Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Chromebook na co dzień — część 2 Chrome OS

Komputer to nie tylko sprzęt, ale i system pod jakim ma on pracować, umożliwiając użytkownikowi realizację zadań. Chrome OS jest jednym z najmłodszych i chyba jednym z bardziej kontrowersyjnych systemów operacyjnych przeznaczonych na komputery.

Pierwsze informacje na temat prac Google nad własnym systemem operacyjnym pojawiły się już 7 czerwca 2009 roku i wzbudziły one tyle samo zainteresowania co krytyki. Powodem krytyki był głównie fakt, iż cały system zbudowany jest wokół przeglądarki Google Chrome, a działanie komputera jest mocno lub niemal całkowicie powiązane z dostępem do internetu. Google zupełnie nie zgadzało się krytyką twierdząc, że do nowego systemu operacyjnego zachęci - Szybkość, Prostota, Bezpieczeństwo. A jak jest naprawdę?

Odtworzenie

Każda zmiana systemu operacyjnego, nie ważne czy jest on na naszym komputerze, czy też jest powiązany z jakimś konkretnym sprzętem - tabletem czy telefonem, wymaga zmiany przyzwyczajeń użytkownika. Nie inaczej jest i w przypadku Chrome OS, ale na szczęście nie zawsze wszystko postawione jest na głowie.

Zanim komputer do mnie dotarł, postanowiłem przygotować się do tego faktu, czytając co nie co w necie (jest nieco mniej niż bym chciał) oraz przygotować sobie wszystko co niezbędne do dokładnego wyczyszczenia komputera i jego pierwszego uruchomienia. Postanowiłem utworzyć sobie pendrive recovery. Tu moja pierwsza pochwała dla Google, albowiem procedura odtwarzania Chromebooka napisana została krótko i przejrzyście, a wszystko co niezbędne możemy przygotować na komputerze na którym da się uruchomić przeglądarkę Chrome OS. Już po kilku minutach posiadałem odpowiednio przygotowanego pendrive'a z którego skorzystałem natychmiast jak komputer dostał się w moje ręce. Po uruchomieniu komputera w trybie Recovery (uruchomienie z klawiszami Esc + Odśwież) pierwsze moje zaskoczenie - pendrive w trybie recovery musi być umieszczony w wolnejszym porcie USB 2.0. Dlaczego? Przecież komputer posiada szybszy port USB 3.0!

Na szczęście po przełączeniu szybkiego pendrive do portu USB, wszystko potoczyło się zgodnie z oczekiwaniem i już po 4 minutach i 50 sekundach komputer gotowy był do pracy. Podałem jeszcze swój login do konta na gmail i mogłem rozpocząć swoją przygodę z Chromebookiem.

Pierwsze wrażenie

Zazwyczaj pierwsze wrażenie z użytkownika wynikające z kontaktu z nowym sprzętem to wrażenia wizualne i wrażenia związane z prędkością jego pracy. Chrome OS wydał mi się elegancki, przejrzysty i dosyć żwawy. System nie posiada żadnych, zbędnych wodotrysków. Czysty desktop i półka w dolnej części ekranu, na której mamy skrót do kilku aplikacji. Półka nie posiada wielkich możliwości konfiguracji, można włączyć jej autoukrywanie, lub przenieść na jedną z bocznych krawędzi ekranu. Do półki można przypinać aplikacje z których korzystamy najczęściej. W miejscu w którym użytkownicy Windows spodziewaliby się menu Start, jest przycisk pełniący wyszukiwania, umożliwiający nie tylko wyszukiwanie treści za pomocą Google, ale także dostęp do wszystkich aplikacji zainstalowanych na Chromebooku.

Na prawej krawędzi półki znajduje się pole zawierające powiadomienia (zarówno systemowe jak i te, pochodzące z aplikacji), oraz dostęp do menu konfiguracji. Użytkownik ma możliwość zdefiniowania, które z programów mogą nam wysyłać powiadomienia oraz można je wyłączyć jeśli przeszkadzają w pracy. Podręczne menu konfiguracji zawiera tylko możliwość wyboru sieci, regulacji dźwięku czy włączenia bluetooth. Jeśli użytkownik zapragnie nieco więcej pozmieniać w swoim komputerze, musi sięgnąć nieco głębiej.

Menu konfiguracji Chrome OS to w mojej ocenie jeden z najsłabszych elementów. Nie przeszkadza mi to, że otwiera się jako karta przeglądarki ale to, że jest trochę mało czytelne. Można uznać to za kwestię przyzwyczajeń, ale większość współczesnych systemów operuje na ikonach lub grupach ikon powiązanych z konkretnymi ustawieniami parametrów pracy komputera lub oprogramowania. Chrome OS udostępnia nam jedynie listę prostą i zaawansowaną, zmuszając do "poszukiwań" odpowiedniej funkcji. Przypuszczam, że po pewnym czasie będę wiedział gdzie szukać konkretnych ustawień, ale wymaga to trochę czasu, ale "kopanie" po ustawieniach na szczęście nie jest czynnością, którą robimy kilka razy dziennie. Kolejną wadą ustawień jest to, że brak w nich kilku, naprawdę potrzebnych opcji. Chcecie ustawić zarządzanie energią, usypianie komputera i tym podobne parametry ? Nie z tego, nie ma takiej opcji. A może parametry urządzeń zewnętrznych jakie podłączycie do portów USB? Zapomnijcie. Musicie zdać się na to, co Google przewidziało albo i nie. Ale o urządzeniach nieco później. Tak czy inaczej, posiadacz Chromebooka musi pogodzić się z faktem, że nie będzie miał wpływu na wszystkie parametry związane z pracą komputera czy też podpiętych do niego urządzeń. Koniec i kropka.

Desktop komputera to zupełnie inna historia, sprawiająca na początku naprawdę sporo problemów związanych z przyzwyczajeniami. Użytkownicy Windows czy OS X często korzystają z możliwości przetrzymywania najbardziej potrzebnych plików na desktopie swojego komputera. Wynika to zazwyczaj z możliwości szybkiego do nich dostępu, odłożenia rzeczy ważnych w bardziej widoczne miejsce, wygody, bo łatwiej coś przeciągnąć, lenistwa lub innych powodów. Niektórzy nad tym panują inni nie. Jeśli chodzi o mnie, to tylko dwa miejsca na moim komputerze są pełne chaosu - Desktop i katalog Pobrane. Katalog pobrane staram się okresowo porządkować, a Desktop porządkuję wówczas, gdy przestaję się na nim znajdować to co powinno. Chrome OS nie umożliwia przechowywania niczego na desktopie. To olbrzymi kawał powierzchni na której nic nie ma i nie będzie. Jedyną przyjemnością z posiadania desktopu jest możliwość zmieniania sobie tapetek, w których też trochę przekombinowano.

W większości znanych mi systemów, można w prosty sposób zmienić tapetę desktopu i nie inaczej jest w Chrome OS. Google zresztą dało całkiem pokaźną kolekcję ładnych tapet. Rzecz w tym, że dodanie tapet nie pochodzących od google jest nieco mało logiczne. Musimy taką tapetę ściągnąć na komputer (np skopiować z pendrive czy z netu), wskazać ją, dodać do katalogu z tapetami, a następnie wskazać jako tapetę. Czy nie można tego zrobić zaraz po ściągnięciu na komputer? Np. tak jak ma to miejsce w OS X - ustaw jak tło desktopu i tyle?

Aplikacje

W zasadzie słowo aplikacje nie bardzo pasuje do tego, co instalujemy pod Chrome OS. Główną aplikacją pozostaje przeglądarka Google Chrome i musi to być jedyna i słuszna przeglądarka pod Chrome OS. Miłośnicy Opery, Firefoxa i innych przeglądarek zewnętrznych - idźcie sobie, nic tu dla siebie nie znajdziecie. Nie będę tu opisywał przeglądarki Chrome bo każdy ją zna, a jak nie zna to łatwo może poznać. Rzecz w tym, że wokół niej kręci się cały system Chrome OS. Wszystkie aplikacje jakie pobierzemy z Chrome Web Store (to jedyne źródło oprogramowania) występują w postaci wtyczek, witryn czy też rozszerzeń funkcjonalności przeglądarki Chrome. Nie ma tu programów działających w swoim własnym środowisku. Albo Chrome, albo nic. Kompletną nieprawdą natomiast jest, że wszystkie aplikacje muszą mieć dostęp do sieci i nie działają offline. Owszem, większość oprogramowania lubi mieć dostęp do sieci, jednak często nie jest to niezbędne do pracy.

Chrome OS to nie jest system dla każdego i wielu osobom może on krępować możliwości pracy. Tu wyjaśnię do czego służy mi komputer przenośny (do tej pory MacBook Pro mid. 2010). Wymagam, aby komputer byłe lekki i poręczny, tak bym mógł go zawsze zabrać ze sobą. Dlatego też zdecydowałem się na 13" MacBooka ale przyznam, że mój poprzedni MacBooka Air 13" sprawdzał się w tej dziedzinie dużo lepiej. Chromebook w tą potrzebę wkomponował się idealnie (podobnie jak MacBook 12, ale cena nie czyni cudów). Komputer przenośny nie musi być bardzo wydajny (w końcu mam w domu iMaca), ale musi umożliwić mi płynną i wygodną pracę w necie (www, komunikacja, bankowość internetowa, poczta... dużo poczty). Czasem w wolnych chwilach lubię zapisywać swoje myśli, czy w oczekiwaniu na klienta pisać choćby fragment tekstu na blog który czytacie lub dokumenty niezbędne do pracy. Muszę mieć dostęp do kilku miejsc w sieci, gdzie mam rozmaite, niezbędne dla mnie dane. Czasem muszę komuś pokazać zdjęcia, prezentacje lub takie zdjęcia przygotować. Przy pracy często towarzyszy mi muzyka. Cenię OS X za to, że wyciągając z pudełka komputer, dostaję od razu wszelkie narzędzia umożliwiające mi realizację codziennych zadań mobilnych. Jedyną aplikacją jaką musiałem dokupić do OS X jest Pixelmator, którym lubię poprawiać sobie zdjęcia czy grafikę.

Otwierając Chromebooka oczekiwałem podobnej sytuacji, że otrzymam narzędzie gotowe do pracy. Google udostępnia swój pakiet biurowy Dokumenty Google, który powinien wystarczać do podstawowej pracy biurowej. Wspomniany pakiet składający się głównie z edytora tekstu, arkusza kalkulacyjnego i programu do tworzenia prezentacji, daje swoistą namiastkę pakietu MS Office, tyle że działa on w chmurze choć ma możliwość pracy offline. Ciężko mówić o konkurencyjności propozycji Google w zakresie pracy biurowej. Pakiet Google ma swoje wady i zalety i do podstawowej pracy powinien wystarczyć. Jednak w dziedzinie sieciowych pakietów biurowych, Google nie jest jedynym graczem. Osoby zakochane na zabój w Microsoft Office mogą bez problemów skorzystać z jego sieciowej wersji, natomiast dla miłośników pakietu biurowego by Apple, ciągle dostępny jest Pages, Number i Keynote w wersji sieciowej. I choć po zalogowaniu do iCloud Apple uprzedza, że przeglądarka Chrome nie zapewnia pełnej zgodności z iCloud, problemów w jego działaniu nie zauważyłem.

Powiedzmy, że kwestie zadań biurowych mamy w jakiś sposób rozwiązaną. Wspomniane powyżej propozycje może nie są idealne do pracy w biurze, jednak jako rozwiązanie mobilne sprawdzają się całkiem przyzwoicie.

A co jeśli chodzi o grafikę i zdjęcia? Sprawa nie jest prosta, choć bynajmniej nie jest beznadziejna. Na szczęście czasy, gdy każdy potrzebował (najczęściej nielegalnego) Photoshopa by przyciąć zdjęcia odchodzą, bądź odeszły do historii. Potrzeby zwykłego śmiertelnika realizują z powodzeniem tańsze i mniej wymagające aplikacje, jak choćby przywołany powyżej Pixelmator. Jeśli chodzi o Chrome OS, sztandarowymi są tu dwie aplikacje pochodzące od jednego producenta - AutoDesk. Pierwsza z nich to Pixlr Express, aplikacja do szybkiej korekty fotografii umożliwia nie tylko tak podstawowe zadania jak skalowanie czy przycięcie zdjęcia, ale umożliwia też korektę kolorów i wzbogacenia obrazu o rozmaite efekty. Jak wszystko co uruchamiamy na Chrome OS, odpala się w karcie przeglądarki, choć ma możliwość przejścia w tryb pełnoekranowy. Poprawnie realizuje pomysły jakie może mieć jej użytkownik i choć na Chromebooku jest to naprawdę dobra aplikacja, na OS X nie chciałbym z niej korzystać (a jest jej wersja). Może to kwestia przyzwyczajeń ?

Druga, nieco bardziej zaawansowana aplikacja to Pixlr Editor, będący łudząco podobny do mojego ulubionego Pixelmatora. Podobieństwo jest na tyle duże, że aż z ciekawości sprawdziłem, czy aby za tym projektem nie stoi ekipa Pixelmatora lub odwrotnie. Jednak to chyba dwa, różne projekty. Pixlr Editor umożliwia dużo bardziej zaawansowane prace z grafiką niż Pixlr Express. Jego możliwości w zupełności powinny zadowolić nawet najbardziej wymagających posiadaczy Chromebooka. Krótko mówiąc, aplikacja jak najbardziej godna polecenia. Szczególnie wygodnie się z niej korzysta, gdy przełączymy ją w tryb pełnoekranowy.

I można by powiedzieć, że pierwsze wrażenie jest pozytywne, gdyby całości nie psuł... system zarządzania plikami.

Pliki - cholera, gdzie to jest!

Używając przeglądarki na komputerach z Windows czy OS X nie zastanawiamy się nad tym, czy przeglądarka ma obsługiwać pliki, bo wiadomo że nie. Nie do tego ją stworzono. Dla każdego użytkownika komputera, praca na plikach to codzienność, oczywistość, rutyna. Kopiujemy, przenosimy, zapisujemy, kasujemy, zmieniamy nazwy, konwertujemy. Twórcy Chrome OS chyba nie bardzo chcieli pogodzić się z myślą, że użytkownik chce mieć jakieś pliki, toteż system zarządzania nimi jest początkowo zupełnie niezrozumiały dla użytkowników tradycyjnych systemów.

Jak wspominałem, Chromebook wyposażono w 16 GB pamięci eMMC w której musi zmieścić się system operacyjny i nasze aplikacje (linki i skróty). Rzecz w tym, że tego dysku zupełnie nie widać. Nie figuruje on w systemie jako dysk, nie jest widoczny jako jakaś partycja. Powierzchnia ta, z punktu widzenia użytkownika, zlewa się z miejscem na Google Drive. Wypada tu wspomnieć, że po rejestracji Chromebooka nasze miejsce na Google Drive wzrasta o 100 GB na dwa lata (daje to oszczędność około 195 zł). Ciężko mi nazwać funkcję jaką pełni pamięć eMMC - cache ? pamięć tymczasowa ? Jeśli pobierzemy z netu jakieś zdjęcie, wyląduje ono na naszym dysku w Chromebooku, ale z punktu widzenia użytkownika, nie widać czy jest on w chmurze czy na dysku. Granica między chmurą, a dyską wydaje się być bardzo płynna. Po pierwszym uruchomieniu Chromebooka miałem problem z nawigowaniem plikami. Chciałem wgrać jakąś muzykę, zdjęcia i filmy. Pomocnym okazał się systemowy menadżer - Pliki, za pomocą którego możemy poruszać się po chmurze i naszym komputerze. Możemy też do niego podpiąć Dropboxa i OneDrive, oraz serwery SMB. Niby fajnie ale funkcjonalność tego managera plików jest mocno ograniczona. Owszem, umożliwia on przenoszenie, kopiowanie i usuwanie plików. Umożliwia też kompresowanie plików (zip). Ma także funkcje wyszukiwania, sortowania i zmieniania podglądu. Potrafi dokonać formatowania pendrive'a. Niby wszystko, a jednak nie jest to najwygodniejsze narzędzie. Pliki ściągane z netu, lądują w katalogu - Pobrane Pliki. Tu także lądują nasze zrzuty ekranowe i inne efekty naszej działalności. Ok, ale tworzone dokumenty lądują już w Chmurze Google. Ok, prosta sprawa. Ale jeśli chcemy otworzyć np. zdjęcie z Dropboxa ? Raz się udaje bezpośrednio, innym razem nie. Zawsze się udaje, jeśli je najpierw zapiszemy w pobranych a później otwieramy. Trochę to dla mnie niezrozumiałe i pomieszane. Chmura Google świetnie współpracuje z Chromebookiem, przyzwoicie radzi sobie Dropbox. Niestety OneDrive Microsoftu często się rozłącza, meldując o nieaktualnym tokenie i tyle go widzieli.

Moim zdaniem system zarządzania plikami i ich strukturą może stanowić największy problem przy przesiadce z innych systemów.

Szybki, bezpieczny, prosty

Muszę przyznać, że bardzo zaimponowała prędkość uruchamiania komputera. Od momentu naciśnięcia przycisku uruchamiania komputera, do momentu zalogowania do sieci i wyświetlenia ekranu z żądaniem hasła mija od 10 do 13 sekund. Takie tempo może zaimponować, ale jeszcze bardziej imponującym jest czas wybudzenia komputera z uśpienia. Komputery z Windows zazwyczaj potrzebują kilkunastu sekund czy kilkudziesięciu sekund. MacBooki wybudzają się w kilka sekund i to właśnie one były dla mnie symbolem szybkości przechodzenia z uśpienia do trybu pracy. Przykro mi, ale Chromebook wychodzi z trybu uśpienia w niecałą sekundę. Zazwyczaj zanim klapa matrycy osiągnie pion, komputer już pyta o hasło. Kwestię wydajności w codziennej pracy poruszę przy następnym wpisie, chcę przeprowadzić jeszcze kilka testów. Jednak wspomnę, że podczas codziennego użytkowania komputer spisuje się bardzo przyzwoicie. Czasem ma delikatne przycięcia, jednak nie wiem czy wynikają one z przeciążeniem procesora, czy ze spadkiem transferów w sieci. Przeglądarka Chrome radzi sobie na nim nadspodziewanie dobrze, nawet gdy użytkownikowi zechce się mieć otwarte kilka kart. Widać, że wszystko jest sprawnie skrojone na miarę platformy na której Chrome OS ma działać.

Bezpieczeństwo to kwestia zabezpieczenia komputera przed wirusami i aktualizacji. Nie spotkałem się z antywirusem (zwalniaczem) na Chrome OS, a system aktualizacji i program aktualizacji Chromebooka zasługuje na uznanie. Komputer aktualizuje się sam. Zgodnie z informacjami Google, Chromebook co dwa lub trzy tygodnie otrzymuje drobne aktualizacje, natomiast co sześć tygodni pojawiają się aktualizacje duże (Microsoft nazwałby je krytycznymi). Po pobraniu aktualizacji pojawia się niewielka strzałeczka, zachęcająca do restartu komputera.

Użytkownik jednak może przełączyć się na dwa inne kanały aktualizacji:

  • Kanał Beta
  • Kanał Developerski

W kanale Beta otrzymujemy działający i funkcjonalny system, jednak mogą w nim pojawić się drobne błędy. Zawiera on drobne poprawki i udoskonalenia, które użytkownicy wersji stabilnej zobaczą przy kolejnej, dużej poprawce. Aktualizacja tego kanału odbywa się co tydzień (poprawki drobne) i co sześć tygodni (poprawki duże).

Kanał Developerski zawiera zupełnie nowe pomysły jakie mają znaleźć się w Chrome OS. Jest ona mniej stabilna niż wersja beta i może zawierać wiele błędów powodujących problemy w codziennej pracy komputera. Kanał ten otrzymuje przynajmniej jedną aktualizację tygodniowo, aż przechodzi w wersję Beta.

Jak widać, przełączenie pomiędzy kanałami nie jest szczególnie trudne. Nieco trudniejszy wydaje się powrót do wersji stabilnej, albowiem z dysku w Chromebooku (ale nie w chmurze) znikną ustawienia i pliki użytkownika, takie jak zdjęcia i dokumenty. Niemniej sam powrót do wersji stabilnej, to tylko kwestia wciśnięcia odpowiedniego guziczka.

To chyba tyle na dziś. Po 7 dniach użytkowania Chromebooka jako sprzętu mobilnego powoli przyzwyczajam się do nowej filozofii i rozwiązań Chrome OS. Ponieważ tekst ten w całości powstał na Chromebooku - da się.

A w następnej części postaram się zająć wydajnością Chrome OS i Chromebooka, a i tu mam już wiele spostrzeżeń.

Minęło 7 dni, gdy Chromebook stał się moim mobilnym komputerem

 

sprzęt oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze

0 nowych
cyryllo   16 #1 19.01.2016 10:19

I tak wcześniej czy później przesiądziesz się na Linuxa ;) Ja odpuściłem obie chromeOS-a na rzeczy Debiana ;)

Piotrek2255   10 #2 19.01.2016 11:09

Naprawdę nie widzę sensu posiadania ChromeOS, przecież kalkulator z 1987 roku był bardziej rozbudowany, funkcjonalniejszy i praktyczniejszy niż to to.
Wszędzie jakieś schody i ograniczenia. To już chyba wolałbym niedorobionego, ale nie ograniczonego, Androida.

Ernest Magnus   7 #3 19.01.2016 11:10

@cyryllo: No ja się nie dziwie, bo Chrome OS to tylko przeglądarka z usługami Google, A Linux to normalny system z multum możliwości. Chromebooka się kupuje tylko wtedy gdy ktoś siedzi w usługach Google i potrzebuje do tego wydajnego bezproblemowego terminala :)

aPoCoMiLogin   7 #4 19.01.2016 11:10

Zastanawiam się nad kupnem siostrze na 18 chromeboka, z racji że ma straszną tendencje na klikanie we wszystko (kiedyś mi jednego dnia 3 toolbary zainstalowała..) to taki laptop byłby jak znalazł.

macminik   15 #5 19.01.2016 11:20

@aPoCoMiLogin: To prawda, dla ludzi klikających we wszystko i używających komputera do www, fejsa i poczty. Sprzęt idealny.

eimi REDAKCJA  16 #6 19.01.2016 11:22

"Nie ma tu programów działających w swoim własnym środowisku. Albo Chrome, albo nic"

ależ nieprawda :D
SSH działa bez Chrome. Crosh przyjacielem każdego cwanego użytkownika chromebooka... :>.

Poza tym Chrome nie jest też środowiskiem aplikacji androidowych, z których wiele dziś już działa dobrze.

__Tux__   12 #7 19.01.2016 11:26

@macminik: Dobry sprzęt to taki, na którym nic nie działa? :-)

macminik   15 #8 19.01.2016 11:30

@__Tux__: Chrome działa, facebook działa, poczta działa. Wirusoodporny. Dla klikaczy i osób z tego korzystających, świetny.

tertualiana   7 #9 19.01.2016 11:38

Szkoda że nie ma oficjalnej polskiej dystrybucji. Niewątpliwą zaletą takiego sprzętu jest to że to było nie było Linux i można zainstalować Crouton https://github.com/dnschneid/crouton i mieć maszynę dev

  #10 19.01.2016 12:07

macminik: Takie tempo może zaimponować, ale jeszcze bardziej imponującym jest czas wybudzenia komputera z uśpienia.

Debian 8.2 wybudzenie mniej niż 1s.
Uruchomienie na jajku 4.4.0, na 4.3.3 było o 0.5s. szybciej ;
Startup finished in 4.869s (kernel) + 2.157s (userspace) = 7.027s

Jedno co mnie zaskoczyło to szybkość uruchamiania przeglądarki Chrome, u mnie około 1s, a w Chrome OS-ie nawet na słabym sprzęcie jest bardzo szybko.

anthony0013   7 #11 19.01.2016 12:38

Już wolę jakiegoś debianowego linuxa z lxde, bo można na nim więcej poczynić niż tego... to... to... coś.

macminik   15 #12 19.01.2016 13:04

@tertualiana: A co masz na myśli jeśli chodzi o polską dystrybucję ? Bo jeśli chodzi o sprzedaż Chromebooków, to nie ma już takich problemów. W sklepie nie dla idiotów są, w morelach są i w paru innych także.

  #13 19.01.2016 13:32

Świetna ta "ciotka Ju" na zdjęciach :-) Gdzie to zdjęcie było zrobione?

AmyS   4 #14 19.01.2016 14:47

Część 2 lepsza od 1. Przyjemniej się czyta :P Co to Chromebooka... Faktycznie jest to bardzo dobre rozwiązanie dla prostych użytkowników. Akurat mam wokół siebie takich użytkowników na pęczki, także każdy powinien sobie sprawić takiego Chromebooka :D Jestem ciekaw jak zachowuje się Chrome OS gdy do Chromebooka podłączy się drukarkę lub skaner... ;) Czekam na część 3!

macminik   15 #15 19.01.2016 14:59

@AmyS: No i właśnie tu zaczynają się schody...

macminik   15 #16 19.01.2016 16:13

@gunter (niezalogowany): A na jakim komputerze ? Weź pod uwagę różnicę...

  #17 19.01.2016 16:37

W tekście ewidentnie jest jakiś błąd.
Nie spotkałem jeszcze komputera który ze stanu uśpienia wstawałby dłużej niż w 5s.

Magnum 44   16 #18 19.01.2016 16:40

@macminik: Zapewne działają tylko te, co obsługują Goole Cloud Print? :)

macminik   15 #19 19.01.2016 16:55

@Magnum 44: Tak, ale sama usługa jest średnio wygodna. Wymaga jeszcze sporo pracy ze strony Googla.

macminik   15 #20 19.01.2016 17:56

@internauta xyz (niezalogowany): Tak po prawdzie to Amiot AAC.1 Toucan przebrany za Ciotkę Ju ;-) Muzeum Lotnictwa w Krakowie.

  #21 19.01.2016 17:58

Czyli bez neta to to nie jest zbyt użyteczne ?

looogan   5 #22 19.01.2016 18:15

A jak jest z filmami ? Słyszałem że wbudowany player nie ma opcji wyświetlania napisów ?! co dla manie jest niedopuszczalne, a innego playera doinstalować chyba się nie da ?

Azerty2   5 #23 19.01.2016 18:20

@looogan: Da się, VLC lub MX Player Pro, szczególnie ten drugi radzi sobie świetnie z napisami.

Azerty2   5 #24 19.01.2016 18:26

@anthony0013: "Już wolę jakiegoś debianowego linuxa z lxde, bo można na nim więcej poczynić niż tego... to... to... coś"

A co takiego robisz na 11 lub 13 calach? Może to ktoś wytłumaczyć jakie to poważne i skomplikowane prace robicie jako użytkownicy domowi?

Azerty2   5 #25 19.01.2016 18:49

@tertualiana: Jakiś deweloper tworzy specjalnie przystosowany linux na chromebooki o nazwie Gallium OS, ktory oparty jest na Ubuntu z XFCE. Wyszła wersja beta, system jest przebudowany i np dostosowany do szybkiego wybudzenia. Może on zastąpić Chrome OS lub można zrobić dual. W każdej chwili można też powrócić do systemu Google.
https://galliumos.org/

Autor edytował komentarz.
Azerty2   5 #26 19.01.2016 18:55

@Piotrek2255: "Naprawdę nie widzę sensu posiadania ChromeOS, przecież kalkulator z 1987 roku był bardziej rozbudowany, funkcjonalniejszy i praktyczniejszy niż to to.
Wszędzie jakieś schody i ograniczenia"

Może ty mi powiesz, co takiego ważnego robisz na swoim małym netbooku 11-13 cali (większość chromebooków ma taki ekran) jako użytkownik domowy?

Berion   13 #27 19.01.2016 20:36

@macminik: I dla ludzi, którzy nie rozumieją pojęcia prywatność. ;)

macminik   15 #28 19.01.2016 20:44

@Berion: Cóż, zdaje się że obecnie ciężko jest używać cokolwiek, bez poświęcenia swojej prywatności. Niektórzy mniej, inni więcej, ale wszyscy zbierają co się da.

Berion   13 #29 19.01.2016 21:29

@macminik: Tak tylko, że na Windows czy OS X coś z tym można zrobić, a na Chrome OS dosłownie nic. Jest się na patelni.

tylko_prawda   10 #30 19.01.2016 21:47

A tam. "Komputery z Windows zazwyczaj potrzebują kilkunastu sekund czy kilkudziesięciu sekund. "? Na jakim komputerze? Mam dysk 5400 RPM i u mnie wychodzi w niecałe dwie sekundy.

Azerty2   5 #31 19.01.2016 22:14

@Berion: A co na przykład można zrobić na systemach o zamkniętym kodzie? Zobacz statystyki w Polsce:
http://www.spidersweb.pl/2016/01/jak-sluzby-inwigiluja-polakow.html

tertualiana   7 #32 20.01.2016 03:46

@macminik: "A co masz na myśli jeśli chodzi o polską dystrybucję ?"
Nie można kupić w Google Store z PL
https://store.google.com/category/chromebooks?utm_source=Chrome&utm_medium=M...

Berion   13 #33 20.01.2016 10:35

@Azerty2: Można zrobić wiele, tutaj nie można nic. Wszystko jest pod dyktando Chrome.

Przytoczone statystyki, zakładając że prawdziwe to ogólniki. Przytocz konkretny scenariusz wyprowadzenia danych użytkownika, a podam lekarstwo. ;]

anthony0013   7 #34 20.01.2016 11:23

@Azerty2: Nie chodziło mi o wielkość wyświetlacza, lecz:

1) bezpieczeństwo - linuxy opensource-owe są jest bez porównania ( i z porównaniem też) o wiele bezpieczniejsze niż linuxy tworzone przez Google, bo te mają na celu zbierać dane o użytkowniku;
2) ilość oprogramowania - też nie ma co porównywać ze sobą ChromeOS i linuxa; ... a weź uruchom na ChromieOS przeglądarkę Mozilla Firefox, czy Operę; na linuxie mogę sobie nawet odpalić Internet Explorer
- nie ma co się rozpisywać o możliwościach jakie daje linux, bo każdy wie że można na nim zainstalować MASĘ użytecznych programów.

Skoro pytasz to może napiszę co ja mogę robić / robię na linuxie:
- zarządzanie, partycjonowanie dysków, gdy miałem problemy pod Windowsem to linux często mi pomagał (GParted) Masz to w CHromeOS ???
- przeglądanie internetu i dokumentów na HDD (tak, wiem, ChromeOS też to potrafi)
- obróbka i modyfikowanie PDF: przycinanie, zmiana kolejności stron, konwersja na obrazy i inne; można to robić na co najmniej kilka sposobów
- obróbka grafiki - duża ilość programów tego typu, weźmy chociażby XnConvert i Gimp; przez wine odpalisz też Photoshopa jak ci mało - czy ChromeOS to potrafi ???
- to samo z obróbką audio i wideo; ja używam HandBrake, WinFF i Avidemux, a i jest masa innych tego typu - czy ChromeOS to potrafi ???
- obsługa drukarek i skanerów, po prostu są wspierane i tyle; szczególnie polecam firmy HP; mam urządzenie wielofunkcyjne Laser Jet Pro MFP M125A, otwartoźródłowe sterowniki działąją jak trza i mogę skanować i drukować bez problemów - czy ChromeOS to potrafi ??? są sterowniki na ten ten... to coś...?
- na prawdę, oprogramowania przydatnego w domu jest duża ilość i nie ma sensu, żebym się niepotrzebnie rozpisywał, siedzę na linuxie 7 lat nie nie zmienię na Windowsa ani żadnego własnościowego linuxa jak ChromeOS czy też systemy od Apple.

zyrol81   9 #35 20.01.2016 14:27

Faktycznie takie coś kupiłbym też tylko po to, aby zainstalować na tym linuxa. Przeraża jednak ilość pamięci dysku. 16GB na system + aplikacje (nawet w przypadku Linux) to dramatycznie mało. Sam system potrzebuje około 5GB wolnego miejsca. A gdzie miejsce na dodatkowe aplikacje? Ale na szczęście są chromebooki z 32GB i na tym już linuxa można spokojnie postawić.

Zastanawiam się jeszcze jak wygląda sprawa z BIOSem takiego komputera. Czy jest tam normalny bios i można do niego jakoś normalnie się dostać? I czy jest możliwość bootowania z innego dysku niż wbudowany? Jeśli nie, to i swięty boże nie pomoże - systemu nie zmienimy.

Cenobith   3 #36 20.01.2016 14:54

@zyrol81: Załóżmy, że by się udało. Nie przeszkadzałaby Ci dedykowana CHOS klawiatura?

  #37 20.01.2016 16:33

lipa

macminik   15 #38 20.01.2016 17:10

@zyrol81: Nie ma wejścia do BIOS-u w stylu takim jak na PC.

looogan   5 #39 20.01.2016 17:12

Dziwny system, nie mogę trzymać niczego na własnym pulpicie ?! żadnych folderów itp ? dla mnie to nie do przyjęcia, tak samo jak brak przejrzystego menadżera plików. Wolę moje Xubuntu ;-)

macminik   15 #40 20.01.2016 17:17

@looogan: To prawda, nie użyteczny desktop to prawdziwa katastrofa. Co chwilę usiłuję coś wrzucić i... przypominam sobie, że się nie da. Druga przypadłość z przyzwyczajeń, to zmiana nazwy pliku. W managerze można zmienić naciskając prawy klawisz myszy, ja jetem przyzwyczajony niestety do myszek z jednym przyciskiem i jak na OS X, najeżdżam, klikam i czekam i... nic się nie dzieje. Ale to nie wada Chrome OS lecz siła przyzwyczajeń.

Azerty2   5 #41 20.01.2016 20:44

@anthony0013: Zbieranie wiadomości o klientach zawsze było najważniejsze dla firm. Gdy nie było internetu robiły to one w inny sposób. Oszczercza kampania Microsoftu "Scroogled" przyprawiła Google gębę szpiega i tak zostało, a sami robią to samo. Open Source szczyci się wolnością, ale właśnie z powodu braku informacji o potrzebach użytkowników nie trafiają z gotowym produktem.

Większość z tych wymienionych przez ciebie czynności z powodzeniem można zrobić na chromebooku, albo web aplikacjami lub aplikacjami z androida. Pewnie, że nie ma takiej wygody jak aplikacje natywne, ale lekkość, prostota, bezawaryjność, szybki dostęp do danych - tego nie ma żaden tzw pełny system. Kupiłem tanio sprzęt z zamiarem zainstalowania linuksa, ale teraz nie mam zamiaru rozstawać się z tak dobrym systemem pomimo, że to... szpieg ;)

imeehow   5 #42 21.01.2016 14:43

Rozważam kupno Chromebooka dla mamy jako pierwszy komputer. Ona nie ma żadnych nawyków i przyzwyczajeń więc będzie mniejszy opór i nie odczuje, że czegoś jej brak, bo nie będzie wiedziała, że gdzieś indziej można więcej. Pytanie, czy zostawiając ją sam na sam z ChromeOS, będzie w stanie go ogarnąć samodzielnie? Czy jednak musiałbym ją najpierw przeszkolić (a przy okazji sam siebie, bo nigdy ChromeOS na oczy nie widziałem)?

macminik   15 #43 21.01.2016 16:06

@imeehow: Jak ją zostawisz samą, nic nie zepsuje bo się nie da nic zepsuć. Cokowiek by nie naciskała, kasowała i tak będzie działał. Jedyne niebezpieczeństwo... zapomni hasła lub usunie swoje konto z google.

bystryy   9 #44 22.01.2016 10:18

@looogan: "Dziwny system, nie mogę trzymać niczego na własnym pulpicie ?! żadnych folderów itp ? dla mnie to nie do przyjęcia, tak samo jak brak przejrzystego menadżera plików. Wolę moje Xubuntu ;-)"

Z tego co pamiętam, w XFCE nie można ustawić, by nazwy plików na pulpicie wyświetlały się w całości (są automatycznie obcinane), ani nie można ustawiać ikon automatycznie w linii poziomej (lepsza opcja dla ekranów panoramicznych). Dlatego z XFCE używam samego Thunara, a za środowisko graficzne robi mi Fluxbox. Nie mam zatem ikon na pulpicie, pliki siedzą sobie w katalogu Desktop, który przeglądam przez Thunara, mam porządek na ekranie, a dodatkowym plusem jest w całości widoczna śliczna, zapierająca dech w piersiach tapeta :)

Jak widać, co kto lubi ;)

imeehow   5 #45 23.01.2016 10:13

@macminik: Mam jeszcze jedno pytanie. Trafiam na dobre promocje na chromebooki we Francji, ale niestety mają tu tę nieszczęsną klawiaturę AZERTY. Ja sobie przestawiam w ustawieniach na polskie QWERTY i nie przejmuję się niezgodnością nadruku na klawiszu, ale dla mamy to będzie problem nie do przejścia. Czy w ogóle w ChromeOS jest możliwość wyboru układu klawiatury? Jakieś pomysły na obejście problemu?

macminik   15 #46 23.01.2016 11:09

@imeehow: podczas pierwszego logowania wybierasz klawiaturę. Wiec nie ma problemu z tym. Nie wiem jak wyglada klawiatura France, ale nie sadze by było wiele kłopotów. Możesz porównać zdjęcia.

Azerty2   5 #47 23.01.2016 13:00

@imeehow: "Jakieś pomysły na obejście problemu?"

Wybór klawiatury owszem jest w ustawieniach, ale trzeba by było nakleić przynajmniej na 20 klawiszach nowe znaki. Zależy jakbyś to zrobił, widzę to czarno?

https://pl.wikipedia.org/wiki/AZERTY
https://pl.wikipedia.org/wiki/QWERTY

Azerty2   5 #48 23.01.2016 22:27

@cyryllo: W tej chwili nie mam zamiaru pozbywać się ChromeOS, ale może kiedyś to zrobię? Jeżeli możesz, napisz jak instalowałeś Debiana i co to za chromebook :)

macminik   15 #49 24.01.2016 08:19

@Azerty2: Cyrylo robił wpis o tym. O ile pamiętam, był to Acesr C700 czy jakoś tak.

Azerty2   5 #50 24.01.2016 20:03

@macminik: Dzięki za informację, znalazłem wpis :)

  #51 25.01.2016 10:40

Dla miłośników chrome os i linuksa polecam: chromxium os (łatwo znaleźć w google) - linux zbudowany na bazie ubuntu i ze zmodyfikowanym openboxem tak, żeby przypominał chrome os. Wygląd taki jak chrome os z dodatkiem całego oprogramowania linuksowego. Domyślnie jest chromium ale można przeinstalować na google-chrome.
Nie wiem na ile zachowuje wszystkie funkcjonalności chrome os, bo tego drugiego nigdy nie miałem.

mareczek82-1982   2 #52 25.01.2016 12:47

@imeehow a jaką to różnicę zrobi mamie, skoro nie używała wcześniej QWERTY?

macminik   15 #53 25.01.2016 12:55

@mareczek82-1982: No wbrew pozorom sporo. Większość z regularnych użytkowników komputerów ma pamięć mięśniową do pisania na konkretnych klawiaturach. Np. ja na MacBooku potrafię pisać bez podświetlenia w nocy i mylę się sporadycznie. Osoby nie używające komputerów, naciskają co widzą, więc pomieszane znaczki będą pewnym problemem. Nie wiem jak to w tych francuskich klawiaturach, ale chyba u nich coś z klawiszami z numerami jest inaczej.

imeehow   5 #54 25.01.2016 19:21

@mareczek82-1982: Różnica następująca: Jeśli będzie miała ustawione AZERTY to nie będzie miała polskich ogonków i będzie zagubiona jeśli usiądzie przy innym komputerze z QWERTY, a jeśli ustawię jej QWERTY to nie będzie wiedziała gdzie leżą odpowiednie klawisze. Poza tym tak jak napisał @macminik, są też inne różnice niż układ klawiszy i początkujący wyrabia sobie inne nawyki.

Tak czy inaczej porzuciłem już myśl o francuskim chromebooku. przymierzam się do takiego: http://www.delkom.pl/p/16582-laptop-hp-chromebook-14-g3-tegra-k1-14hd-4gb-32gb-k...

Autor edytował komentarz.
mareczek82-1982   2 #55 28.01.2016 13:43

@macminiki @imeehow ok, ale mama nie jeszcze nawyków i skoro nie korzystała u innych, skąd pomysł, że teraz będzie? No i czy zostanie takim "poweruserem" z pisaniem bezwzrokowym?
Imho większą różnice zrobi jej przesiadka z ChromeOS na WIn Czy OSX.
Ale nie spieram się.

Ps. kto teraz używa polskich znaków? ;)

  #56 16.06.2016 01:46

A ja tez kupuje mamie chrombooka. O nic sie nie bedzie martwic a to co jej potrzebne znajdzie sobie na internecie... Przez vibera tez moze z nami rozmawiac z chrombooka. U synka w szkole wszyscy maja chrombooki. Testy , zadania, wypracowania wszystko na chrombookach. Proste, szybko chodzi, podstawowe rzeczy ma. Co wiecej chciec.