Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nie samymi bajtami człowiek żyje

Jak się określisz na tle tego portalu? Specjalista? Hobbysta? Geek? Nerd? Jakkolwiek by nas nie nazywać, mamy specyficzne spojrzenie na świat - gadżety bawią jak nikogo innego, serce przyspiesza na myśl o nowych technologiach, a komputer nie jest tylko narzędziem do pracy, nauki, zabawy - jest nieodłącznym elementem codziennego życia.
Świat już dawno podzielił ludzi na humanistów i ścisłowców. Niezależnie od wykształcenia, zainteresowań i wykonywanej pracy, wszyscy musimy (rzadziej lub częściej) robić to samo - gotować. Jak przejść od zer i jedynek do kuchni, od pulpitu do stołu kuchennego?

Kuchnia level 1

Długo nie rozumiałem dlaczego gotowanie nazywane jest sztuką, skoro istnieją przepisy, a na opakowaniach produktów "prawie gotowych" jest dokładna instrukcja przygotowania. Świat jest prosty, rządzony kategoriami przyczyna-skutek. Matematyka i fizyka opisuje wszystko w sposób dla mnie zrozumiały. Stan ten zmienił się, kiedy przyszło mi zamieszkać samemu. Studia skończone, praca oraz swój kąt również jest - upragniona stabilizacja. Przyszedł czas na życie po swojemu. Organizacja życia wydawała się prosta. Nie lubię zmywać - zmywarka. Mam w zwyczaju się brudzić - inteligentna pralka. Jednak gotowe posiłki to nie to samo co kuchnia mamy i babci. Przyszedł czas, aby skompilować własny posiłek ;) Po zamianie kuchni w powojenny krajobraz i przygotowaniu pierwszego obiadu stwierdziłem, że posiłek jest taki sobie, a smaczne elementy dały słaby wynik. Od kiedy najlepsze podzespoły połączone ze sobą tworzą słabą konfigurację? Łączone w sposób logiczny, według algorytmu, nie dawały prawidłowego wyniku. Sztuka gotowania okazała się faktycznie sztuką, ale na tamten moment nieosiągalną - error 404 smaku nie odnaleziono...

Jajko 2.0 i ketchup ultra hd

Mimo, że interesuję się psychologią, w tym psychologią reklamy, szedłem do sklepu kupując rzeczy mi znane nie skądinąd jak z reklam. "Podzespoły" muszą przecież być najlepsze. Z drugiej strony marchewka ma być właściwego koloru, jajko w odpowiednim kształcie, a ketchup ma być z pomidorów. Jestem świadomym konsumentem - powtarzałem sobie czytając skład produktu. Niby każdy wie po co są tabelki na etykiecie produktów, ale 30% zawartości składnika to może być dużo w jednym przypadku lub strasznie mało w innej sytuacji. Edukacja w tym zakresie nic nie pomagała - wszędzie konserwanty, mało naturalności, a produkty "bio" odstraszały ceną. Zrezygnowałem z gotowych obiadów w proszku i przyznałem, że nie jest to takie proste. Od tej pory gotowce służyły przede wszystkim składem, żeby spróbować zrobić podobny posiłek na własną rękę. Skutek był mizerny i trzeba było szukać innego rozwiązania. Przyszedł w końcu czas na rozpracowanie tajemniczej "sztuki" gotowania i przetłumaczenia języka kulinarnego na coś co zrozumiem.

Książka_kucharska.zip

"W internecie jest wszystko!" Ta, znana nie tylko mi, myśl przewodziła przy pierwszych krokach. Filmy instruktażowe pokazały, że byle nożykiem to sobie mogę ziemniaki poobierać. Sprzęt to podstawa. Zgoda - będzie się przyjemniej pracowało, a i sobie może krzywdy nie zrobię. Poza tym w dalszej perspektywie okazało się, że dobre noże, przyrządy, naczynia wyrabiają prawidłową technikę i tempo pracy. Chłonąłem filmy i artykuły, jednak czegoś mi brakowało. Były to smaki z domu rodzinnego. Pierwszy raz pożałowałem, że siedziałem przy komputerze czekając na obiad i nigdy nie zainteresowałem się skąd to się bierze. Lekarstwem na tęsknotę za smakami z dzieciństwa, miały być przepisy pozyskane od rodziny. Czekało mnie zderzenie z rzeczywistością. Większość receptur nie była nigdzie zapisana, a te uwiecznione skrywały dla mnie mnóstwo zagadek. Jak jednak rozumieć łyżeczkę - płaska, czy półokrągła? Czy szczypta pieprzu odmierzana palcami mężczyzny nie będzie za duża? Smażyć do zarumienienia - do jakiego stopnia mają się zarumienić? itd... Po co w przepisie umieszczać rzeczy oczywiste? Cóż, świat postrzegałem matematycznie, więc czekało mnie jeszcze niejedno wyzwanie.

Obiad wersja alfa, beta oraz testerzy

Typowy Polak instrukcji obsługi do sprzętu nie potrzebuje i sięga po nią, gdy już nic się nie da zrobić. Gracz widząc tryb training, raczej go nie odpala - taki naród... lubimy głęboką wodę. Moje gotowanie, od samotnej walki i niewspółmiernego bałaganienia w stosunku do efektów, przeszło do fazy eksperymentów. Kuchnia zamieniła się w laboratorium. Przepisy przepisami, ale ciekawość, tajemnice związane z procesami przemian składników brały górę. Zupa okazała się za słodka? Wniosek: za dużo marchewek. Mięso suche? Wniosek: zbyt długie pieczenie lub niewłaściwe duszenie. Dziesiątki popsutych dań nie poszły jednak na marne. Dania robiły się coraz smaczniejsze. Porównując danie do aplikacji, było funkcjonalnie, schludnie, efektywnie. Programista rozumie swoje aplikacje, jednak nie dla wszystkich mogą być przyjazne, zrozumiałe. Analogicznie moje dania zaczęły mi smakować - były lepsze, ale czy tylko dla mnie? Postępy w kuchni były niemierzalne, smak był subiektywny. Lepsze, ale o ile? Z pomocą zawsze przychodzili znajomi - moi testerzy. Kryteria: od zjedzonej w całości porcji, która zwykle przekraczała normalną, po prośbę o dokładkę, ewentualnie przepis. Gotowanie stawało się frajdą i dawało satysfakcję, kiedy w wieczory przy graniu z kumplami, słyszałem "jak to zrobiłeś?", "pokaż, bo nie wierzę".

Update

Na dzień dzisiejszy fajnie się wspomina początki przygód z gotowaniem, jednak była jeszcze jedna ważna rzecz w procesie doskonalenia. Nie mogło zabraknąć książek poświęconych kulinariom. W moje ręce w fazie eksperymentowania wpadła pozycja o ciekawym tytule "Gotowanie dla geeków", przy której miałem wrażenie, że ktoś w końcu rozumie mój punkt widzenia. Okazało się, że kolejność dodawania składników ma większe znaczenie niż myślałem, kontrolę temperatury można sprowadzić do wzoru fizycznego, a chemią produktów można się bawić do woli. Wszystko to sprowadzone do znanego mi języka i algorytmów. Kolejne pozycje takie jak "Encyklopedia sztuki kulinarnej" oraz "Kuchnia Polska" zawierająca opisy składników i ich "konfigurację" sprawiały, że "szczypta" już nie sprawiała problemu, a wyobraźnia dyktowała co z czym połączyć. Na dzień dzisiejszy uwielbiam gotować i dalej nienawidzę po tym sprzątać. Jako, że obecnie gotuję już nie tylko dla siebie, ale również dla mojej drugiej połówki, motywacja jest większa oraz, gdy nie mam czasu lub sił, ktoś w końcu gotuje dla mnie. Nawiązując do podtytułu - wiele mi brakuje jeśli chodzi o wiedzę i doświadczenie, narzędzia, z czym się wiąże ciągły update wiedzy oraz upgrade sprzętu.

Kuchnia "on-line"

Obracając się w gronie różnych ludzi: informatyków, inżynierów artystów, pedagogów, mechaników, etc. widzę różnicę w sposobie organizacji pracy, a także w sposobie wypowiadania się na temat gotowania. Bycie "on-line" społecznie i wymiana wiedzy kulinarnej dużo daje. Bawi mnie to, że ja patrzę na kuchnię algorytmami (uwielbiając taki styl pracy), a druga osoba czuje się jak kompozytor tworzący dzieło. W niezliczonych rozmowach na temat gotowania, każdy potrafił powiedzieć czego chce oraz opisać "na swój sposób" piękno i apetyczność potrawy. Osoba na co dzień zajmująca się specjalizacją daleką od gastronomi, potrafi czasem nieźle zaskoczyć swoimi umiejętnościami.
A co z talentem? Może trzeba się z tym urodzić, mieć do tego rękę? Kwestię talentu kulinarnego bardziej rozważam w kategorii potrzebnych godzin do dojścia do perfekcji. Jedni potrzebują 3 min i 30 sek gotowania, inni sprawdzają kolor i to po nim wiedzą, że już jest gotowe. Myślę, że nie bez znaczenia jest też wiek, w którym się uczymy. Chłonąc za dziecka jest to bardziej odruchowe, ucząc się gotować w wieku dorosłym przekornie muszę zadawać pytania i popełniać sprawdzać co by było gdyby.

Podsumowanie

Część ludzi gotuje, bo musi i nie sprawia im to przyjemności. Zdecydowana większość moich znajomych jednak lubi gotować i czasem robią mi przysłowiowego "smaka", opowiadając o swoich pomysłach. Myślę, że wiąże się to też z modą niesioną przez promocję zdrowego odżywiania, kolejnych programów rozrywkowo-kulinarnych oraz reklamy, dostarczane przez sieci marketów, połączone z przepisami. W takim świecie każdy jakieś miejsce w kuchni musi sobie znaleźć, niezależnie od tego czy widzi przez pryzmat czegoś nad czym nie warto się zastanawiać, sztuki lub, jak w moim przypadku, przygody dającej wiele radości i satysfakcji. 

hobby inne

Komentarze

0 nowych
bachus   20 #1 23.11.2015 23:02

Ciekawy wpis z racji tego, że też spędzam sporo czasu w kuchni... Zauważyłem ostatnio, że sporo znajomych trudniących się IT ma dodatkowe hobby związane z tematem - ostatnio szczególnie alkohole domowe (browarnictwo itd.).
Gotowanie to pewien w teorii powtarzalny proces - mimo tego, że mam notatki z 'idealnego chleba' (co do grama składniki i sam proces), albo najsmaczniejszego miodu (jestem miodosytnikiem), to jednak zmieniają się warunki (temperatura, wilgotność, składniki), więc doświadczenie też jest potrzebne. To jak w IT: można przeczytać 50 książek, jednak największy sukces to praktyka.

bravo   17 #2 23.11.2015 23:36

Fajnie się czytało - zatrzymałeś mnie na lekturze, a nie jest łatwo mnie zainteresować :-)
@bachus - masz rację, sam trochę rozkminiam kuchenne tajniki. Od wielu miesięcy dopracowuje chleb i z każdym bochenkiem uczę się czegoś nowego. Poznanie dobrze procesu wyjaśnia dlaczego tak, anie inaczej wychodzi ciasto i dla czego nie wychodzi - poznawanie przyczyn i skutków. A na koniec satysfakcja z udanego wypieku :-)

  #3 24.11.2015 00:22

kwintesencja podejścia informatyka do gotowania jest w tym wpisie hahahaaha czyli wszystko od dupy strony - analitycznie..bez urazy;)

Jim1961   7 #4 24.11.2015 00:59

"Gotowanie dla geeków" - właśnie to czytam :) Sam wpis bardzo dobry.

Ciero   7 #5 24.11.2015 09:49

Świetny wpis. Sam dużo gotuje... :).

Berion   14 #6 24.11.2015 10:14

"Świat już dawno podzielił ludzi na humanistów i ścisłowców."

Ja tam się czuję niepodzielnie i humanistą i ścisłowcem.

A keczup to kiepski smakujesz (chyba że to tylko taki obrazek ozdobnik). Proponuję Wocławek, lepszego w Polsce nie znajdziesz (nie, nie pracuję tam :P).

Autor edytował komentarz.
Szern   7 #7 24.11.2015 10:55

Świetny tekst! Gotuję z przyjemnością od bardzo dawna, ale dopiero od kilku miesięcy piekę własne pieczywo. Zabawa jest przednia, chociaż na początku zdarzały się niewypały. Zaczynałem od automatu do chleba, obecnie to już zabawa z wyrastaniem pieczywa w koszyczkach na własnym zakwasie. Polecam! ;)
Gotowanie magią ani sztuką nie jest, nie jest też algorytmiczne. To rzemiosło, a więc liczy się wiedza (wystarczy internet) i praktyka, praktyka, praktyka...

En_der   9 #8 24.11.2015 10:59

Coś jest w tym gotowaniu na rzeczy, co cieszy człowieka kiedy sam potrafi zrobić coś smacznego - Ja nie jestem magikiem w tej dziedzinie, ale potrafię, a nawet lubię przygotowywać dania z wszelkiego rodzaju kasz, łączonych z warzywami, surówki - No ale główną przyprawą w mojej kuchni jest zielona, pachnąca pietruszka z własnego ogródka. Podziwiam natomiast kobiety potrafiące sprawnie ugniatać ciasto np. na pierogi - Moje próby skończyły się kompletnym niepowodzeniem, totalnym zamazaniem okolicy mąką i jajkami - Nie to nie dla mnie.

Szern   7 #9 24.11.2015 13:15

@En_der: http://www.zelmer.pl/dla-kuchni/wypiekacze-do-chleba/bm1000 - całkiem nieźle wyrabia ciasto na pierogi...

ariiell   12 #10 24.11.2015 14:21

Bardzo fajny wpis ;)
Szkoda , że na książkę nie trafiłam wcześniej - byłaby idealnym prezentem dla mojej połowicy ;)

Osobiście nie przepadam za gotowniem a długie przygotowanie posiłku to dla mnie udręka. Gotować uczyłam się przyglądając co robi Mama czy Siostra, przez co teraz wszystko robię "na oko" a i każdy przepis modyfikuję "po swojemu".

@Berion Włocławek jest najlepszy! Dodatkowo to chyba jeden z niewielu powstających w Polsce.

Autor edytował komentarz.
kumshu   4 #11 24.11.2015 14:40

@Berion uwielbiam pomidory w każdej postaci i ilości - zdjęcie przykładowe, dobrane stylistycznie ;) Również jestem za Włocławkiem - póki co nie ma sobie równych.

@bachus @bravo @Szern zwróciliście uwagę na coś ważnego, w co się dopiero zagłębiam - chleb. Poza tradycyjnym daniami obiadowymi, w końcu, to on stanowi podstawę posiłków (bez urazy dla stosujących różne diety). Nie wyobrażam sobie wyjścia do pracy bez kanapki, jajecznicy na śniadanie bez dobrego pieczywa, czy kanapek na domowej imprezie.

Autor edytował komentarz.
bachus   20 #12 24.11.2015 15:05

@kumshu: ja muszę się pochwalić, że piekę chleb na zakwasie (tj. bez drożdży).

Szern   7 #13 24.11.2015 16:15

@bachus: drugi! :P

funbooster   8 #14 24.11.2015 20:07

W kuchni lubię trzepać jajka ;)

mordzio   15 #15 24.11.2015 21:24

@bachus: Widzę, że fanów chleba na zakwasie jest całkiem sporo na DP :)

Berion   14 #16 25.11.2015 12:55

@kumshu: :)

@ariiell: Ano, w sklepach pełno syfu, fajn foodóf i zachodniego dziadostwa. Nawet śmietanę kupić nie jest już łatwo. Same trucizny.

PS: Exploitujesz przepisy! :)

Autor edytował komentarz.
  #17 28.11.2015 11:36

Jak ubijasz (ucierasz) jajka na ciasto biszkoptowe, "na parze", całe czy żółtka osobno? Nawet w "Sondzie" zrobili Tort, a kiedy to było. Gotowanie to sztuka, rzemiosłem może być, gdy robimy coś automatycznie bez "serca", tylko po to aby sprzedać potrawę.

kumshu   4 #18 03.12.2015 22:09

@Człowiek renesansu (niezalogowany): żółtka osobno ;) Co do sztuki i rzemiosła, to czasem taką precyzję i matemetykę w gotowaniu właśnie można kochać :)