Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Macintosh - zanim nadszedł rok 1984 - Część I

Steve Jobs pozazdrościł Wozniakowi stworzenie Apple II i uparcie chciał stworzyć własny komputer. Woz był kiepskim marketingowcem lecz genialnym inżynierem, Jobs był w tym wypadku zupełnym przeciwieństwem. Zaangażowanie Jobsa w projekt Apple III było krótkie, a komputer okazał się kompletną klapą. Duże nadzieje Jobs wiązał z projektem Lisa, jednak zarówno zarząd jak i zespół projektujący Lisę nie mógł sobie poradzić z jego nadmiarem entuzjazmu i stylem pracy w zespole, tak więc we wrześniu 1980 roku przeprowadzono reorganizację Apple w wyniku której, Jobs stracił wszelkie możliwości wpływu na projekt Lisy, a co gorsze, stracił wszelkie możliwości wykonawcze w Apple. Obrazowo mówiąc, stał się marionetką zdobiącą firmę swoją legendą i nazwiskiem. Większość ludzi tak potraktowanych, załamałoby się i odpuściło, jednak Jobs nie był większością.

Byłem zły i poczułem się zdradzony przez Markkulę

Mimo tak niekorzystnego dla siebie położenia, Jobs nie przestawał marzyć o tanim komputerze dostępnym dla każdego, komputerze który godnie może zastąpić Apple II. Jego uwaga skupiła się na niewielkim zespole Jefa Raskina, który od 1979 roku tkwił w starych pomieszczeniach biurowych przy 20863 Stevens Creek Blvd - tych samych w których projektowano Apple III.

Ekipa Nerf Berka i McIntosha

Tak naprawdę, zespół Raskina funkcjonował chyba tylko przez zapomnienie. Jeff Raskin nie był ulubieńcem Jobsa, choć Steve miał dla niego wiele szacunku. Podobnie jak Jobs chciał stworzyć tani, domowy komputer, który kosztowałby poniżej 1000 USD. Jednak zespół Raskina był na uboczu i liczył zaledwie 4 inżynierów. Nic więc dziwnego, że prace szły nadzwyczaj opornie, a położenie na uboczu sprzyjało zajmowaniu się... innymi rzeczami. Jeff Raskin był miłośnikiem zdalnie sterowanych samolotów i w budynku przy 20863 Stevens Creek Blvd znajdowało się ich kilkanaście, a części potrzebne do ich budowy leżały dosłownie wszędzie. Zespół Raskina uwielbiał spędzać czas bawiąc się w berka przy pomocy piłeczki piankowej Nerf. W tym celu całe pomieszczenia zastawione były kartonami i pudłami tworzącymi skomplikowany labirynt po którym biegali uczestnicy zabawy. Inną zabawą zespołu było polowanie po lunchu. Zabawa polegała na tym, że w biurze rozrzucano kilka piłeczek Nerf i trzeba było zdobyć taką piłeczkę i trafić nią kolegę. Trafiony ubierał papierowy kaptur na głowę. Z czasem wokół stanowisk pracy pojawiły się olbrzymie, kartonowe barykady. Bardzo często w zabawach brali udział znajomi członków zespołu, a nawet przypadkowe osoby zwerbowane z mieszczącej się w tym samym budynku restauracji "Good Earth".

Zespół Raskina kilkakrotnie ocierał się o kwestię rozwiązania, ale Jeffowi zawsze udawało się jakoś przekonać Markkulę, aby dał mu jeszcze trochę czasu na rozwój projektu niewielkiego komputera ze zintegrowanym monitorem i klawiaturą, opartego na procesorze Motorola 6809, z 64 KB pamięci RAM i monochromatycznym ekranem o rozdzielczości 256x256. Raskin był mózgiem całego zespołu, rozwijającym swoją wizję komputera dla milionów, jednak głownym motorem projektu był młody inżynier, zagorzały fan Wozniaka - Burrell Smith. Zanim trafił on do zespołu Raskina, pracował jako zwykły serwisant Apple. Przez cały okres świąt Bożego Narodzenia 1979 roku Burrell Smitch intensywnie pracował nad płytą główną nowego komputera, opartego na procesorze Motorola 6809. W styczniu 1980 płyta główna była gotowa, choć nie była to jeszcze samodzielnie działająca płyta. Była ona w formie... karty do Apple II. Burrell wyposażył ja w 64 KB pamięci RAM, a współpracowała ona z 7" czarno-białym monitorem. Aby zaoszczędzić czas i nie podnosić kosztów prototypu, Burrell nie użył układów odpowiedzialnych za współpracę z klawiaturą czy stacją dysków, prototyp korzystał z tych wbudowanych w Apple II. Jakby tego było mało, cała praca mogła być wykonywana na Apple II, które dzięki zastosowaniu opracowanej przez Burrella metody synchronizacji nie tylko udostępniało swoje urządzenia zewnętrzne, ale mało możliwość przechowywania w swojej pamięci części kodu z prototypu komputera. Był to w sumie taki emulator sprzętowy. Ponieważ Burrell nie był jeszcze pewien jakiego układu graficznego użyje w przyszłym komputerze, do celów testowych postanowił użyć tego, wbudowanego w Apple II. W tym celu płyta prototypowa wyposażona była w 256 bajtowy bufor graficzny który był synchronizowany z układem graficznym "komputera matki". Płyta zbudowana była na uniwersalnych płytkach montażowych o wymiarach 8" x 9" a układy łączono przewodami metodą "na pajączka".

Na potrzeby prac zespołu, powstało 5 prototypów płyty głównej.

Jesienią 1980 roku nastąpiła reorganizacja we Apple w wyniku której Jobs został odsunięty od projektu Lisy, a zespół McIntosha miał zostać rozwiązany. Jef Raskin zwrócił się do Markkuli i Mike'a Scotta o danie mu jeszcze trzech miesięcy na to, by zaprezentować wynik swoich prac. Projekt McIntosha miał bardzo niski priorytet w Apple, ostatecznie jednak postanowiono im dać ostatnie trzy miesiące na prowadzenie prac. Do czteroosobowego zespołu składającego się z Jefa Raskina, Briana Howarda, Burrella Smitha i Buda Tribble'a dołączyła Joanna Hoffman (warto ją zapamiętać).

Wkracza Jobs

Jobsowi bardzo podobała się koncepcja komputera Raskina nazwanego roboczo McIntosh, jednak nie mógł się on pogodzić z obsesyjnym dążeniem Jeffa do cięcia kosztów przyszłego komputera. Podobnie jak przy projekcie Lisy, zdanie Jobsa różniło się znacząco od zdania Raskina,

Cena jest wyznacznikiem możliwości !

Jeff Raskin

Nie myśl o cenie, określ tylko możliwości komputera !

Steve Jobs

Raskin chciał tworzyć komputer według obowiązujących standardów, natomiast Jobs wybiegał daleko, czasem zbyt daleko w przyszłość. Chciał kolorowy monitor, wydajny procesor i olbrzymie możliwości dźwiękowe i graficzne. W tej sytuacji konflikt był nieunikony. Jobs zaczął narzucać skromnemu zespołowi swoje wizje, a Raskin zaczął się obrażać. Steve stwierdził, że chęć zastosowania słabej Motorolii 6809 jest bardzo krótkowzroczną polityką i poprosił Burrella Smitha o przeprojektowanie płyty pod kątem Motoroli 68000, takiej samej jak zastosowana w komputerze Lisa. Burrelll Smith wzorem swojego idola rozpoczął pracę nad nową płytą niemal bez przerw na odpoczynek. Po trzech tygodniach przedstawił Jobsowi gotową, działającą płytę głowną komputera, która podobnie jak poprzednia, była wpinana do Apple II.

Andy Hertzfeld napisał proste procedury odpowiedzialne za wyświetlanie obrazu i aby zaprezentować to co osiągnął napisał krótką prezentację graficzną. Problemem okazało się jednak fakt, że z uwagi na prowadzone prace nie mogli wyłączyć prototypu w celu dopięcia stacji dysków i nie było możliwości wprowadzenia efektów pracy Hertzfelda do prototypu. Początkowo planowali przepisywać wszystko ręcznie, jednak inny inżynier Apple II - Cliff Huston - powiedział, że mogą stację dysków podpiąć do pracującego komputera. Burrell miał poważne obawy, czy coś nie spali się w wyniku takiego działania, ale Cliff Huston obojętnie stwierdził, że on zawsze tak robił i nigdy nic się nie spaliło.

Wskazówki dla Hertzfelda napisane przez Smitha, a dotyczące współpracy bufora graficznego McIntosha i Apple II. Karta nosi datę 18 lutego 1980 roku, a jak wspominał Hertzfeld, swoją demonstrację napisał tej samej nocy, czyli 19 lutego 1980 roku była gotowa.

Nowa płyta główna stworzona przez Burrella była bardzo udana. Miała procesor 68000 taktowany 8 MHz, 64 KB pamięci RAM i umożliwiała wyświetlanie obrazu o rozdzielczości 384 x 256. Tym co sprawiało że była naprawdę dobra, to "Burrell Bus" - szybka 8 bitowa szyna danych obsługuą szybkiego stronicowania pamięci. W praktyce okazało się, że płyta Macintosha była o 60% szybsza niż ta, która znajdowała się w komputerze Lisa.

Nowa płyta powstała w tajemnicy przed Raskinem, a gdy ten dowiedział się o nowej płycie, wściekł się. Co gorsze, dotychczasowy zespół stanął po stronie Jobsa, który bazując na swojej wiedzy zdobytej przy projekcie Lisy roztaczał wizję komputera obsługiwanego głównie przy pomocy myszki i ikon na ekranie.

I takie pomysły w Raskinie nie wzbudziły uznania. Twierdził on, że nie po to ludzie wynaleźli znaki fonetyczne i zastąpili nimi prymitywne ikony i rysunki, aby teraz cofać się w ewolucji. Jobs jednocześnie zaczął ściągać do zespołu Raskina swoich ludzi, a zespół stopniowo się rozrastał. Jobs narzucał ogromne tempo pracy i nie odpowiadało to Raskinowi. Na początku 1981 roku napisał on do zarządu Apple list, w ktorym określił Jobsa jako "upiornego kierownika", a w dodatku stwierdził, że wprowadza on chaos w działanie zespołu, nie pojawia się na spotkaniach dotyczących omówienia projektu i nie uznaje cudzych pomysłów. Skrytykował także stosunek Jobsa do pracowników, oraz podkreślił fakt, iż Jobs zbyt wiele od nich wymaga. Ostatecznie doszło do konfrontacji Jeffa i Steva przed Markkulą który…. przyznał rację Jobsowi. Nie chodziło tu bynajmniej o chęć rozwoju projektu, albowiem McIntosh nie był wogóle w centrum zainteresowania zarządu, chodziło raczej o usunięcie Jobsa poza siedzibę główną firmy. Tym samym Raskin został zmuszony do odejścia z zespołu i choć zaproponowano mu pracę przy innym projekcie, postanowił opuścić Apple i gdzie indziej wcielać swoje pomysły na komputer domowy. Trafił do firmy Canon i stworzył komputer Canon Cat, który okazał się, rynkową klapą.

Po pozbyciu się kłopotliwego Raskina i po uzyskaniu poparcia zarządu, Jobs zaczął werbować jego zdaniem najbardziej wartościowych inżynierów z innych działów.

Jako pierwszego postanowił zwerbować Andy'ego Hertzfelda, bardzo utalentowanego członka zespołu Apple II. Podczas jednego ze przypadkowych spotkań Hertzfeld wyraził zainteresowanie pracą w zespole McIntosha, lecz Jobs je zlekceważył. Kilka dni później, nieoczekiwanie Jobs pojawił w boxie Hertzfelda i chwilę przyglądał się jego pracy. Zapytał czy jest na tyle dobry, aby pracować w zespole McIntosha. Hertzfeld stwierdził, że jest wystarczająco dobry. Jobs wrócił wieczorem i zaproponował mu przejście do zespołu McIntosha. Andy stwierdził, że bardzo chętnie, ale potrzebuje dwóch dni na dokończenie swojego projektu związanego z Apple II.

Co jest ważniejszego od Macintosha ?

Hertzfeld poinformował Jobsa, że pracuje nad DOS-em dla Apple II i za dwa dni zakończy projekt i przekaże go koledze.

Tracisz czas. Za kilka lat Apple II będzie martwe, a twój system będzie przestarzały zanim zdążysz go skończyć pisać.

To mówiąc wyciągnął kabel zasilający z komputera Hertzfelda i sprowadził oszołomionego inżyniera do swoje samochodu. Komputer wrzucił do bagażnika i zawiózł Andy'ego do pomieszczeń Macintosha gdzie przydzielił mu biurko... Raskina.

Burrell Smith i Andy Hertzfeld

Kolejnym wybitnym członkiem zespołu stał się Bill Atkinson, który oficjalnie dołączył do zespołu McIntosha tuż przed premierą Lisy, a Jobs uważał go za geniusza. Akinson głównie ze względu na swoją przyjaźń z Raskinem, wcześniej już nieoficjalnie pomagał zespołowi McIntosha. Ponadto trafił tu także Larry Tesler i Bruce Horn, którzy przeszli z zespołu Lisy w niedługim czasie po tym, jak Jobs został z niego usunięty. Jobs zwerbował także Wozniaka, jednak kilka tygodni później Wozniak miał wypadek lotniczy i nie mógł pracować. Zespół McIntosha szybko rozrósł się do dwudziestu osób i Jobs przeniósł go do nowej siedziby niedaleko głównej siedziby Apple, w wysokim budynku położonym nieopodal stacji benzynowej Texaco - dlatego nazwano go Texaco Towers. Nie były to pomieszczenia czysto biurowe jak mogłoby się wydawać. Było to zaadaptowane poddasze budynku, składające się z długiego korytarza i czterech pokoi, po dwa na każdej stronie. Gdy Steve Jobs zaczął narzekać na to, że pomieszczenia są nudne udało się go przekonać aby zakupić sprzęt audio do Texaco Tower. Zanim Jobs zdążył się rozmyślić, zespół kupił BoomBoxa na koszt Apple.

Zespół musiał borykać się nie tylko z problemami technicznymi ale z zupełnie nieprzewidywalnym zachowaniem Jobsa. W ciągu jednego dnia ten sam pomysł potrafił nazwać "największym gównem" by później stwierdzić, że to "najcudowniejsza rzecz".

Pole zniekształcania rzeczywistości

Jobs był niezwykle wymagającym kierownikiem zespołu. Nie tylko oczekiwał najcudowniejszych pomysłów, ale bardzo szybkich terminów ich realizacji. Między innymi stworzył harmonogram prac zakładający, że projekt McIntosha będzie gotowy w syczniu 1982 roku. Gdy harmonogram został przedstawiony zespołowi, wszyscy wiedzieli, że jest on zupełnie nierealny, tym bardziej że ciągle prowadzono prace nad oprogramowaniem sprzętu i nie rozpoczęto jeszcze prac nad systemem operacyjnym komputera.

Podczas jednego ze obiadów na których był Hertzfeld i Bud Tribble, Hertzfeld stwierdził, że harmonogram Jobsa to czyste szaleństwo.

- Wiem - odpowiedział Bud

- Wiesz ? Jeśli wiesz że nie da się go zrealizować, musimy go zmienić !

- Cóż.... To Steve. Skoro twierdzi, że wszystko będzie gotowe w styczniu 1982 roku, nie zmienimy tego. On nie zaakceptuje zmian. Opiszę ci to terminem ze Star Treka. Steve ma pole zniekształcania rzeczywistości.

- Co ?

- Pole zniekształcania rzeczywistości. W jego obecności rzeczywistość jest plastyczna. Może każdego przekonać do najbardziej absurdalnych rzeczy. Pole słabnie gdy go nie ma. Dlatego powstają nierealne harmonogramy. Jest coś jeszcze. To że mówi że coś jest okropne albo wspaniałe nie znaczy, że tak naprawdę myśli i będzie tak myślał jutro. Jeśli mu przedstawisz swój nowy pomysł, najprawdopodobniej stwierdzi, że jest głupi. Jednak po kilku dniach może przyjść do ciebie i zaproponuje ci swój pomysł który był twoim pomysłem.

Cały zespół szybko nauczył się owej teorii Bud'a jednak okazało się, że nawet wiedza nie chroniła przed działaniem pola zniekształcania rzeczywistości, które jednak czasem miało mieć dobry wpływ na zespół, podejmujący i realizujący teoretycznie niemożliwe do zrealizowania rzeczy. Robiono nawet swoiste zakłady, komu uda się przetrwać pole zniekształcania roztaczane przez Jobsa, ale nikt nie wygrał.

W marcu 1981 roku zespól nabrał już pełnego rozpędu. Inżynierowie spędzali w pracy więcej czasu niż w domach. Burrell sporządził kolejny prototyp swojej płyty, gdyż uznał, że sensownym byłoby zastosowanie układów umożliwiających lepsze buforowanie portów oraz dodanie układu SCC umożliwiającego łatwe łaczenie komputerów w sieć. Wraz z tymi zmianami dodał do komputera dodatkowy rząd pamięci RAM 64 KB. Nowy protoyp posiadał łącznie 128 KB Ram.

Końcem 1981 roku Burrell sporządził trzeci i projekt płyty. Bardzo chciał zastosować on układy LSI - czyli specjalnie projektowane, zintegrowane układy. Podobny układ zaprojektował Wendell Sander dla Apple III, a wcześnie Wozniak dla Apple II. Udało mu się przekonać Jobsa do swojego pomysłu i wraz z kilkoma inżynierami rozpoczął projektowanie własnego układu. Poinieważ zintegrowany układ dla napędu dyskietek dla Apple II stworzony przez Woza nazywano "IWZ" (Integrated Woz Machine), a układ stworzony przez Sandera dla Apple III "IWM" (Integrated Wendell Machine), Burrell swój układ nazwał "IBM" uznając to za świetny żart.

W 1982 roku Burrell ulepszył swoją płytę. Zwiększył przpustowość szyny danych do 16 bitów (poprzednia miała tylko 8) oraz zwiększył rozdzielczość ekranu do 512 x 342. Dodał także generator dźwięku umożliwiający generowanie 8 bitowego dźwięku z czterech, niezależnych brzmień. Wykonanie układu "IBM" powierzono firmie VLSI, która wykonała jedną wersję tego układu ale nie działała ona poprawnie. Zaczęto ją poprawiać, ale terminy nie pozwalały już na szukanie błedów i ostatecznie w sierpniu 1982 rou Burrell przeprojektował swoją płytę rezygnując ze zintegrowanego układu "IBM". Była to szósta, ostateczna wersja płyty głównej Macintosha.

Wygląd

Pewnego wieczora w Texaco Tower odbyło się spotkanie Jobsa i Jamesa Ferria - dyrektora Creative Service (pierwotnie był to zespól zajmujący się tworzeniem designu produktów). Jobs nalegał, aby nowy komputer był inny od wszystkiego, natomiast Ferri uważał, że projekt komputera jaki tworzył jeszcze Raskin jest wystarczająco interesujący. Projekt ten zakładał umieszczenie komputera w niewielkiej , walizkowej obudowie. Miał mieć niewielki, czarno-biały monitor przykrywany klawiaturą na czas transportu. Konstrukcja miała być bardzo zbliżona do komputera Osborne 1.

Powinien być inny od wszystkiego co dotychczas stworzono - przekonywał Jobs - Musi mieć klasyczny wygląd, który nie wychodzi z mody, jak Volkswagen Garbus.

Po krótkim czasie i James Ferri wpadł w pole zniekształcania rzeczywistości i stwierdził, że Jobs ma rację sugerując jednak, że powinien być piękny jak Ferrari a nie Garbus.

Nie ! Ferrari to zły przykład. Powinien być jak Porsche !! - nakręcał się Jobs.

Obecni w biurze członkowie zespołu McIntosha mieli niezła zabawę patrząc, jak Ferri poległ w starciu pola zniekształcania rzeczywistości Steve'a.

Gdy ustalono, że McIntosh ma mieć nową obudowę, Jobs nieoczekiwanie stwierdził, że nazwa McIntosh mu się nie podoba. Najprawdopodobniej było to związane z faktem, iż taką nazwę nadał mu Raskin, a pochodziła ona od jego ulubionej odmiany jabłek. Jobs chciał inaczej nazwać swój komputer i pragnął, by sama nazwa sugerowała jak bardzo jest on przełomowy. Ku rozpaczy całego zespołu postanowił nazwać go ... Rower. Argumentował on, iż rower jako urządzenie do przemieszczania się był prawdziwym przełomem i taki sam przełom dokona jego komputer. Pomimo tego że Jobs tak postanowił, zespół ignorował zupełnie tą nazwę. Rod Hold wprowadził nawet specjalne zarządzenie, zakazująć używania nazwy McIntosh. Wszyscy zignorowali to zarządzenie i nadal posługiwali się nazwą McIntosh. Przez kilka tygodni Rod upominał każdego kto użył słowa McIntosh, ostatecznie oświadczył:

Poddaję się ! Możecie nazwać to Macintosh, jeśli chcecie. To i tak tylko nazwa kodowa.

Projektem nowej obudowy miał zająć się Jerry Manock - ten sam który projektował obudowę Apple II. Manock stwierdził, że obudowa powinna być pionowa, a nie podłużna z ekranem umieszczonym nad stacją dysków. Pracę nad nową obudową prowadził wraz z Terrym Oyamą i bardzo szybko stworzyli oni gipsowy prototyp obudowy. Jobs zebrał cały zespół i zaprezentował im projekt Mannocka i Oyamy pozwalając każdemu wyrazić opinię na jej temat. Wszyscy byli zachwyceni planowanym wyglądem komputera poza... Jobsem.

Tu jest zbyt kanciasty, to musi być bardziej zaokrąglone. Promień pierwszego skosu musi być większy i nie podoba mi się rozmiar ramki . Ale to dopiero początek.

Wszyscy wiedzieli jak Jobs dbał o szczegóły ale nie przypuszczali, iż tak potrafi dostrzegać detale na które oni nie zwrócili uwagi. Co kilka tygodni Mannock i Oyama dostarczali nowe projekty obudów uwzględniające sugerowane przez Jobsa zmiany. Jobs zwoływał zebrania i ustawiał projekty w kolejności, tak aby było widać co zmieniono. W trzecim projekcie dodano u góry uchwyt umożliwiający łatwe przenoszenie komputera, czwarty projekt w ocenie zespołu nie różnił się niczym od trzeciego, ale Jobs doskonale punktował wszelkie poprawki i zmiany. Gdy któryś z kolei projekt przeszedł pozytywną akceptację Jobsa, zespół odetchnął z ulgą. Jednak w weekend Jobs zmienił zdanie, wezwał Mannocka do siebie i stwierdził, że muszą zacząć wszystko od nowa, a nowy projekt powinien przypominać bardziej nowego robota Cuisinart, jakiego zobaczył w sklepie. Zabawa zaczęła się od nowa, jednak po kilku tygodniach Jobs ją przerwał i postanowił wrócić do poprzedniej koncepcji.

Jobs wymyślił sobie, gumowe nóżki na dole komputera z wytłoczonym logo Apple. Mannock prawie zwariował. Twierdził, że pomysł Jobsa to zmora wzornictwa przemysłowego i usiłował go odwieść od tego pomysłu. Jobs jednak się uparł i zarządał spotkania z producentem takich elementów. Dla Apple robiła je firma Trend Plastics. Podczas rozmów okazało się, że Trend Plastics obecnie nie posiada maszyn umożliwiających wykonanie takich elementów i należałoby zainwestować 8 tys. USD aby robić takie nóżki. Próbowano zamówić je także w firmie 3M, ale i tu pojawiły się problemy. Ostatecznie zrezygnowano z nóżek z logo Apple i Macintosh dostał gumowe nóżki z firmy 3M po 2 centy za sztukę.

Po naniesieniu jeszcze kilku poprawek, Jobs podpisał projekt obudowy, Mannock szybko wysłał go do zespołu projektantów przemysłowych, którzy mieli przekształcić gipsowy model w prawdziwą obudowę. Pośpiech był spowodowany obawą, że Jobs znowu się rozmyśli. Cały zespół odetchnął z ulgą jednocześnie ciesząc się, że pojawi się pierwszy, namacalny efekt ich pracy. W lutym 1982 roku obudowa była gotowa i zespół skupił się teraz nad jego wnętrzem i oprogramowaniem.

Inżynier w szafie

Macintosh nabrał kształtów. Posiadał gotową obudowę i prawie gotową płytę główną. Pozostała jeszcze kwestia dodania odpowiednich podzespołów, niezbędnych do pracy każdego komputera. Pierwszym poważnym problemem stał się monitor. Co prawda od początku postanowiono, iż będzie to niewielki, czarno-biały kineskop, jednak w połowie 1982 roku doszło do spotkania z zarządem Apple, które zasugerowało aby Macintosh został wyposażony w ten sam monitor co Lisa, oraz ten sam system operacyjny. Teoretycznie standaryzacja taka miała sens. Oba komputery posiadały ten sam procesor i można było podjąć wspólne prace nad systemem operacyjnym, ten jednak wymagał monitora o tej samej rozdzielczości. Tym co różniło monitory Lisy i Macintosha to kształt pixeli jakie wyświetlały ich monitory. Lisa miała ekran wyświetlające prostokątne punkty, natomiast Macintosh wyświetlał kwadratowe. Ewentualna zmiana monitora nie tylko wymuszała konieczność zmiany obudowy Macintosha, ale byłaby policzkiem dla samego Jobsa, który już celowo zaczynał konkurować z Lisą. Ostatecznie pomysł takiej standaryzacji został porzucony.

Jednym z większych problemów była stacja dysków. Jobs planował użycie takiej samej stacji dysków "Twiggi" jaką miała Lisa i Apple III. Stacja dysków "Twiggy" uważana była za nowoczesną i umożliwiała zapisanie 860 KB na elastycznej dyskietce 5.25". Tuż przed premierą Lisy okazało się, że stacje te mogą być dosyć awaryjne. Apple nie zdecydowało się na zmiany tuż przed sprzedażą gdyż zakładano, że większość komputerów Lisa będzie sprzedawana z twardymi dyskami, a stacja "Twiggy" będzie tylko dodatkiem. To co mogło teoretycznie nie przeszkadzać w Lisie, miało kluczowe znaczenie dla Macintosha, który nie miał mieć twardego dysku, a tym samym stacja dyskietek musiała być bardziej niezawodna. Te fakty znalazły potwierdzenie zaraz po rozpoczęciu sprzedaży Lisy w styczniu 1983 roku, gdyż już wiosną zaczęły do serwisu spływać pierwsze Lisy do wymiany napędów.

Nie wiadomo ile wykonano protypów Macintosha ze stacją 5.25". Kilka napewno trafiło do Microsoftu. Obecnie wiadomo o dwóch, działającyh Macintoshach ze stacją "Twiggy".

Jobs wraz z Bobem Bellevillem (inżynierem działu Macintosha odpowiedzialnego za pamięć masową) pojechali do fabryki w której składano napędy "Twiggy". Okazało się, że połowa produkowanych napędów odpadała już w trakcie produkcji. Jobs się wściekł a Belleville ledwie zdołał wyprowadzić go na parking. Bob zaproponował Jobsowi użycie opracowanego przez Sony napędu 3.5", który był dużo nowocześniejszy i trwalszy, jednak był droższy. Postanowiono znaleźć inną firmę, która produkuje klony napędu Sony. W tym celu pojechali do Japonii i odwiedzili kilku mniejszych i większych producentów napędów 3.5". Ostatecznie niemal zdecydowano się na niewielką firmę Alps Electronics, która dostarczała już napędy do Apple II i kupiła od Sony licencję na produkcję napędów 3.5". Po przybyciu na miejse okazało się, że Alps nie posiadał jeszcze gotowego napedu i przedstawiono jeden z pierwszych modeli. Jobs był zachwycony napędem a Bollevill przerażony, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę, że Alps nie zdąży dostarczyć napędów przed planowaną premierą Macintosha. Jobs postanowił, że Apple wraz z Alps stworzą własny napęd w oparciu o licencję Sony. Bolleville usiłował przekonać Jobsa do złożenia zamówienia w Sony, ale Steve odrzucił ten pomysł stwierdzając, że stacje od Sony będą zbyt drogie, a w ich fabrykach jest bałagan. Po powrocie do USA Bolleville odbył rozmowę z Mikem Markkulą i przedstawił mu swoje obawy co do decyzji Jobsa. Markkula polecił mu, aby podjął współpracę z Alps i z Sony. Bolleville skupił się jednak na Sony uznając, że podejmowanie prac z Alps to strata czasu. W siedzibie Apple pojawił się inżynier Sony - Hidetoshi Komoto, który w sekrecie przed Jobsem miał prowadzić pracę nad dostosowaniem napędu Sony do Macintosha. Komoto przychodził do biura inżynierów rano, a gdy Jobs przychodził popołudniami, Komoto albo opuszczał biura przed jego przyjściem albo przenosił się do pomieszczeń, do których Jobs nie zaglądał. Jednak raz Jobs nieoczekiwanie pojawił się w biurach wcześnie rano i niezapowiedziany wszedł do sali inżynierów gdy Komoto siedział w jednym z boxów. Najbliższy inżynier Macintosha wepchnął Komoto do szafki z miotłami, gdzie ten przesiedział kilkanaście minut. Gdy opuścił schowek po wyjściu Jobsa, z uśmiechem stwierdził

Amerykańskie praktyki biznesowe są bardzo dziwne.

Obawy Bolleville'a okazały się słuszne, Alps ukończyło swój napęd dopiero początkiem 1985 roku, już po premierze Macintosha.

Ostatecznie Jobs dowiedział się o całej machinacji. Podziękował Bollevillowi za to, że go nie posłuchał.

Dziękuję Ani za skuteczne powstrzymanie mnie przed nieskutecznym dążeniem do perfekcji.

Oczywiście ciąg dalszy nastąpi...

 

sprzęt hobby

Komentarze

0 nowych
Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #1 11.01.2014 12:02

Wow, nie przepadam za produktami Apple ale ciebie się czyta z wypiekami na twarzy ...

KyRol   17 #2 11.01.2014 13:08

@Pangrys: Znaczy "kocówa" już nie jest przewidziana w programie? ;P

KyRol   17 #3 11.01.2014 14:22

@macminik: Tak na poważnie naprawdę podziwiam twe zacięcie. Nie wiem czy na kilka lat przed otwarciem bloga miałeś już przygotowane te teksty czy piszesz na gorąco, ale muszę przyznać, że ciągle robią wrażenie. Nie myślałeś aby zrobić z tego zbioru choćby niskonakładowe wydanie książkowe?

macminik   15 #4 11.01.2014 14:33

Eh…. Może Ania napisze jak wyglądało to pisanie...

jmmzon   8 #5 11.01.2014 14:42

Też nie przepadam za Apple, szczególnie za tym obecnie, ale ten blog jest świetny. Bardzo dobrze się czyta twoje teksty macminik.

Gdyby tak znalazł się ktoś, kto by tak opisywał historie innych firm. Marzenie...

KyRol   17 #6 11.01.2014 14:43

@macminik:

Mogę nie lubić Apple, ale twojej pracy absolutnie nie mam zamiaru krytykować, wiesz, gdzie-nigdzie zwracałem swoje uwagi, ale wiem ile kosztuje płodzenie takich kobył. Mam nadzieję, że będziesz obecny na CZ to zagadamy;)

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  20 #7 11.01.2014 16:06

Wpis jak zawsze świetny. Steve Jobs był dla mnie zawsze wielkim człowiekiem, który znacząco wpłynął na świat elektroniki. Jednak za Apple nigdy nie przepadałam, ale Twoje wpisy znacząco zmieniły moje podejście do tej firmy. Przyjemnie czyta się wpisy pasjonata, a nie fanatyka.

p.dulska   4 #8 11.01.2014 16:33

Wiem co będzie dalej właśnie czytam biografie Jobsa

P.S Apple też ściągało od Xeroxa :(

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #9 11.01.2014 17:26

No cóż, pozostaje mi tylko dołączyć się do słów uznania dla autora. Człowieku świetna robota.

  #10 11.01.2014 17:27

Dążenie do perfekcji
Stanley Kubrick Odyseja Kosmiczna 2001 z 1968r i równie perfekcyjny tekst na temat jego perfekcjonizmu oraz problemów jakie przysporzył autorowi książki Arturowi C. Clarke wciąż zmieniając zdanie i przetrzymując jej wydanie aż do premiery filmu ;)
http://esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=485&strona=1
Dla porównania cd. z 1984r (O.K. 2010) w reżyserii Peter Hyams - nakręcony w studiu MGM(właściciela praw do pierwowzoru) wpisuje się w trend filmów sf w których najważniejsze jest dokładnie objaśnić widzowi o co chodzi i dodać nieznośny zakrapiany bieżącą polityką oraz amerykańskim heroizmem patos. Czy warto być perfekcjonistą?

ximian   1 #11 11.01.2014 17:54

Tekst dobry, ale ma błędy (ja znalazłem 1 - gdzieś :D) ortograficzne
Musisz se słownik wgrać ;)

enedil   9 #12 11.01.2014 18:02

Chyba najlepszy Twój wpis ;-)

msnet   18 #13 11.01.2014 18:18

Tekst jak zawsze ciekawy... Ale czy w jednym miejscu nie nastąpiła niepożądana zamiana roku 1982 na 1992?

  #14 11.01.2014 18:21

Autor mógłby z szacunku do autora biografi Jobsa umieścić notke na końcu wpisu skąd "czerpał " informacje do wpisu .Dodanie paru fotek do tekstu zerżniętego z ksiązi nazywamy plagiatem

2099   8 #15 11.01.2014 18:24

@KyRol doskonale to ująłeś- pasjonata. I to chyba meritum. Czekam na ciąg dalszy i wpis Ani :)

msnet   18 #16 11.01.2014 18:38

@macminik - jak już dojdziesz z pisaniem do końca, to zbierz to wszystko razem i wydaj w postaci e-booka :)

krisp   5 #17 11.01.2014 19:36

"- Cóż.... To Steve. koro twierdzi, że wszystko będzie gotowe w styczniu 1992 roku, nie zmienimy tego. On nie zaakceptuje zmian. Opiszę ci to terminem ze Star Treka. Steve ma pole zniekształcania rzeczywistości."

przepraszam, ale chodzi o rok 1982...

macminik   15 #18 11.01.2014 19:59

Oczxywiście że chodziło o 1982 rok. Poprawione dziękuję… efekt siedzenia nocą...

t0m3k_   8 #19 11.01.2014 23:54

Dawno nic tak ciekawego nie czytałem a czytam dużo :-)

okokok   12 #20 12.01.2014 00:57

Jeden z twoich najlepszych wpisów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Gdzie ten komentarz Ani?

  #21 12.01.2014 06:38

Ludzie to jest wariat! Napisał cały tekst dwa dni temu i gdy juz miał go wysłać... Rozpoczął artykuł od nowa. Wpis jest tak dobry bo stworzony podwójnie. Wielki szacun ale też żal że perfekcja go zabije...

djDziadek   16 #22 12.01.2014 08:27

@macminik - toś bracie pocisnął, kocówy nie unikniesz ;), ale pozwolimy ci na znieczulenie ;), nie, nie pozwolimy, przywiążemy do krzesła i będziemy słuchać jak opowiadasz :)

macminik   15 #23 12.01.2014 15:25

Na zamku sa chyba jeszcze jakieś zbroje.... Jakoś wytrzymam.

Ania podobno dała rano komentarz ale jako niezalogowana wiec albo pojawi sie pózniej albo wcale.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #24 12.01.2014 16:15

Kiedyś były tam zbroje ale przerobiliśmy je na grill :)

macminik   15 #25 12.01.2014 17:28

Aha... czyli jeszcze na Wawel po drodze....

Kpc21   9 #26 12.01.2014 20:41

Sporo ciekawych infomacji, np. o tych napędach FDD Alps. Dobra robota. //kpc21

  #27 13.01.2014 00:58

Co do wpisu, to praktycznie copypasta z biografii Jobsa z pod pióra Isaacsona, więc @msnet nie ma co wydawać po raz kolejny tego samego :)

zakk87   6 #28 13.01.2014 07:23

Bardzo miło spędziłem poranek przy kawie czytając Twój tekst. Dzięki

zakk87   6 #29 13.01.2014 07:23

Bardzo miło spędziłem poranek przy kawie czytając Twój tekst. Dzięki

  #30 13.01.2014 10:55

Wszystko fajnie, ale to jest żywcem przepisane z biograficznej książki Steve Jobs

  #31 13.01.2014 10:55

Wszystko fajnie, ale to jest żywcem przepisane z biograficznej książki Steve Jobs

macminik   15 #32 13.01.2014 13:49

@camperboy123
@joshi1234

Widocznie nie czytałeś ale sądząc po Twoim wpisie, kopiowanie to Twoja specjalność

macminik   15 #33 13.01.2014 13:57

@teton

Może kiedyś, mnie jednak zniechęca kwestia ewentualnych zdjęć. Nie wyobrażam sobie tego bez stosownych fotek, a nie bardzo wiem jak uzyskać zgodę na ich publikację. Pal licho jak sa one autorskie i wiadomo do kogo dotrzeć. Kilku właściciel rozmaitych stron dało mi zgodę na ewentualne publikacje, jednak w przypadku wielu zdjęć ciężko nawet ustalić autora.

KyRol   17 #34 13.01.2014 15:14

@macminik:

Po pierwsze, nikt nie mówi o milionowym nakładzie, po drugie, nie wiem czy wedle litery prawa blogi przypadkiem nie są traktowane tak samo jako wydawnictwa prasowe, w szczególności takie, które stanowią rodzaj multisite'u udostępnionego użytkownikom od dużego dostawcy. Po trzecie, nie musi to być ilustrowany przewodnik, a publikacja do poczytania...

RoninPn   12 #37 14.01.2014 14:36

Nareszczie znalazłem chwilkę by poczytać cos na Dobrych Programach ... i wciągnęło mnie
Dobra robota !!! czekam na ciąg dalszy.

  #38 16.01.2014 18:48

Nie mogę się doczekać dalszej części, mógłbym to czytać ciągle :)
Wpis mnie strasznie wciągnął, bardzo dobra robota, czekam na dalszą część ;)

ardgalen   2 #39 16.01.2014 22:21

Z Andym Herzweldem, stała się przykra sprawa, gdyż w późniejszym czasie w parę lat po skonstruowaniu maca, co wieczór koło 22 godz dzień w dzień podchodził pod dom Jobsa i się wydzierał. Dopadło go jakieś załamanie nerwowe. A wracając do maca, to wygląda na to, że był oficjalnie pierwszym kompem 16 bitowym z przetwornikiem cyfrowo-analogowym.

  #40 04.02.2014 10:49

"Apple" po polsku znaczy drogi przereklamowany bubel.Co nie znaczy że inne towary są dobre.Nie mam żadnego powodu aby kupować produkt tej firmy.