Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pasja czyni cuda...

Czy zauważyliście, że postęp technologiczny zabija niektóre zawody. Cenieni niegdyś fachowcy powoli zanikają albo muszą się troszkę dopasować do współczesnych czasów tracąc trochę na swojej "magii". Tak jest choćby z zegarmistrzami. Dosyć dawno temu, zegar czy zegarek był towarem mocno luksusowym i nie chodzi mi tu o czasy baroku, ale dużo bardziej współczesne. Toteż zegarki, wówczas mechaniczne się pielęgnowało, naprawiało i darowało np. w charakterze prezentu komunijnego. Z uwagi na skomplikowane i bardzo delikatne układy mechaniczne także cenieni byli ludzie, którzy potrafili zegarek naprawić, oczyścić, wyregulować lub nawet odrestaurować. Dobrze pamiętam czasy, gdy zakładów zegarmistrzowskich było naprawdę bardzo dużo i człowiek bez problemu mógł dostarczyć swój nie działający "towar luksusowy" marki Wostok do odpowiedniego fachowca by ten go naprawił i sprawił, że zegarek przyspieszał tylko 15 sekund na dobę a nie 23 minuty.

A teraz zastanówcie się, gdzie w pobliżu was jest zegarmistrz ? Pewnie niewiele osób będzie miało z tym problem, jednak wielu z was wskaże zegarmistrza który wymieni baterię w zegarku Casio i zmieni pasek. Tyle, że to nie zegarmistrz, choć czasem taki ma szyld, a zmieniacz baterii i pasków. O prawdziwego zegarmistrza dziś naprawdę trudno, a ja dzięki swojemu hobby, hobby mojego ojca trafiłem na prawdziwego zegarmistrza którego pasja sprawiła cud, a przynajmniej tak mi się wydaje.

Gadżety Apple

W swojej długoletniej historii Apple miało epizody z gadżetami. Były to przedmioty rozmaitego użytku, opatrzone logiem nadgryzionego jabłuszka. Dosyć sporo gadżetów pojawiało się w latach 90-tych, były to rozmaite torby, saszetki, plecaki, kubki, długopisy, notesy, nawet bluzy (posiadam taką), czapeczki (też posiadam), buty, krawaty, karty do gry, wiele innych drobiazgów.... i w końcu zegarki.

Zegarki Apple były typowym gadżetem reklamowym, który pojawiał się w niewielkich seriach, sprzedawano je zazwyczaj w niezbyt wygórowanych cenach lub dodawano gratis klientom lub na rozmaitych szkoleniach, prezentacjach i pokazach. Nie były to jakieś niesamowite konstrukcje, ot zegarki które na zlecenie Apple robił ktoś w Japonii lub Szwajcarii. Pomimo faktu, że w świecie kolekcjonerów nie cieszą się jakimś szczególnym poważaniem, wśród zbieraczy gadżetów Apple (takich jak ja) wzbudzają zainteresowanie i stanowią ciekawą atrakcję.

Były także zegarki, które pojawiały się z powod jakiegoś konkretnego wydarzenia związanego z Apple. Z takiego powodu na rynek trafił jeden z chyba bardziej popularnych zegarków, wypuszczony z okazji premiery Mac OS 8. Tradycyjnie nie była to jakaś wielka seria, nie mniej można było wówczas zakupić taki dziwaczny zegarek, by dziś cieszyć się gadżetem za kilkaset USD.

Kupuję zegarek

Pomysł zakupienia jednego z reklamowych zegarków Apple od dawna chodził mi po głowie, acz rozsądek podpowiadał, że wydanie prawie 100 USD aby sprowadzić "reklamówkę" z USA jest pomysłem takim sobie. Szczerze mówiąc, wolę sobie kupić kolejnego Swatch'a (to moja ulubiona marka zegarków) w tej cenie. Ostatnio jednak buszując po necie znalazłem ogłoszenie dotyczące sprzedaży zegarka "Aple" w bardzo okazyjnej cenie 100 zł. Ogłoszenie oczywiście posiadało zdjęcie oraz informacje, że zegarek wymaga wymiany baterii. Nie będę ukrywał, że mocno przypaliłem się na tą ofertę, gdyż kupno tego zegarka w USA i jego sprowadzenie o koszt około 150-200 USD. Skontaktowałem się telefonicznie ze sprzedawcą i po omówieniu wszelkich detali wieczorem przelałem na wskazane konto kwotę 100 zł plus koszt wysyłki.

Jeszcze wieczorem zajrzałem na ogłoszenie i ku mojemu zaskoczeniu... cena zegarka wzrosła do 200 zł, a w opisie pojawiła się informacja, że sprzedawca po zweryfikowaniu ofert na amerykańskich serwisach aukcyjnych zdecydował się podnieść cenę. Nieco zaniepokojony tym zdzwoniłem do sprzedawcy, który na szczęście oświadczył, że ze mną był umówiony na 100 zł więc tych ustaleń się trzyma i jak pieniądze zostaną zaksięgowanie, ściąga ogłoszenie co też stało się następnego dnia rano.

Kilka dni oczekiwania na gadżet na który polowałem od wielu lat było bardzo długich, aż listonosz dostarczył kopertę z zegarkiem.

Co nagle to po diable...

Przypalanie się nie jest najlepsza metoda na rozsądne zakup i tak też było w tym wypadku. Z miejsca pognałem do pobliskiego "zmieniacza baterii", który ku mojej rozpaczy stwierdził:

To złom. Zegarek jest zepsuty i nie sądzę by ktoś go naprawił.

Załamałem się nie tyle faktem wydania 100 zł, co faktem że będę miał gadżet, który jest niesprawny i bez wielkiej wizji naprawienia. Diagnozę potwierdził też inny "prawie zegarmistrz" który oprócz wymiany baterii potrafi także wymienić cały środek zegarka. Poszedłem do niego z nadzieją, że dobierze do obudowy jakieś wnętrze z innego zegarka. Niestety, podobno konstrukcja jest trochę unikatowa i "prawie zegarmistrz" nawet nie bardzo kojarzył, czym można by zastąpić wnętrze mojego zegarka.

Ostatnia nadzieją była wiedza mojego ojca, który od lat jest miłośnikiem zegarków tyle, że mechanicznych. Od niego uzyskałem namiary na dwa zakłady, które naprawiają zegarki i informacje, że z takimi problemami chodzi się do fachowców, a nie do sklepowych punktów wymiany baterii.

Zakład mieszczący się w centrum Krakowa odrzuciłem, gdyż nie jest on zbyt tani, choć ponoć dwaj zegarmistrze prowadzący go dokonują prawdziwych cudów łącznie z dorabianiem brakujących elementów tarcz itd. Trochę też głupio byłoby iść do nich z plastikową reklamówką "Apple" i zostawić go w otoczeniu Dox z lat 50-tych.

Drugi zakład wydawał mi się dużo ciekawszą propozycją.

Zapach myszy i czy to moja bajka ?

Niewielki zakład pachnący "myszami" (jak mawia moja żona) w rzeczywistości pachniał antykami. Wewnątrz starszy, siwy Pan bardzo cierpliwie i z ogromna pasją objaśniał starszej, wysuszonej pani detale naprawy jej drewnianego zegara, który posiada tarczę jak talerz i co godzinę robi "BAMMMMM, BAMMMMM" budząc u mnie wspomnienia dzieciństwa u babci, która też miał tego typu zegar. Długo musiałem czekać na swoją kolej, jednak owe "długo" zaowocowało u mnie zdobyciem nowej wiedzy na temat budowy i konserwacji zegarów, jaką przekazywał "pasjont" zegarmistrz z "okularem" na lewym oku. Czy myślicie, że jak taki człowiek później ma wadę wzroku na to oko, to jest już choroba zawodowa ?

Trochę czułem się jak Alicja w krainie czarów, gdy w świecie drewnianych zegarów i metalowych budzików tykających wokół, wyciągałem swoją plastikową reklamówkę "Apple". Jednak Zegarmistrz spojrzał w jej wnętrze swoim uzbrojonym w okular, okiem i powiedział.

Przerwana cewka.

Nie jestem ekspertem ale nawet ja wiem, że uszkodzenie tego cienkiego, izolowanego, miedzianego drucika praktycznie zawsze oznacza wyrok śmierci dla zegarka. Westchnąłem i stwierdziłem, że trudno, będzie jako złom.

Zegarmistrz uśmiechnął się z politowaniem i powiedział:

Czy ja powiedziałem że to złom ? Czy to Pan jest zegarmistrzem czy ja ?

Kazał mi przyjść za trzy dni bo musi pomyśleć czy naprawiać czy zmieniać mechanizm.

I zmartwychwstał trzeciego dnia....

Po trzech dniach pojawiłem się w zakładzie. Pan wręczył mi działający zegarek i z uśmiechem oświadczył, że udało mu się go naprawić bez konieczności dobierania innego mechanizmu. Zegarmistrz odwinął kawałek uszkodzonej cewki i ponownie przylutował do "płyty głównej" zegarka cienki jak włos przewód cewki. Poinformował mnie też, że zegarek będzie mniej dokładny niż dotychczas (akurat to mi jest obojętne) ale działa. Ponieważ sekundnik czasem potrafił się przyciąć na godzinie 8-mej, pozwolił sobie rozebrać mechanizm, przesmarować i wyczyścić. Pan Zegarmistrz (celowo piszę z dużej litery) stwierdził, że jeden z metalowych trybów wewnątrz (co jego zdaniem świadczy o solidnej konstrucji, gdyż reklamówki mają tryby raczej plastikowe) jest nieco wytarty i trzeba go będzie za jakiś czas zmienić. Na poprawne działanie zegarka dostałem 6 miesięcy gwarancji pisemnej.

A teraz nie zgadniecie ile mnie to wskrzeszenie kosztowało. Siedzicie wygodnie ?

Całe 35 zł (słownie: trzydzieści pięć złotych.)

Oczywiście i w mojej sytuacji odbieranie trwało dosyć długo, a w czasie tego "długo" dowiedziałem się jak budowane są tarcze w zegarkach, dlaczego w tym moim ciężko dobrać mechanizm, jaki tryb należy wymienić i dlaczego i jak wygląda proces wymiany takiego trybu, jak wygląda wymiana tarczy i restauracji starych, mechanicznych zegarków i cała masę innych, naprawdę fascynujących informacji.

Wychodząc z zakładu byłem zaskoczony, iż Zegarmistrz mimo swoich lat, dzięki swojej pasji i wiedzy naprawił coś, co wydawało się być niemożliwym do naprawienia i czego nie chcieli i nie potrafili zdiagnozować o wiele młodsi zegarmistrze zmieniacze baterii.

Kończąc dzisiejszy wpis zacząłem się zastanawiać, czy w przyszłym świecie smart watchy, produktów których się nie naprawia tylko zastępuje kolejnymi generacjami, czy tacy ludzie jak Pan Zegarmistrz nadal znajdą swoje miejsce, czy znajdą swoich następców, ludzi młodych, którzy z równie wielką pasją będą kontynuować ich dzieło ?

Na zakończenie.

Wpis bardz odwleczony w czasie. Napisałem go w maju, bo wówczas opisane wydarzenia miały miejsce. Długo się wahałem czy go opublikować, czy kogoś zaciekawi i skłoni do refeleksji. Mam nadzieję, że tak. A zegarek od maja chodzi nienagannie, choć raczej go nie noszę. Na dzień dzisiejszy owa miejsza dokładność wynikająca ze skrócenia cewki przyspieszyła go o 3 minuty, co daje około 1 sekundy na dobę. Tragedii nie ma.

 

hobby inne

Komentarze

0 nowych
Kpc21   10 #1 22.11.2014 22:21

Oczywiście, masz ode mnie głos w plebiscycie na ten miesiąc :) Jeden z najciekawszych wpisów jakie w ogóle tu się kiedykolwiek pojawiły, choć z komputerami luźno związany.

Autor edytował komentarz.
krisp   5 #2 22.11.2014 22:47

Nie wiem czemu czekałeś z tym wpisem, jest to przykład tego że są jeszcze ludzie znający swój fach. Teraz jak widać na topie są jakieś bzdurne smatłocze, o których za kilka lat nikt nie będzie pamiętał, jak to jest np. z netbookami.

duffee   11 #3 22.11.2014 23:30

Ja też znam Pana Zegarmistrza , z dużych Liter i potrafi naprawić zegarek z biedronki czy zegar , co ma ponad sto lat i chodzi nadal. Tacy ludzie nie maja komu przekazać wiedzy i potem ten fach umrze.

Lelem   5 #4 22.11.2014 23:32

Wciągający wpis. Po przeczytaniu sięgnąłem po swój zegarek schowany w szufladzie, i ze smutkiem stwierdziłem, że noszę go coraz rzadziej :(

Mk13   16 #5 22.11.2014 23:38

A jak ci się smartwatch zepsuje, to zapewne trafi do jakiegoś znienawidzonego przez dosłownie wszystkich serwisu typu Regenersis, CCS lub inną tego typu firemkę i możesz sobie co najwyżej kupić drugi, żeby być z naprawy zadowolony ;)

olmeca   12 #6 22.11.2014 23:45

Nie jesteś jedynym maniakiem. Moja mania skupiła się kiedyś przy produktach firmy iriver, a dokładnie ichniejszych odtwarzaczy CD-MP3. Niestety trafiały mi się przysłowiowe strzały w kolano kiedy zakupy okazywały się całkowitą klapą - uszkodzony sprzęt nie do reanimacji. W końcu jednak zakupiłem upragniony model, który w moim użytkowaniu był jakieś dwa lata i odtworzył powiedzmy jakieś pół płyty, resztę zasu s pedził zakopany gdzieś w kartonie. Ostatecznie podjąłem bardzo bolesną decyzję na zamianę jednej staroci na inna, a mianowicie iriver poszedł na allegro, a jego miejsce zajął iPod Classic. Co się póżniej okazało mój odtwarzacz uzyskał dla mnie cenę zawrotną ponad 350zł, gdzie za iPoda zapłaciłem jedyne 150 i tyle samo w zakupie kosztowął mnie sprzedawany odtwarzacz.
Patrząc z innej perspektywy, kupiłeś dobrego chińczyka, z czasów gdzie się jeszcze dobrze płaciło za jakość wykonania produktu i ta jakość była. To, że trafiłeś na dobrego rzemieślnika to w moim mniemaniu szczęście - takich ludzi jest coraz mniej.

StawikPiast   11 #7 22.11.2014 23:58

"czy w przyszłym świecie smart watchy, produktów których się nie naprawia tylko zastępuje kolejnymi generacjami, czy tacy ludzie jak Pan Zegarmistrz nadal znajdą swoje miejsce, czy znajdą swoich następców, ludzi młodych, którzy z równie wielką pasją będą kontynuować ich dzieło ?"

Moim zadaniem za 35 PLN nie. Zresztą to jest kwestia podnoszona od dawna. Polscy rzemieślnicy cenią się zbyt nisko i dlatego nie znajdują następców. Jednak praca musi być doceniana. Jakby pracował nad zegarkiem z 15 min to te 35 PLN jest akceptowalne ale parę godzin zastanawiania i potem ileś czasu pracu to zbyt dużo jak na 35 PLN, szczególnie że konkurencji brak.

moh3r   11 #8 23.11.2014 00:02

Przez chwilę, po przeczytaniu Twojego wpisu, korciło mnie żeby poszukać sobie takiego zegarka, ale ochłonąłem i jednak pozostane przy swoim Casio F-91W "Bin Laden".

Wokuo   7 #9 23.11.2014 00:27

Znam jednego prawdziwego Zegarmistrza, ma swój zakład obok kamienicy w której mieszkam :D Daleko szukać nie musiałem.

StarterX4   10 #10 23.11.2014 00:59

Super wpis :) jak widać, starszy = wie więcej i potrafi ;D
Z tymi smartwatchami nie był bym tego taki pewien... powiedziec można by było że to taki telefon jako zegarek. I na pewno nie będzie tak łatwo go naprawić.

  #11 23.11.2014 01:19

Pasja, pasją ale pytanie czy z tego się da wyżyć?
Pewnie zostanie garstka bardzo dobrych fachowców, czeladników, raczej traktujących ten zawód jako hobby i więcej wydających kasy na kolekcje rzadkich egzemplarzy niż zarabiających na tym :)
Przykładów tu można podać wiele. Sam znam kolekcjonerów i mechaników np starych aut, starego sprzętu RTV itd. Czasami zarobią na tym jakieś większe pieniądze serwisując to czy tamto, ale nie ma w tym ciągłości przychodów, więc raczej zarabiają gdzieś indziej, a swoją pasję to raczej traktują jako miejsce wydawania pieniędzy, a nie zarabiania :)
Sam lubię np elektronikę retro. W jednym pokoju mam Bernarda+Radmora i grają na Altusach 110 - ale nie wyobrażam sobie słuchania "Nie pytaj o Polskę" czy "Marchewkowe pole" na jakimś kinie domowym :)

roobal   15 #12 23.11.2014 01:32

Ja mieszkam akurat w małej miejscowości, gdzie jest dwóch zegarmistrzów z prawidzewego zdarzenia. Obaj mają wiek emerytalny i potrafią naprawić zegarek. Jednak jest to już wymarły gatunek. Jednak spowodowane jest to tym, że taki Casio udziela gwarancji na dany okres, a jak kogoś stać na Casio, to po gwarancji kupuje nowy, jeśli obecny się zepsuje. Jak ktoś kupuje zegarek za mniej, niż 100zł, to raczej kupi inny jeśli obecny się zepsuje.

wojtex   10 #13 23.11.2014 02:14

1. Niektórzy nie zwracają na takie rzeczy w ogóle uwagi. Dla nich zegarek jest po prostu praktycznym urządzeniem pokazującym aktualną godzinę i może być nawet marki QUARTZ : ), byleby jako-tako wyglądał. Jak się zepsuje, to kupią nowy. Oczywiście to rozumiem.

2. Pasjonaci, dla których zegarek to coś więcej niż tylko miernik czasu. I tu mamy bardzo wiele marek: od Timexów, Swatchy, i Tissotów po Rado, Breitlingi, Rolexy, IWC, OMEGI itp.

Generalnie jak ktoś kupuje automat za tysiąc czy dwa (lub dwadzieścia) , to nie naprawia (lub konserwuje) go u pierwszego lepszego "zmieniacza baterii". Zamiast tego idzie albo do autoryzowanego serwisu, albo szuka Pana Zegarmistrza (co - niestety - może nie być łatwe).

Autor edytował komentarz.
  #14 23.11.2014 08:04

Pracowalem w Wiedniu w serwisie elektronicznym. Wiem, jak dużo kosztuje pracodawce czas robocizny. Dla małych urzadzen można było poswiecic co najwyżej 15 min. Wysoka specjalizacja ukladow scalonych spowodowala, ze nawet jak się ustali przyczyne defektu, uzyskanie części graniczy z cudem. Często bardziej oplaca się kupic cos nowszego, bo ma więcej funkcji, jest doskonalsze od poprzednika i ma od nowa gwarancje nawet na 2 lata. Cena jest z reguly wyzsza od naprawy tylko o 30 - 40 %.

  #15 23.11.2014 08:44

Zupełnie jakbym czytał o swoim Panu Zegarmistrzu. Najzabawniejsze jest to, że potrafi naprawić takie zegarki które są "fizycznie nienaprawialne" lub "ekonomicznie nienaprawialne" (tu kłania się praktycznie monopol mechanizmów ETY wśród szwajcarskich zegarków - przy czym mowa tu o dobrych markach i niestety dziś już dość słabych mechanizmach ETA należącej do Swatch Group) których nie bardzo podejmował się nawet firmowy serwis w pobliżu Rynku Wildeckiego w Poznaniu.
Mam słabość do mechanicznych zegarków i mój Pan Zegarmistrz już zajmował się też m.in. zegarkiem nurkowym Doxa z lat 50-tych (pomarańczowy, identyczny z tym z jakim nurkował Jacques Cousteau), Doxą z lat 30-tych jaka jeździła w samochodach Bugatti, Seiko z lat 70-tych (ten akurat kwarcowy, jeden z pierwszych kwarcowych jakie pojawiły się na rynku) oraz parę repetierów. Zajmował się też zegarkiem mojej byłej która dostała jakiś plastikowy zegarek który jej się jednak szalenie podobał, ale padł po miesiącu (zamiana werku na radziecką Rakietę) oraz radzieckim (obecnie Białoruś) Łuczem mojej ś.p. ciotki która miała ten zegarek "od zawsze" i się do niego przyzwyczaiła, ale wszyscy powiadali "na złom - wywalić".
Lubię z Nim też porozmawiać, ostatnio rozmawialiśmy o Swatch Group właśnie. Pan Zegarmistrz (podpowiem, pracuje na Jeżycach w Poznaniu) położył obok siebie Schafhausena za 25 tysięcy, Rado za 10 tysięcy i Tissota za 1200 złotych i zaskakująco powiedział "Wszystkie mają dokładnie te same werki.Oczywiście ETA. Właściciel Tissota zapewne będzie wniebowzięty, ale co czułby właściciel Schaffhausena gdyby się dowiedział...".
Jak widać Szwajcarzy też już dziś kombinują. Zresztą na dziś uważam, że lepszym wyborem są werki japońskiej Miyoty. ETA była fajna ale pół wieku temu - jak woły robocze 1080 i 1144. Może niezbyt wyrafinowane ale nie do zajechania. A dziś? Ech...

  #16 23.11.2014 09:22

Dlatego dopłaty z UE nie mają sensu bo zabijają innowacyjność.

scripter1   7 #17 23.11.2014 11:25

Bardzo interesujący wpis, najciekawszy ze wszystkich wpisów i newsów opublikowanych na stronie głównej DP w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Niestety takich fachowców Zegar-Mistrzów jest mało i coraz mniej (podobnie jak specjalistów od elektroniki) a za tak niski koszt tak profesjonalnej naprawy oraz obsługi klienta wspomnianemu zakładowi należałoby zrobić jakąś reklamę w sieci.

moh3r   11 #18 23.11.2014 11:38

@scripter1: Specjalistów od elektroniki jest tyle samo albo nawet więcej, problem jest w tym, że serwisy RTV coraz mniej mogą (czasami sprowadzenie jednego scalaka przekracza koszt wymiany urządzenia na nowe albo jest po prostu niemożliwe). Mechanizmy zegarków się drastycznie nie zmieniły, a elektronika tak.

eimi REDAKCJA  17 #19 23.11.2014 11:46

Nie sądzę, by przyszły świat był światem smartwatchy. Zegarki są dziś w cywilizacjach białego i żółtego człowieka jednym z nielicznych akceptowanych elementów męskiej biżuterii. Smartwatch zamiast klasycznego mechanicznego zegarka jest w tym kontekście zwykłym faux pas, tak jakbyś założył dres do opery.

Cóż, ja sam marzę sprawić sobie klasyczny zegarek Poljota, Szturmanskije Gagarin...

  #20 23.11.2014 11:52

Zacznijmy od tego że gdyby nie Lucas i Star Wars ... tych zegarków raczej by nie było. To z premierą "pierwszej" części SW powstał pomysł gadżetów marki.
Czy aby postęp zabił zawód zegarmistrza ... otóż nie ni nie zabije ... zawsze będą osoby które będą wolały "analogowy" zegarek niż jakiegoś tam smart-watch... Nie wyobrażam sobie jak jakiś biznesmen ma takie badziewie na ręku. Ja sam osobiście wolę "analog". Oczywiście że jeżeli zegarek kosztuje 30zł nie będzie go się opłacało naprawiać ale co zrobić jak kosztuje kilka czy kilkanaście tysięcy. Ale oglądając te na zdjęciach to raczej one zaliczają się to pierwszej opcji (z odpowiednim nadrukiem na tarczy) niż do marki typu Festina...

sosen86   5 #21 23.11.2014 11:53

Wpis świetny i w 100% oddaje rzeczywistość.

januszek   19 #22 23.11.2014 12:08

Rzemiosło nie jest u nas w cenie...

gregmast   3 #23 23.11.2014 12:17

Wspaniały tekst, gratuluję! Sądzę, że nie będzie to kryptoreklamą jeśli podasz "namiar" na Pana Zegarmistrza, o co zresztą bardzo Cię proszę ;-) Mam kilka mechanicznych sikorów i świadomość istnienia Pana Zegarmistrza minimalizuje mój niepokój z szukaniem fachowca...

scripter1   7 #24 23.11.2014 12:26

@moh3r: Zgadzam się z tobą w kwestii często nieopłacalnego kosztu naprawy lub trudności w dostaniu odpowiednich układów ale profesjonalnych serwisów elektroniki też jest coraz mniej.

Pamiętam sytuację gdy X lat temu oddałem telefon z usterką do autoryzowanego serwisu na naprawę gwarancyjną (realizowane za pośrednictwem salonu operatora gsm od którego kupiłem tą komórkę) który przez 2 tygodnie mojego oczekiwania jedyne co zrobił to zmiana oprogramowania firmware (tyle było w opisie naprawy) po czym mi go oddał twierdząc że jest naprawiony najwyraźniej nie sprawdzając go uprzednio bo już podczas odbioru zauważyłem że usterka była nadal i odmówiłem przyjęcia.
Po kolejnych 2 tygodniach czekania odebrałem wreszcie naprawiony z opisem że przelutowano układ pamięci.
Z serwisami komputerów/laptopów często jest podobnie.

Autor edytował komentarz.
  #25 23.11.2014 12:35

Genialny wpis ;)

moh3r   11 #26 23.11.2014 12:47

@scripter1: Pisałem ogólnie o liczbie specjalistów od elektroniki, serwisów jest rzeczywiście mniej, głównie dlatego, że te autoryzowane mają monopol na części.

2099   8 #27 23.11.2014 13:16

Ja mam niedaleko 93- letniego ZegarMistrza (pisownia celowa). Pomimo wieku Pan ten zajmuje ciekawie czas przy odbieraniu zegarków w których zmienia baterie czy paski (co zdarza mi się najczęściej). Kto go zastąpi? Czy w zalewie chińszczyzny przetrwają zegarmistrzowie, szewcy?

  #28 23.11.2014 13:28

Bardzo ciekawy wpis, odskocznia od codziennych tekstów na tematy stricle komputerowe. Na początku tekstu wspomniałeś o Wostoku - sam takiego posiadam, nie zamierzam się go pozbywać :) O prawdziwych fachowców trudno, ale jak sie poszuka to się znajdzie.

  #29 23.11.2014 15:06

Rok temu naprawiłem ,,budzik,,SLAVA taki sentyment rodzinny mający 45lat.Tyka i dzwoni.Budzi do pracy.Jest nadal O.K.Widząc zakłopotanie połączone ze wstydem,że mi na tym zależy - zegarmistrz starej daty opowiedział mi pewną tajemnicę niezawodności rosyjskich (radzieckich) zegarków - choćby Poljot.Otóż ich mechanizm opierał się na szwajcarskich komponentach.Rosjanie skupywali je dosłownie na wagę.Zmieniali u siebie koperty,cyferblat dawali na swoje logo.Później wielu ze zdziwieniem także u nas twierdziło..ruskie,a tyle lat to chodzi.Nikt nie przejmował się u nich licencją.Zresztą,żadne odkrycie.Przed nimi robili to Japończycy w różnych sektorach przemysłu.Przy okazji tej rozmowy moje odkrycie ma uzasadnienie.Czemu to nadal poszukiwane są stare zegarki.Moda?Widocznie szwajcarzy robili aż tak dobrze swoje mechanizmy,że Poljoty przejdą reinkarnacje w rękach chińczyków by stać się..no powiedzmy Atlanticami.To szacowna firma.Jak każda robiła cudeńka ale i zniżała swoje wyroby dla mniejszego portfela.Pół biedy,jeżeli fals-atlantic nieświadomie,lecz dumnie go nosisz.Odkryta prawda,to szyderstwo i wstyd.

True_Lukass   6 #30 23.11.2014 17:13

Gratulacje, świetny wpis! Problem z Mistrzami w takim fachu (i pokrewnych) polega na zbyt małym rynku. Większość ludzi traktuje wszelkie urządzenia jako jednorazowe - a marketing producentów utwierdza ich w przekonaniu o konieczności corocznego zmieniania gadżetu na "lepszy" model. Stary? Do kosza, chyba że da się sprzedać na Allegro czy gdzieś tam. W zalewie tandety z Chin nie ma miejsca na zbyt wielu Zegarmistrzów.

macminik   16 #31 23.11.2014 17:17

@internauta xyz (niezalogowany): wiedza która mi imponuje...

  #32 23.11.2014 17:49

Te gadżeciki nazywane szumnie zegarkami nie umywają się prawdziwych mechanicznych zegarków z naciągiem automatycznym. Do zabawy mam telefon lub tablet. A z klasycznego zegarka nie zrezygnuję.

macminik   16 #33 23.11.2014 17:50

@gregmast: ten u którego naprawiałam ma punkt na osiedlu Handlowym 7 w Krakowie. Inny godny polecenia ma zakład na os. Kalinowym 4. Na sławkowskiej nie pamietam numeru ale tam raczej drogo. Nie mniej gdy tarcza wymaga renowacji czy uzupełnienia ponoć warto.

  #34 23.11.2014 17:59

Ha! Wiem co autor wpisu ma na myśli. Na codzień używam piór wiecznych - tu sytuacja wygląda analogicznie. Naprawa? Coraz więcej fatygi..

Staram się jak mogę kupować różne rzeczy w sklepach stacjonarnych. Dlaczego? Abstrahując od zegarków i piór, mogę napisać choćby o takich.. rowerach. Im więcej zakupów części do tychże robi się przez internet - tym mniej utrzymuje się sklepów stacjonarnych. Wraz nimi ubywa tez serwisów i ludzi, którzy się na naprawach, naprawdę dobrze znają. No i gdzie bez sklepu stacjonarnego kupić dętkę "na cito"? ; )

Pozdrawiam!

  #35 23.11.2014 19:01

@moh3r, nie orientujesz się czy da się jeszcze kupić nowego, oryginalnego "Bin Ladena"?

macminik   16 #36 23.11.2014 21:34

@khuuhkrr (niezalogowany): był w Krakowie specjalista od piór. Na Szpitalnej, ale chyba zamiast jego punktu jest teraz jakiś sklepik z fatałaszkami.

MrGreenfall   6 #37 24.11.2014 02:53

"Pasja czyni cuda..." - lekka przesada.

Co d tych zegarków z Japonii i Szwajcarii.. Wątpię, aby były produkowane w Japonii lub Szwajcarii. Apple swoje flagowe produkty składa w Chinach, ale gadżety produkuje w Japonii albo Szwajcarii?

Naprawdę?

macminik   16 #38 24.11.2014 05:49

@MrGreenfall: zegarki z lat 80-tych i 90-tych były produkowane w Szwajcarii i Japonii. Wynika to choćby z wszelkich oznaczeń wewnątrz i zegarka jak i na zewnętrznych elementach koperty. Zreszta w tamtym okresie Apple chyba nic w Chinach nie składało. Komputery produkowano w USA, Irlandii i na Tajwanie. Klawiatury i myszki w Oprócz powyższych krajów dodatkowo w Czechosłowacji.

  #39 24.11.2014 11:11

Widać zmienili logo na współczesne jednokolorowe, bo to tęczowe jabłko współcześnie zbyt mocno kojarzy się z homo...

Silver9999   5 #40 24.11.2014 11:43

Nie powiem bo wpis bardzo ciekawy.
Powiem Ci że 100 PLN za zegarek to bym nie dał.
Ale generalnie gratuluje zakupu.
Też wygrzebałem swój stare zegarek z półki.

budda86   9 #41 24.11.2014 15:02

Zacny wpis.

Moim zdaniem zegarmistrz to fach skazany na wymarcie, podobnie jak zdun, kołodziej czy bednarz. Już od dawna widzę coraz mniej osób z zegarkami na nadgarstkach - funkcję czasomierza spełnia smartfon, którego przecież i tak mamy cały czas przy sobie, a który nie spieszy się i nie późni dzięki synchronizacji z serwerem czasu. Ponadto zastępuje skutecznie również stoper, minutnik i budzik. W mieszkaniach natomiast godzinę wyświetla nam mikrofalówka, piekarnik i dekoder TV, przez co zegary ścienne również spotyka się coraz rzadziej.

Zegarek na rękę ma jeszcze sens jako biżuteria, czy to ozdoba, czy manifestacja zamożności i statusu społecznego.

Trochę szkoda, bo fachowcy tacy jak opisany pan Zegarmistrz są skarbnicami wiedzy, której spora część zapewne odejdzie wraz z nimi. Tak to jest, świat się zmienia, jedne zawody giną, inne powstają - np. jeszcze sto lat temu taki fach jak programista czy administrator sieci nikomu się nie śnił :)

macminik   16 #42 24.11.2014 17:47

@Mocno anonimowy (niezalogowany): sa, czasem na ebay widuję

okokok   12 #43 24.11.2014 23:11

Dopiero teraz przeczytałem... Wpis świetny, jak dawniej!!! Nie wahaj się następnym razem.

MrGreenfall   6 #44 25.11.2014 03:14

@macminik: W dalszym ciągu nie rozumiem dlaczego ciąć koszty produkcji flagowych produktów, a ładować pieniądze w darmowe gadżety..

Autor edytował komentarz.
macminik   16 #45 25.11.2014 05:52

@MrGreenfall: jedno ma się nijak do drugiego. Zegarki te produkowano zazwyczaj w latach 90-tych, gdy nikt nie przejmował sie aż tak kosztami produkcji, co zreszta się odbiło na kondycji finansowej firmy po 1996 roku. Gadżety nie były rozdawane, lecz sprzedawane. czasem je rozdawano podczas rozmaitych wydarzeń lub jako dodatek do droższych komputerów.

MrGreenfall   6 #46 25.11.2014 10:04

@macminik: Skoro tak mówisz..

kilgour   8 #47 28.11.2014 10:55

Wpis wyszedł mi za długi, to pojawił się "wydzielony":
http://www.dobreprogramy.pl/macminik-Monzo-i-Pasja-czyni-cuda,Blog,59402.html
Pozdrawiam