Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Smartfon A.D. 2000 – Ericsson T39m

Kilka dni temu, podczas małego przemeblowania w domu wysunęła się jedna z szuflad, w której schowane są "skarby" mojej żony. Pośród mnóstwa kobiecych drobiazgów moją uwagę przyciągnęło dobrze mi niegdyś znane pudełko, pudełko które kryło "smartfona" z 2000 roku, "smartfona" którego moja żona postanowiła zachować... w sumie nie wiem dlaczego.

Rok 2000

Oczywiście w 2000 roku nie było takiego słowa jak - "smartfon".... może było ale ja go na pewno nie znałem. Rynek był wówczas zdominowany w zasadzie przez trzy, konkurujące ze sobą firmy - Motorolę, Nokię i Ericssona. Owszem, było wiele innych firm takich jak Alcatel, Sony, Panasonic czy nawet Sendo, jednak ich "kawałki tortu" były wielkości tych, jakie serwują sobie zawodowe modelki.

Telefony w tym okresie były nadzwyczaj proste. Zazwyczaj były słusznych rozmiarów, posiadały monochromatyczny wyświetlacz operujący gotowym menu (bez większych możliwości edycji) o mocno uproszczonych ikonach lub napisach, dzwonki monofoniczne i baterie, które zapewniały nawet kilka dni pracy.

Topowe telefony, które wówczas mogłyby kandydować do miana smartfonów posiadały jednak nieco więcej cech. Pierwszą, najbardziej rzucającą się w oczy był fakt, iż były zazwyczaj jeszcze większe. Co prawda ich ekrany nie odbiegały jakością od przeciętnych telefonów, oferowały jednak możliwość łączenia się z internetem lub nawet pracy jako modemu, dzięki czemu ich właściciel mógł połączyć swój komputer z internetem z zawrotną prędkością oscylującą od 12800 do 43200 kbs. Kolejną cechą był fakt, iż producent zazwyczaj umieszczał w nich więcej aplikacji biznesowych niż w zwykłym telefonie. Słowo aplikacja nie oznacza jednak tego, co dziś rozumiemy pod tym słowem. Nie dało się ich instalować lub odinstalować. Po prostu były i realizowały swoje bardzo określone i skromne zadania (np. konwertując kursy walut o ile użytkownik wprowadził ręcznie przelicznik).

Nieco inaczej też wyglądały realia kupowania, choć obecnie można zaobserwować wiele analogii. Telefony kupowało się w abonamencie (na tak zwany cyrograf). Te niezłe modele nawet w wysokim abonamencie zmuszały nabywcę do wydania niemal połowy swojej pensji. Modele topowe sprzedawano tak zwanym klientom biznesowym. Barierą była nie tylko cena, ale wymóg by nabywcą telefonu i abonamentu był podmiot gospodarczy. Telefonów bez abonamentu zwyczajnie się nie kupowało, bo cena była mocno zaporowa, ale o tym jeszcze za chwilę.

Czekamy na Ericsson T39m

W 2000 roku moja żona (wówczas dziewczyna) była kierowniczką salonu jednego z trzech, obecnych wówczas na rynku operatorów. Z racji swojej funkcji niemal co tydzień nawiedzali ją przedstawiciele handlowi Nokii, Motorolii, Ericssona i Alcatela zostawiając rozmaite gadżety (parasole Ericssona wyrzuciliśmy rok temu bo się rozleciały i do dziś uważam, że były najlepsze jakie mieliśmy w domu). Szczególnie sympatyczny był chłopak z Ericssona, który nie tylko zostawiał całe sterty rozmaitego dobra, ale znajdował chwilę na to by usiąść i pogadać dzieląc się informacjami nie tylko na temat obecnych produktów, ale plotkami na temat tego, co lada dzień Ericsson zaprezentuje.

To właśnie on, któregoś dnia pokazał mi zdjęcia i broszurę Ericssona T39m, który lada miesiąc miał trafić do sprzedaży, prawdziwego goliata w mikrej obudowie. Telefon który z miejsca mnie zafascynował, a jak widać po zawartości szuflady, moja żona go "kocha" do dziś.

Z niecierpliwością oczekiwaliśmy oficjalnych informacji na temat dystrybucji Ericssona T39 na terenie Polski. Chłopak z Ericssona podczas jednej z wizyt przywiózł jego atrapę i niezwykle ważną dla nas informację, że sieć w której pracowała moja żona uzyskała wyłączność na dystrybucję T39. Nadal jednak nic nie mógł powiedzieć o cenach.

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie moja przyszła żona z informacją, że Ericsson T39m będzie dostępny w sprzedaży, zna cenę i ta niestety jest kosmiczna (bez abonamentu 3200 zł przy pensji ok. 1500 zł). Druga opcja to zakup w abonamencie, tu kolejna pułapka, bo telefon wyłącznie w taryfach biznesowych i to wcale nie tanich (abonament 89 zł i cena telefonu 580 zł). Niestety, nikt z nas nie posiadał wówczas firmy i praktycznie telefon nadal był dla nas nieosiągalny.
- Pomyślę... - zakończyła wówczas rozmowę i się rozłączyła.

Myślała kilka dni wykonując wiele telefonów do centrali, czy aby się nie da i czy nie ma sposobu aby obejść te "ograniczenia".

Tu warto wspomnieć jeszcze o jednej zasadzie jaką rządził się Ericsson. Firma bardzo dbała nie tylko o jakość, ale także o to by była postrzegana jako solidna i cenna. Jedną z zasad był fakt, iż topowe modele telefonów, gdy już ich czas mijał, nie mogły trafić do tanich ofert abonamentowych. Nigdy nie stawały się przysłowiowymi "telefonami za złotówkę", po prostu gdy ich czas dobiegał końca, wchodził nowy model, a stary bezpowrotnie znikał z rynku. Ericsson zmniejszał dostawy tak, aby przypadkiem nikt nie został z nadmiarem telefonów w magazynie. Podobno to ograniczenie także było regulowane odpowiednimi zapisami z operatorem.

Po tych kilku dniach okazało się, że nic nie wymyślimy. Albo przez 2 miesiące będziemy jeść tylko odpadki albo zrezygnujemy z wymarzonych T39m.

Tylko Polak znajdzie sposób na system....

Oczywiście żyliśmy w Polsce, a to jak wiadomo, kraj pełen bardzo pomysłowych ludzi. Zupełnie przypadkiem moja przyszła żona wyżaliła się swojemu koledze. Ten wysłuchał, obejrzał telefon, a że był wielkim miłośnikiem nowinek, stwierdził - "Skoro trzeba mieć firmę, założymy firmę !!". Po kilku tygodniach założył firmę, której koszta założenia pokryło dwóch jego kolegów (też się zarazili T39) i on.

Zupełnie nieprzewidzianą okolicznością był fakt, że aby firma mogła kupić telefony, musiała istnieć minimum trzy miesiące. Jednak po kilkunastu rozmowach z centralą, moja przyszła żona załatwiła, że w tej konkretnej sytuacji jakoś obeszło się bez tych trzech miesięcy. Złożyliśmy zamówienie i czekaliśmy blisko 2 tygodnie aż wymarzone telefony dotrą do nas.

Ericsson T39m

Telefon leży sobie w tekturowym pudełku z plastikowym wkładem wewnątrz. Zawierał sam aparat telefoniczny, ładowarkę z wymiennymi końcówkami (Europa, UK, USA), płytę CD ze sterownikami do obsługi modemu (tylko Windows), instrukcję i cała stertę ulotek z opisem dostępnych dodatków do telefonu (futerały, pokrowce, uchwyty, baterie itp.).

W 2001 roku, ten telefon był z pewnością jednym z najmniejszych na rynku. Także i dziś jego wygląd wydaje się całkiem przyjemny choć wielkość już nie robi takiego wrażenia.

  • Wysokość: 96 mm
  • Szerokość: 50 mm
  • Grubość: 18 mm
  • Telefon ten ma porównywalne wymiary z iPhone 4S.

    Przyznam szczerze, że zanim go położyłem przy iPhone, byłem pewien że jest dużo mniejszy. Jak widać różnica nie jest wielka, a jednak trzymając go w ręce wydaje się dużo mniejszy. Oczywiście deklasuje produkt Apple swoją wagą, gdyż waży zaledwie 86 g (iPhone 4S 137 ). Obudowa Ericsona T39m wykonana jest z bardzo wytrzymałego plastiku umieszczonego na aluminiowym szkielecie stanowiącym zarazem plecki telefonu.

    Dosyć nietypowym wówczas rozwiązaniem był fakt, iż bateria stanowiła zarazem część obudowy. Wiele ówczesnych mu telefonów miała baterie pod dodatkową klapką.

    Skoro już jesteśmy przy baterii, koniecznie trzeba wspomnieć, że to niewielkie (600mAh) i cienkie ogniwo Litowo-Polimerowe (też nowość w tamtych czasach) zapewniało około 11 godzin rozmów i ponad 300 godzin w stanie czuwania. o dane katalogowe a jak było w rzeczywistości, podczas codziennego użytkowania ? Moja żona swojego Eryka ładowała raz w tygodniu (w sobotę), ja ładowałem 2 razy w tygodniu. Mimo że iPhone 4S katalogowo ma zbliżone parametry, w rzeczywistości ładowanie codziennie to norma.

    Jeśli ktoś uważał, że standardowa bateria jest zbyt mała, można było kupić taka o pojemności 1000 mAh, choć była ona szersza i dawała niezbyt atrakcyjny garb.

    Niektórych, młodszych czytelników może zainteresować tajemniczy otworek u nasady anteny. Rzecz chyba współcześnie już niespotykana, ale było to gniazdo na zewnętrzną antenę, która czasem bardzo mocno mogła zwiększyć czułość telefonu. Musze jednak przyznać, że telefon nie miał problemów z zasięgiem

    Wielka atrakcją była owa klapka, której otwarcie dawało dostęp do klawiszy. Oczywiście był to zarazem najbardziej newralgiczny element telefonu i w przypadku upadku, często dochodziło do jej uszkodzenia. W poprzednim, bardzo podobnym modelu (Ericsson T28 i T29) klapkę zwalniało się niewielkim przyciskiem, a ta z charakterystycznym klikiem odskakiwała. Mechanizm ten, bardzo atrakcyjny wizualnie był jednak bardzo awaryjny i z czasem klapki w T28/T29 odskakiwały samoczynnie w najmniej oczekiwanym momencie na skutek czego częściej ulegały uszkodzeniu. W T39 klapkę otwierało się już ręcznie, co ciekawe w przeciwieństwie do swoich poprzedników T39-ka nie miała mikrofonu w klapce tylko na jednym z zawiasów. Klapka miała tylko tunele doprowadzające głos do mikrofonu. To także nauka którą wniósł Ericsson ze swoich poprzedników. Tam urwanie klapki uniemożliwiało rozmowę. Klapka posiadała także funkcję odbierania i kończenia połączenia. Gdy ktoś dzwonił, wystarczyło ja otworzyć.

    Klawisze telefonu były raczej małe i dla osób o grubszych palcach bardzo niewygodne. W dodatku lubiły się wycierać. Na jednym boku telefonów były przyciski do regulacji głośności, przy ich pomocy można było także odrzucić niechciane połączenie. Gdy telefon był odblokowany, przesunięcie przycisku regulacji głośności skutkowało wyświetleniem na ekranie pozostałego czasu czuwania na baterii w godzinach (np. 278 godzin) co było także ewenementem w tamtych czasach.

    Z drugiej strony znajdował się port podczerwieni przy pomocy którego można było połączyć komputer z telefonem i wykorzystać go jako modem. Inną opcją było łączenie poprzez kabel, który jednak trzeba było dokupić oddzielnie, lub poprzez Bluetooth, który wówczas był nowością.

    Be smart....

    O tym, że model był uznawany jako topowy, nie świadczyła sama obudowa ale głównie to co mieściło się wewnątrz telefonu. Producenci tworzyli oprogramowanie do konkretnego modelu lub grupy konkretnych modeli telefonów i to właśnie owo oprogramowanie stanowiło o tym, czy jest to model popularny czy topowy.

    Ericsson T39m nie miał się tu czego wstydzić. Wewnątrz telefonu znajdował się moduł Bluetooth i był to drugi aparat Ericssona wyposażony w popularny dziś Bluetooth. Co zastanawia mnie do dziś, pozostawienie Bluetooth w trybie czuwania tylko nieznacznie skracała czas pracy na baterii, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, włączony Bluetooh zmniejszał czas czuwania z 300 do 210 godzin, a więc około 30%. U konkurencji włączenie i pozostawienie BT kończyło się dużo szybszym drenażem baterii.

    Sam telefon był wówczas jednym z niewielu na rynku, oferującym pracę w trzech zakresach sieci 900 i 1800 oraz 1900 (USA). Teoretycznie więc, jego posiadacz mógł podróżować po całym świecie pozostając w zasięgu. Dziś to może wydawać się zabawne, ale w 2000 roku europejczyk który leciał za wielką wodę, szukał po znajomych telefonu amerykańskiego lub kupował go na terenie USA, gdyż niewiele model na rynku europejskim oferowało pracę w trzech zakresach.

    Telefon wyposażono w niewielki wyświetlacz o rozdzielczości 54 x 101 punków, wyświetlający obraz w 8 odcieniach szarości. Do dziś pamiętam, jakie wrażenie na mnie robiło owe 8 odcieni szarości i tryb graficzny jakim operował telefon. Większość współczesnych mu aparatów posiadało monochromatyczne wyświetlacze operujące gotowymi piktogramami i trybem znakowym.

    Nie będę tu się wypowiadał na temat wygody interfejsu Ericssona, bo w tamtych czasach był to temat zażartych sporów między sympatykami Ercissona i Nokii, przypominających obecne spory między miłośnikami jabłuszka i Samsunga. Tyle, ze wówczas byli jeszcze użytkownicy Motoroli którzy twierdzili że to menu w ich aparatach jest najwygodniejsze.... umarłem ponownie ze śmiechu.

    Ericsson w modelu T39m umieścił menu zakładkowe po którym przechodziło się w bok, a wejście w dowolne menu "rozwijało" listę dostępnych funkcji (trochę jak menu górne w Mac OS). Oprogramowanie było mocno ukierunkowane na klienta biznesowego. Telefon posiadał tylko 2 gry (wyobrażacie sobie granie na ekraniku 54 x 101 ??), jednak pozostałe opcje były stworzone dla ludzi biznesu. Szczególnie cieszyła mnie możliwość ściągania i wysyłania maili i możliwość ustawienia nawet kilku skrzynek POP. Telefon posiadał opcję ustawienia także cyklicznego ściągania poczty, 15 minut, 30 minut, 60 minut, 2, 4, 8 i 12 godzin. Choć funkcja ta była dosyć przyjemna, odbijała się wydatnie na rachunku (nie było wówczas pakietów danych).

    Kolejną rzeczą świadczącą o skierowaniu aparatu do biznesu, była przeglądarka WAP umożliwiająca przeglądanie witryn internetowych posiadających swoje wersje WAP.

    WAP został stworzony w celu umożliwienia dostępu do usług WWW, uwzględniając ograniczenia techniczne urządzeń mobilnych (np. PDA, telefon komórkowy) korzystających z tego protokołu, oraz ograniczeń łącza danych (które może być realizowane m.in. poprzez połączenie CSD lub GPRS).

    Wikipedia

    Przeglądanie witryn internetowych, nawet WAP na takim ekraniku było nie lada wyczynem.

    Telefon oferował możliwość zdefiniowania siedmiu profilów użytkownika (różne dzwonki w różnych sytuacjach), a także przypisanie dzwonka do konkretnego kontaktu. Choć telefon operował tylko polifonicznymi dzwonkami, sztandarowym stał się Tubullar Bells - Mike Oldfielda, który wpisał (T28/T29 i T39 miały edytor dzwonków) jakiś fan na T28. Na tamtym telefonie, dzwonek brzmiał świetnie ale na T39 brzmiał naprawdę cudownie. Nie wiem ile w tym prawdy, ale ponoć Ericsson starał się o prawa do umieszczenia tego utworu w modelu T39m. Niestety nie uzyskano porozumienia z Oldfieldem i utwór nie zagościł jako standardowy dzwonek. Użytkownik dostawał 14 dzwonków od firmy i miał możliwość wprowadzenia 8 własnych dzwonków poprzez edytor, ale niewiele z nich brzmiało naprawdę fajnie i wiele osób używało Tubular Bells.

    Ericsson T39m oferował możliwość zapisywania kontaktów na karcie SIM (imię, nazwisko i numer telefonu) ale co lepsze, wewnątrz pamięci telefonu można było zapisać 510 kontaktów zawierających także adresy e-mail a do poszczególnego kontaktu można było przypisać dwa numery telefonów. Ponado w telefonie znalazły się także:

  • Kalkulator
  • Stoper
  • Budzik
  • Data
  • Zegar
  • Kalendarz
  • Synchronizacja z Microsoft Outlook
  • Przypomnienie o spotkaniu
  • Organizer
  • Timer
  • Na koniec jedną z ciekawszych funkcji była funkcja automatycznego dzielenia sms-ów. Jak wiadomo (jeszcze chyba wiadomo), sms mógł mieć tylko 160 znaków i albo trzeba było się w nich mieścić, albo pisać kolejny. Mistrzowie smsów pisali wówczas bez przerw aby móc przesłać większą ilość znaków.

    DziendobrykochanieNiewrocedzisnaobiadbomamskonczycprojeknajutrorano

    Szefowapowiedzialazemuszegoskonczycchocbyuniejwdomu

    Niemartwsiejakskonczetowroce

    W T39 można było pisać jednym ciągiem a telefon sam rozbijał wiadomość na paczki po 160 znaków. Jednak użycie znaków nie łacińskich (np. polskich liter) sprawiało, że taka literka wysyłana była jako znak graficzny co skracało bardzo długość smsów.

    Maleńkie podsumowanie

    Zgodnie z zasadą Ericssona, model T39 był na rynku obecny chyba niecałe 2 lata, przy czym po roku już ciężko było go dostać i nigdy nie znalazł się w tanich, abonamentach. Świetnie sprawdzał się jako telefon i jako modem i bez problemów współpracował z iBookiem G3 bez konieczności instalowania dodatkowych sterowników.

    Był jednym z ostatnich, naprawdę solidnych telefonów Ericssona. Używałem go przez 4 lata, natomiast moja żona przez 7 lat. O solidności tego modelu niech świadczy jego wygląd (nosiła go w kieszeni spodni) i fakt, że nigdy nie zmieniła w nim baterii, a ta po 7 latach, po pełnym naładowaniu zamiast 328 godzin czuwania oferowała 283 (dane ze wskaźnika).

    Wyciągnąłem go z pudełka i podpiąłem do ładowarki. Niestety nie uruchomił się, co prawdopodobnie spowodowane jest tym, ze bateria już nie działa (jest lekko spuchnięta).

    - Oddajemy na złom ? - zapytałem

    Żona wzięła starego Ericssona do ręki, otworzyła klapkę i nostalgicznie się uśmiechnęła.

    - Nie... schowaj, może jeszcze się przyda kiedyś..... 

    urządzenia mobilne hobby inne

    Komentarze

    0 nowych
      #1 02.07.2014 12:21

    Świetny tekst. Kiedys bylem fanem ericssonow, pozniej SE i najmilej wspominam R320s ze wzgledu na hiper solidnosc i niepowtarzalny "ericssonowski" design. Kiedys sie popsul i z serwisu wrocil jako...T65 ;). (mam go do dzisiaj i nadal dziala). Pewnego dnia wszedlem do sklepiku z uzywanymi telefonami i od razu zauwazylem R320s w ceglastym kolorze. Wlasciwie byl wystawiony jako produkt nieco zabytkowy, ale kupilem go!

    Petur   2 #2 02.07.2014 12:23

    Ciekawy wpis :) Ile to się zmieniło przez zaledwie 14 lat... Ja swój pierwszy telefon kupiłem ok. 2005 roku (byłem już wtedy na studiach), więc nawet mój pierwszy model wyglądał już bardziej nowocześnie. Z drugiej strony wygląd to nie jest przecież najważniejszy aspekt urządzenia.
    Ta polityka tworzenia wizerunku swego urządzenia poprzez dawanie go tylko w odpowiednio wysokich abonamentach, albo wcale to jednak nic dobrego. Masę telefonów musieli oddać na przemiał/surowce...

      #3 02.07.2014 12:24

    Świetny materiał, fajnie się czytało. Sam w 2000 byłem za młody by mieć ale telefony z 2003 doskonale pamiętam. Fajnie było :P
    Pozdrawiam.

    macminik   15 #4 02.07.2014 12:32

    Ciężko mi powiedzieć czy trafiały na przemiał. Wiem że pod koniec ich dystrybucji, kupienie telefonu było niemal niemożliwe. Jeden z klientów miał wymianę i telefon na wymianę ściągano prawie 3 tygodnie. Myślę, że Ericsson po debiucie produkował, a później drastycznie zmniejszał ilość produkowanych telefonów. Konkretnie w T39m była taka sytuacja, że kilka miesięcy po premierze, granatowy (taki jak we wpisie) telefon już był niemal nie osiągalny, natomiast owe jasno niebieskie (tak jak na zdjęciu pudełka) i kremowe dostępne były bez problemów. Te kolory nie cieszyły się uznaniem podobno.

    McDracullo   16 #5 02.07.2014 12:35

    Zastanawiałem się czemu o nim piszesz, ale ostatni akapit wszystko wyjaśnił:
    "(...) bez problemów współpracował z iBookiem G3 bez konieczności instalowania dodatkowych sterowników" :)
    Wpis jak zawsze świetny.

      #6 02.07.2014 12:43

    Drogi autorze, zapomniałeś o takich telefonach jak Siemensy, które chyba były obok Nokii drugimi najpopularniejszymi w pewnym okresie.

    macminik   15 #7 02.07.2014 13:10

    @Scs

    Racja, Siemensy jakoś przeoczyłem ale (poprawcie mnie jeśli się mylę) Siemens wówczas nie oferował aparatu skierowanego do klienta korporacyjnego (tak to się fachowo nazywało podobno). Owszem model SL45 był ciekawy ale nie dla biznesu chyba.

    Nie wiem... nie miałem kontaktu.

    Over   9 #8 02.07.2014 13:24

    Przypomniałeś mi dawne czasy :)
    Ja natomiast wolałem w tamtym czasie Siemensa;)

    Hrustus   7 #9 02.07.2014 13:53

    Haha to były czasy kiedy mając Siemensa C65 (chyba) polowało się za Nokią 3510i bo miała kolorowy wyświetlacz i lepsze dzwonki polifoniczne :D

    Albo szał na Siemensa CX65 bo miał taki "ogromny" wyświetlacz i ten magiczny trackball czy jak to się zwie :D

    PS. Moim pierwszym telefonem był natomiast Sagem Myx-1 twin czy jakoś tak :D

    Darthnorbe   13 #10 02.07.2014 14:04

    "Co prawda ich ekrany nie odbiegały jakością od przeciętnych telefonów, oferowały jednak możliwość łączenia się z internetem lub nawet pracy jako modemu, dzięki czemu ich właściciel mógł połączyć swój komputer z internetem z zawrotną prędkością oscylującą od 12800 do 43200 kbs."

    hmm kbps czy bardziej bps? Jeżeli te 43200 jest w kilobajtach to wcale nie było by tak wolno.

    Moja przygoda z telefonami zaczeła się parę lat póżniej, nie rozumiem tylko po co Ericsson w tym modelu zastosował klapkę, jeden ruch zawsze więcej :), ale co tam przynajmniej ładnie wygląda.

    juv   6 #11 02.07.2014 14:12

    Przez dobre 2,5 roku używałem T39m i bardzo dobrze go wspominam. Czas pracy na baterii - bajka. Jakość rozmów rewelacyjna. Klawisze mimo że małe nie sprawiały problemu.

      #12 02.07.2014 14:56

    Poprawka w T29 nie otwiera się klapki przyciskiem. Tylko T28.
    Ja na 2 numerze nadal mam T39m jest rewelacyjny!

      #13 02.07.2014 16:32

    Przed T39m dostępny był już Ericsson R380s (http://www.geek.com/hwswrev/pda/ericr380/) i jak widać już wtedy użyto słowa "smartphone" - chociaż o wiele popularniejsze było PDA do określenia takich urządzeń. Pamiętam również, że w 1996 ukazała się pierwsza Nokia Communicator która była moim marzeniem, ale cena ... cóż delikatnie mówiąc była "wysoka".
    Natomiast T39m miałem i to był świetny telefon, oczywiście jak na tamte czasy.

    Lelem   4 #14 02.07.2014 16:37

    Przeczytałem jednym tchem. Szkoda, że tak pieczołowicie wykonane telefony ( i zapadające głęboko w pamięć) w dzisiejszych czasach można policzyć na palcach jednej ręki :(

      #15 02.07.2014 17:04

    Mam takie trzy, wszystkie do tej pory działają, nawet baterie! Byłbym skłonny dalej ich używać, ale bluetooth to pierwsza wersja i z nowymi wynalazkami nie zawsze chce współpracować. Wersja z jasną obudową jest najładniejsza!

      #16 02.07.2014 18:02

    Nieźle. Sam sobie takiego kupiłem w 2002r. Też się ostatnio na niego natknąłem na strychu! Zapomniałeś wspomnieć o przejściowo ściemniającym się ekranie, zamiast ordynarnego zaświecania/gaszenia. W menu serwisowym można było odczytać ile razy klapa została otwarta. Świetny telefon, niestety po 2 latach mój model stracił zasięg, serwis nie umiał pomóc. Słuchawka kuzyna, od którego 'odgapiłem' model telefonu, również wysiadła parę miesięcy wcześniej. Mogliśmy grać w ping-ponga przez bluetooth, ale powyżej metra gubił zasięg.

      #17 02.07.2014 18:08

    Wtedy to były czasy :D Ja pamiętam to cacko http://mobile.softpedia.com/phones/Alcatel/Alcatel-One-Touch-Club-db.shtml :D Wyciągało się antenkę na jakieś 20 cm :D W kieszeni słabo się mieścił, bo był dość gruby, w dodatku rozmowy były bardzo drogie :) Kolejny stary model jaki dobrze pamiętam to Sony CMD Z-5, to był niesamowity telefon, najbardziej pamiętam to specyficzne pokrętło :D

    djDziadek   16 #18 02.07.2014 18:16

    @Over, potrafisz mnie osłabić, "w tamtych czasach wolałem", trzymać łyżeczkę, czy pić z butelki?
    Młody człowieku... więcej powagi ;)

    dru8d   4 #19 02.07.2014 18:58

    Pamiętam, że w czasie gdy byłem w ogólniaku to posiadanie Ericssona to było naprawdę coś wyjątkowego ze względu na kosmiczne ceny. W tamtym czasie komórki miała już jakaś 1/3 grupy - ja miałem N 3210, a jako ciekawostkę wrzucam zdjęcie jednej z zabawek moich dzieciaków.

    http://zapodaj.net/images/fa38da23865ff.jpg

    macminik   15 #20 02.07.2014 19:00

    Nokie 3210 miałem przed T39 i pamietam, ze jak ja odebrałem z salonu to zrobiłem wielkie Wow... Jaki olbrzymi wyświetlacz. Tez ja bardzo dobrze wspominam.

    Over   9 #21 02.07.2014 19:15

    @djDziadek
    Jak sie ma 15 lat to chyba normalne że wtedy miało się "komórę" a że ty jesteś starszy to tylko pozazdrościć większej wiedzy i doświadczenia życiowego :)

    gowain   18 #22 02.07.2014 20:04

    @Over W 2000 roku miałeś 12 lat... lekcje z polskiego to wiem, że cię ominęły, ale że matematyka też?...

    Kpc21   9 #23 02.07.2014 20:26

    "Niektórych, młodszych czytelników może zainteresować tajemniczy otworek u nasady anteny. Rzecz chyba współcześnie już niespotykana, ale było to gniazdo na zewnętrzną antenę, która czasem bardzo mocno mogła zwiększyć czułość telefonu."

    Czy ja wiem, czy taka niespotykana? W Samsungu Galaxy Mini sprzed niecałych 3 lat takie gniazdo mam (dostępne po zdjęciu klapki baterii). W SE K800i było schowane pod taką gumką. Choć może teraz już tego się nie montuje.

    msnet   18 #24 02.07.2014 21:54

    @macminik - ale tego telefonu nie wyprodukowało Apple ;)

    Over   9 #25 02.07.2014 21:55

    @gowain
    To że mam wpisana taka a nie inną date nie znaczy że tak faktycznie musi być....
    Helllo to jest internet a nie kościół....

    Over   9 #26 02.07.2014 21:57

    Ciebie natomiast ominęło myślenie ;) Bo kto normalny zostawia swoje prawdziwe dane osobowe w necie ;)

    Jusko   12 #27 02.07.2014 22:06

    Tak - kiedyś istniał irytujący żarcik "ale masz cegłę", jak ktoś miał duży telefon. Co zatem należałoby powiedzieć dziś - ale masz wielką deskę? :-)

    Over   9 #28 02.07.2014 22:23

    @Jusko
    Historia lubi się powtarzać :) i nowe smartfony są tego dobrym dowodem, gdrube duże-miniaturyzacja-cienkie i duże smartfony z tym że mają więcej funkcji i tyle ....

    gowain   18 #29 02.07.2014 22:48

    @Over Helloł wiele razy potwierdzałeś, poza tym jest wiele info o tobie w necie, więc sorry - ale nie wiem co próbujesz ugrać. Kto normalny? Nie wiem, ale do ciebie idzie znaleźć numer gg, adres, numer telefonu i oczywiście imię i nazwisko, więc powtarzam po raz drugi - helloł znowu ci coś nie wyszło.

    Over   9 #30 02.07.2014 22:57

    @gowain
    Wiem co masz na myśli, ale nr na forum to nie mój numer ;)
    GG to juz osobna historia ale to nic wiarygodnego ;)
    O adresie nie wspomne .... chyba że masz wtykę w redakcji a to jest nie zgodne z prawem.... ujawnianie danych osobowych....Jak mi napiszesz na PW mój adres to ci zwrócę honor ;) (w tym konkretnym przypadku)

      #31 02.07.2014 23:18

    Z tamtych czasów pamiętam jak wchodziły nokie 3210 bez antenki. To był hicior telefon nie ma nic wystającego. A pamiętacie gierkę "wężoida" czy jakoś tak się nazywała.

    macminik   15 #32 02.07.2014 23:23

    @msnet

    Nie ? Ale mnie oszukali !!

    gowain   18 #33 02.07.2014 23:50

    @Over nic nie muszę udowadniać, to są proste rzeczy do znalezienia.

    @macminik może chociaż jeden mały patencik był od Apple :P

    Over   9 #34 02.07.2014 23:56

    @gowain
    Yhy jasne.....

    macminik   15 #35 03.07.2014 06:00

    @Tomzyk
    Wąż na 3210 był super.

    @gowain
    Nic nie wiem na temat patentów, ale Apple z Ericssonem jakoś dobrze żyło bo sprzęty się bezproblemowo dogadywały. Zreszta jak pojawiła się funkcja synchronizacji w Mac OS X to chyba ja prezentowano z Ericsonem T68.

    TomTar   7 #36 03.07.2014 10:09

    To były czasy. Ten eryk, nokia 6310 to kultowe telefony. Fajnie te czasy się wspomina. Aż się łza w oku kręci.

      #37 03.07.2014 11:35

    Kolega z artykułu zapomniał, że nokie też miały rozwiązanie tego typu, ze tylna częśc obudowy to była jendoczesnie bateria.

    tomangelo   5 #38 03.07.2014 11:37

    W moim Androidofonie cały czas jest tak, że wiadomość może mieć 160 znaków, a po wpisaniu polskich znaków diakrytycznych limit skraca się do 70 znaków. Nie wiem jak drugi limit, ale pierwszy mi się zgadza. Znieśli to w nowszych systemach, czy to coś u operatora?

    t0m3k_   8 #39 03.07.2014 13:07

    Ja nigdy nie zapomnę sl45i i modowania go jako jeszcze dziecko. Zostało mi do dziś z androidem :D Nokie 3510i też modowałem, jeszcze pamiętam w gimnazjum z nią latałem :D Jak ją zgubiłem to żeby nie dostać od ojca lania pożyczałem od wujka 400 zł żeby odkupić i całe wakacje odrabiałem u dziadków w sadzie :P

    macminik   15 #40 03.07.2014 13:19

    @xmenbastion

    Kolega nie zapomniał tylko m zasadę, że nie pisze o rzeczach o których nie wie. Nie znam Nokii na tyle by mówić że coś mają lub nie. Ogólnie niewiele telefonów w tamtym okresie miało baterię na wierzchu.

      #41 03.07.2014 14:21

    @macminik
    Ta integracja baterii z obudową była może jakim standardem pierwszych ericssonów?
    Miałem też kiedyś stary model ericssona, ale model niebiznesowy i z jednolinijkowym wyświetlaczem. Pamiętam , że też bateria była na stałe połączona z tyłem obudowy.
    Podobnie rozwiązanie spotkałem też w moim starym alcatelu, chyba była to wersja one touch easy czy cóś w tym guście. W alcatelu podobał mi się pomysł, że ładowarka była również podstawką na telefon.
    Fajne to były czasy, gdzie jeszcze każdy z producentów starał się wprowadzać jakieś ciekawe rozwiązania.

      #42 03.07.2014 17:45

    Dla mnie zawsze będzie królował stary panasonic :)

      #43 04.07.2014 01:02

    Cóż za romantyzm w opisie o telefonie epoki kredy.I ten polski kawałek kombinowania - by go zdobyć.Bez urazy.Można wspominać dom, tam się dorastało.Nawet szkołę,bo wzdychało się ukradkiem do dziewczyny z innej klasy.Kawałek życia i nostalgię można mieć do psa,przecież to stworzenie żywe.Także jedyna zdziargana czarno-biała fotka kogoś bliskiego potrafi wzruszyć.Może bujany fotel też komuś radości dawał.Czemu nie.Ale brzęczący potworek,który steruje twoim życiem i stawia na nogi odruchem Pawłowa.Także urlop bez telefonu z góry niedany.Bez niego nie widzi się manewru.Co zrobić?jak działać?Aha,telefon.No wracam na ziemię.Tamta ,,cywilizacja,, telefonów upadła w wyniku lotniczego ataku w 2001roku i oszołomów - dworcowych bombiaży,Ma to ścisły związek.Przyspieszono i dano w łapy technologię maluczkim,by kontrolować o czym gadają i co zamierzają.Wplecione gadżety,czyli aplikacje nakręcają rynek z bocznego toru,aż do przedwczesnego zużycia baterii włącznie.Tyle romantyzmu.Madness.

      #44 04.07.2014 12:01

    Ja mam jeszcze Nokię 3510i, Motorolę v.2288 z nowszym oprogramowaniem, Miałem też siemens'a S8, ale odesłałem jakiemuś zbieraczowi za doładowanie. Używam ciągle Siemens'a C72. Trudno nazywać taki telefon komórkowy smartfon'em bo to lekkie niedomówienie.

    macminik   15 #45 04.07.2014 13:36

    @marek 2010

    hmm... to dobre programy są o psach, kotach, bujanych fotelach i wyblakłych fotografiach ? oj... nie wiedziałem. Następnym razem opisze mojego pierwszego chomika...

    jaredj   9 #46 07.07.2014 12:57

    @tomangelo: wpisywanie znaków narodowych powoduje przełączenie kodowania na bodaj utf16, każdy znak zabiera dwa bajty, stąd mniej miejsca na wiadomość.
    @marek2010: ludzie przywiązują się do sprzętów, czy jest w tym coś dziwnego? Jakby macminik opisał swoją starą Corvette C1 z 56 roku to by było okay?

    Co tu robią ludzie którym przeszkadza o czym się tu pisze???

      #47 08.07.2014 10:57

    @macminik: Siemens miał takie telefony. SL45 nim nie był. Problem w tym, że Siemens olał rynek komórkowy zanim co poniektórych było stać na telefon, stąd niepamięć.

    Pomijając starsze telefony (sprzed 2000 roku) to były S35i (ówcześnie mid/top - gdzieś pomiędzy tymi kategoriami), w odróżnieniu od C/M35 (popularny model, ale fajny) oraz (M) odporny na kurz i deszcz.

    Jako biznesowy można też zaliczyć S40 (kupiony wraz z Boschem i ich działem komórkowym) - w salonie kosztował niezależnie od abo ok 1500 zł aż do 2004-2005, kiedy trafił do prepaidów. Reklamowano go jako aluminiowy telefon (w rzeczywistości miał obudowę z galwanizowanego plastiku, ale wtedy to i tak było nieźle.

    Niedługo potem Siemens sprzedał markę firmie Benq.

    Ericcson i Nokia wiodły ze swoimi T35 (a wcześniej jeszcze mniejszy i szokująco cienki T28) i R320 (to był biznesowy telefon dopiero...) czy 520 (oba konkurowały z Nokiami 62/63xx) lub R380 (konkurent Communicatorów). T35 to był ich mniejszy, biedniejszy brat. Starczy spojrzeć na ekran.

    Tamte telefony nie miały obudowy z aluminium, ale z magnezu.

    macminik   15 #48 08.07.2014 12:45

    @Anonim (niezalogowany): Jakoś nigdy nie byłem fanem Siemensa, zraził mnie do tej firmy ich jeden z pierwszych jaki pojawił się na rynku (chyba S8). ten z reklamy z Wiktorem Zborowskim - "Pierożki przez niego zmawiam". Niby cieńszy niż ówczesna mu konkurencja, niby wszystko ok, ale jednak słabe plastiki i padająca bateria mnie zniechęciła. Ten telefon musiałem używać w firmie na szczęście tylko 2 miesiące. Mimo wszystko jakoś tak niechętnie się wówczas nastawiłem do Siemensa.

    A pierwszy mój telefon to jakiś Dancall...

    macminik   15 #49 08.07.2014 12:53

    @Anonim (niezalogowany): Jakoś nigdy nie byłem fanem Siemensa, zraził mnie do tej firmy ich jeden z pierwszych jaki pojawił się na rynku (chyba S8). ten z reklamy z Wiktorem Zborowskim - "Pierożki przez niego zmawiam". Niby cieńszy niż ówczesna mu konkurencja, niby wszystko ok, ale jednak słabe plastiki i padająca bateria mnie zniechęciła. Ten telefon musiałem używać w firmie na szczęście tylko 2 miesiące. Mimo wszystko jakoś tak niechętnie się wówczas nastawiłem do Siemensa.

    A pierwszy mój telefon to jakiś Dancall...

      #50 09.07.2014 08:22

    @macminik: S8 być może był tragiczny. Widziałem go raptem raz. Miał półprzezroczysty panek przedni, spod którego prześwitywały diody. Wydaje się mi jednak, że piszesz o S6(P). Także dlatego, że reklamowano jego grubość (16 mm w cieńszej części - wtedy to było mało. Miałem, chwalę sobie. Solidny, bateria ... no ... 2 dni góra, może 3. Takie sieci (w PL problemem jest często sieć i jej zarządzanie zasobami jeśli chodzi o baterię), taka bateria: w Polsce NiMH/700mAh, w Eu Li-Ion/1000mAh. W 1997 roku (chyba wtedy zadebiutował) 2 dni w porównaniu do (góra) dnia dla NMT i podobnych to i tak sporo. Teraz też. ;-)

    W domu mam też E10 wraz z ładowarką biurkową i PCMCIA do danych. Niestety już ledwie dyszy. Krótszy od S6, tej samej grubości, z klawiszami w lepszej technologii (specyficzne gumowate tworzywo, podobne do tego z przezroczystych gumowych "nóżek" samoprzylepnych 3M). Z killer feature'ów miał możliwość przesyłania danych. Wciąż jednak to GSM 1 generacji. 900MHz.

    Wtedy jeszcze "innowacją" było wysyłanie SMS - nawet pod koniec lat 90. bywały telefony bez tego.

    Sam akurat byłem "fanem" Siemensa, bo raz, że S6 (1998 - pierwszy TakTak z 602 XY ZZ XX) to mój pierwszy telefon a dwa, że kolejne też nie były złe: C35, S35, S40 i ostatni CX65 (ten to był plastik-fantastik), po którym darowałem sobie kolejne modele - Siemens poszedł na dno. Dziwne, bo Alcatel dawał radę z całkiem ciekawymi telefonami wtedy: OT511/512 konkurowały rozmiarem z Nokią 8210/8310 (ten drugi wyglądał, jak zabawka) czy 715 (dziwadło w 2002 roku, bo z cz-b ekranem - a to był czas kolorowych już, choć kiepskich i w sumie Symbiana pomału). I mój nigdy nie kupiony OT Pocket.

    Alcatel miał nawet >>"smartphona" zanim to było modne<<
    http://www.gsmarena.com/alcatel_ot_com-31.php

      #51 11.03.2015 11:24

    Fajny artykul... wlasnie siedze przy stole i boleje nad moim t39m bo zaczol gubic zasieg i chyba przyjdzie sie rozstac..
    a tak po przedzytaniu tych komentarzy... -siemens sl42 -biznesowy odpowiednik z tamtych czasow-znalazlem go wtedy w niemieckim wesolym miasteczku-wypadl komus,mega sprzet:)
    pozdrawiam

      #52 02.12.2015 21:13

    Mam takie dwa i w obu uszkodzone zatrzaski baterii. Wspomogłem się gumkami od warkoczyków córki. Jednak kupiłem oba w 1991roku i baterie działają do dzisiaj. Dzisiaj pracują jako wyłączone (opcja) jako budziki.
    Ale aż 60 dni na jednym ładowaniu bateryjki 680mAh.
    Wszystkie opcje GSM działają bez problemu.
    (właściciele ogryzków już wyrwali sobie włosy z głowy)
    Rano nienawidzę tego dzwięku, pika pika a potem dzwoni.
    Nigdy nie zmienię tego budzika.
    Aby było śmieszniej mam do tych T39m baterie z zasobnikiem na 3 karty SIM
    Macie jakąś lepszą propozycje na urlop ?

      #53 02.12.2015 21:18

    @tomi8888 (niezalogowany):
    kupie obudowę alu i pozyskam wówczas zatrzask do ako.