Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Elwro część 1 – miał być telewizor, a wyszedł komputer

Pisząc historię znanych i cenionych firm produkujących komputery zauważyłem, że większość z nich powstaje zgodnie z pewnym schematem. Zakładał je genialny konstruktor-wynalazca, produkował najpierw drobne, elektroniczne "gadżety" by wraz z postępem technologicznym płynnie przejść na produkcję komputerów. Początkowo były to niezbyt skomplikowane maszyny co wynikało głównie z ówczesnych możliwości technologicznych. Jednak niemal wszyscy mieli jeden cel - stworzyć komputer na tyle dobry by był w stanie zadowolić domowego użytkownika i zarazem na tyle tani, by stać na niego było przeciętnego mieszkańca Anglii, Francji, Japonii, USA… właśnie, a gdzie tu Polska ?

Po opisaniu naprawdę fascynujących historii narodzin Apple I i pierwszych komputerów Macintosh, poznawałem wraz z wami historię Sinclair Research Ltd. i przemęczyłem pogmatwaną historię Atari (choć to jeszcze nie koniec, ale muszę odpocząć od góry Fuji). Zadałem sobie więc jedno pytanie, dlaczego nie znalazłem czasu na opisanie nie mniej interesującej historii rodzimych, polskich komputerów. Komputerów, które powstawały czasem w niemniej dramatycznych warunkach, komputerów który podobnie jak ich zagraniczne odpowiedniki miały się stać docelowo maszynami domowymi, a które powstały w zupełnie innych warunkach, tu nie było genialnych wynalazców zakładających własne firmy…

Wrocław 1959

Wrocław po II wojnie światowej był miastem niesłychanie okaleczonym. Zamieniony przez gauleitera Śląska Karla Hankego w twierdzę, miał bronić się do ostatniego żołnierza, do ostatniego budynku. Oblegane przez dwa i pół miesiąca miasto, stopniowo zamieniało się w morze ruin i było podpalane i wyburzane z równym zaangażowaniem zarówno przez obleganych jak i oblegających. Proces odbudowy miasta był czasochłonny i bardzo złożony. Nie chodziło tu tylko i wyłącznie o wyburzenie ruin i wzniesienie nowych budynków, ale także o odbudowę całej infrastruktury oraz sprowadzenie do miasta nowych mieszkańców, gotowych podjąć trud życia w tym okaleczonym mieście.

Wojenne rany miasta stopniowo się zabliźniały. Ruiny znikały, ludzie nieco bardziej optymistycznie patrzyli w przyszłość i korzystali z tego, co przynosiły nowe, ciekawe czasy. Jednym z bardziej pożądanych elementów nowej, technologicznej epoki były radioodbiorniki i telewizory. Zwłaszcza telewizja przyciągała rzesze miłośników ruchomego, choć czarno-białego obrazu, także we Wrocławiu i szybko okazało się, że zapotrzebowanie na odbiorniki telewizyjne jest wyższe niż możliwości jedynego wówczas zakładu produkującego telewizory - Warszawskie Zakłady Telewizyjne (WZT).

6 stycznia 1959 roku na podstawie zarządzenia ministra przemysłu ciężkiego - Kiejstuta Żemaitisa zostają powołane Wrocławskie Zakłady Elektroniczne oznaczone jako T21. Zakłady umieszczono w zabudowaniach starej cukrowni na Grabiszynie i miały one docelowo rozpocząć produkcję radioodbiorników i telewizorów odciążając w ten sposób stołeczne zakłady WZT.

Powołanie zakładów nie było równoznaczne z ich jednoczesną gotowością do realizacji postawionych przed nimi zadań. Budynek starej cukrowni był częściowo zrujnowany, a możliwości produkcyjne zakładów T21 mocno ograniczone. Na początku więc rozpoczęto produkcję i montaż przełączników elektronicznych do telewizorów produkowanych przez WZT, które to przełączniki zakłady T21 produkowały przez kolejne dwa lata.

Dyrektorem zakładów został mianowany inż. mgr Marian Tarnkowski, natomiast dyrektorem technicznym mianowano inż. mgr Mieczysława Bazewicza.

Inż. mgr Marian Tarnkowski nie był osobą z łapanki. Od 1949 roku pracował w Zakładach Wytwórczych Lamp Elektrycznych, a następnie jako technolog w Zakładach Radiowych im. Kasprzaka, gdzie osiągnął stanowisko kierownika działu technicznego urządzeń radiolokacyjnych. W 1955 roku pracował w zakładach WZT gdzie zajmował się wdrożeniem i i uruchomieniem linii produkcyjnej telewizorów produkowanych na licencji oraz rodzimego telewizora "Belweder". Choć władze dla zakładów T21 przewidywały rolę producenta telewizorów, Marian Tarnkowski pragnął, aby zakłady produkowały także maszyny obliczeniowe. Nakreślony przez niego plan rozbudowy i rozwoju zakładów obejmował:

  1. Zbudowanie fabryki maszyn cyfrowych
  2. Produkcję sprzętu elektronicznego (głównie podzespołów do telewizorów i radioodbiorników)

O ile drugi z wyżej wymienionych zadań zakładów realizowano w zasadzie od początku, o tyle realizacja pierwszego wymagała zebrania odpowiedniej kadry naukowej i stworzenia własnego zaplecza badawczo-rozwojowego. Do realizacji tego zadania w znacznej mierze przyczynił się dyrektor techniczny i zarazem główny inżynier zakładów T21 - Mieczysław Bazewicz.

Inż. mgr Mieczysław Bazewicz był nie tylko dyrektorem technicznym w zakładach T21, ale także profesorem Wydziału Elektroniki Politechniki Wrocławskiej i tam też postanowił szukać przyszłej kadry naukowej zakładów T21. W kwietniu 1959 roku we wrocławskim Urzędzie Wojewódzkim doszło do spotkania, które stworzyły podwaliny dla polskiego przemysłu komputerowego. W spotkaniu wzięli udział wymienieni dyrektorzy zakładu T21 oraz przedstawiciele Politechniki Wrocławskiej. Efektem tych rozmów było podpisanie umowy, na mocy której czterech matematyków Politechniki Wrocławskiej:

  1. Julian Dębowy
  2. Ryszard Nowakowski
  3. Ryszard Wrona
  4. Roman Zuber

podpisali umowy o pracę w Pracowni Matematycznej Zakładów T21, która stała się zalążkiem dla własnego ośrodka badawczego. Logicznym jest tu pytanie, skąd właśnie te a nie inne osoby rozpoczęły pracę w T21. Otóż matematycy Ci zostali wytypowani przez profesora Mieczysława Warmusa, który był żywo zainteresowany rozwojem maszyn cyfrowych i automatów liczących i bacznie obserwował postępy tej dziedziny w USA. Profesor Warmus regularnie organizował rozmaite seminaria związane z nowoczesnymi technikami obliczeniowymi, a wskazani przez niego matematycy byli pilnymi i zaangażowanym uczestnikami tych spotkań naukowych. Staraniem dyrektora Tarnkowskiego, w zakładach T21 podjął pracę Zbigniew Malinowski, który z czasem miał stać się głównym konstruktorem, Jan Bogo pełniący rolę głównego technologa i Wacław Wosik jako główny ekonomista. Wymienione tu osoby przeniosły się do zakładu T21 z Warszawy w której dotychczas znajdowały zatrudnienie w zakładach WZT i Unitry podczas uruchamiania linii technologicznych. Tak więc podobnie jak dyrektor Marian Tarnkowski, posiadały niemałe doświadczenie w zakresie "rozruchu" zakładów produkujących elementy elektroniczne.

Pracownia Matematyczna została zlokalizowana w niewielkim, ocalałym z zawirowań wojennych mieszkaniu przy ul. Obornickiej i swoje prace rozpoczęła od zebrania i zapoznania się z książkami i opracowaniami dotyczącymi opracować maszyn cyfrowych. Początkiem 1960 roku do zespołu dołączył elektronik, który dostał zadanie aby opracować listę materiałów niezbędnych do wybudowania pierwszej maszyny cyfrowej. Jak wspominał Roman Zuber, inżynier ten początkowo pracował samotnie, podczas gdy zespół matematyków po przestudiowaniu wielu opracować, bez trudu prowadził już dyskusję obejmujące tematy programowania, pamięci, rozkazów, rodzajów pamięci i tym podobne zagadnienia. Pewnego dnia, ów inżynier elektronik zapytał dyskutujący zespół:

Panowie. Przysłuchując się waszym rozmowom doszedłem do wniosku, że moglibyście mi pomóc. Ja otrzymałem od dyrekcji określone zadanie. Mam opracować zestaw wszystkich materiałów, jakie są potrzebne dla zrobienia jednej maszyny cyfrowej. Udało mi się dotąd określić ilości tranzystorów (ma to być maszyna tranzystorowa), diod, przewodów, i innych podzespołów. Myślę, że nie warto o tych rzeczach mówić szczegółowo. Teraz zaczynam myśleć o pamięci maszyny, oczywiście tranzystorowej. Mam o tym dość blade pojęcie. Natomiast słyszę, że panowie jesteście w tej dziedzinie trochę zorientowani. Dlatego stawiam konkretne pytanie. Ile trzeba pierścieni ferrytowych dla jednego egzemplarza maszyny cyfrowej? Kilogram, pół worka, czy może kilkadziesiąt tysięcy sztuk?

To co dla inżyniera elektronika było zagadką, dla matematyków nafaszerowanych nowo zdobytą wiedzą było już prostą sprawą. Szybciutko wyliczono, że na jedną maszynę cyfrową potrzeba 500 tys. pierścieni ferrytowych z uwzględnieniem, że tylko 20% z nich po zamontowaniu będzie sprawna, a pozostałe 80% z rozmaitych powodów nie będzie działało prawidłowo lub wcale.

Dyrektor Marian Tarnkowski nakreślił śmiały plan obejmujący opracowanie i wyprodukowanie do końca 1961 roku czterech maszyn cyfrowych. Zespół z Pracowni Matematycznej rozpoczął więc pracę nad założeniami takich maszyn, jednocześnie rozpoczęto przygotowania do uruchomienia takiej produkcji w zakładach T21. Okazało się jednak, że przygotowanie zakładów do produkcji tak zaawansowanych maszyn nie jest takie proste i uruchomienie produkcji tego typu maszyn cyfrowych już w 1961 roku jest niemożliwe. W związku z tym, poszerzono produkcję zakładów, które obok przełączników do telewizorów rozpoczęły produkcję głowic UKF dla Zakładów Radiowych Diora.

Jednocześnie zapadła decyzja o rozszerzeniu Pracowni Matematycznej, co miało przyspieszyć teoretyczne opracowanie pierwszych maszyn cyfrowych. Do zespołu dołączyło czterech kolejnych matematyków, których zwerbowano poprzez ogłoszenia w prasie.

Dyrekcja zakładów T21 dbała także o podnoszenie kwalifikacji członków Pracowni Matematycznej. W tym celu nawiązano współpracę z Zakładem Matematycznym PAN, Pracownią Maszyn Cyfrowych Instytutu Badań Jądrowych PAN oraz Zakładem Konstrukcji Telekomunikacji i Radiofonii Politechniki Warszawskiej. Współpraca ta opierała się na spotkaniach, wspólnych szkoleniach i rozwiązywaniu problemów z oprogramowaniem maszyn cyfrowych. Podczas tych spotkań, zespół z zakładu T21 miał nieco utrudnione zadanie, gdyż nie posiadał własnej maszyny cyfrowej i była ona opracowana tylko teoretycznie, podczas gdy warszawskie ośrodki posiadały już sprawne maszyny cyfrowe (XYZ - Zakładem Matematycznym PAN, EMAL 2 - Pracownią Maszyn Cyfrowych Instytutu Badań Jądrowych PAN, UMC1 - Zakładem Konstrukcji Telekomunikacji i Radiofonii Politechniki Warszawskiej).

Dyrektor Tarnkowski podjął jednocześnie starania o uzyskanie dokumentacji technicznych jednej z działających już, warszawskich maszyn cyfrowych ale okazało się, że maszyny nie tylko nie posiadają jakiejkolwiek dokumentacji, ale nie wszystkie ich elementy są sprawne i gotowe do pracy. Np. maszyna EMAL 2 nie miała modułu umożliwiającego wprowadzenie danych do obliczeń. Zakłady T21 najbliżej były pozyskania właśnie maszyny EMAL 2, którą chciano wdrożyć do produkcji. Na przeszkodzie stanęły jednak fundusze i czas niezbędny do sporządzenia dokumentacji technicznej, który wyliczono na dwa lata. Dyrektor Tarnkowski nie ustawał w swoich staraniach i choć nie udało mu się zdobyć dokumentacji maszyny cyfrowej, pozyskał dokumentację logiczną przelicznika S-1 oraz dokumentację bębna pamięci o pojemności 512 słów.

Projekt Odra 1001

W 1960 roku rozpoczęto pracę nad pierwszą maszyną obliczeniową zakładów T21, które w międzyczasie zmieniły swoją nazwę na przyjemniejsze dla ucha "Elwro". Projekt maszyny oznaczono nazwą Odra 1001 i miała ona zostać zbudowana w oparciu o pozyskaną dokumentację przelicznika S-1. Oprócz ośmioosobowego zespołu matematyków, do prac nad Odrą 1001 dołączył także profesor Thanasis Kamburelis (Grek, który w wyniku wojny domowej wraz z rodzicami przeprowadził się do Polski), Thanasis Kamburelis zajął się opracowaniem struktury logicznej maszyny Odra 1001. Do zespołu dołączył także dr. inż. Andrzej Zasada zatrudniony na stanowisku konstruktora i odpowiedzialny za techniczną realizację układów logicznych maszyny oraz mgr. inż. Janusz Książek, także zatrudniony jako konstruktor. Kierownikiem zespołu został inż. mgr. Jan Markowski specjalizujący się dotychczas w projektowaniu radionadajników i radiotelefonów.

Pierwotnie przelicznik S-1 został zbudowany całkowicie w oparciu o lampy, toteż postanowiono go także zmodyfikować zastępując lampy tranzystorami i diodami o ile istniała tylko taka możliwość. Co ważne, założono iż wszystkie elementy przyszłej maszyny cyfrowej mają być tylko i wyłącznie produkcji krajowej. Wielkim orędownikiem zastępowania tradycyjnych lamp tranzystorami był najmłodszy w zespole - Andrzej Zasada (studia ukończył w 1960). Pozostali członkowie wspominali go, jako pełnego energii młodego człowieka, który całe dnie i noce spędzał pracując nad projektem tranzystorowych układów logicznych pracujących z częstotliwością 1 MHz.

W kwietniu 1960 roku dokumentacja techniczna maszyny Odra 1001 była już niemal gotowa i obejmowała zmodyfikowany przelicznik S-1 oraz bęben pamięci o pojemności 1024 słów 18-bitowych. Za modyfikacjami bębna pamięci stał Janusz Książek. Zmodyfikowany przelicznik S-1 składał się z:

  1. Sumatora
  2. Akumulatora
  3. Rejestrów
  4. Macierzy deszyfrującej

Potrafił on operować na podstawowych działaniach matematycznych takich jak: dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, koniunkcja, alternatywa. Dzięki modyfikacjom przelicznika S-1 maszyna cyfrowa Odra 1001 potrafiła wykonywać do 200 dodawań zmiennoprzecinkowych na sekundę.

Nie mniejsze znaczenie miały modyfikacje bębna pamięci jakie wprowadził Janusz Książek. Specjalnie wytoczony walec pokryto proszkiem ferromagnetycznym. Walec obracał się w obudowie z prędkością 3000 obrotów na minutę, a dane odczytywały 64 głowice umieszczone nad ścieżkami mogącymi pomieścić 32 słowa po 18 bitów. Urządzenie musiało być niesłychanie precyzyjne, gdyż głowice odczytujące i zapisujące dane umieszczono w mikroskopijnej odległości od wirującego walca. Tak więc walec ten był idealnie wyważony aby nie wpadł w drgania i nie doprowadził do uszkodzenia głowic. Projekt samego walca w znacznej mierze pochodził od fizyka Jana Miłto, który poświęcił masę czasu na badanie drgań jakie walec generuje. Jednakże największym problemem związanym z pamięcią bębnową urządzenia był proszek ferromagnetyczny, którego zwyczajnie brakowało. Stąd też zgodnie z zasadą - "Polak potrafi" zespół kupował taśmy magnetyczne i rozpuszczał je w acetonie w ten sposób pozyskując sam proszek niezbędny do prawidłowego działania pamięci bębnowej.

Jako urządzeń służących do wprowadzania danych użyto czytnika taśm perforowanych, natomiast wyniki odczytywano przy pomocy tradycyjnego dalekopisu.

Ostatnim, niezbędnym elementem pozostała obudowa maszyny cyfrowej, którą stały się specjalnie zaprojektowane szafki metalowe. W grudniu 1960 roku Odra 1001 została zmontowana i w maju 1961 roku trafiła do zespołu matematyków, który miał przeprowadzić na niej szereg testów próbnych i skorygować ewentualne nieprawidłowości. Państwowy odbiór maszyny zaplanowano na czerwiec 1961 roku.

Dyrektor Tarnkowski polecił, aby zespół opracował jakiś program, który mógłby zademonstrować możliwości Odry 1001 przed państwową komisją. Program ten miał obliczać wartość sinusa dla dowolnego kąta. Program demonstracyjny możliwości maszyny napisał jeden z matematyków - Stanisław Tomaszewski ale okazało się, że program zajmuje aż 30 słów i co gorsze, słowa te musiały znajdować się obok siebie na bębnie. Problem w tym, że na bębnie nie dało się wygospodarować tak dużej, ciągłej przestrzeni i zapis był rozrzucony co sprawiało, że maszyna zawsze podawała inne wyniki. Zespół matematyków długo trudził się nad rozwiązaniem tego problemu, aż zauważył to dyrektor Tarnkowski. Stwierdził, że wina leży po stronie matematyków i kierownik całego zespołu - Roma Zuber wylądował na dyrektorskim dywaniku.

Kiedy idę obok waszej pracowni – ciągnął swoją niezbyt przyjazną wypowiedź dyrektor – to zawsze widzę matematyków opierających głowy na łokciach i na pewno drzemiących. Co to za rodzaj pracy? – Panie dyrektorze – broniłem swoich pracowników. – Matematycy, na ogół, nie pracują rękami, tylko głową. – No dobrze już, dobrze. – dodał dyrektor. –Rozkazuję wam zabrać się porządnie do roboty i uruchomić jakiś program.

Czas uciekał, a rozwiązanie problemu ciągle się nie pojawiało. Problemy z bębnem postanowiono przekonsultować z Janem Miło który wyjawił, że ze względu na sposób pozyskiwania proszku ferromagnetycznego, warstwa pokrywająca bęben nie jest idealna i niemożliwym jest, aby znajdowała się na niej jedna, idealna ścieżka, która mogłaby pomieścić program składający się z 30 słów. Zasugerował aby opracować program zawierający zaledwie 10 słów, co jego zdaniem dawało gwarancję poprawnego działania. Rzecz w tym, że zdaniem matematyków program taki nie byłby na tyle przekonujący, by skłonić komisję do zatwierdzenia i wdrożenia do produkcji Odry 1001. Witold Podgórski natomiast wspominał (zajmował się on Odrą nieco później, gdy była to maszyna służąca już tylko do testów), że podczas procedury zapisu danych powstawały błędy na bębnie ferrytowym. Wynikały one po części z technologi nanoszenia proszku na walec (przy pomocy zwykłego pędzla) jak i częstego przesunięcia zapisu nowych danych, które często nadpisywały jeden bit techniczny uniemożliwiając maszynie prawidłową lokalizację danych na bębnie.

Na pomysł przekonania komisji wpadł Ryszard Wrona, który na taśmie perforowanej zapisał tablicę sinusów i napisał program odczytujący dane z taśmy i drukujący te dane na dalekopisie. Było to oczywiście oszustwo, bo maszyna nic nie liczyła, niemniej całość wyglądała imponująco i miała szansę przekonać komisję do decyzji o wdrożeniu Odry 1001 do produkcji. Aby nieco bardziej uatrakcyjnić pokaz, wprowadzono rozkazy, aby maszyna po odczytaniu danych z taśmy przesuwała je w prawo i lewo w akumulatorze i dopiero drukowała. Owo przesuwanie było o tyle ważne, że jego trakcie mrugały lampki na pulpicie Odry 1001.

Odbiór maszyny cyfrowej Odra 1001 zakończył się pomyślnie. Komisja składająca się z przedstawicieli ministerstwa, władz, naukowców Politechniki Wrocławskiej nie tylko nie zorientowała się w oszustwie, ale była zachwycona możliwościami maszyny. Fascynacja maszyną była na tyle duża, że nawet błędne zapisy wyników (zbyt wiele miejsc po przecinku) nie wzbudziły podejrzeń, a wręcz zachwyt nad jej dokładnością. Państwowa komisja zatwierdziła projekt maszyny cyfrowej Odra 1001 jednakże nie zdecydowano się na skierowanie jej do produkcji z uwagi na potencjalnie dużą awaryjność. Dodatkowym argumentem były prowadzone od maja 1961 roku prace nad ulepszoną wersją oznaczoną jako Odra 1002.

W grudniu 1961 roku ukończono montaż maszyny Odra 1002 i rozpoczęto przygotowania o jej pierwszego uruchomienia, które nastąpiło w maju 1962 roku. W stosunku do Odry 1001, nowa maszyna posiadała cztery razy większą moc obliczeniową, wykonując do 800 dodawań zmiennoprzecinkowych na sekundę i dysponująca już bębnem pamięci o pojemności 4096 słów 36-bitowych. Znaczną część układów zbudowanych w oparciu o lampy, zastąpiono diodami i tranzystorami tym samym Odra 1002 była nico mniejsza od swojej poprzedniczki. Po rozmaitych próbach i testach Odrę 1002 przekazano na okres 3 miesięcy do Centrum Obliczeniowego PAN w Warszawie, gdzie prowadzono przy jej użyciu rozmaite obliczenia naukowe. Zakłady Elwro ciągle nie były gotowe na produkcję tak skomplikowanych i precyzyjnych urządzeń jak Odra 1002, a sama maszyna ciągle nie była na tyle doskonała by rozpocząć jej produkcję i decyzję o jej rozpoczęciu zawieszono z uwagi na zbyt dużą awaryjność, choć w stosunku do Odry 1001 poczyniono znaczne postępy w zakresie niezawodności maszyny. Podczas testów tej maszyny po raz pierwszy zastosowano sztuczne starzenie tranzystorów, aby sprawdzić ich wytrzymałość i dokonywać ewentualnej selekcji wybierając najtrwalsze egzemplarze.

Choć Odra 1002 była już w pełni sprawną maszyną cyfrową, zdaniem kierownictwa zakładów ciągle nie była to maszyna gotowa do produkcji seryjnej. Jak wynika z późniejszych dokumentów (między innymi Biuletynu Elwro z 1966 roku), choć z maszynami Odra 1001 i Odra 1002 wiązano pewne nadzieje, maszyny te miały stanowić głównie pole doświadczalne dla ich konstruktorów, umożliwiając nabrania im niezbędnego doświadczenia i wypracowanie technologii ich wytwarzania. Dyrekcja Elwro uznała, że tego typu maszyny powinny być budowane przy użyciu tranzystorów, a nie lamp i w kolejnych maszynach należy całkowicie z nich zrezygnować.

Zakłady Elwro zrobiły po jednym egzemplarzu Odry 1001 i Odry 1002. Maszyna Odra 1001 służyła przez pewien czas jako "poligon doświadczalny" dla młodej kadry badawczej Elwro. Witold Podgórski pracujący przy konstruowaniu Odry 1003 wspominał, że po zatrudnieniu w zakładach Elwro przez pewien czas prowadził prace/doświadczenia związane z zastępowaniem lamp Odry przez tranzystory germanowe rodzimej produkcji (TG2 i TG52) oraz pracował nad ulepszeniem konstrukcji pamięci bębnowej maszyny. Witold Podgórski opracował także wzmacniacz zapisu dla Odry 1001 umożliwiający zwiększenie gęstości zapisu z 3,5 bita na mm do 7 bitów na mm. Dalsze losy Odry 1001 nie są znane, najprawdopodobniej została ona rozebrana. Odra 1002 po powrocie z Centrum Obliczeniowego PAN służyła jako maszyna do testów rozmaitego oprogramowania oraz podobnie jak Odra 1001 jako maszyna szkoleniowa. Na szczęście ona przetrwała próbę czasu i obecnie można ją oglądać w Muzeum Techniki w Warszawie.

Ciąg dalszy nastąpi…. 

sprzęt hobby inne

Komentarze

0 nowych
  #1 01.08.2015 09:08

Swietny tekst. Dziekuje.

czarnylas   13 #2 01.08.2015 09:17

Ładny wpis czekam na kolejne

  #3 01.08.2015 09:44

Między innymi Elwro zdusiło komputery Jacka Karpińskiego chociaż były o wiele lepsze technicznie.

Byli lepiej zblatowani z komunistami.

bachus   19 #4 01.08.2015 09:48

@macminik: jak zwykle super! Kart perforowanych trochę pewnie w domu jeszcze był znalazł. Pierwszą Odrę jako dzieciak widziałem w Dolmelu na dniach otwartych. Trochę szkoda Elwro... jako uczeń EZN (Elektroniczne Zakłady Naukowe przy Elwro) pozostało mi tylko oglądać rozkradanie i niszczenie zakładów.

  #5 01.08.2015 10:26

W moim zakładzie produkującym kod pracuje Kamburelis, bardzo bardzo dobry programista, pewnie potomek Thanasisa...

qbaz   11 #6 01.08.2015 10:31

Miałem w latach '80 karty perforowane od jakiegoś, niestety nieznanego mi modelu Odry, z firmy w której pracował wówczas mój ojciec. Musiałbym mocno poszukać, bo owe karty "robiły" u mnie za zakładki do książek i pewnie by się jakieś jeszcze znalazły :)
Rozmiary tych kart, tak strzelając z głowy i na oko to ok. 20-25x10cm.
Pamiętam, że niektóre były "czyste" ale większość już "wydziurkowane" ;)
@macminik dzięki za kolejną fajną historię :)

Edit:
Szybki telefon do fathera i już wiem, że mieli w firmie dwie Odry 1003 i 1305.

Autor edytował komentarz.
KR60   7 #7 01.08.2015 10:36

Dobra robota, takie teksty to prawdziwe perły na tym portalu.

bachus   19 #8 01.08.2015 11:02

@qbaz: na strychu jeszcze jedna z "dyskietek" robi za antenę do radia ;-)

qbaz   11 #9 01.08.2015 11:05

@bachus: No to piękna rzecz :) Dałeś jej drugie życie ;D

qbaz   11 #10 01.08.2015 11:18

Co ciekawe, father wspominał, że gdzieś ma jakieś 2 lub 3 płyty od Odry 1305, które służyły mu jako "dawca" (pamięci) scalaków.

fiesta   14 #11 01.08.2015 11:22

W tamtych czasach w elektronice byliśmy w czołówce światowej, a już na pewno na pierwszym miejscu w demoludach. Dzisiaj stać nas tylko na składaki z chińskiej tandety. Komuś musiało bardzo zależeć na "uwaleniu" polskiej myśli technicznej.
Kolejny świetny wpis blogowy, czekam na następne :)

bachus   19 #12 01.08.2015 11:29

@fiesta: a pan Jacek Karpiński? "Panie, jak to komputer x10 szybszy od tego IBMa? To nie jest możliwe, odejdź pan" - więc Pan Karpiński zajął się hodowlą świń (co było na znak prostestu przeciwko betonowi PZPR).

Autor edytował komentarz.
  #13 01.08.2015 11:37

Bardzo porządny kawałek historii. Sam pracowałem na Odrze 1025 w latach 1975-1977.

FlashMan   4 #14 01.08.2015 12:15

Dziękuję za wspaniałą lekturę :)

przemo188   8 #15 01.08.2015 12:56

No właśnie. Karpiński... Człowiek, którego działające komputery wyprzedzały Odry o lata świetlne. Ale układy kierownika Elwry z ówczesnym premierem Jaroszewiczem , które wyszły na targach poznańskich w 76 roku pogrzebały dalszy rozwój pomysłów Karpińskiego. Pamiętam słowa szefa Elwry do premiera, dy ten oglądał na targach malutki, zgrabny komputer Karpińskiego, który był lata świetlen lepszy od Odry. - Towarzyszu Premierze, pomożecie nam?

- Tak...

bachus   19 #16 01.08.2015 13:23

@przemo188: zawsze było tak, że nauka/technologia która na dany moment jest niezrozumiała budzi lęk, przecież to nawet w dzisiejszych czasach działa tak samo - NASA raczyła dopiero teraz potwierdzić działanie silnika EmDrive, który łamie jedno z najważniejszych praw fizyki - prawo zachowania pędu. Konstruktor (Shawyer), człowiek praktycznie z ulicy już 6 lat temu pokazał coś, co śmieszy do dzisiaj naukowców, czyli nazywany perpetuum mobile silnik wykorzystujący zjawisko ciśnienia promieniowania.
Od zawsze było tak, że beton naukowy na najwyższych stołkach jest hamulcem rozwoju.
http://www.ibtimes.co.uk/nasa-validates-emdrive-roger-shawyer-says-aerospace-ind...

Autor edytował komentarz.
  #17 01.08.2015 13:25

@przemo188: Najpierw poczytaj jakieś opracowania historyczne o Karpińskim. Są dobre z IPN, ale jest też więcej źródeł. Potem siej propagandę.

  #18 01.08.2015 15:50

@Anonim (niezalogowany): Komuniści też chcieli mieć komputery, a za maszynę bijącą na głowę zachodnie wynalazki oddaliby fortunę.
K202 budowano z podzespołów zachodnich. Jeśli dobrze pamiętam, nie był komputerem łatwym do programowania, nie był z niczym kompatybilny i nie miał bazy oprogramowania. Bez tego nawet najlepszy komputer jest nic nie wart. Nie umniejszając geniuszu Karpińskiego - facet miał trudny charakter.

Możemy się zżymać na Komunę, ale Odra wygrała ze względów pragmatycznych.

Polska była biednym, zagłodzonym państwem. Wrocław do dziś nosi ślady wojny. To i tak cud, że tyle osiągnęliśmy.

Ciekawostka: kiedy jako młody chłopak miałem praktyki w Elwro, widziałem jak rozbierają tam Odry celem pozyskania złota! Taki to był nasz kraj.

revcorey   6 #19 01.08.2015 15:52

@fiesta: Chyba sobie jaja robisz z tą elektroniką. Polska za PRL jaki demoludy były bardzo mocno z tyłu w elektronice a tranzystory które produkowano były bardzo kiepskie a część z nich opierała się na szpiegostwie przemysłowym(ale że u nas warunki produkcji były kiepskie...).
W Elwro w latach 60-tych i 70-tych pracowały naprawdę tęgie głowy ale bez dostępu do środków i technologi zachodniej wynajdowali koło na nowo będąc z tyłu. W latach 80-tych Elwro to już nie to samo. Gdyby ci ludzie pracowali na zachodzie kto wie.

revcorey   6 #20 01.08.2015 15:57

@bachus: Nie nie łamie(wystarczy sobie o tym głębiej poczytać, tak to napisali tylko na wikipedi), po prostu tam zachodzi pewnego rodzaju efekt o którym nie mamy pojęcia i teraz na tym skupią się badania.

Co do karpińskiego po pierwsze K202 był zbudowany z komponentów zagranicznych po drugie był asynchroniczny a jak pokazała historia nie tędy droga. Co do szybkości względem IBM PC. To zdajecie sobie sprawę że jedyne benchmarki pochodzą od jego twórców robione konkretnie przez nich, a komputery asynchroniczne w niektórych aspektach mają przewagę nad synchronicznymi ale ponoszą klęskę w większości normalnych zastosowań. Tak jak obliczenia na GPU względem CPU nadal niektóre typy programów działają lepiej na CPU jak GPU.

bachus   19 #21 01.08.2015 16:11

@revcorey: "nie nie łamie tylko zachodzi pewnego rodzaju efekt o którym nie mamy pojęcia". ;-) NASA też ma domysły o co może chodzić... ale nadal to domysły.
Co do Karpińskiego - aż mi ciarki przeszły, poczułem chłód niektórych wykładowców PWr, jakbyś miał świeżą wiedzę z wykładu. Na tamte czasy było to genialne w swojej prostocie, komputer 20 razy tańszy od Odry, KAR-65 (przepracował w instytucie ponad 20 lat. Początek lat 70-tych i praktycznie gruba naukowych zapaleńców (specjalistów w swojej dziedzinie, geeków tamtych czasów) w rok przecież stworzyli K-202. W tych czasach maszyna licząca mająca "wydajność" rzędu miliona operacji zmiennoprzecinkowych? Obsługa w tamtych czasach stronicowania - komputer gotowy nawet na 8MB? 1971 rok? Sam projekt uwaliło oczywiście PZPR i przyjaźń Radziecko-Polska. Nie można było przecież pokazać konkurencji dla RIADa.

Autor edytował komentarz.
revcorey   6 #22 01.08.2015 17:09

@bachus: Good job kopiuj wklej z wikipedii która cóż opiera się trochę na legendach.
Komputer miał 64 kb pamięci a po przeróbkach programowych do 144 kb. Co do 8mb to była teoria i to w zasadzie tyle(nie było chyba nawet wersji z 144 kb).
Wydajność cpu była na papierze, raczej tu bliżej do 300 tys. operacji jak twierdzą dokumenty podsumowujące z pwr.
Elementy półprzewodnikowe importowano z zachodu co oznacza że zwyczajnie używano technologi wtedy dostępnej na zachodzie.

Autor edytował komentarz.
macminik   15 #23 01.08.2015 18:07

@qbaz: to jak możesz poszukaj karty i zrób fotkę. Przyda się za tydzień :-)

qbaz   11 #24 01.08.2015 18:45

@macminik: Oczywiście poszukam, ale nie obiecuję. Co prawda sporo tego kiedyś było, ale lata już ich nie widziałem.

okokok   12 #25 01.08.2015 18:50

Świetny wpis jak dawniej :-)

  #26 01.08.2015 19:43

Nie pisze się inż. mgr tylko mgr inż.. Jako pierwszy jest tytuł naukowy (mgr, dr, prof.) a dopiero po tym tytuł zawodowy - inż.

fiesta   14 #27 01.08.2015 20:37

@revcorey: nie, nie robię sobie jaj, jedynie nasza elektronika dorównywała zachodniej, może Czechy i Niemcy Wschodnie miały coś do powiedzenia, reszta była 100 lat za Timbuktu (łącznie z CCCP, kórych elektronika wyglądała jak od kowala). Jedynie nasze elementy były kompatybilne z tymi zachodnimi (w tym tranzystory i układy scalone). Czy to był efekt szpiegostwa nie wnikałem. Sprzęt z Unitry, Diory, Polkoloru był cenionym towarem eksportowym na zachód.

meldrum   1 #28 01.08.2015 21:19

Bardzo ciekawy tekst, mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy. W latach 80-tych pracowałem jako operator EMC na komputerach RIAD R32, używałem kart perforowanych i taśm magnetycznych, to były czasy .....

revcorey   6 #29 01.08.2015 21:52

@fiesta: nie nie dorównywała. Sprzęt unitry itp. był z bardzo wąskiego rynku ba jak sobie poczytasz o tym wszystkim dowiesz się że koniec prl i później to problemy unitry i reszty wynikające z zapóźnienia technologicznego.
Nasze tranzystory z CEMI często i gęsto nie były najlepszej jakości i do tego ich parametry były dużo gorsze od zachodnich układów(gość mi kiedyś opowiadał jak robili model tranzystora z dokumentacji rosyjskiej którą napisano z skradzionych danych z zachodu), gadałem z ludźmi z tych czasów(tyle że dawno) o tym a i poczytać o ty można. Ba pytanie do ciebie skoro było tak dobrze czemu do tego k202 użyto zachodnich półprzewodników?
Jeśli idzie o mikroprocki to cały blok wschodni był bardzo mocno z tyłu(próbowano klonować zachodnie układy).
Takie są fakty i nie ma co się łudzić i oszukiwać. Polska w tym czasie była np. mocna w energetyce cieplnej(czołówka światowa).

mly   6 #30 01.08.2015 23:15

@macminik
Świetny opis. Czekam na następny.

fiesta   14 #31 02.08.2015 07:25

@revcorey: I tak te elementy, całe układy elektroniczne były lepsze jakościowo od tych produkowanych współcześnie, które ledwo co wytrzymują okres gwarancji :P

macminik   15 #32 02.08.2015 07:37

@fiesta: Może też dlatego, że były mniej skomplikowane.

macminik   15 #33 02.08.2015 07:39

@Anonim (niezalogowany): Wbrew pozorom, wcale nie chodziło o lepsze układy z komunistami a o możliwości techniczne i ekonomiczne.

revcorey   6 #34 02.08.2015 09:29

@fiesta: Masz jakiekolwiek pojęcie o elektronice?

necavi   6 #35 02.08.2015 10:16

@macminik dzięki za kolejny ciekawy artykuł. A to pewnie znasz - ODRA 1305
http://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?t=1167261&sid=62a67b8d88dcb7d...

fiesta   14 #36 02.08.2015 11:08

@revcorey: wyobraź sobie że tak, i wyobraź sobie że wiem co to jest świadome postarzanie. Zwiedziło się co nieco zakładów elektronicznych w latach 80, ba nawet miałem praktykę w Unitrze - Telpod i wiem jak to wygląda od strony praktycznej a nie tylko w teorii. Widziałem co się robi z wybrakami, jak wygląda kontrola techniczna.
Co prawda potem moje drogi z elektroniką się rozeszły i pracuję zawodowo w zupełniej innej branży.

Autor edytował komentarz.
  #37 02.08.2015 12:16

@fiesta: Może i masz pojecie, ale najwyraźniej tylko teoretyczne. Niestety "parktika jebiot teoriu". Nie wiem kto nagadał Ci frazesów o cudownym sprzęcie w PRL, ale srogo Cie okłamał. Owszem część produkcji, ta na zachód, była mocno selekcjonowana, ale generalnie polska elektronika leżała i kwiczała. Jakość sprzętu z przeznaczeniem na krajowy rynek, była mocno dyskusyjna. W polskich zakładach produkcyjnych, niezależnie od branży, nie stosowało się w praktyce świadomego postarzania, bo i po co? A to, że mieliśmy tęgie głowy i rewelacyjne pomysły, nie oznacza, że stosowano je w praktyce. Wtedy liczyła się ilość zer dopisane do pierwszej cyferki i czyjś podpis że "wykonano", tzw. "dupochron".

  #38 02.08.2015 12:25

@fiesta: Ja zwiedziłem elektrownie wodną i wiem, że tam produkują fajniejszy prąd.

  #39 02.08.2015 13:58

Początkowo, w zależności od pogody, Cemi produkowała tranzystory TG3 lub TG5, później tranzystory krzemowe potrafiły trzeszczeć. Niektóre wzmacniacze były naprawdę fajne, ale po pewnym czasie trzeszczały. Co się okazywało? Jak się palcem naciskało na takiego becaczka, to membrany chciały wyskoczyć z głośników, wystarczyło wymienić felerne tranzystory.

  #40 02.08.2015 16:08

@przemo188: czemu oj czemu pan kłamie .....

  #41 02.08.2015 17:23

@fiesta: W czołówce,ale komuna wszystko hamowała.Nie mieliśmy szans ustanawiać standardów.Potrzebna była technologia produkcji półprzewodników

fiesta   14 #42 02.08.2015 17:51

@Anonim (niezalogowany): Ja Unimil i tam dopiero fajne rzeczy produkują, tylko co to ma do rzeczy?

fiesta   14 #43 02.08.2015 18:00

@Anonim (niezalogowany): Jeśli chodzi o postarzanie, pisałem o tym co się dzieje współcześnie.
Wiem o tym że produkcja na eksport była pod specjalnym nadzorem (zaostrzony rygor technologiczny i kontrola), co nie zmienia faktu że stać nas było na porządną elektronikę.
Myślisz że obecnie dzieje się inaczej, nawet w firmach typu Goodyer itp?
Też są sorty produkcji na określony rynek. Niedotrzymanie norm choć jednego wyrobu, kończy się cofnięciem całej zamówionej partii, na co sobie nie można pozwolić, bo generowało by to zbyt wielkie straty.

  #44 02.08.2015 19:26

@macminik: zmieniły się układy i choć Karpiński był wcześniej cenionym szpiegiem przemysłowym to w czasach K-202 był już w niełasce jak i jego protektorzy - beton partyjny i prestiż ZSRR wziął górę.

przemo188   8 #45 02.08.2015 19:26

@Anonim (niezalogowany): TG3, TG5, TG 72, TG 50 i kilka innych modeli to tranzystory germanowe. Pierwszym tranzystorem krzemowym made by Cemi był BC107. Tak się składa że kiedyś byłem namiętnym elektronikiem i montowało się co nieco.

  #46 04.08.2015 13:35

@przemo188: to co stało się wtedy było uzasadnione zbyt dużym wkładem dolarowym, ale to co stało się z Karpińskim w "wolnej Polsce" po 1989 to już nic nie uzasadnia ?. Pomyśl.

  #47 04.08.2015 13:38

@Johny Mnemonic (niezalogowany): to nie komuna hamowała tylko zachód swoją polityką sankcji i embarga, ale oczywiście trzeba być kretynem żeby nie rozumieć z jakiego poziomu społecznego i gospodarczego startowała Polska w 1946, to co osiągnięto było wielkim sukcesem, natomiast obecnie nie ma komuny, a produkcja polskiej elektroniki jest mniejsza niz w latach 60.

  #48 04.08.2015 13:41

@Anonim (niezalogowany): K-202 nie był lepszy od wyłaniających się rozwiązań w ZSRR i nie mógł im zagrażać, zresztą w PRLu rozpoczęto w końcu produkcje komputera na bazie K-202, chociaż znacznie ulepszonego; Mera-400

madus   4 #49 05.08.2015 23:14

Ja jeszcze trzymam swój tranzystor TG-50 w szafie :)

Autor edytował komentarz.
  #50 08.08.2015 22:55

@bachus: Ludzie kiedy Wy przestaniecie wierzyć w bajki na temat Karpińskiego.

Radek68   17 #51 09.08.2015 00:41

Dziękuję za wpis, naprawdę fajny i przyjemnie się go czytało.
Co do kart perforowanych, to w latach 70. miałem ich chyba ze 100, leżały u mnie aż do mniej więcej połowy lat 90. kiedy to je po prostu wyrzuciłem.

bachus   19 #52 09.08.2015 12:20

@Anonim (niezalogowany): jestem otwarty na wiedzę, która mnie "naprostuje".

marson1   12 #53 14.08.2015 12:47

@macminik mam pytanie, czy wiadome Ci coś jest nt. komputerów PC produkowanych przez elwro? Mój pierwszy sprzęt to był 286 z 20 MB HDD i dwiema stacjami dyskietek 5,25'', komputer był w obudowie typu desktop i był napis Elwro na niej. Zastanawiam się czy to była tylko obudowa z np. elwro 800 junior a w środku bebechy PC czy jednak to mógł być sprzęt marki elwro? Z innych cech charakterystycznych to duży, czerwony włącznik w postaci wajchy góra/dół na bocznej ścianie komputera, reset w postaci białego, okrągłego przycisku na tyle obudowy i kluczyk umożliwiający zamknięcie komputera, tak, że jego uruchomienie bez klucza było teoretycznie niemożliwe. Niestety nie pamiętam reszty specyfikacji, miałem wtedy 7 lat ;) ale wygląd i niezapomniany odgłos pracującego dysku MFM pamiętam jak dziś ;)

Autor edytował komentarz.
macminik   15 #54 14.08.2015 15:02

@marson1: Oczywiście. Elwro produkowało klony PC bo i czemu nie. Były to płyty Elwro 801 w ich własnych obudowach (socjalistycznie siermiężnych). Junior to komputer dla szkół, wielkości… Atari XL, nawet deko mniejsze.

  #55 18.08.2015 15:04

@Anonim (niezalogowany): Poczytaj dużo na temat J.K. i odsiej samozachwyt, skłonność do mitologizowania "polskiej myśli technicznej" oraz nostalgiczne przekłamania.
K202 wdrożono i produkowano, tak bajdełejem wspomnę.

  #56 18.08.2015 15:05

@marson1: Na 101% składak.

marson1   12 #57 18.08.2015 18:20

@Anonim (niezalogowany): a skąd aż tak radykalne zdanie? Czyżbyś pracował w elwro?

  #58 20.09.2015 11:09

@Anonim (niezalogowany): Elwro nie zdusiło żadnego komputera Karpińskiego, bo nie miało co dusić. J.Karpiński był w Elwro w 1970 z propozycją uruchomienia produkcji K-202 we Wrocławiu. Powiedziano mu: dobrze, ale prosimy o dokumentacje i oprogramowanie komputera. Nie było ani jednego ani drugiego.

  #59 20.09.2015 11:15

@przemo188: nie wiem skąd ludzie biorą takie bzdury, nazywajmy rzecz po imieniu. w 1976 temat K-202 był zamknięty, a w Erze ruszała produkcja Mery-400, całkowicie programowo zgodnej z K-202 i wykonanej na krajowych częściach. Pokaz K-202 (prototyp) miał miejsce w 1971 w Poznaniu i obejrzał to urządzenie E. Gierek. J. Karpiński tak a propos był cały czas popierany przez sekr.KC F. Szlachcica. I co Kolega na to?