Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Quo Vadis MMO?

Cześć,

to mój pierwszy wpis na jakimkolwiek blogu, ale nie znaczy to że macie być wyrozumiali. Tyczy się to nowych użytkowników jak i doświadczonych wyjadaczy tej formy komunikowania się ze społeczeństwem, czy tez sposobu wyrażania swoich myśli/frustracji/ambicji/etc. Dlatego "uprzejmie uprasza się" o sugestie, podpowiedzi, recenzje, propsowanie, tudzież hejtowanie, jak kto uważa.

Jako pierwszy wpis, wydaje mi się powinien dotyczyć dosyć lekkiego tematu. Myślę że temat gier jest bliski każdemu, chociaż z doświadczenia wiem ze nie każdy potrafi go traktować lekko. Ale... podobno kto nie ryzykuje, ten nie ma. Łyk wody (niezbyt ognistej), suchar w zęby - i jedziemy zatem.

MMO - znakomita większość użytkowników komputerów miała styczność z tym określeniem, mniejszy lub większy kontakt z grami tego typu. Dla tych co nie mieli: MMO (Massively Multiplayer Online). Teraz określa się tym wszelkiego typu gry sieciowe, w których mamy do czynienia z dość dużym gremium użytkowników, grających w ta sama grę. Z historia MMO można zapoznać się pobieżnie tutaj, lecz nie tego ma dotyczyć ten wpis.

A czego? No właśnie, czego. W zamierzchłych czasach, kiedy gry multiplayer online raczkowały, kiedy dostęp do Internetu był ograniczony (człowieka posiadającego modem 56 kbps uważało się za geeka - era kamienia gładzonego) gra w MMO była postrzegana jako przywilej dostępny dla wybranej grupy osób. Grę taką traktowało się w specjalny sposób, każde sesje w tekstowych MUDach (co to jest MUD wyjaśnione jest w linku), później w dwuwymiarowych erpegach traktowało się z nabożeństwem i właściwą estymą. Wraz z rozwojem technologii, udostępnianiem coraz szybszych połączeń i komputerów, MMO ewoluowały, a w zasadzie ewoluują wciąż, bo to proces trwający.

Właśnie, trwający. Dość szybko twórcy gier online zorientowali się, ze mogą wycisnąć z takich gierek pokaźne profity (tak, właśnie tego ma dotyczyć ten wpis, bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniążki właśnie).

Na początku były to po prostu opłaty za grę (kupowało się grę i heja, można było się cieszyć "zabawą"). Potem doszedł do tego abonament miesięczny (bo dużo użytkowników, a jak chcesz grac, to płać, serwery się same nie utrzymają) no ale trzeba coś robić, by tych pozyskanych użytkowników utrzymać przy sobie.
I tak zaczęły powstawać dodatki, oferujące nowe itemki (czyli wirtualne rzeczy, w które można wyposażyć postać), nowe lokacje (miejsca gdzie można iść pobić mobki (potworki) lub innych użytkowników gry), nowe mobki (potworki) do zabicia, nowe poziomy postaci, nowe poziomy umiejętności, itd. itp.

Oczywiście każdy dodatek (nowa kronika, nowe DLC itp.) pociągał za sobą nowe koszty zakupu tegoż dodatku. Z czasem powstało tyle MMO, że wymienienie wszystkich ich zajęłoby ładnych parę tygodni. Do tego, powstały prywatne serwery, mniej lub bardziej legalne, oferujące w dużej mierze podobne warunki gry jak serwery oficjalne. A liczba użytkowników się nie zwiększa w takim tempie, w jakim powstają nowe gry, czy też serwery.

Cóż wiec robić? Ano, marketing panie zielonka. Udajmy że dajemy coś za darmola, ludzie sami przybiegną, nakręćmy ich, a potem każmy im płacić. I tak na początek zrezygnowano z opłat za klienta do gry - bo w sumie po co płacić w dobie szybkich łączy? klient kosztujący 10 euro ściąga się w ciągu powiedzmy paru godzin. Chwyt ten wystarczył na trochę, ale tez nie na długo, i nie wszystkim pomógł, bo w tym czasie twórcy nowych MMO udostępniali swoje za darmo.

Idźmy wiec dalej - dajmy posmakować gry! Pojawiły się wiec w grach abonamentowych tzw. free triale - ograniczone najpierw ilościowo i czasowo (ekskluzywne "zaproszenia" do gry) a później czasowo możliwości zagrania w dowolna grę całkiem za darmo. Pomysł niezły, dający szanse ludziom na zasmakowanie w grze, przyciągający jednostki. Efekt nie okazał się satysfakcjonujący, wiec marketingowcy poszli dalej - dajmy ludziom grac za darmo!

Za darmo! Za darmo?! No za darmo. No właśnie, nie tak do końca. Bo niby klient za darmo (nie płaci się za niego, można kupić wersje pudełkowa, ale po co, skoro można ściągnąć w parę godzin?) bo niby gra na serwerze za darmo (bo nie płaci się abonamentu) i wszystko wygląda tak słodko.. no ale jednak nie. Zawsze musi być ta łyżka dziegciu w beczce miodu.

Marketingowcy wpadli na pomysł, by udostępniać darmowe gry, ale pobierać opłaty za tokeny/walutę umożliwiająca uzyskać odpowiednie bonusy podczas gry. I tak są to wejścia do miejsc niedostępnych zwykłym, darmowym użytkownikom, dostęp do specjalnych przedmiotów, pozwalających na zyskanie przewagi podczas zdobywania doświadczenia/walki z innym użytkownikiem, potworków dających dużo większe bonusy doświadczenia i lepsze przedmioty... i tak dalej.

Pomysł moim zdaniem znakomity. Bo o ile grac możesz za darmo, i jako tako bawić się, to żeby nawiązać równorzędną walkę z innymi, musisz płacić. Bez tego pozostaje ci frustracja i powolna agonia z powodu własnej wściekłości, "bo ten &$&% doter/platinium user/noob jest lepszy tylko dzięki itemom!". A dostać tych itemow nie możesz, bo są powiązane z postacią na koncie.

Dlatego właśnie aż drżę na myśl, co tez marketingowcy szykują nam (nam MMO userom) w przyszłości, i czym jeszcze zechcą nas uraczyć..

P.S. Szczere gratulacje dla tych, którym się chciało i przebrnęli przez mój wpis. Pozdrawiam!
 

Komentarze

0 nowych
4lpha   10 #1 23.10.2011 09:50

Niezły wpis. Dużo prawdy.
Niestety, teraz 99% MMO nie jest w pełni darmowe. Z powodu niesprawiedliwości (tak jak napisałeś - ten, który zapłacił, wygrywa dzięki itemkom) przestałem grać w MMO.
Tibia - Premium ACCount
Metin2 - Smocze Monety
WoW - abonament za oficjalne serwery

W innych grach nie wygląda to lepiej.

Ale... Etap grania już za mną. Komputer to przede wszystkim narzędzie.

Druedain   14 #2 23.10.2011 13:10

Wpis fajnie napisany, oby tak dalej :) Drugi akapit, ostatnie zdanie, pierwszy wyraz „Lyk” – nie powinno być „Łyk”?

O MMO wiele do powiedzenia nie mam, bo szczęśliwie się nigdy w takie coś nie wciągnąłem. Bardziej mnie jakoś cieszyły strzelanki sieciowe. Ale mógłbym ewentualnie tutaj wspomnieć o takiej prostej grze dla dzieci Robot Rage. Moim skromnym zdaniem najgorszy tytuł z jakim miałem do czynienia. Gra kompletnie nie zbalansowana, zbugowana, z masą giwer do kupienia tylko za prawdziwą forsę i absurdalnym systemem podziału na grupy i awansów do kolejnych ^^

m1k3   4 #3 23.10.2011 16:29

Dzięki za opinie i własne spostrzeżenia.
@sunbeam96 też myślałem ze etap grania już za mną. Ale.. od czasu do czasu "cierpię na nawroty choroby" ^^
@Druedain starałem się poprawić wszelkie popełnione byki, jak widać coś mi umknęło ;). Jeśli chodzi o strzelanki sieciowe, to jest coś takiego jak Combat Arms. Idealnie wpasowuje się w temat bloga - bo tam możesz grać za darmo, farmiąc pieniądze za każde starcie, ale żeby być naprawdę dobrym, musisz albo używać hackow (za co jest wiadoma nagroda) albo płacić (co nie każdemu się uśmiecha), bo naprawdę dobre bronie są dostępne jedynie w ten sposób :)

  #4 24.10.2011 10:51

Mała sugestia - między 'ze' a 'że' istnieje pewna różnica. A taki zanik kropeczki przewija się w tekście kilkukrotnie.

skicio   8 #5 24.10.2011 12:15

"Amen to that!"

Chciałem się rozpisać, bo mam sporo do powiedzenia na ten temat. Z braku czasu stwierdziłem jednak, że poświęcę temu jednak trochę większą uwagę i nie tyle będzie to komentarzem, co własnymi przemyśleniami nt. MMO. we własnym wpisie.

Napiszę tylko, że dla mnie MMO na szczęście jest już przeszłością, do której nie chciałbym nigdy wracać.

  #6 24.10.2011 16:05

Nie szkoda wam czasu? :)

Druedain   14 #7 24.10.2011 17:10

@skicio Na pewno wiesz, co znaczy słowo „amen”? Amen = niech się stanie! Dlatego tym się kończy większość (wszystkie?) katolickie modlitwy. To nie jest żadne fine, the and, ani żyli długo i szcześliwie („(…) Daj na chleba naszego powszedniego (…) i żyli długo i szczęśliwie”? :D ).

skicio   8 #8 24.10.2011 17:22

@Druedain

Wiem co oznacza słowo "amen". Ale właśnie dlatego zastosowałem cudzysłów, żeby nikt się nie przyczepił. Język angielski ma to do siebie, że nie wszystko tłumaczy się dosłownie. I chociaż samo "Amen" nie pochodzi z angielskiego, to już sformułowanie "Amen to that" jest powszechnie używanym zwrotem, którym wyraża się poparcie czyjejś myśli/wypowiedzi.

I żeby nie być gołosłownym:
http://dictionary.cambridge.org/dictionary/british/amen-to-that

tfl   8 #9 24.10.2011 20:17

swoja droga... Amen=niech sie stanie? Skad zes to tlumaczenie wyszukal? Google.translate?

Obin   9 #10 24.10.2011 20:23

Ja wychodzę z założenia, że lepiej jest płacić abonament (P2P) i grać w grę gdzie wszyscy są równi, niż grać w gry darmowe (F2P).

Nie ma sensu psuć sobie nerwów w grach F2P poprzez zwalanie wszystkiego na premium itemy.

Lepiej sobie kulturalnie zagrać w grę w której wszyscy zaczynali od tego samego z miłą atmosferą (gry F2P przyciągają dzieci i inne destrukcyjne części MMO).

Moją następną grą MMORPG będzie TERA Online na którą z niecierpliwością czekam.

m1k3   4 #11 25.10.2011 08:15

@dsfgg poprawione ;)
@skicio nie wszyscy maja takie szczęście niestety... duże grono moich znajomych jest wciąż mniej lub bardziej zaangażowane w gry MMO, przez co kontakt się rozluźnia, no ale to temat na osobny wpis :)
@anonim teraz już szkoda ;p ale kiedyś.. kiedyś nie było. może się zbiorę i napisze coś o tym dlaczego, ale to pieśń przyszłości ;)
@ dyskusja n/t amen - naprawdę jest się o co spierać?:)
@Obin prawda, abonament w jakiś sposób wyrównuje szanse. ale nie masz gwarancji ze dziecko nie wyciągnie od rodziców pieniędzy na konto w MMO, lub też ktoś nie opłaci konta czyjąś skradzioną kartą i będzie na tym koncie używał bota.
Jeśli chodzi o TERA Online to nie podoba mi się zabawa szczurami czy innymi podobnymi stworkami, jakkolwiek słodko nie brzmiały by ich nazwy - a tam taka rasa chyba będzie grywalna z tego co widziałem :)

reemer   4 #12 25.10.2011 10:27

Jeśli miałbym się przyczepić wpisu, to chyba nadużywasz wtrąceń w postaci nawiasu. Wiele z tych wtrąceń mogłoby być (jest?) osobnymi zdaniami, ewentualnie częściami tego samego zdania. Przykład:
[...]dostęp do Internetu był ograniczony (człowieka posiadającego modem 56 kbps uważało się za geeka - era kamienia gładzonego) gra w MMO była postrzegana[...]
[...]dostęp do Internetu był ograniczony, a człowieka posiadającego modem 56 kbps uważało się za geeka (era kamienia gładzonego), gra w MMO była postrzegana[...]

Generalnie zbyt długie zdania nie sprzyjają czytaniu ze zrozumieniem, a jak są jeszcze okraszone dużą ilością wtrąceń w nawiasach, to zgubienie wątku niemal gwarantowane.

A co do MMO. Nigdy nie grałem i prawdopodobnie nigdy nie zagram. Dla mnie nastały takie piękne czasy, gdy gry dołączane do gazet wyglądają już całkiem przyzwoicie, a do tego nie muszę co chwilę zmieniać kompa, żeby w nie pograć. Na nowe gry mnie stać, ale nie kupuję. Ot, taka sknera :-)

freeq52   8 #13 25.10.2011 14:34

Nigdy nie grałem w żadne MMO? NIGDY! Jestem dziwny? Może...

Serio, nigdy nie kręciły mnie gry, gdzie siedzi się 24/24 i ciupie w jedną grę. Owszem, gry które oferowały fajne multi, typu Counter Strike, CoD czy Battlefield - czemu nie? Ale żeby siedzieć i łupać w jedną grę, po kilka/kilkanaście godzin dzienne, żeby COŚ osiągnąć - bez jaj. Nie mam na to ani czasu, ani pieniędzy, no i chyba zdrowia... Jestem wieloletnim graczem, ale typowe MMO nigdy mnie nie jarało i za każdy razem dziwiłem się rozmowom znajomych, którzy coś tam osiągali w L2 czy WoWie. Nie moja bajka, ale wpis dobry :D Czekamy na więcej.