda panele na górze i na dole to dwa typowe miejsca ich przeznaczenia, jednakże są osoby, które być może preferują boczne panele (zwłaszcza z luncherami) albo są przyzwyczajone do unity czy gnome 3. Nie ma również możliwości ustawienia szerokości panelu. O ile panel główny dobrze wygląda, gdy jego szerokość wynosi 100% szerokości ekranu, tak w przypadku panelu z aktywatorami, przydałaby się możliwość dostosowania szerokości panelu do ilości znajdujących się na nim aktywatorów (ikon). Wysokość paneli również można regulować w dosyć ograniczonym zakresie. Lubię mieć duże ikony aktywatorów, a w cynamonie maksymalna wysokość panelu tak na oko wynosi około 40 pikseli. Wolałbym coś koło 60, aby trafiać w ikony z przymkniętym jednym okiem. Nie ma również prostego sposobu na zmianę przezroczystości panelu. Można zmieniać cały motyw, a nie jego poszczególne ustawienia. Ogólnie rzecz biorąc panele w cynamonie mają stosunkowo niewielkie możliwości konfiguracyjne.

Applety, Desklety i aktywatory

Cinnamon daje nam całkiem spory wybór apletów (około 200), aczkolwiek u mnie większość z nich nie chcę się dodać do panelu, mimo prawidłowej instalacji (wyrzucany jest błąd javascriptu). Z tych, które u mnie działają (poza standardowo zainstalowanymi), używam prognozy pogody, "Places Center", "Session Manager" oraz "Restart Cinnamon". Trzeba przyznać, że aplet pogodowy prezentuje się elegancko, aczkolwiek podawane informacje, zwłaszcza w prognozie 5-dniowej są bardzo skąpe (abstrahując od skuteczności samej prognozy). Zauważyłem także pewien problem z ikonkami aplikacji, które pojawiają się w "trayu" obok ikonek apletów. Często zajmują one miejsce 2 czy nawet 3 ikonek, co wygląda brzydko i nie ma sposobu na zlikwidowanie tej pustej przestrzeni. Przykładami takich aplikacji mogą być Gadu-Gadu czy Dropbox.

Cynamon zapewnia nam też możliwość skorzystania z deskletów, czyli apletów przypiętych bezpośrednio do desktopu. Nie ma ich zbyt wiele, a najwięcej jest aplikacji pogodowych. Niektóre dają możliwość wyboru serwisu pogodowego. Niestety są to serwisy zagraniczne i niektóre nie obsługują polskich lokalizacji, no może z wyjątkiem stolicy. Moim zdaniem to jest bardziej bajer graficzny, dociążający nasz komputer, niż faktycznie przydatna funkcja. Zamiast aplikacji pogodowej wolałbym dostać monitor zasobów. Znalazłem jednak tylko monitor sieci, który podobnie jak wiele apletów, zwraca błąd przy próbie dodania do pulpitu.

Dodawanie aktywatorów do panelu jest proste, aczkolwiek nie pozbawione pewnych niedociągnięć. Jeśli mamy włączony tylko jeden panel, to możemy z poziomu menu, klikając na daną aplikację wybrać opcję "Dodaj do panelu". Niestety w przypadku dwóch aktywnych paneli nie możliwości wyboru panelu, do którego chcemy dodać aktywator danej aplikacji. Ikonkę aplikacji można przeciągnąć bezpośrednio z menu do drugiego panelu, pod warunkiem, że nie ma on włączonej opcji autoukrywania. Jeśli chcemy dodać aplikację, która nie znajduje się w menu (Gadu-Gadu jest uruchamiane bez instalacji, podobnie jak np. Eclipse) możemy klikając PPM na istniejącym aktywatorze wybrać opcję "Dodaj". Pojawi się okienko kreatora nowego aktywatora, w którym podajemy polecenie uruchamiające aplikację, wybieramy ikonkę i opis aplikacji. Co ciekawe, kreator proponuje nam dodanie naszego aktywatora do menu do kategorii inne. Później można przenieść go do innej kategorii. Analogicznie możemy edytować istniejące już aktywatory, utworzone automatycznie przez przeciągnięcie z menu. Możemy przykładowo dodać do polecenia uruchamiającego Chrome'a dopisać adres url strony, która chcemy otworzyć. W ten sposób możemy utworzyć w panelu skrót do strony www.

Menu

Menu w cynamonie składa się jakby z 3 części. Pierwsza z nich to pasek po lewej stronie menu, będący miejscem na nasze ulubione programy. Możemy przeciągać na niego programy z menu. Nie możemy jednak ruszyć ikon związanych z sesją. Moim zdaniem ulubione w tym menu jest za małe. Po dodaniu kilku ikonek, zmniejszają się one, by pomieścić więcej aktywatorów. Przy większej rozdzielczości ekranu można zmieścić więcej, ale generalnie nie jest ono zbyt funkcjonalne. Środkowa część menu to kategorie tematyczne programów, a prawa część to lista programów z danej kategorii. Domyślnie, po otworzeniu menu wybrana jest opcja wszystkich programów. Nie podoba mi się to zbytnio, ponieważ bez przewijania i tak widzę zawsze te same ikonki kilku pierwszych programów na liście, z których przeważnie nie korzystam zbyt często (np. aktywne narożniki czy analizator wykorzystania dysku). Wolałbym w tym miejscu mieć listę ostatnio używanych programów lub najczęściej używane programy (choć to drugie jest jakby znaczeniowo tożsame z lista ulubionych programów). W środkowej części menu mamy ostatnio używane pliki. Szkoda, że nie ma tam właśnie ostatnio używanych programów. Na górze menu mamy wyszukiwarkę, która przeszukuje zarówno programy jak i ostatnio używane pliki. W praktyce bardzo często korzystam z wyszukiwarki, nie zastanawiając się nawet w jakiej kategorii jest dana aplikacja. Nie muszę nawet znać nazwy programu, bo wyszukiwarka uwzględnia także opisy. PPM na aktywatorze menu pozwala nam włączyć ustawienia menu oraz edytor menu. W ustawieniach możemy zmienić np. nazwę "menu" na swojskie "Start". Możemy też zdefiniować klawisze uruchamiające menu. Domyślnie są to oba klawisze super - klawisz z logo Windowsa na klawiaturze (swoją drogą dlaczego pod Linuxem nazwany jest klawiszem super, a nie np. klawiszem Linuxa czy pingwina?). W edytorze menu możemy poprzesuwać aplety pomiędzy kategoriami, utworzyć własna kategorię, pozmieniać ikonki, a nawet eksportować całe menu do pliku czy też importować z wcześniej zapisanej konfiguracji. Ogólnie jest to bardzo przydatne narzędzie, pozwalające w znacznym stopniu zbudować menu wedle własnego widzi mi się.

Kafelkowanie okien

Menadżerem okien w cynamonie jest Muffin, oparty na Mutter z GNOME 3. Praca z oknami w cynamonie to czysta przyjemność. Przy pomocy skrótów klawiszowych CTRL+Super+strzałka możemy automatycznie dostosowywać wielkość i pozycję okna, ustawiając je w lewej lub prawej połowie ekranu, w poszczególnych ćwiartkach, w górnej lub dolnej połowie na całej szerokości ekranu lub maksymalizować i powracać do oryginalnego rozmiaru i położenia. Jest to niebywale wygodne. Dla osób lubujących się w sterowaniu komputerem za pomocą myszki bez odrywania rąk, dostępna jest opcja aktywnych krawędzi ekranu, która daje niemalże ten sam efekt. Samą myszką nie da się bowiem powrócić do oryginalnej pozycji okna ze zmaksymalizowanego okna. Przynajmniej nie doszedłem jak to zrobić. Najważniejsze dla mnie jest jednak to, że obie metody działają świetnie i są gotowe do użycia od razu po instalacji. Jedyne co mnie trochę drażni, to zbyt inteligentne zachowanie menadżera okien w sytuacji, gdy jedno okno (np. przeglądarki) mam zmaksymalizowane, a drugie (np. terminal) mam w małym oknie i chcę dopasować terminal do lewej połowy ekranu. Menadżer automatycznie układa mi przeglądarkę na prawej połowie, podczas gdy ja bym wolał aby nadal pozostała ona zmaksymalizowana pod spodem. Na szczęście inteligentne działanie jest konsekwentne i po przywróceniu okna terminala do oryginalnego rozmiaru i pozycji, okno przeglądarki również wraca do zmaksymalizowanej postaci.

Przełączanie się między oknami

W cynamonie mamy kilka sposobów przełączania się między oknami. Poza tradycyjnym wyborem aplikacji z listy uruchomionych aplikacji na panelu, możemy użyć równie swojskiego skrótu ALT+TAB. Lista z dużymi ikonkami symbolizującymi otwarte okna aplikacji jest wyposażona także w podgląd zawartości okien. Istnieje także możliwość wyboru poszczególnych aplikacji poprzez kliknięcie myszką na wybraną aplikację, bez konieczności przewijania przez wszystkie elementy na liście klawiszem TAB. Kolejnym sposobem na zmianę okna jest skrót CTRL+ALT+"strzałka w dół", który wyświetla nam ekran z wykazem wszystkich otwartych okien w pomniejszonej postaci. Pomiędzy oknami możemy poruszać się strzałkami lub wybierać je myszką. Możemy też zamknąć wybrane okno naciskając "X" przy wybranej miniaturze okna.

Wirtualne pulpity

Domyślnie mamy włączone tylko 2 pulpity, zwane obszarami roboczymi. Istnieją chyba dwa sposoby przełączania się między nimi. Pierwszy to skrót klawiszowy CTRL+ALT+strzałka (prawo/lewo). Wirtualne pulpity są ułożone w listę "poziomą". Aby przeciągnąć okno aplikacji do innego obszaru roboczego, dodatkowo wciskamy klawisz Shift (CTRL+ALT+SHIFT+strzałka). Drugim sposobem jest użycie skrótu podobnego do przełączania się między oknami CTRL+ALT+"strzałka w górę". Dostajemy podobny widok jak przy przełączaniu się między oknami, z tą różnicą, że okna zastąpione są pulpitami. Domyślnie każda miniaturka wyświetla bieżący widok pulpitu. Jeśli najedziemy myszką na daną miniaturę, to uzyskamy widok identyczny z tym dla przełączania okien, tylko zminiaturyzowany. Możemy też w tym miejscu zmienić nazwy obszarów roboczych. Wyświetlają się one przy przełączaniu się między nimi pierwszym skrótem klawiszowym. Możemy także dodawać i usuwać pulpity z tego widoku.
Najciekawsze jednak moim zdaniem jest przeciąganie aplikacji między pulpitami na zasadzie drag and drop. Takie bardzo naturalne i intuicyjne rozwiązanie. Środkowy przycisk myszy (kółko) pozwala na rozłożenie okien na wszystkich obszarach roboczych jednocześnie. Daje nam to szybki wgląd we wszystkie otwarte okna. Przy dużej ilości pulpitów i okien, widok ten może być bardzo poręczny do zarządzania obszarami roboczymi. Kliknięcie na wybrane okno przenosi nas nie tylko do wybranego obszaru, ale także wyciąga na wierzch wybrane okno. Do absolutnego ideału brakuje mi jedynie możliwości zapisu/odczytu obecnego stanu okien we wszystkich lub wybranych obszarach roboczych celem szybkiego skonfigurowania komputera do pracy w środowisku przygotowanym przez nas do danego zadania. W pewnym stopniu jest to możliwe przez zapamiętywanie sesji, ale ja bym wolał mieć wybór różnych sesji do szybkiego wczytania.

Domyślny zestaw aplikacji

Nie będę opisywał dokładnie wszystkich aplikacji użytych w danej edycji. Nie ma to sensu, bo poza KDE, w 90% są to te same programy. Chciałem przede wszystkim zwrócić uwagę na brak gparted w cynamonie. Trochę mnie to zaskoczyło, bo jest to bardzo popularny i wręcz obowiązkowy program do partycjonowania, przydatny zwłaszcza w obrazie liveCD przed instalacją. Oczywiście doinstalowanie go nie stanowi problemu, a sam instalator posiada wbudowany program partycjonujący, ale miło jest mieć wszystko gotowe do pracy bez dodatkowych zabiegów. Prędzej czy później będziemy chcieli mieć gparted zainstalowany. Domyślnym menadżerem plików jest Nautilus. Posiada on zarówno funkcję wyszukiwania plików jak i tryb pracy w dwóch panelach. Ogólnie ma spore możliwości, choć nie jest aż tak rozbudowany jak Dolphin.

Ciężar środowiska

Mint Cinnamon z kilkoma włączonymi apletami po starcie używa około 320 MB RAMu. Jest to średni wynik. Lekkie środowiska typu LXDE potrzebują dokładnie połowę tego, choć najnowsze wydania Lubuntu czy LXLE przekraczają wyraźnie 200 MB. Z drugiej strony KDE czy Unity maja jeszcze większe apetyty na pamięć (minimum 450 MB), choć i tak są lata świetlne przed Windowsem. Start systemu na fizycznej maszynie jest porównywalny zarówno z XFCE jak i Mate. KDE rozpędza się wyraźnie wolniej. W trakcie pracy cinnamon działa raczej dobrze, aczkolwiek gdy testowałem go na sprzęcie, który miał tendencję do grzani się, łapał dziwne przestoje, momentami wręcz zamarzał na kilkanaście sekund. Na tym samym sprzęcie XFCE czy KDE nie dawało takich objawów. Być może to tylko kwestia tego komputera. Na szczęście te przestoje nie zdarzały się szczególnie często. Na wolnym, 10-calowym netbooku dawało się odczuć różnicę między XFCE na korzyść tego drugiego.

Podsumowanie cynamona

Cinnamon nie jest pozbawiony błędów, niedoróbek i braku pewnych funkcji, o które aż się prosi i które są dostępne w innych środowiskach. Całościowo jest jednak bardzo interesującą propozycją, która w moim odczuciu jest sensownym kompromisem pomiędzy efektami wizualnymi, elegancją, a prostotą i intuicyjnością. Wydaje mi się, że jest to wydanie Minta skierowane głównie do mniej doświadczonych użytkowników czy wręcz do osób stawiających pierwsze kroki na Linuxie. Większość rzeczy ma być gotowych do działania bez konieczności ustawiania czegokolwiek. Być może dlatego pewne elementy są pozbawione wielu ustawień konfiguracyjnych. Najbardziej w tym środowisku brakuje mi właśnie lepszej konfigurowalności paneli, aczkolwiek patrząc na to ile oferuje środowisko jako całość, jestem skłonny przeboleć tę niedogodność. Praca z oknami i pulpitami jest bardzo wygodna, a jest to aspekt, z którym mamy najczęściej do czynienia. Menu z jednej strony posiada spore możliwości konfiguracyjne, z drugiej zaś brakuje mi lepiej opracowanych ulubionych oraz ostatnio używanych aplikacji. Myślę, że o ile na początku wpisu zastrzegałem by nie utożsamiać cynamona z domyślną edycją Minta, tak teraz muszę stwierdzić, że zasługuje ono by nią być i dumnie reprezentować tę dysrtybucję.

Mate

Mate jest jakby kontynuacją porzuconego GNOME 2. Podobnie jak cynamon, który powstał jako reakcja na niezadowalającą dla wielu formę GNOME 3, Mate jest ukłonem w stronę zwolenników starego, dobrego i wypróbowanego GNOME 2.

Domyślny wygląd menu i paneli

Mate wita nas metalizowaną szarością. Szarości są w ogóle znakiem rozpoznawczym Minta. Wielu zwolenników Minta skierowało się w jego stronę właśnie za sprawą tak dobranej kolorystyki. Sam chyba jestem jedną z nich, gdyż ostre pomarańczowo purpurowe barwy Ubuntu do mnie nie przemawiają. Tak, wiem, motywy można zmieniać. Jestem jednak zdania, że w wielu przypadkach nic nie wygląda tak dobrze, jak systemowo dobrana kolorystyka i styl okien. Trzeba się naprawdę długo nagrzebać, żeby dobrać coś równie dobrze wyglądającego i spójnego. Mate oferuje nam zaledwie kilka odmian kolorystycznych tego samego motywu "Mint-X" oraz możliwość samodzielnego dobrania kolorów w ramach tego motywu. Nie mamy tutaj wbudowanego klienta od pobierania motywów z Internetu. W zamian jesteśmy przekierowywani na stronę z motywami GTK do pobrania i własnoręcznej instalacji. Można odnieść wrażenie, że pod tym względem Mate jet traktowany przez programistów nieco po macoszemu, a funkcjonalności i bajery ułatwiające życie użytkownikom wędrują do cynamona.

Zmiana położenia i rozmiarów paneli

Mate, choć wydaje się być prymitywniejszy od cynamona, ma większe możliwości dostosowywania paneli. Panele możemy układać na dowolnej krawędzi ekranu. Możemy też włączyć więcej niż 2 panele jednocześnie. Dostosować możemy także przezroczystość panelu lub jego tło, a także wysokość w pikselach.
Ciekawą funkcjonalnością jest ukrywanie panelu na żądanie po wciśnięciu przycisku na jednym z krańców panelu. Pod wieloma względami jest to lepsze rozwiązanie niż autoukrywanie, gdyż daje nam pewność, że panel nie pojawi się w niepożądanym momencie, gdy niechcący zbliżymy kursor myszki do krawędzi ekranu. Dostajemy więcej miejsca na okno programu, a przywrócenie panelu kosztuje nas tylko jedno naciśnięcie przycisku.
Maksymalna wysokość panelu to 153 piksele - blisko 4 razy więcej niż w cynamonie. Brakuje mi tylko regulacji szerokości paneli, jaką dają XFCE i KDE. Całościowo obsługa paneli w Mate wypada lepiej w moich niż w cynamonie.

Applety, Desklety i aktywatory

Mate oferuje nam wybór przeszło 40 apletów, które możemy dodawać do paneli. Niestety nie ma szału. Większość programów ma znikomą wartość użytkową. Aplet pogodowy obsługuje tylko kilka polskich miast. W porównaniu z cynamonem jest dużo gorzej. Aktywatory z menu możemy przeciągać do dowolnego panelu, także do tych z opcją autoukrywania. Jest więc trochę poręczniej niż w cynamonie. Tworzenie własnych aktywatorów wygląda bardzo podobnie. Trochę denerwujący jest fakt, że aktywatory, które przeciągamy z menu nie przyklejają się automatycznie do tych, które już znajdują się w panelu, tylko lądują dokładnie tam, gdzie je upuścimy. Trzeba później manualnie je przesunąć na pozycję. Korzyść w tym jest taka, że możemy dosyć dowolnie ustawić odstępy między ikonami, aczkolwiek musimy to robić ręcznie, a przez to niedokładnie.
[img=MateDesklety]
Desklety są specjalnością cynamona i nie ma ich jako takich w Mate. Jednakże jeśli ktoś się uprze, istnieje możliwość doinstalowania pewnych deskletów porzez dodatek gDesklets Po instalacji możemy pobierać desklety z nieoficjalnego archiwum deskletów, które można uruchamiać za pomocą gDesklets.

Menu

Menu w Linux Mint Mate Edition jest czymś pośrednim między menu cynamona a Whisker Menu z XFCE. Z jednej strony zachowany jest trójpodział, który omówiłem w części poświęconej cynamonowi. Lewa część menu znacząco się różni. Poza ikonkami widnieją nazwy programów. Górna część tego panelu zawiera tzw. miejsca, a dolna ważne programy i przyciski sesji. Nie ma możliwości edycji menu przez przeciąganie elementów.
Prawa część menu funkcjonalnie przypomina Whisker Menu z XFCE. Zawiera bowiem obszar ulubionych aplikacji wraz z opisami. Możemy ustawić ilość kolumn w ulubionych oraz wielkość ikon. Po wciśnięciu przycisku "Wszystkie programy" część ulubionych zamienia się w menu z kategoriami, w układzie takim, jak w cynamonie, lecz z opisami programów jak w XFCE. We właściwościach menu możemy także włączyć dodatkowy panel z listą ostatnio używanych plików. Tak rozbudowane menu jest naprawdę ogromne.
Menu ma naprawdę dużo opcji konfiguracyjnych. Nie sposób ich tu wszystkich wymienić Można przykładowo włączyć przewijanie w obu częściach lewej sekcji menu oraz dodawać własne miejsca. Można regulować wielkość ikon w każdej części menu. Dodatkowo do dyspozycji mamy edytor menu identyczny z tym z cynamona.

Kafelkowanie okien

Domyślnym menedżerem okien jest Marco. Nie zapewnia on jednak ani aktywnych krawędzi ekranu, ani rozkładania okien jak w cynamonie. Jednakże nowy Mint Mate został wyposażony także w Compiza - menadżera okien słynącego z wymyślnych efektów, w tym trójwymiarowej kostki wirtualnych pulpitów. W centrum sterowania mamy menadżera konfiguracji Compiza, w którym definiujemy działanie poszczególnych funkcji i efektów. Menadżer ustawień jest tak rozbudowany, że ma więcej pozycji niż centrum sterowania całego Minta.
Aby włączyć Compiza musimy w Centrum Sterowania wejść w Ustawienia Pulpitu, a tam w sekcję Okna. Zmieniamy domyślny menedżer Marco na Compiza i przelogowujemy się.
Kafelkowanie okien i kostka są ustawione domyślnie. Kafelkowanie najlepiej działa z klawiaturą numeryczną. Używając kombinacji klawiszy CTRL+ALT+(1-9 z klawiatury numerycznej) mamy pełnię kontroli nad oknami. Gdy przywykniemy do takiego sterowania pozycją okien, staje się to bardzo wygodne i poręczne. Niestety gorzej jest na komputerach pozbawionych klawiatury numerycznej. Teoretycznie skróty klawiszowe można przedefiniować, ale może to być kombinacja tylko 3 klawiszy i ciężko jest coś znaleźć coś sensownego, co by mogło zastąpić klawiaturę numeryczną. Mamy jednak pewną alertnatywę. Skrótem CTRL+Super+strzałka możemy przesuwać okna na lewą lub prawą połowę ekranu oraz maksymalizować. Dobre i to.

Przełączanie się między oknami

ALT+TAB daje podobny efekt jak na Windowsie, przy czym podgląd zawartości okien jest widoczny tylko jeśli okno nie jest zminimalizowane. Dla zminimalizowanych okien wyświetlana jest tylko ikonka programu. Jest to moim zdaniem pewien feler.
W trybie pracy z Marco, wyświetlane są mamultkie ikonki bez podglądu zawartości okien. Nie mamy też możliwości wyboru ikonki myszką, tylko musimy dostukać się do odpowiedniej ikonki klawiszem TAB.

Wirtualne pulpity

Pomimo zastosowania Compiza, praca z wirtualnymi pulpitami wydaje mi się wygodniejsza w cynamonie. Owszem, kostka Compiza ma ten efekt WOW, ale w codziennej pracy takie animacje nie są potrzebne, a cynamon dawał możliwość szybkiego zorientowania się jakie aplikacje mamy otworzone na poszczególnych pulpitach. Nie pracowałem zbyt dużo z Compizem, ale nie dopatrzyłem się możliwości podobnych do cynamona. Mamy miniatury pulpitów z podglądem tego, co się na nich dzieje, ale przy zminimalizowanych oknach nie wiele nam to daje, gdy szukamy na którym z pulpitów mamy daną aplikację. Odnoszę wrażenie, że Compiz bardziejs skupia się na efektownym wyglądzie, niż ergonomii pracy. Pomijając już nawet samą kostkę obszarów roboczych, mamy przykładowo efekt falujących okien, które zachowują się jak galareta przy każdym ich przeciąganiu. Jak człowiek widzi to po raz pierwszy, zwłaszcza jak się wychował na Windowsie, to może robi to nam nim jakieś wrażenie i chce się to mieć u siebie, ale przy codziennej pracy z komputerem, galareta zaczyna wręcz przeszkadzać, bo obraz jest nieostry, do póki galareta się nie uspokoi.
Bez Compiza praca z pulpitami jest nadal możliwa, jednakże nie mamy podglądu tego, co się dzieje na poszczególnych obszarach roboczych. Możemy po prostu przełączać się między obszarami, czy przerzucać otwarte okna.

Domyślny zestaw aplikacji

Menedżerem plików jest Caja. Szczerze mówiąc to bez wgłębiania się w szczegóły, w zwykłym użytkowanium ciężko ją odróżnić od Nauthilusa z cynamona.Podobnie jak w cynamonie, Mate nie ma zainstalowanego gparted.

Ciężar środowiska

Linux Mint Mate jest bardzo porównywalny z edycją Cinnamon pod względem obciążenia sprzętu. Czas startu systemu jest niemal identyczny. Identyczne jest również zapotrzebowanie na pamięć i to również przy włączonym Compizie. Testowałem jego działanie na wolnym Samsungu N150 i ku mojemu zaskoczeniu Compiz dawał radę. Animacja kostki działała idealnie płynnie i ani razu się nie zacięła. Windows 7 Starter zainstalowany oryginalnie na tym komputerze był delikatnie mówiąc mało żwawy, bez porównania bardziej ociężały od Mate'a z Compizem.

Podsumowanie

Mate ma większe możliwości konfiguracyjne od cynamona. Moim zdaniem ma ciekawsze menu. Bez Compiza jest całkowicie pozbawiony wodotrysków. Dlatego moim zdaniem ta edycja bardziej nadaje się dla osób, które wiedzą czego chcą od systemu i nie boją się grzebania w ustawieniach, a jak dodamy do tego Compiza, to można spokojnie poświęcić dwie niedziele na testowanie różnych konfiguracji. Brak appletów czy deskletów świadczyć może o tym, że Mate jako środowisko nie jest tak popularne jak Cinnamon, a jednocześnie wydawcy Linux Minta nie przykładają wagi do tego, by dorzucić coś od siebie do tego wydania.

XFCE

XFCE jest teoretycznie najlżejszym środowiskiem ze wszystkich edycji Minta. Wiele osób uważa je również za prymitywne i wymagające ręcznego grzebania w plikach tekstowych. Postaram się zweryfikować te obiegowe opinie i sprawdzić czy faktycznie tak jest.

Domyślny wygląd menu i paneli

Mint XFCE posiada standardowe dla tego środowiska Whisker Menu. Nie wygląda ono tak efektownie jak cynamonowe, czy nawet to z Mate'a. Nie jest ono jednolite kolorystycznie, jak dwa wcześniej omawiane. Wydaje mi się jednak, że mimo przeciętnego wyglądu jest dosyć czytelne. W szczegółach omówię je dalej. Panel główny zawiera kilka standardowych apletów, w tym miejsca (w postaci rozwijanej listy), które w Mate znajdują się w menu, regulację głośności, wykaz sieci bezprzewodowych (lub stan sieci przewodowej), zegar z kalendarzem. Taki zestaw standardowy. Aplet regulacji dźwięku pozwala wejść bezpośrednio w kontrolę ustawień dźwięku PulseAudio.

Zmiana położenia i rozmiarów paneli

XFCE zapewnia nam sporą swobodę w pracy z panelami. Możemy je przeciągać po całym ekranie i zostawić nawet na samym środku, jeśli nam to odpowiada. Dodatkowo mamy 3 ustawienia układu elementów na panelu (pionowe/poziome/boczne). Panele mają regulowaną szerokość oraz wysokość. Maksymalna wysokość panelu to 128 pikseli. Szerokość ustawiania jest procentowo w stosunku do rozmiarów ekranu. Możemy regulować także ilość wierszy w panelu (maksymalnie 6). Nigdy z tego nie korzystałem, ale ponieważ skończyło mi się miejsce na aktywatory na jednym z paneli, być może rozważę wprowadzenie kolejnego wiersza.
Panele mogą być automatycznie ukrywane. Można też ustawić ich przezroczystość, oddzielnie dla stanu aktywnego jak i nieaktywnego. Ogólnie rzecz biorąc jest sporo możliwości ustawiania wyglądu paneli, chyba więcej niż w Mate i bez porównania więcej niż w Cinnamon.

Applety, Desklety i aktywatory

Standardowo mamy około 40 apletów do wyboru. Nie jest to wiele, ale kilka z nich jest bardzo użytecznych. Lubię przykładowo położyć sobie przyciski do zarządzania sesją, dzięki czemu jednym kliknięciem mogę wyłączyć czy uśpić komputer. Całkiem sensowny jest również aplet pogodowy. Być może nie powala grafiką, ale za to prezentuje znacznie więcej informacji niż analogiczne aplety w Mate czy Cinnamon.
XFCE nie jest wyposażone niestety w desklety. To zła wiadomość dla fanów pulpitowych mierników i zegarków. Częściowo można to sobie zrekompensować używając dodatkowych programów np. Conky manager Nie zmienia to jednak faktu, że samo środowisko nie dostarcza takich bajerów.
Aktywatory najłatwiej jest stworzyć PPM z poziomu Menu. Jeśli jednak chcemy utworzyć aktywator niestandardowy to robimy to w analogiczny sposób jak w Cinnamon czy Mate.

Menu

Odnoszę wrażenie, że Whisker Menu to przede wszystkim wygoda i funkcjonalność, a wygląd jest rzeczą drugoplanową. Powiem szczerze, że uwielbiam to menu i jest ono moim zdaniem najwygodniejsze z dotychczas omawianych. Składa się z dwóch paneli. Po lewej stronie jest panel z białym tłem, a po prawej z szarym. Po lewej wyświetlane są ikony aplikacji wraz z ich nazwami oraz opisami. Jest to bardzo wygodne i nie trzeba skakać wzrokiem jak w Cinnamon, gdzie opis programu znajdował się w prawym dolnym rogu.
Domyślnie z prawej części menu wybrana jest opcja ulubionych. Ma to sens, bowiem ktoś słusznie założył, iż najczęściej korzystamy z naszych ulubionych aplikacji. Następnie, pod ulubionymi (w prawej części menu) mamy kategorię ostatnio używanych aplikacji. Tej funkcjonalności bardzo brakowało mi w menu z Cinnamon i Mate. Poniżej mamy standardowo wykaz kategorii tematycznych. Kliknięcie w dowolną z kategorii, wyświetla nam z lewej strony programy z tej kategorii. Aby dodać [program do ulubionych wystarczy kliknąć PPM i wybrać opcję "Dodaj do ulubionych". W ten sam sposób możemy utworzyć aktywator na dowolnym panelu. Co ciekawe, możemy wybrać sobie panel z listy paneli, do którego chcemy dodać aktywator z menu. Koeljną wspaniałą funkcją, której mi brakowało w poprzednich menu jest możliwość zmiany rozmiaru okna menu. Możemy rozciągnąć menu nawet na cały ekran. Dzięki takiemu zabiegowi widzimy więcej aplikacji na raz, a opisy programów nie są ucięte. Brakuje mi trochę możliwości przeszukiwania plików, oraz ostatnio używanych plików. Menu zawiera także ikony sterowania sesją oraz ikonkę uruchamiającą ustawienia systemowe - odpowiednik centrum sterowania z Mate.
Whisker Menu posiada edytor menu. Jest on dosyć prymitywny i mniej poręczny od edytora z cynamona czy Mate.

Kafelkowanie okien

Domyślnie kafelkowanie okien nie działa. Jest ono zainstalowane, ale nie ma zdefiniowanych skrótów klawiszowych. Jest to moim zdaniem niedoróbka i chętnie bym zobaczył w wersji 17.1 działające kafelkowanie od razu po zainstalowaniu systemu. Aby takie skróty sobie zdefiniować, trzeba wejść w ustawienia, tam w menadżera okien i przejść na zakładkę "Klawiatura". Następnie trzeba odnaleźć polecenia zaczynające się od "Dopasowanie do..." i przypisać im stosowne skróty klawiszowe. Daje nam to proste układanie okien w 4 kierunkach. Niestety nie jest ono idealne, a szczególnie denerwujący jest fakt, że po użyciu kafelkowania nie można zmaksymalizować okna. Trzeba je przesunać tak, aby nie przylegało do krawędzi i dopiero wtedy można je zmaksymalizować.

Przełączanie się między oknami

Nie ma tu niesamowitych efektów wizualnych, ale ikonki programów są czytelne. Wygląda to moim zdaniem dużo lepiej niż w Mate bez Compiza. Okna zminimalizowane są wyszarzane.

Wirtualne pulpity

Szału nie ma. Między pulpitami przełączamy się standardowymi dla Minta skrótami klawiszowymi CTRL+ALT+strzałka. Nie ma żadnych animacji ani podglądu zawartości poszczególnych obszarów roboczych.

Domyślny zestaw aplikacji

Domyślnym menedżerem plików jest Thunar. Nie ma on wbudowanej wyszukiwarki plików (do tego celu służy CatFish). Nie ma również podziału na panele. Można jedynie pracować w kartach, ale karty wyświetlają się w całym oknie. XFCE jest instalowane razem z gparted, którego brakowało mi w Cinnamon.

Ciężar środowiska

Mint XFCE po starcie zjada tylko 200 MB pamięci. Jest to zdecydowanie mniej niż w przypadku edycji Cinnamon czy Mate. Start systemu nie jest jakoś wyraźnie szybszy niż w przypadku poprzednich dwóch środowisk. Ogólnie środowisko jest chyba nieco lżejsze od Cinnamon czy Mate, aczkolwiek aby to wyraźnie odczuć, trzeba go zainstalować na naprawdę wolnym sprzęcie, ponieważ jak już pisałem wcześniej, nawet na wolnym Samsungu N150 Mate z Compizem działa bardzo dobrze.

Podsumowanie

Moim zdaniem XFCE nie jest wcale takie toporne, jak jest przedstawiane przez niektóre osoby, zwłaszcza miłośników KDE. Nie ma tu co prawda niesamowitych efektów, ale w zwykłej pracy sprawdza się dobrze. Jest stabilne i działa dobrze i na najwolniejszych maszynach sprawdzi się pewnie lepiej niż Cinnammon cy tym bardziej KDE. Ma spore możliwości konfiguracji pulpitów. Menu jest bardzo wygodne i czytelne. Z pewnością nie jest to środowisko dla tych, którzy cenią sobie piękny wygląd i animacje. Nie jest ono jednak moim zdaniem prymitywne, a jedyną rzeczą jaką ustawiałem przez edycję pliku tekstowego, była zmiana czcionki w Thunarze. Całą resztę bez problemu udało mi się wyklikać w GUI.

KDE

KDE słynie z ładnego wyglądu, ciekawych efektów wizualnych i ogromnych możliwości konfiguracyjnych. Jest to jedno z najbardziej wypasionych środowisk graficznych. Posiada ogromną bazę appletów oraz gotowych motywów wyglądu do zainstalowania. Wyposażony w trójwymiarowe animacje i efekty okien cieszy oczy i sprawia, że obcowanie z komputerem jest jeszcze większą przyjemnością. Uważane jest również za dosyć ociężałe. Sprawdźmy jak prezentuje się Linux Mint w edycji KDE.

Domyślny wygląd menu i paneli

Pierwsze co się rzuca w oczy po uruchomieniu systemu to niebieskie barwy na tapecie. Wszystkie 3 pozostałe edycje mają w miejscu niebieskiego, zielone wybarwienie. Czy ta zmieniona kolorystyka ma podkreślać daleko idącą odmienność KDE względem pozostałych środowisk? Chyba coś w tym jest, bo jeśli poznasz cynamona, to na pewno dosyć szybko odnajdziesz się zarówno w Mate jak i XFCE. Linux Mint KDE jest jednak mocno inny. Możemy się o tym przekonać od samego początku zaglądając od menu czy dobierając się do panelu.
Menu KDE składa się tylko z jednego panelu oraz zakładek w postaci ikon na dole menu. Menu jest częściowo półprzezroczyste. Zdecydowana większa powierzchnia menu ma białe tło, odchodząc od szarości Minta. Domyślny panel jest dosyć wysoki, a ikonki na nim stosunkowo duże. Aplet kalendarza poza godziną wyświetla też datę. Na końcu panelu znajduje się przycisk aktywujący narzędzia edycji panelu.
Wygląd systemu można zmienić w ustawieniach systemowych w sekcjach: "Wygląd programów" oraz "Wygląd przestrzeni roboczej". W kilku kliknięciach możemy upodobnić wygląd okien Minta do Windowsa 8.

Zmiana położenia i rozmiarów paneli

Jeśli jesteście nowi w KDE to radzę bardzo ostrożnie podchodzić do edycji paneli, bowiem łatwo jest coś niechcący wcisnąć i zmienić czy wyłączyć, a później trudno dojść jak to nareperować. Przykładem może by choćby sytuacja, w której sprawdzałem jak wysoki może być panel. Niestety w trakcie edycji paneli kilka razy wyskakiwały mi błędy plazmy, a sam panel magicznie znikał, by się samoczynnie pojawić (być może automatycznie po błędzie był ponownie wczytywany). Po takim zniknięciu kalendarz przykleił mi się do pulpitu mimo, że wcale go nie zamawiałem. Co gorsza za nic w świecie nie mogłem się go pozbyć. Klikałem, próbowałem przeciągać, wchodzić w tryb edycji panelu i nic. Pomogło dopiero przelogowanie. Fakt, że nie spędziłem tyle czasu w KDE, co w innych środowiskach, ale wydaje mi się, że środowisko powinno być na tyle intuicyjne, by takie rzeczy się nie zdarzały.
Domyślnie panele nie są zablokowane i można zmieniać ich wygląd operując myszką bezpośrednio na panelu z pominięciem jakichkolwiek formularzy. Panel możemy przeciągać do dowolnej krawędzi ekranu. Możemy zmieniać jego wysokość i to nawet do kilkuset piksel, a także ustawiać szerokość panelu. Poza standardowym ustawieniem autoukrywania panelu, możemy także wybrać opcję by aplikacje miały możliwość przykrywania panelu. Działa to bardzo podobnie do autoukrywania, z tą różnicą, że gdy żadna aplikacja nie przykrywa panelu, to jest on widoczny i chowa się tylko, gdy w jego miejscu pojawia się okno aplikacji.
Lista aplikacji na panelu robi się jasno szara, gdy okna aplikacji są zminimalizowane. Moim zdaniem są wtedy nieco nieczytelne. Sama idea może nie jest zła, ale wykonanie tego zamysłu mogłoby być lepsze (bardziej kontrastowe kolory). W XFCE wybledzane są same ikony, a nazwa okna pozostaje niezmieniona, dzięki czemu jest czytelna.

Applety, Desklety i aktywatory

KDE ma wypasione applety. Nie dość, że wyglądają ładnie, to często mają również wiele ciekawych funkcjonalności. Przykładowo ten nieszczęsny kalendarz, który mi się przykleił do pulpitu, ma miłe dla oko przezroczystości, podzielony jest na dwie części eleganckim separatorem, a do tego jest bardzo funkcjonalny. Ma zaznaczonych wiele świąt i paraświąt (np. Andrzejki czy Mikołajki). Aplet sieci bezprzewodowych podaje poza samym wykazem dostępnych sieci, także podstawowe informacje na temat poszczególnych sieci, a także wykresy ruchu sieciowego dla sieci, do której jesteśmy podłączeni.
Do wyboru mamy ponad 80 preinstalowanych apletów, które dodajemy z poziomu edycji panelu. Bezpośrednio z ustawień panelu możemy pobrać kilkaset kolejnych (a może więcej?).
Największą siłą KDE jeśli chodzi o applety jest moim zdaniem możliwość zamiany każdego appletu w dekslet. Wystarczy bowiem przeciągnąć applet z panelu na pulpit by stał się deskletem. Czyż to nie wspaniałe?

Menu

Domyślnie menu otwiera się z aktywną zakładką "Ulubione". Podobnie, jak pisałem to przy omawianiu Whisker Menu, wydaje mi się to dobrym rozwiązaniem. Nie podoba mi się natomiast to, że nie ma szybkiego dostępu do programów z różnych kategorii. Po wybraniu danej kategorii, wchodzimy jakby do środka tej kategorii i aby wybrać program z innj kategorii musimy wrócić poziom wyżej. Niestety klikając w zakładkę Programy nic nie wskóramy. Musimy trafić w napis "Wszystkie programy" w górnej części menu, co jest dosyć niewygodne. Zdecydowanie lepiej jest nawigować po tym menu klawiaturą, choć i tutaj mam się czego czepić. Gdy chcemy wyjść z zakładki Programy i przejść do zakładki komputer, to musimy najpierw przejść w lewo na Ulubione, by móc klawiszami poruszać się w prawo po menu. Menu nie reaguje też na klawisz Super.

Kafelkowanie okien

Domyślnie włączone są tylko aktywne krawędzie ekranu. Nie udało mi się znaleźć skrótu klawiszowego na kafelkowanie okien. Szkoda. Oczywiście jak to bywa w KDE, niemal wszystko da się dostosować do własnych potrzeb. W tym celu musimy wejść w ustawienia systemowe (przez menu), tam wybrać skróty klawiszowe, wybrać zakładkę "Globalne skróty klawiszowe" i z rozwijanej listy wybrać KWin (domyślny menedżer okien dla środowiska KDE). Na liście szukamy pozycji zaczynających się od "Kafelkuj okna.." oraz "Szybka kafelka...". Niestety można przypisać tylko 3 klawisze, co dla kafelkowania w ćwiartki trochę za mało.

Przełączanie się między oknami

Wizualnie KDE jest naprawdę bardzo ładne i zdecydowanie przebija nawet Mate z Compizem. Podgląd okien, pomiędzy którymi się przełączamy trudno nazwać tradycyjnymi miniaturami. Są to zmniejszone okna, ułożone niczym karty w trójwymiarowej kompozycji, tasujące się z wykorzystaniem efektownej animacji.
Możemy też skorzystać z podglądu zawartości okien aplikacji, wyświetlonych na liście aplikacji w panelu. Wygląda to podobnie jak w Windowsie.

Domyślny zestaw aplikacji

Linux Mint w edycji KDE ma zupełnie inny dobór aplikacji niż pozostałe 3 edycje. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż KDE pracuje w QT, a nie GTK jak pozostałe środowiska. Poza Firefoxem, LibreOfficem czy Gimpem i VLC, prawie wszystko jest aplikacjami typowymi dla KDE.

Ciężar środowiska

Linux Mint KDE nie jest aż taki ciężki jakby się mogło wydawać. Owszem, startuje prawie dwa razy wolniej od pozostałych edycji, ale gdy już się rozbuja to jest całkiem responsywny nawet na moim wolnym Samsungu. Byłem pozytywnie zaskoczony odpalająć htopa po starcie wersja LiveCD. Zaobserwowałem użycie pamięci na poziomie 360 MB, co jest stosunkowo dobrym wynikiem jak na tak rozbudowane środowisko graficzne. Zainstalowana instancja systemu potrzebowała 10 MB więcej.

Podsumowanie

Linux Mint KDE troszkę mnie rozczarował. Dlaczego? Z jednej strony mamy do czynienia ze środowiskiem graficznym, które ma ogromny potencjał, więc i oczekiwania są adekwatnie duże. Z drugiej zaś dostajemy dystrybucję, która nie ma zdefiniowanych wielu podstawowych skrótów klawiszowych. Musimy sami zadbać o kafelkowanie okien, wirtualne pulpity i przechodzenie między nimi. Nie działa standardowy skrót odpalający terminal (CTRL+ALT+T). Poza tym trochę mało Minta jest w tym Mincie. Poza tapetą i logo minta w aktywatorze menu nie czuć tu zbyt wiele zmian w stosunku do standardowego KDE zainstalowanego na dowolnej innej dystrybucji. Zdecydowanie lepszą "interpretacją" KDE jest moim zdaniem NetRunner bazujący na Kubuntu. W nim wszystko działa od razu po instalacji, menu ma swój własny styl i ogólnie cała dystrybucja ma swój unikatowy klimat.

Podsumowanie wszystkich edycji

Linux Mint jest obecnie dostarczany w 4 edycjach. Ciężko było by mi komuś doradzić, które środowisko wybrać. Osobie, która stawia pierwsze kroki w świecie Linuxa (Linux Mint jest często polecany właśnie takim użytkownikom) lub osobie, która nie chce lub nie umie grzebać się w ustawieniach, zdecydowanie poleciłbym Cinnamon. Jest to edycja najbardziej dopieszczona i posiadająca udogodnienia i efekty działające od razu po instalacji. Pod tym względem faktycznie można ją uważać za podstawową edycję Minta. Mate i XFCE dają większe możliwości dostosowywania paneli w bardzo łatwy sposób, przy czym XFCE ma toporny edytor menu, choć samo menu moim zdaniem jest najlepsze właśnie w tej edycji. KDE to piękny wygląd i efekty, a także rozbudowane opcje konfiguracyjne i nieco nieintuicyjny sposób edycji paneli. To ostatnie środowisko poleciłbym przede wszystkim osobom, które wiedzą dokładnie, czego chcą i są gotowe poświęcić trochę swojego czasu, aby dopieścić środowisko pracy. Jednocześnie Cinnamon wygląda całkiem nieźle nawet na tle KDE i ma dosyć duży wybór apletów i deskletów (choć nie aż tak duży jak KDE), co moim zdaniem czyni go tak atrakcyjną propozycją. Osobiście pracuję od wielu miesięcy na XFCE, aczkolwiek częściowo wymusił to na mnie mój krnąbrny komputer, który nie lubi się z niektórymi środowiskami.
 

linux porady

Komentarze

0 nowych
dr.boczek   7 #1 10.12.2014 13:16

za długie dla mnie, zwłaszcza że mnie akurat debianopochodne dystrybucje nie interesują. Natomiast podziwiam za wytrwałość i cieszę się, że kogoś aż tak fascynuje linuxowy desktop.

Na jakim sprzęcie uruchamiasz Minta?

kaisuj   10 #2 10.12.2014 13:20

@dr.boczek: Moim podstawowym sprzętem jest core 2 duo E8400 z 6GB RAMu i Geforcem GT 240, ale używam go również na wspominanym w tekście Samsungu N150.

  #3 10.12.2014 13:31

a... jakie są szansę na linuxa z "czystą" powłoką graficzną (KDE, TRINITY, GNOME czy inne), tzn bez jakiegokolwiek programu użytkowego poza edytorem obsługującym czysty ANSI, tak by system był skrajnie leciutki, i by bez zadnych ceregieli mogły odpalać sie w takim środowisku linuxowe programy typu portable ?

Jusko   12 #4 10.12.2014 13:40

@dr.boczek #1: Kłopot w tym, że nie zawsze da się coś omówić unikając TL;DR. A jak już człowiek chce się spiąć i zagęścić to są potem komentarze, że po łebkach, że brakuje czegoś, że ktoś widziałby w tekście istotną informację o tym czy tamtym ;-)

Co do tekstu - bardzo fajne porównanie. Od lat siedzę na Fedorze i raczej się to nie zmieni (szczególnie od wprowadzenia Workstation), ale widzę, że Mint nadal fajnie się rozwija. Bardzo schludnie wygląda edycja z MATE - połączenie tradycyjnej schludności Miętówki z designem (a może to sentyment z czasów GNOME 2 do mnie przemawia).

Samo MATE zajmuje zapewne mniej pamięci - wiadomo jednak, że system swoje usługi musi wystartować i to dokłada swoją cegiełkę do puli ogólnie zajętego RAM. Niemniej same środowisko jakoś się tam rozwija, chcą je modernizować pod nowe komponenty, więc i z czasem wymagania pójdą ciut w górę.

Obecnie gdybym miał coś polecić laikowi, to pewnie byłby to Mint MATE lub Ubuntu LTS (spore wsparcie społeczności, wiele How-To itd).

Autor edytował komentarz.
Vidivarius   13 #5 10.12.2014 13:43

A jak dla mnie wcale nie za długie. Jest OK!
@kaisuj
Świetny wpis. Jak dla mnie wybór środowiska graficznego to był koszmar, gdyż na podstawi zrzutów ekranowych nic konkretnego nie można było się dowiedzieć, a szukać różnych informacji na wielu stronach mi się nie chciało i nie miałem na to czasu. Tu za to wszystko co ważne zebrane w jednym miejscu. Może jeszcze gdyby dało się zebrać podsumowanie w jakąś tabelę ujętą hasłowo - to tylko luźna propozycja.

AntyHaker   17 #6 10.12.2014 13:57

Jak kurde zrobić upgrade Minta 17 do 17.1? Aktualka wyszła już chyba jakiś czas temu, ja siedzę na aktualizacjach tych niestabilnych i cisza o.O

Latający Turban   11 #7 10.12.2014 14:23

Cinnamon jest spoko, 320 MB jak na system z efektami to bardzo mało. Dorzuć compiza do xfce i zacznie ci zjadać tyle samo jak nie więcej. Natomiast przeszkadza, trochę mała możliwość konfiguracji menu(pewnie przez GTK+) i jak dla mnie paskudny standardowy motyw ale to można sobie zawsze zmienić.

kaisuj   10 #8 10.12.2014 14:32

@Jusko: Mint pod maską to w dużym stopniu nadal Ubuntu, więc większość porad społeczności ubuntowskiej można śmiało stosować w Mincie. Wyjątkiem mogą być kwestie dotyczące samego interfejsu, aczkolwiek środowiska użyte w Mincie nie dotyczą samego Minta, więc czasem zdarza się, że znajdę jakąś poradę np. na wiki Archa.

@Vidivarius: Bardzo długo się zastanawiałem jak ugryźć tak duży temat. Początkowo zamierzałem zrobić cykl złożony z czterech części, ale ostatecznie uznałem, że będzie mi to trudniej pisać, zachowując pewną jednolitość, a z drugiej strony, gdyby ktoś chciał dokonać porównania środowisk, to łatwiej jest przewijać jeden długi tekst, niż skakać między czterema. O tabelce też myślałem, aczkolwiek pewne aspekty ciężko jest ująć w tabeli. Musiałaby być ona dosyć obszerna, żeby dało się z niej wyczytać konkretne informacje, a to wydłużyło by tylko i tak długawy wpis. Z drugiej strony mam poczucie, że o wielu rzeczach jeszcze nie napisałem, ale temat jest tak obszerny, że musiałem skupić się tylko na wybranych aspektach. Wybrałem te, które w największym stopniu są odczuwalne w codziennym korzystaniu z systemu.

  #9 10.12.2014 14:35
kaisuj   10 #10 10.12.2014 14:35

@Latający Turban: Używanie Compiza z XFCE jest dla mnie bez sensu. Nie po to się wybiera lekkie środowisko, by je dociążyć. Osobiście uważam, że dodanie Compiza do Mate jest lekko dyskusyjne, aczkolwiek Marco jest dosyć prymitywny i być może stąd taka decyzja. Z tego co czytałem, to sporo osób i tak instalowało Compiza we wcześniejszych wersjach Minta z Mate.

Jusko   12 #11 10.12.2014 14:38

@Latający Turban #7: Cinnamon był budowany na podstawie GNOME 3. Być może już środowisko odcięło się od korzeni i jest samodzielne, jednak spora filozofia od podstaw pozostała. Samo G3 nie udostępniało wielkiej konfiguracji tudzież domyślnie wielu narzędzi do modyfikacji wizualnej/menu, stąd zapewne w takiej formie przeniosło się to na Cinnamona.

Nie jest to zatem wina GTK3 jako takiego, tylko filozofia pierwotnych założeń, które u podstaw miało GNOME 3. W zasadzie nie byłoby nadużyciem mówiąc, że Cinnamon to tuningowany G3 - ostatecznie tak było, dziś Cynamon to może jest już samodzielne środowisko (nie badałem tematu). Tak jak MATE jest tuningiem GNOME 2, tak Cinnamon miał bazę GNOME 3 i był/jest jego tuningiem.

Autor edytował komentarz.
  #12 10.12.2014 14:48

@AntyHaker: Wszystko jest opisane tu: http://blog.linuxmint.com/?p=2725

dhor   8 #13 10.12.2014 14:55

Jeśli ładne Xfce, to tylko z Comptonem. Do tego Dockx, gesty wskaźnikiem (EasyStroke, BrightSide).

WolfX   12 #14 10.12.2014 15:06

@AntyHaker: jak siedzisz na niestabilnych 17.1 to tylko aktualizujesz system, tak to przynajmniej wyglądało w przypadku aktualizacji wersji16.

Autor edytował komentarz.
WolfX   12 #15 10.12.2014 15:15

@kaisuj: Testowałeś wersje 32bit, czy 64bit?

Kiedyś po optymalizacji 17stki cinnamon (64bit!) miałem ok. 270mb ramu zajęte na start, z cięższych środowisk graficznych to chyba rekord, zwłaszcza na dystrybucjach typu "juser-frjendli", ale teraz siedzę na debianku i "wyniki" mam takie:
Debian 7 LXDE 32bit- ok. 60mb ramu
Debian Sid KDE 64bit z wyłączonym akonadi- ok. 300mb ramu
Debian Sid KDE 32bit z wyłączonym akonadi- ok. 250 mb ramu

  #16 10.12.2014 16:02

W treści wpisu jest pewna nieścisłość. Autor pisze, że menu Whisker Menu od XFCE posiada edytor. Otóż nie. Whisker Menu jak i samo XFCE w ogóle nie posiada edytora menu! Edytor menu (w tym wypadku MenuLibre) jest osobnie doinstalowaną aplikacją, wbudowaną w dystrybucję (w tym przypadku - w Minta), nie jest elementem środowiska. XFCE nie posiada edytora menu.

Berion   13 #17 10.12.2014 16:44

Ja edycji appletu Mint Menu nie polecam. O ile działa ukrywanie elementów tak, przesuwając, zmieniając nazwę bądź usuwając można skończyć z pustym menu! Z jakiegoś powodu ten plik staje się... dosłownie pusty po zapisaniu zmian (0b), a eksport konfiguracji do pliku to również eksport tylko kilku wpisów. Nie działa to już od bardzo, bardzo dawna i autorzy mają to gdzieś. Ku przestrodze...

A jak by ktoś chciał okna galaretkę w Cinnamonie bez Compiza to polecam dodatek Wobble.


I mam pytanie. Czy można włączyć w opcjach domek i inne przyciski w Nemo czy w tej nowszej wersji zostajemy z takim trójprzyciskowym kastratem (wstecz, do przodu, poziom wyżej)?

Autor edytował komentarz.
Latający Turban   11 #18 10.12.2014 16:51

@kaisuj: Hehe jak okazuje się, że wbudowany vsync nibeardzo współpracuje i fimy zaczynają pływać, to jednak nie ma się wyjścia.

@Jusko Dokładnie jest tak jak mówisz, cinnamon to w zasadzie fork wtyczek do gnome 3. Coś tam czytałem, że właśnie GTK+ jest niechętnie wybierane do robienia aplikacji, bo za bardzo uzależniałoby to je od całego środowiska i daje bardzo małe pole do zmian. Może to dlatego jakoś połączyłem.

Oski9191   5 #19 10.12.2014 17:16

@kaisuj: Dzięki za wpisy o Mincie są bardzo pomocne w najbliższym czasie będę musiał ożywić laptopa lenovo g505 i zastanawiam się między Mintem XFCE, a Lubuntu. Testowo na innym laptopie zainstalowałem Minta 17 KDE i użytkownik zadowolony najbardziej jest z tego że jest mało reklam w internecie.

dragonn   10 #20 10.12.2014 17:19

@takie sobie widzimisie (niezalogowany): Tak, instalujesz sobie Arch, instalujesz tylko np. kde-core, gnome-core i masz tylko podstawę środowiska graficznego. Co do programów portable to nikt nie używałem to się nie wypowiem.

kaisuj   10 #21 10.12.2014 17:31

@Oski9191: Porównałem parametry Twojego Lenovo z Samsungiem, którego mam:
CPU
Lenovo - http://www.cpubenchmark.net/cpu.php?cpu=AMD+E1-2100+APU&id=1968
Samsung - http://www.cpubenchmark.net/cpu.php?cpu=Intel+Atom+N450+%40+1.66GHz&id=618
GPU
Lenovo - http://www.videocardbenchmark.net/gpu.php?gpu=Radeon+HD+8210&id=2575
Samsung - http://www.videocardbenchmark.net/pt7_gpu_list.php (wyszukaj GMA 3150)

Lenovo w porównaniu z moim samsungiem jest o klasę lepszy. Skoro na moim Samsungu wszystkie edycje Minta działały bardzo przyzwoicie, to i na Twoim Lenovo będą. Materiały HD z youtube'a odtwarzaj przez minitube lub smtube zamiast przeglądarki i będzie dobrze. Moim zdaniem Lubuntu jest na jeszcze wolniejsze komputery. Jeśli jednak zdecydujesz się na LXDE to rozważ zamiast Lubuntu LXLE jako alternatywę (http://lxle.net/).

Autor edytował komentarz.
Oski9191   5 #22 10.12.2014 17:58

@kaisuj: Dzięki za odpowiedź. Jeszcze nie widziałem tego laptopa na razie znajoma narzeka że Windows 8.1 działa tragicznie że nawet emulator pegazusa się tnie O.o

Może w takim razie zainstaluje Minta 17.1 Cinnamon. Może nawet uda się zainstalować nowiutkie sterowniki AMD 14.12 podobno sporo poprawili

Autor edytował komentarz.
  #23 10.12.2014 18:00

@dragonn: dzięki
a swoją drogą, szkoda ze włąśnie owe *-core nie jest normą - forma sztandarową dystrybucji - a przeładowane programami pulpity
portable : na XPeku właśnie na nich oparłem całe oprogramowanie i mi to hula więc rozgladam się za takim samym linuxowym rozwiazaniem (szczególnie łakomym okiem spoglądam na środowisko TRINITY)

  #24 10.12.2014 19:07

Czy Linux Mint 17.1 dostępny z innym środowiskiem niż Cinnamon nadal używa systemd, czy tak samo jak Ubuntu upstart?

Wolfix@ wydawało mi się że LXDE już nie jest wspierane, skoro powstało LX-QT, możliwe że nawet jest lżejsze, choć jest w QT, a nie jak poprzednio w GTK2 napisane.

kaisuj   10 #25 10.12.2014 19:21

@Anonim (niezalogowany): LXQT nie jest jeszcze gotowe tak naprawdę. W tym momencie jest jedna dystrybucja z LXQT i wygląda kiepsko. Nikt tego jeszcze nie używa. Lubuntu od dłuższego czasu się przymierza, ale ciągle to odkładają i pewnie znów odłożą w 15.04 bo Qt LXQT powoli wdraża Qt5. Co najwyżej dadzą opcjonalnie LXQT, ale LXDE będzie nadal domyślnym środowiskiem.

  #26 10.12.2014 19:51

Z ciekawości zainstalowałem wersję Cinnamon. Ładnie to wszystko wygląda, ale nie mam czasu obecnie na bawienie się tym systemem i pozostanę chyba na Ubuntu.
Swoją drogą to jak zmienia się język w Firefoxie, bo miałem w Mincie wersję angielską?

kilgour   8 #27 10.12.2014 20:20

@kaisuj
Dzięki za opis zrobiony w bardzo profesjonalny sposób, godny polecenia! Nie używam "miętówki" na co dzień (drażni mnie ta poprawna forma, wolę "na codzień", ale cóż...), lecz zapach mięty lubię i dla zabawy instaluję sobie kolejne wersje, bo nie ma, jak samemu coś popsuć :-)
Pozdrawiam

kaisuj   10 #28 10.12.2014 20:58

@Anonim (niezalogowany): Jeśli w trakcie instalacji systemu wybrałeś język polski to i Firefox powinien mieć język polski. Jeśli jednak z jakiegoś powodu nie ma, możesz doinstalować pakiet ze spolszczeniem:
sudo apt-get install firefox-locale-pl albo jeśli nie lubisz konsoli to przez synaptica. Wydaje mi się, że to powinno załatwić sprawę.

Autor edytował komentarz.
dragonn   10 #29 10.12.2014 21:03

@Anonim (niezalogowany): Nie ma sensu tak używać oprogramowania na Linuksie, traci się jedną z największych zalet Linuksa a mianowicie scentralizowane repo gdzie wszystko aktualizuje się jednym poleceniem a programy nie trzymają po 10 razy tej samej biblioteki tylko jest zawsze jedna centralna. O ile w przypadku jeszcze ubuntu to pół biedy to w przypadku dystrybucji które dbają zawsze o najnowsze wersje oprogramowania jest to duża wada.

dr.boczek   7 #30 10.12.2014 21:31

za długie dla mnie nie oznacza, że dla innych również :)

AntyHaker   17 #31 10.12.2014 22:04

@WolfX: No własnie nie bardzo, ale dzięki za pomoc - anonimy mi pomogły :D

  #32 10.12.2014 22:35

@dragonn: Sens jest :)
Niesamowicie uniezależnia sie od tzw guru, system staje się niesamowicie mobilny, odporny, wygodny, łatwy w posługiwaniu się gdyż dziła "tylko w tle"...
A programy ? Wrecz takimi można sobie ząglować a nie jak do tej pory, jeśli tylko naprawdę dobrze systemu sie nie zna, zmieniac całe dystrybucje, lub przeinstalowywać używaną.
Co do objetości takich programów. Akurat to najmniejszą mą bolączką. A jesliś dobry w linuxie, sprawdź, ile programów użytkowych kożysta z tej samej wersji bilbioteki (pakietu) ?
Bo jako laik podejrzewam, że wielofunkcyjność z powodu tak wielkiej ilosci i ich wersji, plików bibliotecznych, jest mocno naciagana.
No i do plusów zaliczył bym całkowite uniezależnia sie od linuxowych dystybucji.
W polu uwagi i rywalizacji o moje wzgledy pozostały by już tylko powłoki graficzne w swej dziewiczej formie orza same programy.

I w takim przeswiadczeniu utwierdza mnie i to, jak mi się używa windowsa w takie programy portable uzbrojonego.

kaisuj   10 #33 11.12.2014 08:24

@Anonim (niezalogowany): Sprawdziłem apt policy upstart dla Minta XFCE i wyrzuca, że jest upstart jak w ubuntu.
upstart:
Zainstalowana: 1.12.1-0ubuntu4
Kandydująca: 1.12.1-0ubuntu4.2

dragonn   10 #34 11.12.2014 14:17

@Anonim (niezalogowany): Nie jest mocno naciągana, zobacz sobie jak wygląda drzewo zależności w moim systemie https://dl.dropboxusercontent.com/u/1664131/pacgraph.svg wystarczy też zerknąć ile zajmuje czysty system po instalacji - Linux 5-6GB z wszystkim sterami i zestawem podstawowych programów, Win 10-15GB bez jakichkolwiek programów i sterowników. Niestety przesiadając się na Linuksa musisz z góry założyć zmianę przyzwyczajeń i uwierz mi że repozytorium to jest największa zaleta Linuksa i główny powód dla którego nie trawię Win.

  #35 11.12.2014 15:20

@dragonn: porównanie wielkosci programu LibreOffice

http://www.libreoffice.org/download/libreoffice-fresh/
- LibreOffice 4.3.4 for Windows : 225.689.600 bytes
- LibreOffice 4.3.4 for Linux x86 (deb) : 216,684,935 bytes
- LibreOffice 4.3.4 for Linux x86 (rpm) : 216,368,392 bytes


http://sourceforge.net/projects/portable/files/
- LibreOffice 4.3.0.4 : 230.2 MB

więc... nie taki diabeł straszny jak go malują

  #36 11.12.2014 15:21

@dragonn: porównanie wielkosci programu LibreOffice

http://www.libreoffice.org/download/libreoffice-fresh/
- LibreOffice 4.3.4 for Windows : 225.689.600 bytes
- LibreOffice 4.3.4 for Linux x86 (deb) : 216,684,935 bytes
- LibreOffice 4.3.4 for Linux x86 (rpm) : 216,368,392 bytes


http://sourceforge.net/projects/portable/files/
- LibreOffice 4.3.0.4 : 230.2 MB

więc... nie taki diabeł straszny jak go malują

  #37 11.12.2014 15:23

przepraszam, zawiesił sie net ale okazało się, ze jednak post doszedł

  #38 11.12.2014 15:31

@dragonn: "wystarczy też zerknąć ile zajmuje czysty system po instalacji - Linux 5-6GB z wszystkim sterami i zestawem podstawowych programów, Win 10-15GB bez jakichkolwiek programów i sterowników"

mój XPek w stanie na tą chwilę : 1,16 GB
moje portable na te chwilę : 1,10 GB

a zip wszystkiego, gotowego do wgrania na czystą partycję po sformatowaniu :
1.05GB

  #39 11.12.2014 15:45

@dragonn: Dlaczego u mnie nie działa pacgraph?

pacgraph -p 10 100
Autodetected deb.
Autodetected Arch.
Loading package info
warning: ttf-font found in ['ttf-dejavu', 'ttf-freefont', 'ttf-oxygen', 'ttf-ubuntu-font-family'], assuming ttf-dejavu
Placing 418 nodes
Saving SVG
Traceback (most recent call last):
File "/usr/bin/pacgraph", line 1042, in
main()
File "/usr/bin/pacgraph", line 1019, in main
svgify(tree)
File "/usr/bin/pacgraph", line 862, in svgify
open(filename + '.svg', 'w').write(svg)
PermissionError: [Errno 13] Permission denied: 'pacgraph.svg'

dragonn   10 #40 11.12.2014 16:20

@Anonim (niezalogowany): A gdzie go odpalasz? Widać ewidentnie że nie może zapisać pliku bo nie ma uprawnienia do folderu w którym teraz jesteś. A jeśli chcesz sobie to lokalnie odpalić to włącz sobie pacgraph-tk, wygodniejsze.

@Anonim (niezalogowany) Linuksa się nie formatuje, mój system działa już ponad 8 lat bez reinstalacji, przy czym przeszedł bez problem migrację z laptopa na starszego PC, z powrotem na laptopa i teraz na nowego PC z EFI i GPT. A tutaj porównuję wielkość do nowoczesnych system czyli 7/8.1. Wiesz, nikt Ci nie zmusza do przejść na Linuksa, możesz sobie zostać na swoim XP. Każdy system to inna filozofia.

  #41 11.12.2014 16:35

@dragonn: ja tylko się publicznie zapytałem
"a... jakie są szanse na linuxa z "czystą" powłoką graficzną (KDE, TRINITY, GNOME czy inne), tzn bez jakiegokolwiek programu użytkowego"...

  #42 11.12.2014 17:00

@dragonn: Fakt w graficznej nakładce pacgraph-tk, próbowałeś z innymi kolorami lub tłem?

  #43 12.12.2014 01:01

Szukam/łem dystrybucji z długim wsparciem. Kompy 10-20 latają we* firmie, do tej pory nic się nie sprawdzało prócz Arch-a, dwa są na oSUSE (bodaj 10.x, bo wydanie 11.xcoś było porażką i porzuciłem). Niestety Arch mnie dobija swoim pędem, brakiem wersji ~lts. Co dwa,trzy lata zaczynam mieć braki w świeżości programów (w Arch) a aktualizacja jest już niemożliwa (bez ciężkich walk) - ciągle zbyt poważne zmiany w systemie by to się udało (np. systemd) etc. Rozumiecie że nie latam co tydzień po 20 kompach i ich nie aktualizuję bo bym utonął na tych czynnościach tylko itd. - zasada jest taka: działa? nie DOTYKAJ ..bo zepsujesz, zablokujesz,coś się nie sprzeda.. i premia odleci, tylko absolutnie niezbędne czynności. te komputery mają bardzo indywidualną konfigurację, nad każdym trzeba odsiedzieć sporo czasu (dzień, dwa, pięć, tydzień), ale czasem trzeba nowszą wersję, a kompy to prawie zawsze złom 4-5-8-10 letni. Czy Mint+Cinnamon (wsparcie do 2019) mają szansę to spełnić, ja już zainstalowałem na próbę, ale pytam czy LTS coś mi da? I co ile mam zrobić aktualizację by była szansa że nie jest za późno.
Ja już ładnych pare latek siedzę przy linuxie, zainstalowałem z Cinnamonem, trochę podkonfigurowałem (2 dni tylko) pod siebie i jest dość dobrze się mi wydaje, jest sporo możliwości, nie przeładowany, nie za dużo problemów. Nie lubię .deb-ów no ale. Na archu robi mi się najlepiej, tylko że ciągle trzeba go aktualizować.
[] Tak przy okazji, desklep StickyNotes chyba cieknie straszliwie, swap momentalnie został zajęty 100% (RAMu 1G mam) i komp przestał reagować (bo zajmował się tylko swapem), restart, 10 sekund na "coś zrobienie" i znowu "zwiecha". Nie jestem pewien, ale jak go (desklet) wyrzuciłem to "puściło". Za to bardzo fajny jest Applet (z tych dogrywanych) też coś Sticky Notes - wyświetla sie jak desklet, sam ładnie "wstaje" po restarcie w to samiutkie miejsce itd.
pozdrawiam

  #44 12.12.2014 13:40

Jak wprowadzili to ustrojstwo systemd i zlikwidowali plik konfiguracyjny /etc/rc.conf Arch mi trochę obrzydł. Gdybym miał mocniejszy sprzęt pewnie bym siedział na Gentoo/Funtoo/LunarLinux/ Slackware ponieważ lubię budować system od podstaw i konfigurować po swojemu. Zauważyłem że Linux robi się coraz bardziej podobny do Androida, OS X a może i Windowsa. Gdy wszystkie dystrybucje wprowadzą systemd, pozostanie tylko BSD. Jest sporo desktopowych systemów z tej rodziny jak GhostBSD, PC-BSD, ArchBSD.
Nie wiem tylko jak jest z bezpieczeństwem tych systemów BSD, ponieważ są mniej popularne to niby mniejsze zainteresowanie, ale to ma również dwa końce, jest też mniej ludzi do sprawdzania kodu pod względem backdoorów.

WolfX   12 #45 13.12.2014 13:59

@Anonim (niezalogowany): Cinnamon na 1gb ram to trochę przesada. Poza tym on przepada za dobrą grafiką. Wersja mate/xfce lepiej sobie poradzi. LTS to dość dobre wyjście, ale nie ma gwarancji że po aktualizacji do następnego LTS'a coś nie walnie, a pod maską to przecie zwykłe ubuntu. Do twoich kompów polecam Debiana stable / testing(jessie)

  #46 14.12.2014 01:27

@WolfX: Są tylko dwie(?) drogi.
1/ jadę na Archu, trzymając elemnetarną/powtarzalną konfigurację w określonym miejscu i wymieniając wersję Arch-a co 2-3 lata, prubując połatać to znowu do kupy
2/ Biorę coś z LTS-a, distro jakieś, trochę pomęczę się z konfiguracją/dostosowaniem i powinno działać przez 4-5 lat.
3/ Co mi daje Debian?

Bo problem dla firm jest taki: Jak kupiły sobie Windows XP, to przez te bodaj 14 lat to im działało, lepiej,gorzej ale zawsze wgrywał, dodał aktualizację i miał produkt w tym samym miejscu (technologicznie) przygotowany.
A przy Linuxie to co roku wszystko jest wywracane do góry kołami. Trudno nawet usera nauczyć uniwersjalnej obsługi (klikania) bo co rusz ma na Desktopie jakiś inny "manager" w zależności co z jaką dystrybucją jako tako działa poprawnie bez wycieków etc. I to jest problem linuxa. Co chcę aktualizować to "pincet" bibliotek się ze sobą gryzie (np. chcę nowszego firefoxa 31 zamiast 16.x - to libpng.so.15 na przemian z libpng.so.16 wyskakuje). Na XP jakoś aktualizacja 16-tki do 31 nie jest problemem.

  #47 14.12.2014 01:29

@WolfX: ps. przepraszam za byki np. "prubując", pora dnia kiepska, zmęczony juz jestem, pozdr.

wlprzemek   5 #48 16.12.2014 00:18

Fajny artykuł, trzeba będzie wypróbować tą dystrybucję...
Pozdrawiam

  #49 25.05.2015 20:50

Ja korzystam w Minta 17.1 XCFE, to moj pierwszy kontakt z linuxem.
Podoba mi sie graficznie, moge dostosowac pod siebie wszystko. Narazie wersja live cd, ale bede go instalowal na Core 2 Duo 1,2 Ghz, 2 Gb ramu, uwaam ten system jako poczatkujacy za stabilny i szybki. Potrzebuje go do pisania i do tworzenia PDF, w zupelnosci powinien wystarczyc.

kaisuj   10 #50 26.05.2015 13:33

@1987Przemyslaw (niezalogowany): Gdyby brakowało pamięci (2 GB to na Linuxie dużo więcej niż Windowsie, aczkolwiek przeglądarki zjadają sporo), to polecam 32-bitową wersję, która mam mniejszy apetyt na pamięć niż 64-bitowa wersja. Na starcie po instalacji używa około 170 MB, choć w szczegółach to zależy od konkretnego sprzętu. Ja na małym laptopku z 2 GB pamięci używam właśnie wersji 32-bitowej i nawet z chromem z dodatkami i kilkoma otworzonymi kartami raczej mi na swapa nie wchodzi. Jeśli dysk jest wolny, to warto unikać swapa za wszelką cenę. W Linuxie jest coś takiego jak swappiness - taki parametr określający skłonność systemu do przerzucania rzeczy z pamięci RAM na dysk do swapa. W Ubuntu i jego pokrewnych (a więc i w Mincie) domyślnie wynosi on 60 (to jest chyba wartość procentowa). Jeśli się ją obniży do powiedzmy 20, to swap będzie używany dopiero, gdy tej pamięci będzie brakowało, co powinno pośrednio przyspieszyć pracę komputera. Daję link do przykładowego wątku na temat swappiness na Ubuntu: https://askubuntu.com/questions/103915/how-do-i-configure-swappiness Jako pewną alternatywę czy uzupełnienie mogę również wspomnieć o poleceniu swapoff, które pozwala wymusić czyszczenie swapa i zrzucenie jego zawartości do pamięci (co ma sens, gdy mamy wolną pamięć, a z jakiegoś powodu system nadal korzysta ze swapa) https://askubuntu.com/questions/1357/how-to-empty-swap-if-there-is-free-ram

  #51 26.07.2015 14:28

Jestem jeszcze użytkownikiem Windowsa i powoli przesiadam się na Linuksa. Na razie przetestowałem Debiana, Mandrivę, Knoppixa, Ubuntu (które nie specjalnie mi przypadło do gustu) i Minta, który mi najbardziej odpowiada. Mogę powiedzieć, że tego ostatniego już wybrałem, reszta odpada. Systemy testuję na VMware Workstation.

Problem mam tylko ze środowiskiem graficznym. Nie wiem czy wybrać Cinnamon czy Mate? Wybrałbym spokojnie Cinnamon gdyby nie (i tu muszę potwierdzić komentarz Beriona) okropny błąd appletu Menu. Przesuwanie, ukrywanie, zmienianie nazw działa przy programach Linuksowych. Przy zaznaczeniu do ukrycia pliku od gry na Windowsa zainstalowanej przez Wine wszystko nagle znika. Nie da się nic przywrócić ani zmienić. Menu zostaję po prostu puste. Nie mam pojęcia jak to naprawić a na komputerze chcę mieć pewność, że takie błędy nie wystąpią bo nie mam zamiaru robić formatu co chwilę. Po za tym środowisko śmiga jak należy ale obawiam się tego błędu.

W menu Mate takowy błąd nie występuje. Wszystko działa i można na spokojnie edytować. Tyle, że Mate jako środowisko nie wygląda już tak ładnie jak Cinnamon.

Może ktoś by doradził? Czy może ktoś wie jak naprawić błąd menu w Cinnamonie? Ale tak czy siak niedługo zostanę dumnym użytkownikiem
Linuksa.

kaisuj   10 #52 26.07.2015 23:30

@Anonim (niezalogowany): Ja używam XFCE. Dziś przesiadłem się na Minta 17.2, w którym jest nowa wersja XFCE. Pojawiło się kilka usprawnień, których brakowało mi w XFCE w porównaniu z cynamonem. Obecnie XFCE ma dla mnie wszystko to, co ma cynamon plus wiele rzeczy, których cynamon nie ma. Ale ostatecznie to kwestia gustu i przyzwyczajenia.
W kwestii błędu CI nie powiem, bo nie używam na co dzień cynamona. Zapytaj na forum DP. Tam szybciej otrzymasz odpowiedź.

Autor edytował komentarz.
popek1990   2 #53 18.11.2015 17:53

Witam, mam pytanie.

Zainstalowałem Linux Mint 17 "Qiana" wersję 32bitową na wiekowym komputerze. Po instalacji okazało się , że system działa dosyć wolno, postanowiłem więc zmienić środowisko graficzne na XFCE idąc na skróty wydałem polecenie

Sudo apt-get install lubuntu-desktop

Czy to mi coś da ? Czy system będzie szybszy ?
Czy aby system był szybszy musiałbym zainstalować świeży Linux Mint 17 "Qiana" z środowiskiem graficznym XFCE ?

Za odpowiedź będę wdzięczny.

  #54 18.11.2015 19:29

@popek1990: Podbijam,
Po zmianie komputer chodzi stabilnie! Zużycie ramu spadło z 650mb do 480mb.

helmucik   1 #55 22.03.2016 09:35

Nigdy w życiu nie wrócę do Windows. A wystarczyło tylko posiedzieć nad Mintem jedną noc i wszystkie problemy jak ręką odjął! Nigdy więcej szmelcosofta z Redmond. O nie! Koniec! Od 1987r siedzę w informatyce. Użerałem się z każdą wersją DOS i Windows. Ostatnia wersja jaka mnie dobiła to Wirus10. Na tym kończymy zabawę. Możecie sobie blokować co chcecie i jak chcecie a MS i tak kradnie dane z dysku i tak. Możecie cudować i majsterkować. Kompletnie uszykowany Windows10 przez ludzi którzy się znają i tak wysyła dane i tak a wszystko to o czym piszą w necie nie działa i nie to że bym czegoś nie umiał! Poprostu, MS chce i ma a ja nie mam zamiaru dzielić się danymi. Ciul wie do kogo trafią dane z prowadzenia firmy za kilka lat. Ciekaw jestem tylko dlaczego sieć Plus (LTE) nie pobrała jakichkoliek opłat za ponad 375MB wysłanych danych w czasie ostatnich 25dni używania W10! Co jest? Ciche umowy? Microsoft ma umowę z Plusem? Wątpię!!! Prędzej Plus z CBA i CBŚ. Dosyć inwigilacji. Sprzęt hardwareowy wymonitorował wysłane dane a Plus ich nie policzył. Ani z kasy, ani z puli dostępnych MB! Fajowo! A Mint? Mint nie wysłał nic! Czysty mint pozostawiony samemu sobie z wyłączonym update przez 26 dni wysłał w sieć 450kB, codziennie jakieś bajty przy logowaniu do neta i tyle. Na Mincie 17.3 bawiłem się ponad 30dni. Bałem się linuxa choć siedzę w informatyce całe życie. Linux był cięzki, niewygodny, masakryczny przy awariach i usterkach ale jak widać... zmieniło się to wszystko na GOOD 100% że nawet licencję WIN7 PROx64 z laptopa zdrapałem by do szmelcu nie wracać.
Najgorsze w tym wszystkim jest to że człowiek miał pod ręką system tak dobry za free i męczył się na szmelcach. XP?? XP nie ma szans do Minta, oszukujecie samych siebie. 5,6,7GB po zainstalowaniu MInta to sporo? A co Wy? Prehistoria dechami zabita czy co? Jakie macie dyski? Po 30 GB? Ludzie! Tyle to się montowało 15lat temu więc dajcie na luz i zejdźcie na ziemię. W dzisiejszych czasach 4 rdzenie, 4GB RAM i dysk SSD 120GB to bezwzględne minimum a jeśli tego nie macie to instalujcie sobie Windows2000, będzie wtedy ok.
Mint na moim laku (stare HP 6455b, QuadCore, ATI4250, 8GB DDR3 1333, SSD SATA3 120GB + 2TB WDC w kieszeni) działa tak że z podziwu wyjść nie mogę. Muszę ten system pochwalić bo inaczej się nie da. Uruchamianie Minta trwa od zera (EFI) jakieś 5,6 sekund. Zamykanie 1,5-2sek. Po uruchomieniu od razu jest internet i info na pasku ile maili w skrzynce (LTE HILINK). Wszystkie sterowniki działają. Nie ma najmniejszego problemu z filmami w HD i podobnymi. Po zabawie z Mintem wygląd przypomina Windows7 po tuningu. Instalacja pakietów, update, sterowników, oprogramowania itp. bajecznie prosta. Klikasz, czekasz i masz. To już nie jest stary linux. Nareszcie ktoś wreszcie pomyślał. Tak zadowolony z wydajności pracy nigdy nie byłem. Nawet WINE poprawili. Działa wszystko. Nareszcie coś normalnego w kompie siedzi...
Co najlepsze, gdy siedziałem na WIN7/10 (x64 PRO) wiecznie myślałem że LTE u mnie pada. Kląłem i wieszałem psy na dostawcę. Po zmianie systemu jakoś dziwnie przybyło mi Mbps!!!!!!! Mam obok roboczy sprzęt z Win7 x64 PRO i gdy wpinam do niego Huawei E3372H to mam downloady 8-12Mbps. Wpinam w MINTA i hula 25-35MBps i nie wiem dlaczego. Ten sam modem w praktycznie tym samym czasie. Sterowniki?? Ale jakie? Do WIN7 musiałem wgrywać stery a MINT uruchomił modem już podczas instalacji systemu pobierając update'u więc nic nie instalowałem. Kochani forumowicze! SKończyły się czasy Windows. Windows to system HOME. Nie nadaje się do pracy już. Pół roku walczyłem by na x64 działały mi prawidłowo programy RTL-SDR (krótkofalarstwo, dekodery DVBT, RTL). Zawsze problemy!!!! Zawsze coś!! A teraz? Zainstalowałem RTL-SDR, uruchamiam jednym wyrazem z kosoli i patrzcie! Ni epłacze że sterowniki fuj, że sprzętu nie widzi, nie ma zwiechy i ... działa. Można? Można! Nic dziwnego że na świecie korporacje (Nasa, VAG, CIA) i masa uczelni przechodzą na linuxa. Nic dziwnego. Windows to odwieczny problem z systemem. Z wiecznym kombinowaniem i poprawianiem. Windows to wieczna wersja BETA i tyle.
Instalujesz MINTA a tam FIrefox 45 i zasuwa na 64 bitach. Prócz tego że jest x64 to ma w sobie już wszystko! Wszystkie wtyczki do filmów w necie, Flasha 20.X i masę innych. Od razu możesz otwierać dowolną stronę bo i JAVA jest!
A Windows? 12-15GB po instalacji i nic z tego nie ma bo trzeba dogrywać kolejne śmieci? Dajcie ludzie na luz. Windows się skończył w chwili wejścia na rynek Visty. Zapchasz W10 softem który jest potrzebny i ile trwa wyłączanie? 10sekund? 15 sekund mielenia? Co on mieli? Samego siebie?
Zapomniałem. Antimalvare ubija procesy! No tak, przecież RAM za frajer jest. Najdziwniejsze jest to że przy MINCIE w tej chwili mam wolne około 7,15GB RAMU (mam 2 x 4GB). W WIndows10 miałem wolnego 5,65! Co tam siedzi że tyle je? No co? Złodzieje danych i tyle. A najlepszy jest czas uruchamiania aplikacji w Windows kontra Mint. Firefoks wstaje u mnie na Mincie w czasie 1,5-2sek i gotowy do roboty. Na Windows10 mielił około 4-6sek.
I tak jest ze wszystkim!

Autor edytował komentarz.
  #56 30.06.2016 17:40

@helmucik: to fakt,że mint naprawdę daje rade, z wydania na wydanie jest na pierwszy rzut oka poprawiany i udoskonalany. już 18tke, a od 17.3 na swojej maszynie nie musiałem używać terminala do jakiś poprawek.

  #57 09.09.2016 14:28

Niestety ja nie podzielam zachwytu nad Linux Mint (i w ogóle Linuxa). Za każdym razem, gdy próbuję przejść na Linuxa coś nie działa. Zainstalowałem Minta w wersji 17.3 Xfce i grafika jest tak wolna, że jak przesuwam okienko Firefoxa, to mi się ciągnie za kursorem, skacze, no po prostu masakra. W Windows XP/Viscie/7 wszystko śmiga, a tu ledwo chodzi. Na pełnym ekranie jak się coś ogląda, to brak płynności, a obraz nie nadąża za dźwiękiem.

Próbowałem coś kombinować ze sterownikami karty graficznej, wywoływałem (praktycznie w ciemno) jakieś instrukcje znalezione w Internecie, ale nic to zupełnie nie dało.

Zainstalowałem wczoraj wersję 18 na nowiutkim dysku - instalacja przebiegła poprawnie, restart i wywala błąd, że nie może pisać/czytać na twardym dysku, pokazuje linie poleceń, kursor i koniec na tym :) I co mam z tym dalej niby zrobić? Jestem programistą z 20 letnim doświadczeniem, więc coś tam na temat komputerów wiem, ale w tym Linuxie jak człowiek w tym nie siedzi, to ciężko coś zrobić. Zrobiłem ponowną instalację, ponownie potworzyłem partycje i wtedy poszło i działa. Działa, ale ze względu na te problemy z grafiką nie pozostaje nic innego, jak wrócić do Windowsa - mimo szczerych chęci przejścia na Linuxa :(

kaisuj   10 #58 10.09.2016 23:31

Jeżeli masz grafikę nvidii to nie powinno być żadnych problemów.
Może powinieneś opisać swój przypadek na forum, czy to DP czy na forum Minta. Czu używam jednocześnie Windowsa na tym samym dysku co Minta? Czasem Windows sprawia kłopoty.
XFCE jest jednym z najlżejszych i najszybszych środowiska graficznych. Opisywane przez Ciebie zachowanie nie jest normalne, ale bez dokładnego opisu, ciężko cokolwiek poradzić.