Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

ECDL - wielka mistyfikacja!

Wstęp

21 Czerwca miałem pierwsze szkolenie z Europejskiego Certyfikatu Umiejętności Komputerowych, który to jest finansowy ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). Zapisy na projekt rozpoczęły się już we wrześniu 2009. Wszystko było za darmo, więc zdecydowałem się przystąpić do tego programu (Nic mnie to nie kosztuje, a poza tym formalne potwierdzenie moich umiejętności zawsze się przyda). Tydzień przed rozpoczęciem szkolenia do szkoły zostały przywiezione wszystkie materiały dydaktyczne wraz z prowiantem (Napoje, słodycze, kubeczki, herbata, itp. :-)).

Wielkie rozczarowanie

Pierwszą dziwną rzeczą (moim zdaniem) było to, że nauczyciel prowadzący kazał nam pierwszego dnia złożyć podpisy na wszystkich kartach (Potwierdzających naszą obecność na kursie). Po wypełnieniu stosu papierków, potwierdzających nasze wcześniejsze potwierdzenie :-) przystąpiliśmy do zajęć. Nauczyciel rozdał nam loginy i hasła dostępowe, abyśmy mogli korzystać e-learningu. I tu pojawił się pierwszy problem. Cudowna strona stworzona przez programistycznych geniuszy nie działa poprawnie po inną przeglądarką niż… IE (Niestety jak się okazało pod IE również zawodzi). Kiedy wpisywałem swój login i hasło logowałem się poprawnie, lecz kiedy wykonywałem dowolną akcje to automatycznie mnie wylogowywało. Podobny problem występował na kilku innych maszynach, z kolei na pozostałych końcówkach takie zjawisko nie występowało (Rozwinięcie tego problemu w przypisie I). Skończyło się na tym, że pracowaliśmy na tych komputerach, gdzie opisany wcześniej problem nie występował.

Naszym pierwszym zadaniem było wykonanie testu próbnego. Niby nic trudnego a jednak…
Zostaliśmy poinstruowani, abyśmy "Przeklikali test", aby nasze wyniki nie były wyższe niż 40%. Jak zostaliśmy potem poinformowani jest to po to, aby agencja (To oni nam to wszystko zorganizowali), widziała, że na początku kursu nasza wiedza jest na poziomie przedszkolaka oraz, że bez tego szkolenia będziemy informatycznie upośledzi.

Kiedy już wszyscy „zaliczyli” ten tekścik. Przystąpiliśmy do właściwiej części e-learnigu, czyli do lekcji. W praktyce wyglądało to tak, że nauczyciel prowadzący zastanawiał się nad tym jaką przekąskę zjeść z naszego małego bufetu dostarczonego nam przez agencje, a my siedzieliśmy (Niektórzy udawali nawet, że coś czytają). Po 1,5 godziny (Kurs trwa 3 godziny dziennie) wyszedłem i wróciłem do domu.
Przystąpiłem do dokładnego przestudiowania zawartości pierwszego modułu . Niestety jak się okazało i tutaj czekał mnie zawód. Marna jakoś graficzek (Nie chce nikogo obrażać, ale one naprawdę wyglądają jak zrobione w MS Paint), gigantyczna ilość błędów składniowych i interpunkcyjnych w tekście. Sporadyczne literówki (Ale to jeszcze mogę zrozumieć). Choć najgorzej jest z tekstem pisanym przez osobę, która sama do końca nie wie o co w tym chodzi np.:

„Procesor - CPU”
dwie linijki dalej
„CPU - Procesor”

Błędy znalazły się również w samych testach. Nie wiedzieć czemu, aby według testu (do pierwszego modułu) 1 bajt to 9 bitów (A ja się przed długi czas głowiłem dlaczego mam 9/10 a nie 10/10 punktów).

Jeszcze jedna dziwna rzecz w egzaminach (póki co testowych). Założyłem z góry, że na teście będzie to co jest w sylabusie. Na egzaminie pojawiają się pytania w ogóle oderwane od sylabusa np.
W pierwszym module znajduje się dział „Sieci komputerowe”, który obejmuje totalne podstawy tj. sieci WAN, MAN, SAN, LAN, topologie sieci i usługi sieciowe (np. WWW).
Natomiast na egzaminie pojawią się pytania odnośnie masek podsieci, brodcastu, modelu ISO-OSI oraz TCP/IP. Odnoszę wrażenie jak by osoba układające te pytania na oczy nie widziała sylabusa! Jak z takimi pytaniami mają sobie poradzić osoby nie informatyczne?

Wracając do samej treści nie wiem dlaczego, ale obok treści bardzo łatwych (urządzenia zewnętrzne, systemy liczbowe) pojawia się takie rzeczy jak: CACHE, magistrala, itp. Podam jeden przykład beznadziejności tej treści:

Na początku pojawia się:
„CACHE – pamięć o bardzo szybkim dostępie” – nieco lakoniczne , ale ok
Problem polega na tym, że w dalszej części treści nie pojawia się słowo „CACHE” tylko „pamięć podręczna”. Osoba nie informatyczna (bowiem ten certyfikat mogą zdawać wszyscy nie tylko klasy TI) mogą nie widzieć za bardzo o co chodzi i nie postawić znaku równości miedzy „CACHE” a „pamięcią podręczną”. Tym podobnych dziwadełek jest dużo więcej.

W skrócie: Mówiąc kolokwialnie, o co tu k… chodzi? O co tu chodzi tak naprawdę?

Konkluzja

Pomysł dobry i na pewno warty uwagi, leczy wykonanie zasługuje na ocenę niedostateczną!

Przypis I

Jak się okazało z dziwnych niewytłumaczalnych powodów (Może to plamy na słońcu, UFO, sami autorzy pewnie nie wiedzą), ale ta ich strona tworzy (czasami) pewnie ciasteczko z zawartością 0 (Kiedy zamieni się zawartość na 1 lub skasuje ciasteczko) to problem z nagłym wylogowaniem znika. 

Komentarze

0 nowych
hiropter   10 #1 22.06.2010 10:57

Hehe... ECDL, to porażka...

Taki certyfikat faktycznie nic nie daje, a już nie raz spotkałem się z sytuacją, w której przedstawienie tego certyfikatu przyszłemu pracodawcy... "malowało" mu wielkiego banana na twarzy.

Prawda jest taka, że żaden certyfikat na 100% nie oddaje możliwości danej osoby w pewnej dziedzinie... tym bardziej jeśli jest to certyfikat ECDL.

eth0   4 #2 22.06.2010 11:15

Osobiście polecam Ci realizacje własnych praktycznych projektów i najlepiej jeśli masz możliwość, niech Ci to podpisze podmiot, dla którego to realizujesz. Ja zawsze mogę pokazać fakturę z wykonanej usługi, oraz dokumentację z podpisami. To zdecydowanie lepsze dowody na wiedzę niż certyfikat. Powód jest prosty, wykonując coś dla kogoś, druga osoba będzie oczekiwała 100% działania, a jak wiadomo praktyka często mija się z teorią i żeby zrealizować chociażby system wydruku w małej firmie należy najpierw całość przemyśleć, dobrać rozwiązania, a na końcu wdrożyć. Znacznie więcej pracy niż przy rozwiązywaniu testów, ale też można się znacznie więcej nauczyć. Z doświadczenia wiem, że firma wystawi bez problemu dokument poświadczający wykonane prace, o ile są dobrze wykonane;) Jeśli jesteś uczniem możesz pracować o umowe na zlecenie/dzieło.

TheUsh   7 #3 22.06.2010 11:28

Hehehe :)
Ogólnie rzecz biorąc, to radzę unikać wszelkich unijnych szkoleń, bo przeważnie wyglądają tak jak mówisz ;) Strata czasu i nerwów. Kiedyś też zostałem wciągnięty w jakiś projekt finansowany przez EFS i po prostu od tamtego czasu omijam wszystko ze znaczkiem tego funduszu ;) Prócz dobrych ciasteczek to te projekty nie maja nic do zaoferowania z reguły ;)

przemor25   14 #4 22.06.2010 11:37

Podejrzewam że najlepsze z tego ECD-La były napoje, herbata i ciasteczka :P

Co do tematu... ECDL jest przez wiele instytucji traktowany po macoszemu. Często prowadzą je studenci (a nie profesjonalni nauczyciele) bo mają możliwość dzięki temu zaliczenia rocznych praktyk nauczycielskich.

Olbi   10 #5 22.06.2010 15:12

Spokojnie. UKE się temu niedługo przypatrzy bliżej :D

hiropter   10 #6 22.06.2010 15:17

@przemor25
No tu się niestety mulisz... Często te kursy są prowadzone prze nauczycieli informatyki, a raczej przez nauczycieli Techniki biurowej - ta nazwa dużo bardziej pasuje. Nauczyciele informatyki, to często osoby, które w większości mają problem z zainstalowaniem sobie OS - nie mówiąc już o innych bardziej skomplikowanych czynnościach.

Sam niedawno prowadziłem projekt z jedną szkołą, który w głównej mierze polegał na przygotowaniu dla nich wewnętrznego systemu wymiany informacji (taki bardziej rozbudowany Intranet). Śmiech cisnął mi się na twarzy jak zaoferowano mi do pomocy szkolnych nauczycieli informatyki, którym etap rozwoju programowania stron zatrzymał się na HTML 4 i wizualnym edytorze Microsoft FrontPage (nie pamiętam nawet jaka to archaiczna wersja była)... Na widok Notepad++ mało co zawalu nie dostali jak kazano im napisać stronę w leciwym już XHTML 1.1 Strict - i to na DIV'ach a nie tabelkach...

apocalyPS3   3 #7 22.06.2010 22:03

ECDL - tego powinni zabronić!
Widziałem kiedyś zawartość (niecałą) takich kursów, Word, Excel i inne pierdoły. Podstawy są potrzebne, ale to jest coś w rodzaju fali wojskowej, starym sie nudzi to męczą koty. Tak samo tutaj, nie chce sie rozpisywać bo strata czasu na coś takiego, ale jak coś zaczynam to albo to robie albo nie. Podejrzewam, że "klasy TI" to Totalne Imbecyle :D

przemor25   14 #8 23.06.2010 01:26

@hiropter

Ależ nigdzie nie napisałem że ECDLa powinni prowadzić studenci. Powinni je prowadzić wykwalifikowani nauczyciele. Miałem na myśli to, że czasami dochodzi do różnych przekrętów w doborze prowadzących kursów (tak jak to parę postów wyżej napisałem)

przemor25   14 #9 23.06.2010 01:27

I niektóre mniejsze instytucje prowadzą takie przekręty. Sam znam jedną taką :)

przemo_li   11 #10 23.06.2010 10:30

:) nauczyciel info. w liceum (taki prawdziwy co wykładał na 2 uniwerkach jeszcze) pochwalił się jak to raz robił szkolenie z EFS.
N: coś słabo pani przędzie, proszę się poprawić!
Osoba szkolona: spróbuję.

Główny prowadzący: Co pan się tak męczy, i tak pan jej zaliczy.
N: Czemu? Ona nic nie umie!
GP: Bo musimy wyrobić limity.


Chore, chore, chore, chore. Zresztą nie tylko to. Jak dostaje się np. pracownię to nie można zmieniać jej konfiguracji (np. dokładać kolejnych komputerów do sieci z EFS, instalować dwóch systemów na jednym komputerze etc.)

eth0   4 #11 23.06.2010 12:38

@przemo_li

Sprostuje Twoją wypowiedź odnośnie pracowni komputerowych, bo mam z nimi do czynienia. Po pierwsze możesz dokładać nowe komputery, bo ministerstwo wyszło z założenia, że szkoła ma prawo rozbudowywać, to co dostała. Dwa, możesz zainstalować inny system operacyjny, nawet linuksa, ale musi mieć podobną funkcjonalność jak sbs2003 (więc ldap, jakiś dms, ftp i kilka innych usług musiał byś skonfigurować). Specjalnie dzwoniłem do MEN-u, aby dowiedzieć się co można, a czego nie można robić z pracowniami, oraz jak wygląda ich ewnetualna kontrola, więc informacje mam ze źródła, a nie z jakiś przeinaczonych plotek. Dostałem też nazwisko pana, który odpowiada za kontrolę takich pracowni w moim wojewodztwie. Serwery jak i stacje robocze są rozplombowane, plomby są, ale możesz otwierać jednostki i je doposażać, bo nikt Ci nie broni rozbudowywać serwer. Podejście MEN-u okazało się bardzo zdrowe, gorzej już z dyrekcją szkół, która cierpi na jakąś fobie przed kontrolami i myśli, że nie ma wpływu na działanie i konfigurację pracowni, wpływ ma i to duży, MEN daje tu wolną rękę, im zależy aby pracownia miała pewną funkcjonalność, która wynika z założen takiej pracowni i aby w ogóle była wykorzystywana, a nie stała sobie odłogiem, bo nikt w szkole nie znam np.: domeny i nie wie co z tym zrobić.

ziggurad   12 #12 24.06.2010 00:18

Posiadam certyfikat ECDL bo miałem okazję zdać go bezpłatnie...

Moim zdaniem nic on nie da osobą na prawdę pracującym w zawodzie informatyka i pokrewnych, to jakby kolaż-zawodowiec pokazywał że umie jeździć na rowerze z bocznymi kółkami :) Same egzaminy (do każdego z modułów) były przynajmniej dla mnie banalne, ale niektóre osoby miały problemy...

Wydaje mi się ze te szkolenia powinny przechodzić osoby w ogóle nie zaprzyjaźnione z komputerem, może to się przydać w rozmowie o prace ale na jakimś niszowym stanowisku ale na pewno nie żadnemu informatykowi...

Gorgoroth   7 #13 28.06.2010 12:20

Ja na ECDLu również się przejechałem. Rzecz w tym, że w mojej szkole absolutnie wszystko było płatne (każdy egzamin, wyrobienie papierów itd.). Zaczynałem zabawę z ECDLem w 2007 roku.

Czytając o kursach przygotowawczych mam duże oczy... U mnie nic takiego nie było. U mnie wyglądało to tak:
- Na stronie macie podane z czego jest egzamin, przygotujcie się i przyjdźcie do mnie.
- OK.

Kiedy przychodziliśmy zdać egzamin do nauczyciela na jego kółko lub chcieliśmy zdawać na lekcji (tak byliśmy z nim umówieni) to było:
- Eeeee, ale ten... Trzeba było mi powiedzieć wcześniej, że chcecie zdawać...

Kiedy go poinformowaliśmy od razu, że chcemy zdawać egzamin to zapisywał sobie w kajecie :] ile osób chce zdawać i jakie moduły... Przychodziliśmy w umówionym terminie do gościa, a on mówi, że nic nie wie i że nic mu nie mówiliśmy...

W sumie okazało się, że owy nauczyciel-egzaminator to niezły cweli szkoła wywaliła go po tym jak podkładał wszelakie świnie innym nauczycielom, usadzał uczniów bez powodu oraz wyczyniał masę innych debilnych rzeczy. Kasa zapłacona, a z egzaminatorem na mój rejon nia ma kontaktu. Dyrektor szkoły mówi, że owy egzaminator nie odbiera od nikogo telefonów (nawet w sprawie materiałów-książek, które otrzymał do wykorzystywania w szkole, gdyż swoich nie posiadał, a których po zwolnieniu go ze szkoły nie oddał, czyli ukradł...). Centrala ECDLa podobno też ma w dupie całą sytuację i twierdzi, że kasy nie zwróci, a egzaminów zdawać też nie możemy...

Taka to moja zawiła historyja z ECDLem... Wielki unijny biznes dla cwaniaków, którzy chcą nic nie robiąc nachapać się. W sumie jak większość nauczycieli, ale to już jest z założenia wielka kupa.

Pozdrawiam wszystkich, którzy zdobyli certyfikat ZA DARMO! :) Ja zapłaciłem za trzy egzaminy z czego zdałem tylko dwa, bo trzeci został mi jak i innym zdającym ze mną anulowany z niewiadomych nikomu przyczyn.

  #14 16.07.2010 14:20

Opinie jakie tu czytam są dla mnie dziwne. Szkolenie z zakresu ECDL Core prowadziła niedawno Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Warszawie. Wykładowcami byli profesjonalni szkoleniowcy z uprawnieniami egzaminatorów ECDL. Nad całością trzymało pieczę Polskie Towarzystwo Informatyczne oraz Międzynarodowe Centrum Szkoleń i kompetencji. Szkolenie było oczywiście bezpłatne pokryte z Funduszy UE. 7 egzaminów było przeprowadzone prawidłowo. Myślę że to szkolenie o którym piszecie to była amatorszczyzna a nie profesjonalne podejście. Dzienny limit godzin to są 4 godz. zegarowe w tym 15 minut przerwy.

Pozdrawiam

  #15 24.07.2010 19:02

ale pierniczki dobre byly

  #16 09.09.2010 16:34

mmm, 4 h dziennie... nam w technikum w Wałbrzychu, zaproponowano właśnie dzisiaj uczestnictwo w tym kursie. Znając moją szkołę to będzie odwalenie tego na szybko. W dodatku to byłby 3 egzamin w 4 klasie (matura+egzamin na technika+ECDL).

  #17 21.09.2010 19:27

A ja jestem bardzo zadowolona z ECDL w Płocku - profesjonalizm ze strony nauczycieli ! Może Egzaminy troszkę trudne, ale przecież trzeba się uczyć to wtedy można zdać !
Choć nie wszyscy zdali.

  #18 30.11.2011 18:42

Ja tam mam 10 lat i mam cerytyfikat. Nic trudnego, a nic nie zapłaciłem. To się opłaca !

  #19 18.03.2012 22:41

10 lat to Ty miałeś pewnie z 10 lat temu...
Wyjątkowa banda zakompleksionych imbecyli się w tym wątku wypowiada...

  #20 19.04.2012 20:55

Jak w każdej dziedzinie życia, zdarzają się osoby kompetentne i te pozostałe.
Przykro jeśli trafiliście na te drugie. Nie znaczy to, że idea ECDL-a jest błędna.
Niektóre z wypowiedzi świadczą, że niektórzy z Was nie wiedzą po co ten certyfikat został stworzony.
Nie wolno wymagać od podstawowego egzaminu (Core) nie wiadomo jakiego poziomu wiedzy.
Ten poziom zdają osoby, które mają wykazać się podstawową znajomością technik komputerowych.
Jak ktoś chce mieć poważniejszy certyfikat, niech zainteresuje się ECDL Advanced.

Pozdrawiam wszystkich zwolenników i przeciwników ECDL'a.

  #21 01.06.2012 22:43

Prowadzę takie szkolenia i uważam, że ECDL to taki komputerowy Amway. Pralnia pieniędzy. Co do istoty - OK. Ale piszą firmy projekty dla bezrobotnych z ECDL Edvanced a ci ludzie nie mają zielonego pojęcia o ruszaniu myszką co dopiero wskazanie jak z tabeli zrobić tekst z separatorami. Miałem Core z grupami menedżerów - wiek ok.30 lat - zdawalność 100%, ale z bezrobotnymi to jakaś masakra.

  #22 05.07.2012 20:14

@ziggurad:
Bo też i te egzaminy nie były stworzone dla informatyków :) Jeśli ktoś chce uważać się za informatyka, to sądzę, że Start powinien zdać bez przygotowania :)
A certyfikaty zostały wymyślone tak naprawdę dla osób nie pracujących jako informatycy, tylko dla pracowników biurowych, księgowych, administracji itp. osób, które pracują z komputerami, i owszem, ale mają ich tylko umieć używać, a nie serwisować...
To samo w zasadzie dotyczy Advanced, tyle, że ten obejmuje więcej umiejętności... ale nadal przydaje się głównie w biurze.
A dla informatyków, jeśli chcą się certyfikować, pozostają albo certyfikaty producentów, albo ewentualnie EUCIP (z założenia mający pełnić podobną rolę do ECDL, tj. ujednolicenie standardów, ale w ZUPEŁNIE innych obszarach wiedzy...).
Pozdrawiam

  #23 08.11.2012 22:39

Poszedłeś na kurs za darmo to dostałeś to co się za darmo należey. Więc czemu się dziwisz? To tez jest pewna lekcja i pewnie w życiu przyda Ci się bardziej niż certyfikat ECDL

  #24 28.02.2014 20:51

Sporo głupot tu wypisujecie. Proponuję zdać choćby Starta i dopiero zabierać głos w temacie. ECDL nie dotyczy wiedzy informatycznej, programistycznej i eksperckiej w dziedzinie topologii sieci. To stosowanie komputera i już. Najlepiej krytykować i opierać się na domysłach. Co do twórcy wątku... szkolenie jest takie jacy słuchacze. Instruktor wyciągnął wnioski, że grupa cienka więc się nie przemęczał.

  #25 29.10.2014 20:25

Prawda jest taka, że większość baranów nawet w firmach informatycznych nie potrafi zrobić poprawnie przerwy między akapitami - walą ENTERY. A przejście na kolejną stronę, hmm, ENTERY aż kursor przeskoczy na nową stroną. Wszystkim przydałby się ECDL.

  #26 10.03.2016 19:17

@TheUsh: Ja bym się głęboko zastanowił zanim wszystkich wrzucisz do jednego wora i wszystko skrytykujesz. Są różni trenerzy jak i ludzie w życiu. Widzę, że większość krytykujących ma problemy ze samym sobą ;)

  #27 10.03.2016 19:17

@przemo_li: Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura!

  #28 10.03.2016 19:19

@hiropter: Specjalista od krytyki się znalazł i to z problemami psychicznymi ;)

  #29 10.03.2016 19:22

@hiropter: W mojej szkolę robię to od lat właśnie w Notepad++, KED'zie lub Nv-u jeśli masz pojęcie co to takiego. Poza tym nauczyciele muszą działać zgodnie z podstawą programową, z której ich rozliczają i mają problem z uczniami, którzy przychodząc po gimnazjum potrafią pracować tylko w Paincie i tworzyć prezentacje w Power Poincie ;)

  #30 10.03.2016 19:25

@jan25 (niezalogowany): Wszystko, co tu czytam to bałwochwalstwo, krytyka i wychwalanie siebie. Nie chce się czytać, że wszystko i wszyscy prowadzący są do d...y :(

  #31 10.03.2016 19:26

@:P (niezalogowany): Pięknie to ująłeś :D

  #32 26.07.2016 12:01

ECDL trzeba pamiętać nie jest certyfikatem dla osób po studiach z IT. Jest to certyfikat dla humasnistów.
http://stronytwoichmarzen.pl/pl/czy-warto-zrobic-ecdl/

przemo_li   11 #33 08.09.2016 15:29

@Anonim (niezalogowany):
Twoja odpowiedz jest bardzo rzeczowa...

Historia przytoczona tak jak ja uslyszalem. Szkolenie ze srodkow a wiec trzeba bylo sie wykazac efektem (bo srodki byly przyznane na efekt!). Wiec zaliczyc MUSIALO x% lub wiecej. Czy sie uczyli czy nie.

przemo_li   11 #34 08.09.2016 15:30

@Anonim (niezalogowany):
Dla sekretarek.

Tym osobom przyda sie excel i powerpoint i word.

  #35 04.11.2016 13:57

ECDL to certyfikat, który mają miliony ludzi na świecie. I on potwierdza kompetencje cyfrowe (pracy w środowisku komputerowym) a nie informatyczne. Warto go też porównać z innymi obecnymi w Polsce "certyfikatami" w złotych ramkach, na papierze czerpanym itp., które dostaje się za samą obecność na szkoleniu czy - jak znakomita większość - za samo rozpoczęcie testu, nawet jak się "osiągnie" wynik zerowy. A szkolenia zależą od organizatora (np. zrobić jak najtaniej, żeby jak więcej zarobić) i instruktora (np. wyrobić kasę minimalnym wysiłkiem). Na szczęście są też pasjonaci, którzy potrafią to dobrze zrobić.