Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Sprzedaż w Sieci – proste zadanie tylko na pozór

Od czasu do czasu sprzedaję coś w Sieci. Są to głównie urządzenia do komunikacji na odległość, które zwykło się nazywać telefonami komórkowymi /smartfonami. Operatorzy sieci komórkowych przy podpisaniu umowy kuszą nowoczesnym sprzętem. Bardzo często opłaca się podpisać umowę z urządzeniem, przy założeniu, ze szukamy smartfona ze średniej lub niskiej półki. Czasami można wyrwać urządzenie o super parametrach zbliżonych do flagowców, jeżeli jesteśmy bardzo cierpliwi. Po dwóch latach jednak urządzenie przestaje nam być potrzebne, bo operator „chce” nam dać nowy sprzęt o lepszych parametrach. Nie ma wtedy co z nim zrobić, fotografuje się telefon, pisze ogłoszenie, które skusi potencjalnego klienta i ….. No właśnie, tu zaczyna się problem, bo przecież nie wrzuciłbym do szuflady Samsunga S2 po niecałych 3 latach od premiery czy Sony Xperię Z1 Compact, który nadal ma świetne parametry.

Swoje urządzenia wystawiam na portalu oferującym ogłoszenia lokalne. Wybrałem tą formę, bo mogę więcej zyskać niż na standardowym portalu aukcyjnym, a ponadto transakcja przebiega face to face, co umożliwia kupującemu sprawdzenie co kupuje, a ja dostaję zapewnienie, że będzie zadowolony (przynajmniej w teorii) i nie poczuje się oszukany z powodu niedoczytania treści ogłoszenia. Zamierzam tutaj opisać, jakie perypetie spotykały mnie podczas tej jakże prostej czynności (tak przynajmniej wynika z pewnego spotu reklamowego).

Jakie to proste? Czyż nie ? W praktyce jest to często ciężko zarobiony pieniądz (nie zazdroszczę handlowcom). Na potrzeby wpisu wszystkie dane personalne oraz szczegóły transakcji zostały zmienione, a treści ogłoszeń/wiadomości sparafrazowane, co jednak nie wpływa znacząco na przekaz wpisu. Usiądźcie zatem wygodnie i posłuchajcie, jak wyrywam sobie włosy z głowy :-D dla odzyskania części gotówki za sprzęt, który inaczej zalegałby w szufladzie (a raczej w szufladach).

Wstawiam ogłoszenie, dorzucam zdjęcia, ustalam cenę i czekam. Bardzo często cena pierwotna nie ma nic wspólnego z ceną, którą chcę uzyskać. Wszystko jednak zaczyna się od jakże profesjonalnego badania rynku. Wiedza o tym, ile urządzeń jest na sprzedaż i za ile inni chcą sprzedać swoje urządzenia, jest bardzo cenna. Ponadto interesuje mnie, w jakim stanie są urządzenia, czy mają SIMlocka, czy są w pełni sprawne oraz czy właściciel posiada do nich stosowne dokumenty. Nie omieszkam też sprawdzić ile jest w stanie dać serwis/komis za urządzenie oraz za ile sprzedaje urządzenie w podobnym stanie.

Pierwotna dosyć zawyżona cena nie wywołuje entuzjazmu wśród potencjalnych klientów. Dużo osób zagląda do ogłoszenia, ale odzew jest niewielki, mimo, że cena jest do negocjacji, co sugeruje jego treść. Ludzie jednak nie chcą/nie potrafią negocjować ceny. Tylko raz zdarzyła się sytuacja, w której faktycznie do negocjacji doszło. Zadzwonił młody chłopak spoza Bydgoszczy, licealista. Napisał SMSa:

Chciałbym zobaczyć urządzenie i ponegocjować cenę.

Stwierdziłem, że nie ma problemu. Spotkałem się z nim. Negocjacja była zacięta. Początkowo zaproponował 600 zł i ja się zgodziłem. Po chwili się zorientował, że cena o 20 zł niższa jest atrakcyjna ale może wynegocjować niższą. W ostateczności zakupił telefon w cenie o 50 zł niższej niż w treści ogłoszenia. Ja byłem w pełni zadowolony, bo nie spodziewałem się tak wysokiej ceny.

Kolejna moja propozycji ceny jest zazwyczaj już bardziej przyziemna. Daję ją najczęściej kilka dni po tym, jak opublikuje ogłoszenie i największe zainteresowanie urządzeniem mija (biorę pod uwagę liczbę odwiedzin ogłoszenia). I wtedy się zaczyna.

Jaka jest ostateczna cena ?

Wiadomości o dokładnie takiej treści (co do litery) dostaję całą masę. Co ambitniejsi dokładają przed znakiem zapytania hasło „urządzenia”, ale tacy zdarzają się niesamowicie rzadko. To już jest standard, a wszystko przez to, że przy ogłoszeniu jest zaznaczone „Do negocjacji”. Ja chyba inaczej pojmuję negocjację.

Bardzo często też wręcz zarzucany jestem całą masą wiadomości na portalu, na którym wstawiam ogłoszenie. Tam z kolei wszystko zaczyna się od:

Dam 50/100/200/400 zł.

Cena podana w wiadomości jest tak niska, ze ja się na nią zgodzić nie mogę. Bardzo często jest nawet niższa od tej, którą proponuje komis, na którego barki mógłbym zrzucić czynność sprzedaży. Próba negocjacji kończy się tym, że człowiek przestaje odpisywać na moje wiadomości.

Zawracanie tyłka nie odbywa się tylko i wyłącznie przez Internet, a również za pomocą SMSów. W taki przypadku rozmowa zaczyna się od:

Ogłoszenie aktualne ?

Twierdząca odpowiedź powoduje ciąg SMSów.

W jakim stanie jest telefon?

Czy telefon był naprawiany?

Co było naprawiane i przez kogo?

Czy telefon ma SIMlocka?

Ile trzyma bateria?

Czy były z nim jakieś problemy?

Cierpliwie odpowiadam na każde pytanie, jednak bardzo często kończy się to standardowo.

Daję 200 zł (cena mocno zaniżona przyp. autora) i ani grosza więcej, inaczej nie biorę.

Odezwę się jeszcze, ale mam na oku jeszcze 3/4/5 ogłoszeń.

Jak mi Pan wyśle to wezmę (bardzo często klient jest z Bydgoszczy przyp. autora).

Ma SIMlocka i działa tylko w sieci Orange ? To wtedy dziękuję. (informacja o tym jest w ogłoszeniu, klient wraz z rodziną nierzadko ma telefon w tej sieci przyp. autora).

Dosyć dużą grupę stanowią osoby, których nazywam żonglerami. Nie potrafią sprzedać swojego urządzenia i szukają osób, które wystawiają urządzenia, które chcieliby posiadać.

Zamieni się Pan na słuchawki ………/telefon ………/konsolę ……

Taka wiadomość zawsze mnie irytuje. Bardzo często ktoś chce zamieniany na telefon o dużo gorszych parametrach lub 2 telefony. Czasami ciśnie mi się na twarz pytanie:

Jak myślisz, po co sprzedaję telefon? Po to, by kupić sobie telefon o gorszych parametrach?

Nieraz też wiadomość brzmi trochę inaczej:

Zamieni się Pan na słuchawki ………/telefon ………/konsolę …… Musi Pan dorzucić TYLKO 50/100 zł.

Tego nawet nie skomentuje. Ostateczne żonglowanie zaczyna się jednak nieco później.

A może zamiast telefonu ….. chciałby Pan monitor …../aparat ……./telewizor …….. ?

Czasami trzeba napisać kilka razy, że zamiana nie wchodzi w grę w różny sposób, by klient się delikatnie mówiąc „odczepił”.

Potencjalni klienci też potrafią żonglować cenami, choć nie jest to tak spektakularne. Negocjacja ceny w ten sposób nie kończy się nigdy transakcją, mimo że bardzo często dochodzi do kompromisu, albo do tego kompromisu jest blisko. Potencjalny klient w ostatnim momencie rezygnuje z chęci zakupu.

Wiem z autopsji, że jedynymi „poważnymi” klientami są te osoby, które albo piszą SMSa, że chcą obejrzeć telefon lub dzwonią. Nie jest to jednak gwarancja sprzedaży urządzenia. W rozmowie może paść pytanie o SIMlocka, stan wizualny bądź dokumenty (faktura/gwarancja). Klient w tym momencie rezygnuje głównie z powodu istnienia blokady sieci (mimo, że klient powinien to wiedzieć po przeczytaniu ogłoszenia).

Umówienie się na spotkanie w realu (nieprzypadkowo napisane z małej litery) po udanej rozmowie telefonicznej to już pikuś. Cytując słowa klasyka „nic bardziej mylnego”.
Ustalenie miejsca spotkania i godziny jest dziecinnie proste, ale nie zawsze klient się ze mną spotka. Zmierzając do miejsca spotkania, na pół godziny do godziny, wykonuję ostateczny telefon. Często wtedy dowiaduję się, że klient nie znajdzie dla mnie dziś czasu, a ten stan będzie utrzymywać się przez klika kolejnych dni i nie ma chęci ustalić nowego terminu. Klienci potrafią także wymyślać inne wymówki:

Zwiał mi pociąg/autobus/bus. Zadzwonię do Pana w najbliższym czasie.

Nawalił mi samochód. Nie mam jak rozmawiać. Proszę czekać na telefon.

To tylko mała porcja wymówek. Najczęściej sam klient nie zadzwoni i nie powie, że go nie będzie , bo po co. Do tej pory nie zapomnę najciekawszej wymówki.

Nie mogę dzisiaj się z Panem spotkać, a jutro niestety wyjeżdżam na stałe do Włoch.

Miałem się z nim spotkać w sprawie zakupu uszkodzonego smartfona ze sprawnym panelem dotykowym i wyświetlaczem za wynegocjowane bagatela 30 zł. Większego komentarza też chyba nie potrzeba.

Spotkanie face to face gwarantuje powiedzmy 98% szans sprzedaży. Krótka miła rozmowa, omówienie przeze mnie co sprzedaję, przedstawienie podstawowych zalet, odpowiedź na kilka pytań klienta i telefon zmienia właściciela. To jest najprzyjemniejszy moment po średnio 20 dniach udręki, odpowiadania na oczywiste pytania, odpisywania bezsensownie na pytania czy robienia mnie w balona. Nieraz urządzenia sprzedają się jednak wcześniej. Mój rekord to 6 godzin. Urządzenie było nowe z 1,5roczną gwarancją (przez pół roku leżało w szufladzie). Sprzedałem je za około 80% ceny sklepowej, mimo że posiadało SIMlocka, a osoba, od której je dostałem do sprzedaży, wydała na nie 1 zł.

Sprzedać cokolwiek nie jest łatwo. Trzeba się wiele nagimnastykować a i tak nie przewidzisz zachowania klienta. Idealne urządzenie w super cenie, może jego nie zadowolić. Będzie on szukać dziury w całym. Uważa, że nie może zmienić zdania i brnie w bliżej nieokreślonym kierunku nie spotykając się ze mną. Większość nie podchodzi poważnie do rozmów na temat sprzedaży. Dla nich to jest zabawa. Najgorsze jest to, ze tacy klienci stanowią ponad 95% wszystkich interesantów. Nie można też nie wspomnieć o cwaniakach, którzy szukają naiwniaków i ludzi nie znających się na danym produkcie.

Jeśli to Ty reprezentujesz jedną z wymienionych przeze mnie grup, kolejnym razem dwa razy zastanów się, zanim zepsujesz nastrój innej osobie, tak bez większej przyczyny. Nie mówię tutaj tylko o zakupach od innej osoby prywatnej, w których pośredniczy Internet. Warto zastanowić się też przed zrobieniem awantury sprzedawcy w sklepie. Praca w handlu jest bardzo ciężka (nie mówię to tylko przez pryzmat sprzedaży sprzętu przez platformę internetową, mam też inne doświadczenia na tej płaszczyźnie). Nie dokładajmy problemów kasjerce w Biedronce (ma ich całkiem sporo). Rozmowę z telemarketerem, z którym nie chcemy gadać, przeprowadzajmy w sposób taki, by była w miarę możliwości miła. To, że telemarketer zadzwonił, to nie jego wina. Winę ponosi właściciel firmy telemarketingowej, który chce zarobić. Jeśli nie ten telemarketer to zadzwoni inny. Szanujmy pracę ludzi pracujących w handlu, bo często to nie jest praca ich marzeń, a mimo to muszą się do Was uśmiechać i być miłym. Chyba nie chciał(a)byś się z nimi zamieniać ?

 

internet

Komentarze

0 nowych
nic ciekawego   10 #1 06.08.2016 20:49

Ja na teksty typu "Dam 50zł" odpisuję "Na raty nie sprzedaję".

pamix   7 #2 06.08.2016 21:27

Zapamiętam. :-)

adamk1985   12 #3 06.08.2016 21:39

Tekst oczywiście prawdziwy i prezentuje fajnie przekrój socjologiczny kupujących (choć niektórzy to zwykli handelmeni). Końcowe przesłanie bardzo fajne, ale powiem tak - bądźmy dla siebie ludźmi w każdej dziedzinie i milsi w ogóle, a świat będzie trochę lepszy...

max1234   10 #4 06.08.2016 21:50

Rok temu wystawiłem w serwisie ogłoszeń lokalnych używane podręczniki szkolne na sprzedaż. Zgłosiła się jedna osoba, zadeklarowała, że na pewno jedną z książek kupi, ale za jakiś czas, bo wtedy będzie miała pieniądze. Zgodziłem się i w opisie zaznaczyłem przy jednej z pozycji fakt jej "sprzedaży". Cóż...do dzisiaj ta osoba nie odpisała mimo zapytania się po tygodniu czy dwóch (nie pamiętam już dokładnie, kiedy), czy nadal chce książkę kupić. Kompletny brak odpowiedzialności.

Autor edytował komentarz w dniu: 06.08.2016 21:51
T_K   5 #5 06.08.2016 21:50

Ja zawsze odpisuję narzekającym "Wyp***aj". To zawsze działa.

msnet   19 #6 06.08.2016 21:54

Normalne, że kupujący chce kupić jak najtaniej, a sprzedający jak najdrożej sprzedać. Ważny jest w tym przypadku kompromis, bo w przeciwnym razie nikt nie osiągnie sukcesu. W swoim życiu sprzedałem trochę rzeczy, poprzez znany polski serwis do tego służący, i z reguły nie miałem z tym żadnych problemów. A jak ktoś proponuje o wiele za niską cenę, to na ogół odpowiadam, że poczekam do końca aukcji - ostatnio sprzedaję tylko z licytacją od 1 zł, ale z ustawioną ceną minimalną oraz ceną "kup teraz" (dwa razy mi się zdarzyło, że cena licytacji przewyższyła znacząco cenę "kup teraz").

Autor edytował komentarz w dniu: 06.08.2016 21:55
  #7 06.08.2016 22:05

Skoro cenisz swój czas to po kiego piszesz o negocjacjach? Po co dajesz zawyżoną cenę? Po jednym razie miałbym dość i wiedzę że tak się nie robi. Widocznie lubisz te zabawy w odpisywanie i łykanie ściemy skoro tak robisz. Przekrój kupujących się nie zmienia a Twoje wymagania co to nich masz bardzo wielkie. Wróżę że zawsze tak będzie bo sam się o to prosisz ogłaszając się na portalu dostępnym dla każdego gimba który lubi przykatować. Nie robisz selekcji to masz za swoje. Dla paru złotówek tak się dręczyć...drama drama drama

gowain   19 #8 06.08.2016 22:27

"Ustalenie miejsca spotkania i godziny jest dziecinnie proste, ale nie zawsze klient się ze mną spotka. Zmierzając do miejsca spotkania, na pół godziny do godziny, wykonuję ostateczny telefon." - ale po co? Jako sprzedawca siedzisz na tyłku w domu i czekasz czy ktoś przyjedzie, czy nie. Po co się fatygować gdzieś?...

Hmm, jak dla mnie rozbuchałeś sprzedaż do problemu ogromnej rangi :P Nie sprzedaję dużo na necie, ale jeżeli coś już wystawiam, to nigdy nie zastanawiałem się nad tym jaki typ klienta mi się trafia. Chce kupić, to kupuje, nie chce to nie.

pamix   7 #9 06.08.2016 22:43

@gowain Spotykam się z kupującymi na mieście, bo po co klient ma wiedzieć, gdzie mieszkam, a po drugie w galeriach handlowych jest dużo ludzi i trudniej o kradzież.

Ja też nie zastanawiam się, na jakiego klienta trafię. Moim założeniem było opisać, na jakich można trafić i że nasze zachowanie jest wysoce przewidywalne.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #10 06.08.2016 22:56

Dlatego wolę sprzedawać na Allegro. Mam przynajmniej jakąś tam względną pewność, że osoba która się do mnie po coś wybierze gdzieś jest zarejestrowana i jakiś tam ślad po niej jest w necie. Sprzedałem parę razy kilka rzeczy na Gumtree i mam różne doświadczenia. Raz umawiałem się z kupcem tak, że musiałem jechać (prawie) przy okazji w jedno miejsce, a ten mi wyskoczył, że kupi ale o 30zł taniej. Wbrew uzgodnieniom wcześniejszym. Tyle jechałem, że olałem te 30zł. On to właśnie wiedział i w pewnym sensie to wykorzystał. Bez pośrednika typu Allegro, różnie z tym może być.

KyRol   18 #11 06.08.2016 22:58

A mnie to nie dziwi. Sprzedając telefony z drugiej ręki za 80% ich ceny ze sklepu z deklaracjami bez żadnych gwarancji, że telefon jest bez wad gdzieś musi mieć swoje uzasadnienie. Do tego simlock operatora, na pewno obsługa gwarancyjna nie będzie taka prosta i skuteczna jakby człek nie pożałował tych 200zł. Niech taki telefon się komuś zepsuje, będzie musiał lecieć do Ciebie żebyś załatwił gwarancję, a wtedy Ty możesz kupującemu powiedzieć sprzedałem i zapomniałem.

Sam kupuję różne sprzęty z ogłoszeń, ale uszkodzone, poniżej cen z licytacji w serwisie aukcyjnym. Kupuję takie sprzęty bardziej dla fun-u, a nie z zamiarem, że wszystko co kupię będzie bezwzględnie naprawione. Z doświadczenia wiem, że są oszuści i są ludzie uczciwi. Ja w życiu nie kupił bym telefonu za kilkaset złotych od kogoś, kto deklaruje, że taki sprzęt jest nowy. Nowy z opisów to często tygodniowy, miesięczny czy nawet półroczny. Owszem, można zobaczyć na miejscu ale jak można rozpoznać czy taka słuchawka nie była np. zalana? Nie rozkręcisz to nie zobaczysz. Rozkręcisz - stracisz gwarancję - i tak oto koło się zamyka. Nie ze wszystkim można pójść na policję bo np. gdy zabraknie w zestawie kabla do ładowarki to raczej nikt na komisariacie takiego kupującego nie potraktuje poważnie.

Podejrzewam, że po wstępnych negocjacjach ludzie często zmieniają zdanie bo sami patrzą za cenami rozważają wszelkie za i przeciw. A że się nie odzywają to druga sprawa. Na sprzedaży bardziej chyba Tobie zależy niż im na kupnie.

Autor edytował komentarz w dniu: 06.08.2016 23:06
En_der   9 #12 06.08.2016 23:11

Bardzo fajny (życiowy tekst) Codziennie doznaję różnych sytuacji handlowyh- jako ten krwiożerczy, zachłanny i nienapasiony sprzedawca- Nie znoszę od kilku lat petentów, którzy po wejściu do sklepu mówią np. tutaj nic niema (myślę sobie wtedy- kurde muszę po pracy udać się do okulisty) Drugi chwyt pytanie do dziecka- kupić ci to...? Niee... Trzeci najbardziej bezczelny - o jak drogo, ale wymyślił sobie cenę. Tak zachowują się moi rodacy. Natomiast najbardziej lubię kiedy odwiedzają sklep słowianie z za wschodniej granicy- transakcje pełne humoru, negocjacje ceny- zakończone rabatem. Pełna satysfakcja dla obu stron. Częste podziękowania za zakupiony towar- ostatnio zostałem obdarowany butelką samogonu- Polka natomiast po zakupie rajstopek za 5zł, wyciągnęła ligitymacje urzędu kontroli skarbowej i tonem funcjonariuszki gestapo powiedziała; a teraz sobie porozmawiamy inaczej... I rozmowa była krutka sprawdziła co mogła, wyszła jak niepyszna pani... Wszystko miałem na legalu :P Kupoać i sprzedawać, to trzeba "umić" :)

Autor edytował komentarz w dniu: 06.08.2016 23:12
gowain   19 #13 06.08.2016 23:53

@pamix: Dla mnie bardziej podejrzany byłby sprzedawca, który unika spotkania w domu/przed domem, w zamian oferując spotkanie jakiejś galerii handlowej. Nie wiem, dla mnie to jakieś takie dziecinne... Okraść Cię mogą i w galerii, telefon kupią, a potem kiedy pójdziesz na parking po samochód zabiorą Ci kasę. Jak ktoś będzie chciał, to mu to nie będzie robiło różnicy, a jeździć za każdym razem kiedy klienci sobie zażyczą - szkoda by mi było czasu i paliwa.

pamix   7 #14 07.08.2016 00:42

@gowain: propozycja spotkania na mieście nie budzi zastrzeżeń wśród klientów - tak mi się przynajmniej wydaje. Nigdy żaden z nich nie był podejrzliwy, dlaczego akurat w takim miejscu. Wychodząc z galerii nadal jestem w miejscu ze sporą liczbą osób, na ulicy, potem na przystanku, potem w tramwaju/autobusie. Gdzieś w końcu trafię na miejsce bez gapiów. Fakt, zawsze mogę być okradziony, nawet w biały dzień w centrum miasta. Nie wspomniałem jeszcze o jednej ważnej rzeczy. Najczęściej nie jadę specjalnie do klienta z domu, tylko np. po pracy w drodze do domu. Rzadko się zdarza (a raczej prawie nigdy), że specjalnie dla niego wychodzę z domu, a następnie wracam. Z tego też powodu spotykam się z klientem na mieście. Może inaczej byłoby, gdybym np. pracował w domu. Wtedy możliwe, że proponowałbym inne miejsce spotkania.

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2016 00:44
  #15 07.08.2016 01:30

Temat poruszyłem już jakiś czas temu na swojej stronie ale trochę "z innej beczki", mianowicie po przejściu podobnej drogi stwierdziłem, iż teraz już rozumiem dlaczego ludzie po prostu wywalają dobre sprawne rzeczy na śmietnik - jak ktoś dla 30 PLN ma się produkować kilka dni, robić fotki, badać rynek (cena), a potem użerać się z kretynami, najczęściej ze zwykłej oszczędności czasu woli coś wydać w rodzinie, a jak nikt nie chce to po prostu wyrzuca, i już. A umawianie się na transakcje to już w ogóle "temat rzeka"...

wonsik   7 #16 07.08.2016 08:12

Właśnie przechodzę przez to samo ze sprzedażą Xperii XA. Zapomniałeś o jednym typie klienta, sam nie wiem jak ich nazwać, oszuści? Wyłudzacze? wiadomości od nich wyglądają tak: "mogą ja chodź w osoba cena (tutaj podają adres email)" oraz "zrobić ty pewnie jest finał koszt? odpowiedz tu (kolejny adres email podobny do wcześniejszego)". Pisownia oryginalna :)

Vidivarius   14 #17 07.08.2016 11:18

Tekst ciekawy i zwierający sporo prawdy, ale...
Przydałby się tekst ukazujący doświadczenie kupna-sprzedaży z drugiej strony. Sądzę, że sprzedawcy wyszli by w mim nie bardziej przychylnie niż w tym tekście klienci.
Sprzedawca - potencjalny hochsztapler i cwaniak, który zapewne chce nam sprzedać g... w papierku. Trzeba bardzo uważać i się pilnować na każdym kroku. Największe ryzyko niesie ze sobą kupowanie sprzętów używanych, takich jak elektronika i samochody. Klient z góry zakłada, że jest obiektem próby oszustwa.
I dla jasności mam za sobą kilka ładnych lat pracy jako sprzedawca, w prawdzie nie elektroniki, ale doświadczenia z klientami jakieś mam.

msnet   19 #18 07.08.2016 11:54

@Vidivarius: Niestety wszędzie można trafić na nieuczciwego sprzedawcę, dlatego staram się nie kupować w niepewnych miejscach. Pomimo tego jednak dwukrotnie w moim przypadku sprawa zakończyła się złożeniem doniesienia na policję i czynnościami prokuratora, co kończyło się zawsze w jeden sposób- sprzedawca w końcu wymiękał i oddawał kasę.

takijeden.ninja   6 #19 07.08.2016 14:31

@Marco76 (niezalogowany): Tak jest. Zacząłem wyrzucać pewne rzeczy, bo jak mam coś oddać nawet za darmo i przechodzić przez cyrk rozmów i umawianie się to mi się już nie chce.

@pamix: Mam dość poważną uwagę, odbieram Twój wpis jako wpis osoby zawodowo zajmującej się "pokątnym" handlem na boku. Jak ktoś spuszcza własne klamoty dalej to nie nazywa kupującego klientem. A to umawianie się po galeriach to mocno dziwne jest.

Kolejna sprawa z byciem miłym dla telesprzedawców/telemarketerów. Miły to ja jestem w pierwszym kontakcie, w którym informuję, że ani nic nie kupię ani nie chcę nawet rozmawiać. Jak ktoś tego nie zrozumie i nie schodzi dobrowolnie ze słuchawki to sam go zrzucam.

@DjLeo: Serwis aukcyjny jest faktycznie lepszy. A umawianie się i podwożenie czegoś niby przy okazji to katorga. Kupujący zmieniający cenę przy dostawie lub liczący, że się złamiesz jak on zaproponuje jakiś absurd to zmora. Przerabiałem temat wielokrotnie.

Raz trafiłem na dwójkę kreatywnych palantów z jakiejś agencji reklamowej, którzy chcieli ode mnie kupić monitor hp 30" (2560x1600 pikseli). Sprzęt w super stanie, w tamtym czasie chciałem za niego 1600 zł i warto było go brać. Co ta dwójka idiotów zrobiła znając wcześniej cenę jaką chcę za sprzęt? Przywiozła ze sobą macbooka z lipną przejściówką bez dual link DVI i testowała monitor przez długą chwilę w full hd... Z litości zaproponowałem im włączenie mojej stacji roboczej, żeby natywną rozdzielczość mogli naprawdę zobaczyć. Po długich namysłach ten bardziej głupi/bezczelny i łysy zaproponował, że dadzą tysiaka, bo tyle mają. Powstrzymałem się żeby ich nie pozabijać za zawracanie dupy i brak elementarnej uczciwości.

Dwa tygodnie później sprzedałem monitor normalnemu facetowi, który jest z niego zadowolony po dziś dzień.

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2016 14:32
M@ster   17 #20 07.08.2016 14:52

Ogólnie mam doświadczenia bardzo podobne do Twoich, nie mniej co do kwestii:

> Ja chyba inaczej pojmuję negocjację.

Tzn jak? Ja osobiście w ogóle nie rozumiem sensu dawania wyższej ceny i zaznaczania "do negocjacji" - po co? Dlatego nie dziwią mnie pytania o cenę ostateczną. Czekasz na kogoś kto nie zapyta i zapłaci więcej? Jak dla mnie "do negocjacji" tylko niepotrzebnie komplikuje sprawę. Trochę jak dawanie na allegro licytacji i ceny minimalnej zamiast po prostu wystartować od tej minimalnej.

M@ster   17 #21 07.08.2016 14:57

@gowain: "dla mnie to jakieś takie dziecinne"

W przypadku sprzedaży auta/motocykla silnie polecam Ci takie "dziecinne" zachowanie. Zdarzają się sytuacje że ktoś niby zainteresowany umawia się na obejrzenia auta tylko po to aby znać adres gdzie mieszkasz/parkujesz by najbliższej nocy zwinąć Ci co Twoje.

O ile w przypadku telefonu to faktycznie nie ma znaczenia, o tyle przy motoryzacji radzę uważać.

pamix   7 #22 07.08.2016 15:12

@M@ster: Jak każdy, chcę uzyskać dobrą cenę. Klient też jest zadowolony, bo utargował niższą cenę. Serwisy aukcyjne działają odwrotnie do platform ogłoszeń lokalnych (cena zamiast iść w górę, idzie w dół).

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2016 15:14
Lawstorant   7 #23 07.08.2016 15:36

Mój kolega też miał fajne wiadomości kiedy sprzedawał GTX 980. Ktoś proponował mu nawet akwarium... No ale przecież duże!

Saphrii   11 #24 07.08.2016 19:23

@M@ster
@pamix
Podobne spostrzeżenia w sprzedaży ma zapewne każdy sprzedający. Nihil novi.

Dla mnie zaznaczanie opcji "do negocjacji" nie ma większego sensu. Z góry stawiasz wyznaczoną cenę na polu do zbicia.

Ja absolutnie nie zaznaczam tej opcji, ustalam cenę możliwie niską i atrakcyjną, ale też taką, która mnie w pełni satysfakcjonuje i posiada delikatny margines do ewentualnej negocjacji. Znajduję klientów co płacą pełną kwotę i nie marudzą, a także takich, co pomimo braku opcji "do negocjacji" pytają o obniżkę - wtedy korzystam z owego marginesu i odpowiadam miłą niespodzianką i nie mówiąc twardego "nie".

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2016 19:25
  #25 07.08.2016 19:44

@T_K: Po co tak po hamsku.... pokazujeszt tylko jaki jest twój poziom ...
Wystarczy nie odpisywać.

  #26 07.08.2016 19:45

@Kali mieć krowa (niezalogowany): Wyobraź sobie że jak dajesz i tak normalną cenę to się "janusze" z tobą licytują który da mniej ...

  #27 07.08.2016 19:48

@Vidivarius: Tak, tak z takim podejściem to bał bym się nawet wyjść po bułki bo a nuż mają za mało mąki...

freyah   16 #28 07.08.2016 20:06

Ja miałam fuksa sprzedając kompa poprzez lokalne ogłoszenia na Facebooku. Przyjechał młody z rodzicami, obejrzeli, opuściłam jeszcze 5 dych i sprzęt poszedł. Ale zdarzyli się kiedyś tacy jak we wpisie i to o dziwo na Allegro.

maxiixi   8 #29 07.08.2016 20:18

@nic ciekawego: Hehe a to dobre . Też zapamiętam :) .
Sam bym nie wpadł na to żeby powiedzieć że na raty nie sprzedaję .

Fajnie było jak klient przychodził ale tak nie jest i takiej sytuacji pytam się:
Czy mogę wiedzieć dla czego pan/pani nie było ? .
Odp.
1. Musiałem zawieść syna do szpitala
2. Ooo zapomniałem może jutro ? ( hmm jutra nie ma bo nikt nie przychodzi )
3. Miałem biegunkę ( OMG to trzeba było kupić stoperan )
4. Dziecko zachorowało i nie mogłem/mogłam przyjść (serio ?)
5. Kurcze to dziś ? dziś nie mogę może za tydzień

Kilka najczęściej jakie dostaję w odpowiedzi choć wcześniej napisali że:
1. Będę na 100%
2. Ok to do jutra
3. To jesteśmy umówieni

Jedno mnie dobija "Dam" co mi dasz ? :
1.Dam 100
ja odp. Za 100 dam ci potrzymać mi picie
2.Dam ci 50 i tel z zbitym dotykiem
ja odp kup sobie za 50 zł dotyk i wymień se w telefonie

No i tak w kółko Macieju .
Jeśli chce sprzedać to nie po to aby zamienić .

Są tacy którzy są zainteresowani i przyjdą no i są tacy którzy chcą a dość nie mogą .

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2016 20:19
gowain   19 #30 07.08.2016 20:54

@M@ster: Sprzedawałem 2 miesiące temu samochód przez otomoto - oglądało kilka osób, jakoś nikt nie zwinął, a nawet jeśli - auto jest ubezpieczone. Podejrzewam, że prędzej ktoś Ci zwinie auto z parkingu przed marketem niż spod domu... ale zawsze można mieć manię, że ktoś Ci coś chce ukraść... nie mówię, że nie.

M@ster   17 #31 07.08.2016 21:06

@gowain: To że Tobie nikt nie ukradł nie oznacza że taki proceder nie istnieje. Spod domu może faktycznie trudno, ale spod ogólne-dostępnego parkingu pod blokiem już łatwiej. Jak masz AC to faktycznie lata Ci to koło pióra, nie mniej nie jest ono obowiązkowe więc nie każdy musi je mieć. Ogólnie to wolny kraj i rób jak uważasz ;) ja tylko napomniałem że takie sytuacje mają miejsce. Pewnie dużo zależy od tego co się sprzedaje, wiadomo że popularnych modeli nikt nie będzie namierzał taką metodą.

emil_emil   7 #32 07.08.2016 21:11

"Daje 100 i zaraz jestem"


moja odp. " kup sobie cebuli za 100"

nosz k..... wystawiam towar za 800 a taki Janusz, myśli, że za 100 kupi..

Holden Caulfield   6 #33 07.08.2016 21:37

"urządzenia do komunikacji na odległość, które zwykło się nazywać telefonami komórkowymi"

Dobrze że już na wstępie widać, że mamy do czynienia z grafomanem.

t0ken   9 #34 07.08.2016 21:50

Chyba trochę też zależy od asortymentu jaki się wyprzedaje z domowych zapasów. Przy mniej chodliwym towarze opisywane przypadki się zdarzają ale o dziwo rzadko.

shango   5 #35 07.08.2016 22:01

Nie warto kupować w lombardach szczególnie elektroniki. Zdecydowana większość obsługi nie potrafi wykryć prostych usterek przy przyjmowaniu sprzętu a sprawdzić na miejscu nie ma przeważnie jak dokładniej. Ja tak kupiłem dziecku nikon D40 za 150 zł , obsługa nie wiedziała , że jest przełącznik AF/M na obiektywie i do czego służy, sprzedawali go jako uszkodzony.

Najlepszą sprzedaż na allegro miałem jak sprzedałem zestaw C64 z akcesoriami i klient odebrał osobiście. Przyszedł z flaszką jako dodatek do aukcji i skończyło się tym, że przepiliśmy i kasę za ten C64, żona tylko kanapki donosiła.

gowain   19 #36 07.08.2016 22:29

@M@ster: "spod ogólne-dostępnego parkingu pod blokiem już łatwiej"

a spod marketu jeszcze łatwiej... Wg mnie wyolbrzymiacie zagrożenie w jednym miejscu, a w innym jakby go nie widzicie w ogóle, ale to moje zdanie. Rozumiałbym zagrożenie przy interesach wartych dziesiątki/setki tysięcy złotych, ale mówimy tu o sprzedaży telefonu za kilka stówek. Autor moim zdaniem robi sobie z tym więcej problemu niż to warte...

pamix   7 #37 07.08.2016 23:27

@gowain: Widzę, że mój sposób sprzedaży budzi dużo emocji. Sprzedaję w galeriach bo jest dla mnie to wygodne. Jadę do domu, po drodze spotykam się z potencjalnym nabywcą, po zakupy i meta w mieszkaniu. Takie miejsce zatem podyktowane jest głównie moją wygodą. Ponadto z czasem okazało się, że ma inne zalety. W tym przypadku wygoda jest najważniejsza i inne powody schodzą na drugi plan (nie są tak istotne). Mam nadzieję, że wyczerpująco przedstawiłem swoje stanowisko w tej sprawie i nie będziemy wykorzystywać dalej komentarzy do rozważań na ten temat. Jeżeli chciałbyś się dowiedzieć czegoś więcej i uzyskać szczegółowe informację o tym nurtującym Cię problemie, możemy pogadać o tym w 4 oczy za kilka dni najlepiej przy soku jabłkowym :-D

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2016 23:32
Spioszek1985   11 #38 08.08.2016 02:24

Pamiętam jak pewna osoba pisała do mnie w sprawie ogłoszenia, proponowała jakieś 1/3 ceny którą ustaliłem, odpisałem że ja bardzo chętnie też coś od tej osoby kupię za 30% wartości rynkowej :)

Autor edytował komentarz w dniu: 08.08.2016 02:29
MeHowG   6 #39 08.08.2016 07:07

@Spioszek1985: ja w podobnych sytuacjach :) odpisuję, że w takim razie oddam za darmo i dopłacę jeszcze x zł, potem pytam czy tak może być i czekam na odpowiedź :D

__Tux__   13 #40 08.08.2016 08:33

@gowain: Ale się uczepiłeś tego miejsca sprzedaży, przecież dostałeś argument czemu tak jest :-D .

  #41 08.08.2016 09:05

Z tymi zamianami i pytaniami o "cenę ostateczną" to są przeboje. Kiedyś miałem kupca, z wysyłką. Miał mi przelać pieniądzie na konto jak załatwię karton (żeby skrócić czas między wpłatą a wysyłką). Jak miał mi zapłacić to sie okazało nie ma kasy na koncie i chciał za pobraniem. Niestety wysyłka była 2x droższa (poczta polska). Porażka.

  #42 08.08.2016 09:14

To już jest przekręt Wysyłają Ci "potwierdzenie" przelewu wysyłasz towar i nie masz i jednego ani drugiego .Więcej w dziale pomocy OLX

  #43 08.08.2016 10:10

Na allegro bardzo często dostaje się mejle typu, kupię za xxx zł z przesyłką gdzie cena jest dużo zaniżona. Odpowiadam, że jak się nie sprzeda za tyle co wystawiłem wyrzucam do elektrośmieci i podaję adres kontenera. Ja rozumiem targowanie ale nie oddawanie za darmo. Jak ktoś rozsądnie podejdzie do negocjacji to się zgadzam.

gowain   19 #44 08.08.2016 11:09

@__Tux__: A no jakoś tak, śmieszne są dla mnie te obawy o kradzież spod domu albo z domu :)

  #45 08.08.2016 11:46

@En_der: "owar- ostatnio zostałem obdarowany butelką samogonu- Polka natomiast p"

No spoko, jestem pewien, że takich sytuacji masz sporo. Jednak nie mogę się oprzeć po raz n-ty wrażeniu, że ciągle tylko biadolimy jak to ci "nasi rodacy" są w porównani z innymi źli, zepsuci, niemili, tacy owacy... pomijając czy gdyby odwrócić sytuację i stanąc za ladą w kraju zza wschodniej granicy nie doświadczyłbyś dokładnie takich samych sytuacji, a ewentualni klienci z Polski nie byliby tymi uprzejmymi "wporzo" klientami, jednak pamiętaj pisząc "moi rodacy" piszesz niejako o samym sobie. Zawsze jak narzekamy "Polacy są tacy a nie inni" kogo mamy na myśli? Zawsze są to ci, tamci, oni, bo przecież nie ja. Polacy to złodzieje, krętacze, narzekacze, ale ja raczej nie, i raczej członkowie mojej rodziny nie, i większość znajomych też nie, no to skąd tylu tych złodziei, nieuprzejmych ludzi itd.? Jednym słowem nie przesadzajmy, narzekając, że Polacy są narodem narzekających, sami właśnie w tym momencie narzekamy- zacznijmy zmieniac od siebie, w końcu kiedyś dzięki temu zacznie być lepiej ;)

bettymegami   5 #46 08.08.2016 11:48

Niedawno chciałam kupić uszkodzoną cyfrówkę w dobrym stanie (na obudowę) model chodzi za grosze ale tylko odbiór osobisty - czyli wypal paliwa 3x za cenę towaru żeby odebrać...

__Tux__   13 #47 08.08.2016 11:59

@gowain: Jeden boi się imigrantów, inny AIDS, a jeszcze kto inny kradzieży ;-) . "Miej swoje fobie i pozwól mieć swoje fobie innym" :-D .

bettymegami   5 #48 08.08.2016 13:23

Inna sprawa - to co jest w większości na OLXie (dotyczy zwłaszcza Polski centralnej && dział foto) wygląda albo na kradzione albo na przywiezione z niemieckich śmietników - brak jakichkolwiek akcesorów (nawet ładowarki do dedykowanego aku) nie mówiąc o pudełku, brak jakichkolwiek dokumentów (paragonu, faktury zakupu czy nawet nieaktualnej już karty gwarancyjnej) + stan całkowicie zrysowany jak wykopane w piaskownicy... a jak jest coś dobrego to zawsze jakieś dziwne wioski na drugim końcu Polski + odbiór jedynie osobisty.

Autor edytował komentarz w dniu: 08.08.2016 13:25
En_der   9 #49 08.08.2016 13:38

@Anonim (niezalogowany): Nie, nie uważam się za lepszego od swoich ziomków- Tylko po co zawracać niepotrzebnie komuś gitarę? Próbować zrobić głupa, brać na strach, coś w rodzaju "dajcie mi władzę, a ja wam pokażę" No chyba, że komuś to sprawia radość i jak wypomni choćby nieodpowiednio postawiony przecinek, czy kropkę ect. I czuje się wtedy przystojniejszy, to niech sobie poużywa do woli- mnie to nie boli, a nawet mam ubaw po pachy z delikwenta.

  #50 08.08.2016 14:12

Ciesz się, że nie sprzedajesz golfa 4, poniżonego na niskim kapciu
https://www.youtube.com/watch?v=x8jUX8InXMQ

bettymegami   5 #51 08.08.2016 15:23

Jak poprzednie wpisy, właśnie usiłuję wyprosić wysyłkę z małopolski fabrycznie nowej starej cyfrówki a sprzedający że tylko odbiór osobisty u niego w miasteczku...

  #52 08.08.2016 17:06

klient zawsze przychodzi do mnie, klient dzwoni przed wyjsciem z domu po dokladny ostateczny adres, klienta umawiam kiedy i tak bede w domu i mi wisi jezeli sie nie pokaze. 90% ludzi nigdy nie zadzwoni jezeli im sie odwidzialo albo kupili juz to samo u innego sprzedajacego a wy byliscie nastepni z ogloszeniem.

T_K   5 #53 08.08.2016 17:47

@Anonim (niezalogowany): "Po co tak po hamsku.... pokazujeszt tylko jaki jest twój poziom ...
Wystarczy nie odpisywać."

Jeżeli w ciągu tygodnia napisze do Ciebie takich kilka kupojadów, można zatracić cierpliwość.

M@ster   17 #54 08.08.2016 19:20

"a spod marketu jeszcze łatwiej.."

@gowain: Ale rozumiesz w ogóle o czym mowa? Bo nie widzę sensu porównania kradzieży spod marketu, do celowanej kradzieży poprzedzonej rekonesansem na "fałszywego klienta". Jak ktoś ma "zamówienie" na konkretne auto (w dodatku rzadkie), to nie będzie jak debil chodził po marketach tylko poszuka sobie na otomoto, umówi się, i potem wiedząc gdzie to auto stoi je zgarnie. Trudno mi nawet ocenić co jest bardziej ryzykowne, ale przed kradzieżą w markecie trudno się uchronić, a przy tej przy sprzedaży już można, nie umawiając się w miejscu gdzie parkujemy.

Perceptron   9 #55 08.08.2016 21:31

"Jaka jest ostateczna cena ?"- tych akurat lubię, jako że sam nie pojmuje idei tzw negocjacji. Zwłaszcza przy założeniu, że sprzedajemy pojedynczy przedmiot lub pozbywamy się niewielkiej zawartości tzw. "szafy"(brak opcji weź więcej będzie taniej), negocjacje nie mają sensu. Tylko rynek i przyzwyczajenie ludzi do negocjacji dla samej negocjacji wymaga, aby pierwotna cena była wyższa od tej, którą faktycznie chcemy uzyskać. I zakładam wówczas, że takie pytania mają sens bo oczekują odpowiedzi na cenę "kup teraz" bez późniejszego miauczenia, że jednak dalej drogo. Ostateczna to ostateczna.
"Ja chyba inaczej pojmuję negocjację." więc ja pewnie też :).

pamix   7 #56 08.08.2016 22:26

@Perceptron: Szukam używanego np. czytnika ebooków (takie coś przyszło mi na myśl - przykład). Widzę ciekawe urządzenie ale nie mam tyle gotówki na ten cel. Rzuca mi się w oczy też gorsze urządzenie, które jest w zasięgu mojej ręki. Co ja robię ? Staram się negocjować cenę, by jednak kupić to lepsze. Korzyść jest obopólna. Ja mam fajniejsze urządzenie a sprzedający pozbył się go i jest zadowolony, bo mimo, że nie dostał maksymalnej ceny, ma gotówkę w ręku.

Jak robię zakupy informatyczne dla firmy, staram się o spory rabat. Kupuję masowo, więc danie rabatu jest paradoksalnie w interesie sklepu. Klient, który dostanie rabat wróci, bo będzie zadowolony i kupi jeszcze nie raz. Kupując pojedyncze przedmioty również często negocjuję cenę. W niektórych sklepach nie ma takiej możliwości (duże sklepy tj. Saturn, Go Sport). W sklepach lokalnych mogę targować się śmiało. Nawet jeśli zyskam 5 zł bo cena jest niska, to myślę, że w skali kilku miesięcy robi się z tego dosyć fajna suma. Lepiej mieć niż nie mieć.