Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dozwolony użytek utworów - część 2. Sieci P2P

Sieci P2P a dozwolony użytek prywatny:
Często pojawia się problem, czy pliki (egzemplarze utworów) pozyskanie za pośrednictwem sieci p2p(głównie BitTorrent) są objęte dozwolonym użytkiem.

Jak już wcześniej zostało wspomniane, sposób pozyskania utworu nie powinien mieć wpływu na prawo użytkownika takich plików. Jednocześnie należy wspomnieć ponownie o możliwości nadużycia prawa podmiotowego. Wydaje się, że w przypadku pozyskania od kilku tysięcy osób trudno mówić o prawie do rozpowszechniania przez każdą z tych osób lub jakimś kręgu towarzyskim, jaki łączy wszystkie te osoby. Dozwolony użytek pozwala bowiem na wymianę egzemplarzy przez osoby pozostające w „kręgu towarzyskim”.

Jednakże w przypadku gdy jakiś utwór jest udostępniany przez kilka lub kilkadziesiąt źródeł można mieć już wątpliwości. Utwór może np. być rozpowszechniany przez osoby, które mają podobne upodobania i gusty. W przypadku rozwoju sieci społecznościowych oraz zastępowaniu bezpośrednich kontaktów międzyludzkich przez różne ich internetowe wersje nie można łatwo i szybko rezygnować z przyznania danej grupie przymiotu posiadania więzi.

Pozyskiwanie z jednoczesnym rozpowszechnianiem

Uprawnienie do dozwolonego użytku obejmuje prawo do korzystania z utworu. Jednakże użytkownik takiego utworu, co do zasady nie może rozpowszechniać utworu, który użytkuje. O ile zatem sieć p2p, za pomocą której można pozyskać utwór nie prowadzi jednocześnie rozpowszechniania, tzn. nie udostępnia jednocześnie plików można uznać, że użytkownik może pozyskiwać w ten sposób elektroniczne egzemplarze utworów. Rozpowszechnianie nie jest użytkiem własnym, chyba że dotyczy to kręgu towarzyskiego.

Zmiana proponowana przez posłów, mająca rozszerzyć zakres stosunku towarzyskiego została wycofana z rozpatrywania. „Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego, zarówno bezpośredniego, jak i pośredniego, istniejącego pomiędzy osobami w ramach ich kontaktów przy użyciu środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 z późn. zm.) w tym za pośrednictwem Internetu.”;http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/druk.xsp?nr=916
Jednocześnie istotny wydaje się problem jednoczesnego wysyłania i pobierania części utworu – fragmentów, czy stanowi to rozpowszechnianie utworu w rozumieniu ustawy prawo autorskie.

Można rozróżnić dwie sytuacje. Kiedy wysłany element jest fragmentem utworu, który obejmuje integralną całość i może być wykorzystany. Nie chodzi tu o zjawisko samplingu, czyli tworzenia nowych utworów z fragmentów już istniejących. Jeżeli użytkownik przekazuje informacje(udostępnia), które stanowią takie całości, jest z pewnością rozpowszechnianiem, gdyż czyni publicznymi egzemplarze części utworu(fragmenty).

Czy fragment pliku jest utworem, czy może stanowi przejaw kreatywności twórczej, czy można z niego korzystać?

Można mieć wątpliwości co do takiego udostępnienia fragmentów, które nie tworzą żadnych całości. Może się zdarzyć, że w trakcie pobierania zostaną rozpowszechniane fragmenty utworu, jednakże nie będą miały one samodzielnego znaczenia gospodarczego. Nie będzie też możliwe wykorzystanie ich w sposób dowolny i samodzielny. Co więcej, nie będzie możliwe wykorzystanie ich tak jak utwór „źródłowy”. Po zakończeniu takiego wysyłania użytkownik może też więcej nie zwielokrotniać i nie rozpowszechniać utworu. Co więcej, takie działanie częściowe może dotyczyć kilku odbiorców w części przy jednoczesnym sumarycznym przynajmniej jednokrotnym zwielokrotnianiu utworu albo też bez takiego całościowego zwielokrotnienia.

Pomimo niedozwolonego rozpowszechniania, jakie dobywa się w ten sposób można powiedzieć, że uzyskane w ten sposób utwory są objęte dozwolonym użytkiem.
Problematyczne natomiast może być zakwalifikowanie takiego „rozpowszechniania” jako pola eksploatacji. Polem eksploatacji jest bowiem zwielokrotnianie oraz rozpowszechnianie utworu lub jego fragmentów.

Można zastanawiać się czy fragmenty danych, które same w sobie uniemożliwiają w żadnej części korzystanie z utworu, stanowią zwielokrotniony utwór lub jego fragment(de facto czy stanowią kopię utworu). Wydaje się, że podobną sytuację mamy w przypadku kiedy np. w przypadku zapisu części słów utworu literackiego na właściwych miejscach z pozostawieniem określonej np. liczbą znaków pustej przestrzeni. Podobnie rzecz się będzie miała w przypadku nagrania części akordów muzycznych w przypadku utworu muzycznego. Wydaje się zatem, że dopóki z „uzbieranych” i uszeregowanych danych nie da się odczytać utworu zwielokrotnianego lub jego fragmentu, lub też nie jest możliwe wykorzystanie tak uszeregowanych danych do wytworzenia czegoś innego niż utwór „zwielokrotniany” nie można mówić o zwielokrotnieniu. Zwielokrotnienie ma bowiem za cel umożliwienie powstania egzemplarza utworu i w związku z tym jego odbioru użytkownikom.

Zatem można jedynie mówić o próbie (usiłowaniu) zwielokrotniania fragmentów, o ile bowiem osoba rozsiewające dane ma zamiar zwielokrotnić utwór i akceptuje takie swoje działanie. Jednocześnie konieczne jest, aby dane, które ta osoba udostępnia, składały się lub mogły utworzyć w sposób wynikający z normalnego toku czynności w zwielokrotniany utwór.

Podsumowanie

De facto można powiedzieć, że w przypadku już rozpowszechnianego utworu lub utworu, który nie jest rozpowszechniony, ale ktoś z przynajmniej kręgu towarzyskiego posiada egzemplarz utworu, odbiorca może korzystać z niego w celach osobistych.
Należy jednocześnie zauważyć, że dozwolony użytek chronionych utworów nie jest tożsamy z prawem do bezpłatnego wykorzystywania na wszelkich polach eksploatacji oraz w każdy dowolny sposób.

Uwaga: Powyższe opinie są zasadniczo dość liberalne i mogą nie pokrywać się z opiniami innych „ważniejszych” osób.

 

oprogramowanie porady inne

Komentarze

0 nowych
Over   9 #1 06.12.2013 09:04

Fajnie się czyta a wpis jest Spoko ;)
Czekam(y) na więcej ;)

djDziadek   17 #2 06.12.2013 11:58

Czyli:
mogę zaciągać z P2P pod warunkiem, że nie udostępnię całości...
Ciekawa wykładnia...

lemniskata   8 #3 06.12.2013 12:04

Over:
Pytanie tylko czy ciągnąć to, czy może coś o zaiksie, albo zakazie odsprzedawania programów, a może sporze Oracle i Google?

Dj dziadek:
zasadniczo zaciągać możesz. Wg mnie nie rozpowszechniasz póki nie można skorzystać, z tego co "udostępniasz".
Ale gwoli wyjaśnienia:
Nie dotyczy to odpowiedzialności (w tym karnej) za usiłowanie.

msnet   19 #4 06.12.2013 12:05

Ciekawe co by jakiś sąd powiedział na taką wykładnię..

dansys80   4 #5 06.12.2013 12:42

Powiedzmy, że pobrałem z torentów najnowszy odcinek Modny na sukces. Plik podzielony jest na bloki, powiedzmy, że będzie to 300 bloków. I z tych bloków ktoś pobrał tysiąc razy blok numer 238.
Czy to znaczy, że udostępniłem komuś tysiąc razy całe odcinek? Czy żeby doszło do przestępstwa muszę przesłać jednej osobie komplet bloków.
Jeszcze jedna kwestia, jednego bloku nie można porównać do np. 10 sekund filmu. Wiec żeby doszło do udostępnienia treści ktoś musi pobrać ode mnie 100% bloków.
Zgadza się?

GL1zdA   12 #6 06.12.2013 12:56

@lemniskata
A możesz napisać coś o takim przypadku: grając w najnowszego Need for Speeda robię zapis gameplaya (nagrywam dokładnie to co wyświetla i odtwarza gra). Wrzucam to na Youtube, po czym dostaję informację, że mój film nie może być gdzieś wyświetlony, bo Google wykrył tam jakiś kawałek. Kawałek ten jest soundtrackiem z gry (EA taki do dorzuciło, nie ja wybierałem ten podkład). No i mogę z nimi się kłócić, ale jedyna sensowna opcja z prezentowanych przez Youtuba to powołanie się na Fair Use. Tylko jeszcze napisać jakieś uzasadnienie - jakieś pomysły? Dodam tylko, że nie jestem partnerem Youtube, nie zarabiam na żadnym klipie.

bachus   20 #7 06.12.2013 14:13

Dzięki za wpis. Jak możesz, napisz kiedyś co w takiej sytuacji: czasami jak już znajdę czas na blogowanie, potrzebuję trochę grafiki - jak nie robię sam, to używam głównie do tego googla. Jak trafi mi się wykres, lub zdjęcie, które mi pasuje... wrzucam i podpisuje, co jest źródłem. Czy łamię prawa autorskie?

Axles   17 #8 06.12.2013 14:52

Fajny wpis, poczytałbym więcej.
"Pytanie tylko czy ciągnąć to, czy może coś o zaiksie, albo zakazie odsprzedawania programów, a może sporze Oracle i Google? "
Też z chęcią poczytam, a czy coś o Oracle vs. The Document Foundation byłbyś(abyś) w stanie coś napisać?

camargo096   2 #9 06.12.2013 16:11

@lemniskata
trudno mówić o tworzeniu kręgu towarzystkiego przez osoby, które łączy tylko to, że ściągały to samo z torrenta. Poza tym, ściągając dla siebie pomagasz ściągać innym - nie ma znaczenia, czy ktoś ściągnie od ciebie tylko jeden blok, czy cały utwór Z punktu widzenia prawa karnego sprawa jest oczywista - jest to pomaganie w dokonaniu przestępstwa,

@bachus
tak, naruszasz prawa autorskie, bo aby móc wykorzystać zdjęcie, to musisz uzyskać zgodę właściciela praw autorskich do zdjęcia na wykorzystanie tego zdjęcia (czasem za zgodę trzeba zapłacić),.

lemniskata   8 #10 07.12.2013 10:02

@Axles:
Jakieś namiary na ten spór?

@camargo:
Tekst nie dotyczy odpowiedzialności karnej. Mój błąd powonieniem był to wyraźnie zaznaczyć.
Co do tego, co wskazujesz, sam nawet bym się skłaniał do współsprawstwa i usiłowania, ale to grubszy temat. Ale z chęcią usłyszę czyjeś zdanie.
Jak jest wskazane to tylko radykalna opinia. A raczej wskazanie problemów.
Do „kręgu towarzyskiego”, zaliczane dziś są to osoby, znające się osobiście. Wyłączone są relacje z sieci społecznościowych. Może czas to zmienić?
Czy twórca ponosi szkodę w przypadku kiedy w rozpowszechnionym fragmencie nie da się odczytać jego zamysłu artystycznego albo w ogóle go odczytać? Szczególnie w dzisiejszej dobie inflacji twórczej. Szczególnie kiedy rozpowszechniający nie ma zamiaru dokonać rozpowszechnienia.

Nie jest to żadne zachęcanie, czy próba usprawiedliwienia niewłaściwych zachowań niewłaściwych.

Wolałbym, żeby nie rozwiązywać w komentarzach konkretnych problemów (to nie jest właściwe miejsce).

camargo096   2 #11 07.12.2013 10:50

@lemniskata
Dobrze, pomówmy o prawie autorskim. Jako prawnik powinieneś wiedzieć, że prawa przysługujące twórcy utworu są prawami osobistymi, czyli chroniącymi więź między autorem a utworem, oraz prawami majątkowymi - dotyczącymi wyłącznego prawo twórcy do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Zastanawianie się nad tym, czy twórca poniosł szkodę w wyniku rozpowszechnienia utworu albo fragmentu utworu, nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia istoty majątkowych praw autorskich. Prawa autora zostają naruszone już w momencie przystąpienia do rozpowszechnienia utworu bez zgody twórcy.
Konstrukcja dozwolonego użytku osobistego jest ograniczeniem majątkowych praw autorskich twórcy. Jako prawnik wiesz, że wyjątki muszą być interpretowane ściśle, a nie rozszerzająco. Poszerzanie sposobu rozumienia pojęcia "krąg towarzyski" prowadzi nieuchronnie do naruszenia dyrektywy wynikającej z art. 35 prawa autorskiego. Art. 35 prawa autorskiego wywodzi się z art. 9 ust. 2 konwencji berneńskiej, więc nie można go ot tak zignorować.
Wiesz też, że konstrukcja dozwolonego użytku osobistego nie istnieje w innych krajach - jest to polski "wynalazek". To oznacza, że polski internauta ściągając rózne utwory chronione prawem autorskim może ponieść tego konsekwencje - jeżeli zostanie pozwany przed sąd w innym państwie, na przykład w USA.
Rzetelność wymaga też przyznania, że pogląd o osobistym użytku jako prawie podmiotowym ma niewielu zwolenników.

Over   9 #12 07.12.2013 11:59

@lemniskata
Ja bym na twoim miejscu na pisał o sprawach które nie są do końca jasne, jak np odsprzedaż programów ściąganie z serwerów etc, co może policja a czego nie może zrobić podczas kontroli etc...

lemniskata   8 #13 08.12.2013 15:48

@camargo096
Pomijając istotę prawa autorskiego. Rozumiem, że wg ciebie istota kręgu towarzyskiego odnosi się jedynie do osób znających się osobiście i bez względu na zmiany społeczne nie można tego kwestionować. Oczywiście teraz tak, jest i projekt zmiany tego przepisu przepadł w sejmie.

Oczywiście masz racje, że co do zasady rozpowszechnianie utworu narusza interesy twórcy. Powiedziałbym nawet, że dozwolony użytek też narusza to prawo. Jednak uważam, że nie można rozpatrywać odpowiedzialności w oderwaniu od poniesionej szkody.
Weźmy przykład: mamy trzy utwory składające się z identycznych części(oddzielne części nie mogą być wykorzystywane) A(1,0,0,0), B(1,1,0,0), C(1,0,0,1). Marian „rozpowszechnił” część pierwszą „1”. Prawa, do jakiego utworu naruszył A, B czy C? Jak można połączyć jego działania z konkretnym utworem?

To, co napisałem, nie jest jedyną słuszną prawdą, a jedynie moją opinią jak powinno to wyglądać i wydaje mi się, że wyraźnie to zaznaczyłem. Z chęcią usłyszę odmienne zdanie i lepsze rozwiązanie.

Co do kwestii międzynarodowych nie poruszam ich na razie.

Na marginesie, jeśli to możliwe w tym portalu to fajnie to prosiłbym o podesłanie namiarów na orzeczenia, opracowania dotyczące ciekawych problemów dotyczących praw autorskich, znaków towarowych, patentów, etc.

camargo096   2 #14 08.12.2013 22:24

@lemniskata
Twój sposób rozumienia odpowiedzialności odbiega od powszechnie przyjętego. Odpowiedzialność ponosi się nie tylko za wyrządzone szkody. Jeżeli przejedziesz przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, to nie unikniesz odpowiedzialności (mandatu i punktów karnych) mówiąc policjantowi, że nikonu nie wyrządziłeś szkody. Tak samo jest w prawie cywilnym, którego częścią jest prawo autorskie.

lemniskata   8 #15 09.12.2013 15:24

@camargo096

Wobec kogo (za naruszenie jakich praw) zatem ponosić będzie w moim przykładzie naruszyciel?

Zdaje sobie sprawy z tego, że jest to nie typowe. Przed orzeczeniem ETS sprawa wyczerpania praw do programów bez nośników materialnych też była inaczej rozumiana.

camargo096   2 #16 09.12.2013 16:28

@lemniskata
Widzę, że nie dostrzegasz różnicy między kwestiami dowodowymi, a treścią normy. Trudności z udowodnieniem naruszenia normy w konkretnym przypadku nie oznaczają, że norma nie istnieje. Poza tym, jako prawnik wiesz, że odpowiedzialność ponosi się nie tylko za to, co się zrobiło, ale także za zamiar i usiłowanie. Marian zostanie pociągnięty do odpowiedzialności nie tylko za to, że rozpowszechnił część "1", ale też za to, że był to początek jego działalności prowadzącej do rozpowszechnienia reszty utworu. Którego utworu? To jest właśnie kwestia dowodowa, a nie kwestia istnienia lub nieustnienia zakazu rozpowszechniania utworu bez zgody właściciela praw autorskich.
Na marginesie, podany przez ciebie przykład jest absurdalny z punktu widzenia prawa autorskiego. Nie da się dojść do sensownych wniosków, jeżeli wyjściowa sytuacja jest absurdalna.

lemniskata   8 #17 10.12.2013 09:20

Akurat tutaj mamy ten komfort, że nie musimy prowadzić postępowania dowodowego. Jeżeli brakuje nam czegoś w stanie faktycznym możemy go uzupełnić.

Samej odpowiedzialności za usiłowanie nie wyłączyłem, nawet napisałem, że w takim momencie właśnie za usiłowanie udostępniający może odpowiadać. Co więcej wspomniałem, że osoba taka nie może nawet działać z zamiarem ewentualnym rozpowszechniania. Choć zapewne zakres odpowiedzialności (i odszkodowania) będzie zapewne inny.

Przykład nie wydaje mi się absurdalny. Możemy chyba pokusić się o stwierdzenie, że istnieją przynajmniej dwa utwory, w których przynajmniej te same dwa bity, bajty, słowa znajdują się w tych samych miejscach, a cała reszta jest inna.

camargo096   2 #18 10.12.2013 09:52

@lemniskata
Absurdalność podanego przez ciebie przykładu (tego z postu z 8 grudnia) bierze się stąd, że zakładasz, że taka sytuacja jest możliwa z punktu widzenia prawa autorskiego. Wyobraźmy sobie, że biorę tekst "Pana Tadeusza", zmieniam kolejność ksiąg i stwierdzam, że jestem autorem tego "nowego" utworu. Potem ktoś inny robi tak samo, tylko że ustawia te księgi w innej kolejności i stwierdza, że on też stworzył nowy utwór. Pytasz: czyje prawa autorskie narusza ten, kto udostępni jedną z ksiąg, która przecież jest elementem wszystkich tych utworów. Czy teraz widzisz absurdalność tego przykładu?
W poście z 10 grudnia modyfikujesz przykład tak bardzo, że jest to na dobrą sprawę zupełnie inna sytuacja.
"Możemy chyba pokusić się o stwierdzenie, że istnieją przynajmniej dwa utwory, w których przynajmniej te same dwa bity, bajty, słowa znajdują się w tych samych miejscach, a cała reszta jest inna."
I to też jest absurdalne. Mogę udostępnić w internecie dwa dowolne bity, bajty, wyrazy, Jest pewne przy tej ilości utworów, jakie do tej pory opublikowano, że znajdą się co najmniej dwa utwory z tymi samymi bitami, bajtami, wyrazami w tym samym miejscu, tylko co z tego wynika?

lemniskata   8 #19 10.12.2013 14:12

Hmm, nie możemy brać za przykład twojego przykładu ;) bo księgi pana Tadeusza mogą być wykorzystywane oddzielnie, a w moim abstrakcyjnym przykładzie jest to niemożliwe. Ale przyznam nie do końca rozumiem „absurdalność” – przykład jest absurdalny, bo żaden z autorów wersji Pana Tadeusza nie może żądać odszkodowania(wynagrodzenia), czy mogą żądać wszyscy razem(Ew. solidarnie), czy różne wersje Pana Tadeusza nie są może różnymi utworami?

A co się stanie, jeżeli rozpowszechnisz dwa bajty, słowa z utworu? To czy nie będzie to początek twojej „działalności prowadzącej do rozpowszechnienia reszty utworu”. Czy nie tak rozpoczyna się typowe ściąganie za pomocą sieci P2P?

januszek   19 #20 10.12.2013 14:40

@djDziadek: 0101010010001 -> właśnie udostępniłem fragment kodu super drogiego oprogramowania. Czy jestem piratem? :)

camargo096   2 #21 11.12.2013 18:49

@lemniskata
Aby nie przedłużać dyskusji, odpowiem wprost:
1. jest tylko jeden autor "Pana Tadeusza". Przestawienie kolejności ksiąg nie prowadzi do powstania nowego utworu.
2. chyba nie zdajesz sobie sprawy z mechanizmów działania sieci P2P. W sieciach P2P wymieniasz fragmenty konkretnego utworu z innymi osobami. NIe ma problemu z ustalaniem, fragmenty którego utworu wymieniasz, bo zawsze wynika to jednoznacznie z sytuacji. W sieci P2P nIe można zrobić, jak @januszek "0101010010001" i stwierdzić, że jest to fragment kodu super drogiego oprogramowania. Jeżeli chcesz pobrać coś w sieci P2P, to musisz najpierw zdeklarować się, że chcesz pobrać ten, a nie inny plik. Deklarujesz się na przykład pobierając plik torrent i uruchamiając go przy pomocy odpowiedniego oprogramowania.
3. stworzyłeś na swoje potrzeby bardzo uproszczony model sieci P2P, pominąłeś w nim istotne cechy sieci P2P i na podstawie takiego fałszywego modelu konstruujesz pewne koncepcje. Sorry, ale dalsza dyskusja wydaje mi się bezcelowa.

lemniskata   8 #22 12.12.2013 12:18

1. Ok., zatem twój przykład się nie nadaje, jako zobrazowanie naszych (różnych przecież) utworów, a księgi nie mogą być częściami (mogą być samodzielnymi fragmentami). Samo rozróżnienie, co jest, nowym utworem jest trudne i nie była o tym mowa. Na marginesie rozumiem, że dla ciebie L.H.O.O.Q nie jest nowym utworem.

2. Oczywiście też rozumiem, że istotna jest deklaracja, czyli co najmniej świadomość, udostępniania konkretnego utworu, ale to chyba wyłączyliśmy na początku.
Wnioskuje z też, że nie ma znaczenia czy i co rozpowszechniliśmy, bo sama wola już wystarcza. Nawet ustalenie szybkości wysyłania na 0(zero) nie ma tu znaczenia. Dlatego wg naszego przykładu Marian narusza prawa autora.

Wydaje mi się, że Januszek chciał wskazać konkretny program (utwór), tylko użył nazwy opisowej, można mu przypisać wole rozpowszechnienia konkretnego utworu.

3. Nie wnikam w zbyt dokładny opis działania konkretnych sieci P2P, bo chciałem operować na wyższym poziomie abstrakcji.

Wiem, że mój pomysł nie jest idealny i ma sporo wad.

Dziękuję, za wszystkie uwagi i oczekuje równie krytycznego oka w przyszłości.