Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wrażenia z gry World of Tanks: Generals

Po sukcesie jaki odniósł World of Tanks, Wargaming poszedł za ciosem, wydana została gra z samolotami w roli głównej, a już nie długo będziemy mogli stanąć za sterami okrętów wojennych. W międzyczasie wydana została również ciekawa karcianka World of Tanks: Generals, do beta testów której około dwa miesiące temu dostałem zaproszenie. Fajnie, że panuje moda na karcianki, Dual of Champions, Hex, a przede wszystkim Hearthstone to gry które odniosły spore sukcesy, i pokazały, że jest spore zainteresowanie takimi grami. Nie dziwi więc fakt, że Wargaming chciałby kawałek tego rosnącego rynku zająć dla siebie.

Karcianek przybywa, wiele jak wspomniane powyżej DoC, czy HS w dużej mierze czerpią z dobrze znanego Magic: The Gathering. W przeciwieństwie do nich Wargaming postawił nieco urozmaicić mechanikę. W grze możemy walczyć po stronie USA, Niemiec, lub ZSRR. Sama gra rozgrywana jest na planszy 5x3 po której poruszają się czołgi, oraz inne pojazdy. Celem gry jest zniszczenie wrogiego sztabu znajdującego się po drugiej stronie planszy. Poszczególne sztaby różnią się między sobą, i są to najważniejsze jednostki na stole. Co turę produkują one określoną liczbę zasobów, za które zagrywamy kolejne karty, same sztaby mogą atakować, wrogie jednostki, lub wspomagać własne.

Wszystkie karty są bardzo szczegółowo opisane. Czołgi dzielą się na lekkie (tanie, słabe, ale mobilne), średnie, i ciężkie (drogie, powolne, ale z dobrymi statystykami). Poza czołgami które mogą atakować (w większości przypadków) tylko przeciwników znajdujących się na przyległych polach, możemy korzystać z wsparcia artylerii atakującej z dystansu, jednostek wzmacniających nasz sztab, a także rozkazów, czyli takich hm... "zaklęć" wywierających natychmiastowy wpływ, np. przesunięcia jednostki o dodatkowe pole, lub zadania obrażeń.

Największą zaletą gry jest możliwość przemieszczania jednostek po planszy, wymaga to planowania swoich ruchów na kilka tur do przodu, i przewidywania ruchów wrogich jednostek. Szkoda, że w grze nie wykorzystano bardziej roli piechoty (która wspiera tylko sztab), lub nie wprowadzono innych typów jednostek jak np. samoloty, moim zdaniem znacznie bardziej urozmaiciłoby to i zróżnicowało rozgrywkę, chociaż może zmieni się to za jakiś czas za sprawą dodatków?

Gra jest interesujące, jest to ciekawa odskocznia od innych karcianek, potrafi wciągnąć, ale na krótko, szybko staje się monotonna, i wychodzą na jaw kolejne jej wady. Największą z nich jest sposób zdobywania kolejnych kart, a raczej ich odblokowywania, nie mamy tutaj możliwości kupowania boosterów. Karty kupujemy za punkty zdobywane w meczach, nie ma tutaj żadnego przypadku, ani emocji, wszystko sobie z góry planujemy i ostro grindujemy aby w końcu kupić wymarzony czołg, i tak w kółko, bowiem nowe karty są z automatu lepsze od starych i wypierają je z talii, brakuje balansu, i moim zdaniem jest to bardzo słabo rozwiązane.

Sama rozgrywka jest bardzo siłowa, nie ma tu miejsca na wysublimowaną taktyką, wygrywa ten, który szybciej przytłoczy przeciwnika swoimi wielkimi czołgami. Na początku dość szybko zagrywamy całą rękę, i zmuszeni jesteśmy top deckować, ale nie niesie to ze sobą zbyt dużych konsekwencji, ponieważ w tej grze kontrola nad planszą jest najważniejsza, i jeśli ją osiągniemy bez problemy wygrywamy. W przeciwieństwie do innych karcianek, gdzie możemy wygrać nie zadając przeciwnikowi nawet 1 bezpośredniego punktu obrażeń, wypada to dość marnie, nie ma tutaj też żadnego mechanizmu "come back" który pozwoliłby nam odwrócić niemal nieuniknioną porażkę w zwycięstwo, przez co możemy zagrywać kolejne jednostki bez żadnych obaw.

Walki toczymy z graczami na naszym poziomie, ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że nie zostaniemy zniszczeni przez talie nadziane kartami premium, minusem, że gramy ciągle przeciwko niemal identycznym taliom, poza tym czasami musimy czekać kilka minut, aż znajdzie się przeciwnik na naszym poziomie (chociaż akurat to może poprawi się to kiedy gra wyjdzie z zamkniętej bety).

Ogólnie rzecz biorąc gra jest przyjemnym urozmaiceniem od innych karcianek dostępnych na rynku, ale szybko się nudzi. Kiedy już ją jakoś opanowałem, i zacząłem sobie zdawać sprawę z jej ograniczeń i wszystkich słabości, odrzuciło mnie od niej. Jeśli gra nie zostanie znacząco przebudowana, to nie wróżę jej sukcesu, ani większej popularności. Ciekawa mechanika, to zdecydowanie za mało aby zainteresować się tą grą na dłużej niż kilka godzin. 

internet gry hobby

Komentarze

0 nowych
Aragorn77   8 #1 06.05.2015 20:44

No właśnie, kilka godzin to max, przynajmniej w moim przypadku. Dodatkowo przemaksowani amerykanie ze swoimi zasobami, bzdurne blokowanie bazy, tak że nawet nie ma gdzie wystawić czołgów które masz w talii, itp. Fajne na początku, a później można już tylko grać praktycznie w jeden szablon, i rzadko kiedy tak naprawdę przegrać.

t-m-z   8 #2 07.05.2015 10:22

"jeśli gra nie zostanie gruntownie przebudowana"

Oczywiście, że zostanie przebudowana tak samo jak WOT był przebudowany do tego stopnia, że bez golda czyli typowego pay2win nie pograsz :) Dobrze, że nie ma tu machmakingów takich jak w WOT gdzie na T3 wpada T5 huehuehue. Nie pojmuję fenomenu gier które rżną ludzi...

Kidorius   7 #3 14.05.2015 04:25

Gra prezentuje się ciekawie, ale oby rzeczywiście nie zrobili z tego pay2win. Też grałem w WOT i mikropłatności trochę popsuły rozgrywkę.

Autor edytował komentarz.