Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Open Source and Closed Mind

Do napisania tego cyklu przymierzałem się od dawna. Sądziłem iż dobrym pomysłem będzie stworzenie kompilacji moich komentarzy, które publikowałem (i nadal publikuję) na wortalu Dobreprogramy wszędzie tam, gdzie widzę sens dorzucić swoje trzy grosze do niekończącej się wojny Windows vs Linux. Ci, którzy próbowali podobnej sztuczki wiedzą, że dość trudno rozpocząć tego typu tekst, podsumowujący przeszło trzy lata literackiego udzielania się. I tak oto, po paru miesiącach odkładania otrzymałem bodziec do otwarcia Microsoft Word i rozpoczęcia pisania. Bodźcem tym były pewne krótkie rozmowy z moimi bardzo dobrymi znajomymi, które ostatecznie nadały nie tylko rytm tych tekstów, ale również- niestety- ich tytuł.

W bieżącym artykule chciałbym omówić podstawową rzecz, jakiej fanatycy Linuksa oddają bezgraniczną cześć. Ideologia Open Source. Czytając komentarze pod artykułami i newsami związanymi z tym tematem łatwo odnieść wrażenie, że aplikacje tworzone w tym duchu stanowią już na starcie jakość samą w sobie. Nierzadkie są deklaracje użytkowników, którzy zarzekają się, że mając do wyboru aplikację zamkniętą i gorsze jakościowo oprogramowanie z otwartym kodem, bez wahania wybiorą open source.
Powody? Z głównych argumentów warto wymienić:

- Wysoki stopień bezpieczeństwa. Przecież każdy wie, że im więcej oczu patrzy na dany błąd, tym mniejsze zagrożenie.
- Otwarte źródła, czyli nieograniczone możliwości modyfikacji i dostosowania rozwiązania do własnych potrzeb.
- W przypadku braku jakiejś funkcjonalności, można ją bez problemu dopisać samemu, przyłączając się do Wielkiej Społeczności.

Wartym odnotowania jest argument znanego w kręgach dobreprogramów, Blackmana. Podczas niekończących się HotZlotowych dyskusji ze mną i Grzegorzem, porównał nawet system operacyjny do bielizny. Według tej myśli system i zarządzane przez niego dane są bardzo osobistą rzeczą i dopuszczanie kogoś (np. Microsoftu), aby w nim grzebał w nieprzejrzysty sposób (bo przy zamkniętym kodzie) jest niedopuszczalne.

Logicznie rzecz ujmując ciężko się nie zgodzić. To przecież czyste fakty. Pytanie brzmi jednak; czy jako argumenty mają jakiekolwiek znaczenie? Łatwo to zweryfikować; wystarczy szczerze, z ręką na sercu odpowiedzieć na następujące pytania:

- Ile razy po zauważeniu błędnego działania programu, lub innej nieprawidłowości, edytowaliście kod źródłowy programu? Ile razy tego typu poprawki zostały włączone przez twórców do kolejnych jego wersji?
- Ile razy grzebaliście w kodzie, aby dostosować funkcjonalność jakieś aplikacji idealnie pod własne gusta?
- Ile razy dopisywaliście całkowicie nowe aspekty, których dotychczas Wam brakowało?

Stawiam dolary przeciw kasztanom, że 99,999% użytkowników Linuksa na wszystkie pytania udzieliła odpowiedzi „ani razu”. Nie jest to próba jakiegokolwiek zdyskredytowania ich, lecz- podobnie jak poprzednio- stwierdzenie faktu. Zagadnienia o których wspomniałem są trudne i wymagają znajomości zarówno języków programowania jak i odpowiednich technologii. Nierzadko również potrzeba wielu dni spędzonych na studiowaniu użytych bibliotek, czy na zapoznaniu się z już istniejącym kodem programu. Nie wspominając już o tym, że solidna dokumentacja w projektach open source to nadal biały kruk, spotykany właściwie jedynie w popularnych projektach.

W tym momencie dyskusja zmierza ku końcowi. Jeśli nie jesteśmy programistami danej technologii, nie mamy jakiejkolwiek możliwości skorzystania z dobrodziejstw otwartego kodu. Nie napiszemy poprawki, ani nowej funkcjonalności. Ciekaw jestem też ile nastolatków zachłyśniętych ubuntu i szczerze wierzących w to, że już lada moment po wydaniu nowej wersji dystrybucji/środowiska graficznego/jądra, świat przejrzy na oczy i porzuci Windows, jest przekonana, że dziury w oprogramowaniu wyłapuje się wertując znak po znaku kod źródłowy... Pewnie dużo.

Lecz nawet oni, zapewne nieświadomie, czynią dokładnie to samo co w przypadku napotkania aplikacji o zamkniętym kodzie: ufają obcym ludziom i ich zapewnieniom, że wszystko jest w porządku. Czy lepiej zaufać osobom, które żyją ze swojego kodu, czy „społeczności”, która działa za darmo? To jest kwestia indywidualna i dobry temat na osobny artykuł. Moim celem jest pokazanie, że omawiany argument- choć prawdziwy- ma jakiekolwiek znaczenie w ustach doświadczonych programistów i hakerów, a nie ubuntu-kiddies, którzy chorują jeśli nie napiszą przynajmniej kilku „Micro$hit SUX” w komentarzu pod jakąkolwiek informacją dotyczącą tej firmy.

Oczywiście, powyższy akapit trąci trochę prowokacją. Tak naprawdę nawet specjaliści, jak Blackman, nie są fizycznie w stanie analizować każdego kawałka kodu open source, jakiego używają. Swoją osobistą „bieliznę” powierzając nie firmie Microsoft, lecz Novell, Canonical, Mozilla, czy mistycznej Społeczności. Czy to lepsze rozwiązanie, bo przynajmniej opozycja do monopolisty załatwia wszystko otwartym i ogólnodostępnym kodem? Być może tak, lecz nadal pozostaje kwestia o której napisałem wyżej; nie istnieje człowiek, który by to wszystko potrafił ogarnąć i w stu procentach zagwarantować własną głową poprawność oprogramowania.

Z drugiej strony systemy Windows mają praktycznie 90% udziału w rynku. O wiele więcej osób analizuje ich działanie i na przestrzeni lat wiele nieprawidłowości zostało wyciągniętych na światło dziennie. Informacja w tonie „Microsoft podsłuchuje twoje rozmowy, a zawartość twojego dysku jest kopiowana na serwery w Redmond” jest warta dla konkurencji bardzo dużo. I jest to tak kolosalna kwota, iż nie mam wątpliwości, że niejedna firma w celu nadgryzienia rynkowego tortu zapłaciłaby za dowód zdolnemu hakerowi, bądź nawróconemu programiście Microsoftu kwotę, nad której wydaniem wahałby się nawet Bill Gates.

Tymczasem szokiem dla – podkręcę tutaj dosadność- „linuksowego betonu” może być fakt, że projekty open source zawsze prowadzone są przez jakąś jednostkę, której ogólne działanie wcale nie różni się od tej z komercyjnego modelu. Przy mniej wymagających projektach kodują studenci i pasjonaci w ramach wolnego czasu. Czy jego ilość jest wystarczająca? Czy są odpowiednio doświadczeni? Przy większych przedsięwzięciach, w których faktycznie uczestniczą programiści z całego świata, potrzebni są wyznaczeni ludzie zajmujący się przeglądaniem, zatwierdzaniem i koordynacją otrzymanych porcji kodu. Czy da się jakoś zapanować nad tych chaosem?

Zadane wyżej pytania są oczywiście retoryczne. Naturalnie wszystko jest do zrobienia i mamy wiele wspaniałych na to przykładów. Chociażby Firefox, który po paru latach strącił Internet Explorer z pozycji monopolisty. Ale czy otwarty kod źródłowy to już recepta na sukces? Moim skromnym zdaniem nie, ale jeżeli faktycznie ten aspekt pociągnął za sobą to spektakularne zwycięstwo, to obserwując rynek stwierdziłbym, że raczej jest to chlubny i jaskrawy wyjątek od reguły.

Sęk w tym, że sukces zależy od zgranej drużyny, pracowitych jej członków oraz konsekwentnego lidera. Mało ma zaś wspólnego z ideologią i licencją. Aby nie szukać daleko, wspomnę KDE, które w dniu premiery wersji 4.0 działało wolniej od niesławnej Visty, a jego stabilność plasowała się na poziomie wczesnych wersji beta. Szybko okazało się, że projekt KDE4 ma dużo użytkowników, ale mało naprawdę dobrych programistów, którzy potrafią pociągnąć całą tę machinę w konkretnym kierunku. Przykładów, jak i odpowiednich kontrprzykładów jest niezliczona ilość i nie jest moim celem wywołanie kolejnej komentarzowej wojny. Jednakże w artykule tym zajmuje się oprogramowaniem w domowym, nieprofesjonalnym zastosowaniu. A KDE4 to przecież jeden z flagowych produktów tego rodzaju świata open source.

Zdaje sobie sprawę, że tekst ten jest bardzo niebezpieczny, gdyż porusza temat świętości Linuksa. Na zakończenie chciałbym z góry odpowiedzieć na większość zarzutów ludzi, którzy nie umieją czytać ze zrozumieniem. Trochę prowokacyjny charakter to tylko styl pisania, do którego jako autor mam pełne prawo. Nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem za, lub przeciw open source, za, lub przeciw Microsoftowi. Kibicuję dobrym programom i rozwiązaniom, nie przedkładając- w przeciwieństwie do wielu napalonych komentatorów- rodzaju licencji na piedestał, ani ideologii, na którą w poważnej informatyce nie ma miejsca.

Bartosz Lenar 

Komentarze

0 nowych
  #1 16.04.2010 13:12

Otwarty kod nie bardzo pozwala na wyłapywanie błędów, jednak bardzo ułatwia ich usuwanie(mało kto potrafi edytować binaria).

n-pigeon   5 #2 16.04.2010 13:15

Eeee, znaczy mówisz o ogółach czyli o niczym, bez kontekstu ten tekst ani nie kłamie, ani nie mówi prawdy. Zlepek komentarzy traktujących o czym innym i odwołujące się do różnych sytuacji, tematów, jest moim zdaniem bez sensu...

A, niech ci tam będzie :)

mati75   6 #3 16.04.2010 13:21

"które w dniu premiery wersji 4.0 działało wolniej od niesławnej Visty"
Tu się zgadzam,

JustShadow   2 #4 16.04.2010 13:24

Właśnie, że bardzo dobry wpis i zdrowe podejście do tematu.

SS13   3 #5 16.04.2010 13:53

Ej, ale ja lubię Ubuntu i wcale nie jestem jakimś "nastolatkiem zachłyśniętym Ubuntu". Po prostu podoba mi się ten system. Tak samo, jak podoba mi się Windows 7, Fedora czy Carmen Elektra.
Co do dostosowywania programów/systemu do własnych potrzeb, to raczej nie wykazuję jakiejś dużej chęci do grzebania w kodzie. Podoba mi się jednak to, że mogę sobie np. Ubuntu "narysować, pokolorować i powycinać" tak, jak chcę, natomiast w Windowsie (chyba) to nie jest tak całkiem dozwolone. Spotkałem się z ludźmi, którym spodobała się jakaś kompozycja, ale nie była od Microsoftu, więc mieli problem z jej zastosowaniem. Owszem, nie trzeba wcale się na tym znać i posiadać nie wiadomo jakich umiejętności, żeby to zrobić, ale "dziwne" uczucie pozostaje. Kupiłem system, to chyba mogę zrobić z nim przynajmniej tyle.
Zabrzmiało to trochę jak "Linux rlz, bo se możesz z nim wszystko zrobić, a ten micro$hit nie pozwala", ale zapewniam, że nie o to mi chodzi. Zgadzam się z tym, że i tak tylko malutka część użytkowników korzysta z zalet otwartego kodu, więc nie mówię, że Ubuntu jest lepsze od Windowsa. Uważam jednak, że Windows nie jest lepszy od Ubuntu. Nie można chyba o żadnym systemie powiedzieć, że jest ogólnie lepszy od innego.
Gdyby kiedyś zebrać najlepsze rozwiązania z różnych systemów, to fajna rzecz by powstała. Tylko żeby zebrać te najlepsze rzeczy potrzebny jest właśnie otwarty kod... :)

Olbi   10 #6 16.04.2010 14:39

penguin, Twój wpis pojawił się od razu po twoim kliknięciu w opublikuj, czy czekałeś jakiś czas na moderację?

trux   11 #7 16.04.2010 14:45

Na wstępie wyjaśnię, że oprogramowanie Open Source nie musi być darmowe, a jedynie otwarte. Większe projekty są wspierane finansowo przez duże koncerny.
Używanie aplikacji Open Source zapewnia większą niezależność, bo jeśli dany projekt zostanie zamknięty, to w dalszym ciągu będzie mógł być rozwijany przez inne osoby. W przypadku zamkniętego kodu użytkownik jest bardziej zależny od producenta.

Czy w Windowsie jest back door, czy go nie ma, trudno o jednoznaczną odpowiedź (zamknięty kod). Poza tym Microsoft, jako producent Windowsa jest podejrzewany o współpracę z tajnymi służbami. Nie zdziwił bym się gdyby tak było, bo nie od dziś w USA jest "moda" na kontrolowanie wszystkiego i wszystkich.
Ja natomiast wolę używać GNU/Linuksa ze względów bezpieczeństwa, otwartości kodu.

Meszuge   16 #8 16.04.2010 15:06

Jak sypią się mity na temat jakości, niezawodności i bezpieczeństwa wyrobów open source, widać właśnie na przykładzie Firefoxa. Zespół nastawiony na bicie rekordów pobierania i na walkę z konkurencją najwyraźniej stracił serce do samego produktu, który ma coraz więcej dziur, sprawia coraz więcej problemów, jest coraz mniej bezpieczny.

A poza tym... Po co znowu karmić trolle?

penguin   6 #9 16.04.2010 15:08

@Orion
po kliknięciu wpis pojawił się w mojej karcie użytkownika. po jakimś czasie również na stronie głównej blogów.

@trux
"Na wstępie wyjaśnię, że oprogramowanie Open Source nie musi być darmowe, a jedynie otwarte."

piękna teoria. w praktyce skoro licencja wymusza udostępnienie źródeł, wystarczy jeden klient, który skompiluje otrzymany kod i wypuści pod szyldem np Community Edition. może się mylę, ale czy nie tak swego czasu stało się z MySQL?

"Używanie aplikacji Open Source zapewnia większą niezależność, bo jeśli dany projekt zostanie zamknięty, to w dalszym ciągu będzie mógł być rozwijany przez inne osoby."

przez CAŁY czas zastanawiałem się jaki "argument" pominąłem. oczywiście! niezależność i wolność rozwoju, bo każdy może kontynuować zapomniane przez twórców dzieło. w praktyce również takie rzeczy są niesamowicie rzadko spotykane, a sam argument jest trafny jeśli mowa- bo ja wiem- o jakimś standardzie przesyłania plików czy formatowania dokumentów (jak DOC), a nie aplikacji użytkowych!

po pierwsze; jeśli projekt jest kluczowy i powszechnie używany to szanse na jego zamknięcie są minimalne. a jeśli nie jest używany... no cóż... jakiś przykład poproszę?

po drugie; gdy mowa właśnie o aplikacjach użytkowych, uwierz mi, że napisanie aplikacji od nowa jest często o wiele prostsze niż próba zrozumienia kodu napisanego X lat temu przez programistów, którzy porzucili rozwój projektu, gdyż sami nie są w stanie odczytać już jego źródeł.

argument więc trafny i prawdziwy, lecz równie istotny jak reszta wymienionych przeze mnie w artykule.

  #10 16.04.2010 15:48

Przeczytałem tekst 2x, ale nie złapałem...

Kogo określa się w nim mianem *Closed Mind* ?

  #11 16.04.2010 16:04

> świat przejrzy na oczy i porzuci Windows
Nie dziś
Nie jutro
Ale ja jeszcze tego dożyję

  #12 16.04.2010 16:19

> "linuksowego betonu"

Jak nazywasz kogoś, kto jako awatara używa nekrologu Linuksa ?

StawikPiast   11 #13 16.04.2010 16:28

bardzo fajnie napisane to co w swiecie OS juz od dawna sie dzieje. Zwyklym ludziom nie sa potrzebne rozwiazania OS, a rozwiazania dzialajace. Ot chociazby sukcesy Apple, ktora to firma jest na wskros zamknieta i stara sie wszystko kontrolowac, a poniewaz ludziom podobaja sie ich produkty to je kupuja. Tak samo z Windows. Ludziom to odpowiada to kupuja. Zreszta linux ta sama zasada, tyle ze tutaj nie odpowiada wiec nie kozystaja. Dla przecietnego kowalskiego nie ma zadnych kozysci z tego czy aplikacja jest OS czy nie. Ba dla wiekszosci ludzi tutaj nie ma to wiekszego znaczenia, bo takich co potrafia sie w kodzie oplapac i go poprawic jest garstka.

skandyn   9 #14 16.04.2010 16:30

Ten blog to jakieś pranie mózgu.
Pozdrawiam.

Soren   8 #15 16.04.2010 17:32

Moim zdaniem postawa typu "Linux is the best, Microsoft sucks" godna jest jedynie typowo przeciętnych użytkowników nie mających większego pojęcia o nazwijmy to "informatyce".

Nikt inteligentny moim zdaniem nie powie że wszystko od Microsoftu jest złe. MS ma kilka ciekawych "produktów" jak choćby darmowy windows live itp.

Co do tekstu to nie mogę się w większości nie zgodzić.
Z tym że pierwsze co mnie zastanawia to fakt czy aby napewno więcej osób na świecie trzepie kod "windowsa" niż "linuksa" z racji że wgląd do kodu ma głównie MS a przecież milionów koderów nie zatrudnia. Jak jest naprawde oczywiście nie wiem jednak zastanawia mnie ta kwestia.

Autor walnął się jedynie z przykładem odnośnie KDE. Wersja 4.0.0 nie była przeznaczona na biurko (czyt. do użytkownika końcowego, dla niego była 4.1) a dla developerów by ci mogli powoli przystosowywać swoje aplikacje do nowego środowiska.

masakra   5 #16 16.04.2010 17:44

@Plichu: Do kodu źródłowego Windows dostęp mają też osoby z tytułem MVP (w Polsce jest takich około 30).

Poza tym jest sporo ludzi, którzy w taki czy inny sposób wynajdują dziury w systemie oraz sposoby ich łatania. To oni pojawiają się na końcu każdego biuletynu zabezpieczeń wypuszczanego w pierwszy wtorek miesiąca (na samym dole takiego biuletynu). W ten czy inny sposób analizują co jest nie tak w tym Windowsie.

penguin   6 #17 16.04.2010 17:53

@Plichu
"Z tym że pierwsze co mnie zastanawia to fakt czy aby napewno więcej osób na świecie trzepie kod "windowsa" niż "linuksa" z racji że wgląd do kodu ma głównie MS a przecież milionów koderów nie zatrudnia."

nie chodziło mi o przeglądanie kodu źródłowego, a coś, co w przystępny sposób można wytłumaczyć jako bardzo skrupulatną obserwację zachowania aplikacji.

"Autor walnął się jedynie z przykładem odnośnie KDE."

polemizowałbym. nie pamiętam dokładnie (było to co najmniej dwa lata temu), ale punkt widzenia który przedstawiłeś został ogłoszony na parę chwil przed, lub po premierze wersji 4.0, kiedy stało się jasne, że narzucony deadline jest nie do zrealizowania. a końcowy produkt- w zasadzie nieużywalny.

dla developerów były przeznaczone wersje 3.99, a 4.0 była reklamowana jako nowoczesne i wydajne środowisko pracy, a nie poligon doświadczalny dla programistów.

  #18 16.04.2010 18:27

@penguin ja modyfikowałem jądro linuksa żeby mi modem działał, a w windowsie to co miałbym zrobić kupić nowego windowsa ? stery pod xp, były także dla 64 bitowych systemów, tylko te 64 bit stery to było bardzo ciężko znaleźć, a ich instalacja (tych 64bit) w win 7 nie była przyjemna trzeba było wyszukać pliki .inf do instalacji tegoż sprzętu. win łatwy i przyjemny

iacobus   6 #19 16.04.2010 19:34

1)Co do bezpieczeństwa: dlaczego Twoim zdaniem najważniejsze sieciowe giganty stawiają serwery na systemach o otwartych źródłach - np. Cisco na FreeBSD. Czytałeś kiedyś np. o dostępnych flagach dla plików czy securelevels w tym systemie?

2)Co do dostępu "pod maskę" - nawet jeżeli nie jesteś programistą tylko zwykłym adminem możesz bez problemu skompilować sobie kernel, podwyższając wydajność systemu. Możesz oskryptować prawie każdy element działania serwera. Inna rzecz, że otwarte źródła to dobra dokumentacja. Wejdź na freebsd.org fo działu dokumentacja - kilkadziesiąt artykułów, ponad 1000 stron podręcznika, rozbudowane FAQ, etc.

3) Co do KDE - pisałem o tym wielokrotnie na DB, również w mailach do adminów (chociażby z prośbą o wycofanie zapisu, że rzekomo KOffice 2.1 jest wersją stabilną). Otóż wystarczyłoby przeczytać FAQ zamiast kopiować popularne acz fałszywe opinie i nie plótłbyś takich farmazonów. Wersja x.0 KDE lub jego dowolnego elementu dostarcza jedynie kompletne API, jest to więc wersja alpha; x.1 dostarcza niektórych funkcji dla testerów i "early-adpoters", jest to bardzo wczesna beta; x.3 jest pierwszym wydaniem dla użytkowników o statusie późnej bety. Dopiero x.4 jest wydaniem oficjalnie w pełni stabilną.

4) Co do "mistycznej społeczności" - może ciężko w to uwierzyć, ale dwa najlepsze moim zdaniem systemy uniksopodobne - Debian i FreeBSD opierają się wyłącznie o społeczność. Nie stoi za nią żadna finansjera.

5) Co do fanatyków - problem z dawna jest znany, ESR opublikował kiedyś świetny tekst (niby koan buddystyczny) pt. "Mistrz Foo i fanatyk Uniksa".

iacobus   6 #20 16.04.2010 19:38

6) I na koniec - jaki jest sens tego wpisu? Pytam poważnie - nie mówisz ani o konkretnej technologii, w której oprogramowanie o zamkniętych źródłach wygrywa, ani o kluczowych elementach takich jak bezpieczeństwo czy przenośność. Tekst jest wylewem żali, które nic nie wnoszą. Dlaczego Cię boli to, że jest wybór i są ludzie, którzy używają otwartego oprogramowania?

masakra   5 #21 16.04.2010 20:01

@iacobus: A propos Twoich punktów...

1. To, że jacyś giganci stawiają na FreeBSD nie znaczy, że inni giganci nie stawiają na systemy zamknięte :)

2. Z tym przekompilowywaniem to chyba jest tak jak pisał autor posta - robi to pewnie nikły odsetek ludzi.

A z dokumentacją... Widziałeś portale TechNet i MSDN z Microsoft? Tam dokumentacji jest po uszy :)

n-pigeon   5 #22 16.04.2010 20:03

@ margo.net

Racja powinniśmy się podlizywać macówkom :)

iacobus   6 #23 16.04.2010 20:03

a jest kompletna dokumentacja API jądra + przykłady rekonfiguracji kernela? ;-)

iacobus   6 #24 16.04.2010 20:11

@masakra - ale oznacza to, że system o otwartych źródłach jest równie dobry lub lepszy od rozwiązań zamkniętych. Dla Yahoo!, Jupitera czy Cisco koszt OS to żaden problem, więc chodzi o jakość. Nie chodzi zresztą o to co na czym stoi, ale o proste stwierdzenie - Unix i jego wolna dziatwa jak Linux czy *BSD działają na wielu serwerach o kluczowym znaczeniu. Autor krytykuje coś czego nie rozumie, bo skupia się jedynie na zastosowaniach biurkowych.
@n-pingeon nie musimy się podlizywać. Toż jajco MacOSX wywodzi się od FreeBSD

n-pigeon   5 #25 16.04.2010 20:23

@ iacobus

Hehe. Tak wiem. :) Napisałem to ponieważ pewna osoba obraziła się na linuksowców bo parę osób które akurat używają tego systemu skrytykowali wpis na blogu tej osoby :)

Hipokryzjo imię twe dzieci-neo :)

penguin   6 #26 16.04.2010 20:24

@iacobus

nie chciałbym rozpoczynać jakiejś niechęci między nami, ale po osobie piszącej tak jakościowe teksty na DP oczekiwałbym trochę większego poziomu czytania ze zrozumieniem. i chyba tylko dlatego postanowię złamać zasadę i Ci odpowiedzieć. oszczędzę sobie na przyszłość.

1) tekst odnosi się głównie do oprogramowania w zastosowaniach domowych. cały czas argumentuję z poziomu użytkownika końcowego, a nie wielkich korporacji. podałeś przykład Cisco i trafiłeś; z tym, że kulą w płot. to akurat firma, która projektuje tak niskopoziomowe rozwiązania, że oprócz korzystania z gotowych systemów o otwartych źródłach, w grę wchodzi praktycznie tylko napisanie własnego od nowa.

2) oskryptowanie działania serwera zależy od języka skryptowego i API udostępnionego końcowym programistom. mało ma wspólnego z polityką otwartych źródeł, bo skrypty i tak operują na już skompilowanych modułach. następnie wspominasz o wspaniałej dokumentacji freebsd. tu już nie nawet czytać między wierszami; wyraźnie napisałem w artykule, że mówiąc o braku dokumentacji nie miałem na myśli popularnych i solidnych projektów. wystarczy czytanie ze zrozumieniem.

3) być może masz rację, ale szczerze mówiąc nie chce mi się tego sprawdzać z czystego lenistwa. osobiście uważam za żałosne i marketingowo głupie, aby w świecie informatyki wydawać wersję alpha z numerem 4.0. zarówno oficjalne wydania kubuntu, jak i opensuse wychodziły więc- jeśli to co mówisz jest prawdą- przez dwa lata z ułomnymi wydaniami KDE, nie nadającymi się do pracy dla użytkowników końcowych. ciekawe.

4) co ma piernik do wiatraka? czy ja gdzieś wymieniłem "mistyczną społeczność" jako niezdolny do działań twór?

6) nie będę Ci tłumaczył jak pięcioletniemu dziecku sensu niektórych rzeczy. jeśli nie potrafisz go dostrzec, to Twój problem i kwestia ta z mojej strony zostanie pozostawiona- podobnie jak inne trollowe pytania- bez reakcji. dalej; czy ja gdziekolwiek opowiadam się przeciwko otwartemu oprogramowaniu? czy gdziekolwiek ubolewam, że istnieją ludzie, którzy je wybierają? wskaż Pan, Panie iacobus taki moment. jako libertarianina cieszy mnie, że jest wybór i konkurencja.

a mój artykuł to nie techniczne testy porównawcze, których się doszukujesz, tylko polemika nad ślepym oddaniem się idei open source, przy jednoczesnym spychaniu wszelkich innych aspektów oprogramowania (jak jego funkcjonalność) na boczny tor.

parafrazując Twoje słowa; czy tak Cię boli to, że jest wybór i są ludzie, którzy otwarcie twierdzą, że open source to nie wcielona doskonałość?

ps. pytanie oczywiście retoryczne i nie odpowiadaj na nie w celu wciągnięcia mnie w dyskusję. bo tę między nami uważam za zakończoną.

pozdrawiam.

masakra   5 #27 16.04.2010 20:35

Dokumentacja jest :) Ale nie na TechNet/MSDN :)

Zapewne jest równie dobry, nie mówię, że nie. Z tym co dana firma używa (zwłaszcza naprawdę duża) to często kwestia ani kosztu ani jakości, a raczej tego co było wdrożone od dawien dawna. Duże firmy cieżko namówić do zmiany systemów :)

n-pigeon   5 #28 16.04.2010 20:39

@ penguin

Powinieneś dopuścić do myśli fakt że mogłeś źle ocenić dlaczego ludzie są oddani idei Open Source.

Nie będę ci tłumaczył jak pięcioletniemu dziecku jakie błędu dedukcyjne popełniłeś, pozostawię ci pole do rozwoju :)

iacobus   6 #29 16.04.2010 20:44

Jednym słowem przyznajesz, że Twój artykuł miał na celu jedynie prowokację? Jeżeli tak, to faktycznie nie ma o czym gadać. EOT>

borzole   4 #30 16.04.2010 22:53

Open source to przede wszystkim dostępny dla każdego pomysł i rozwiązanie. Wiedza otwarta dla każdego, nawet jeśli tylko nieliczni potrafią z niej skorzystać to korzystają końcowi użytkownicy. Sam wielokrotnie uczyłem się prosto z otwartego kodu. Nie chcę rozwiązań z zamkniętym kodem właśnie dlatego, a nie z powodu bajek o bezpieczeństwie otwartego kodu, czy fanatyzmu. Jestem idealistą i uważam że wszelkie zasoby ludzkiej wiedzy, powinny być dostępne dla każdego kto chce z nich skorzystać.

  #31 16.04.2010 22:55

@penguin:
[[wspomnę KDE, które w dniu premiery wersji 4.0 działało wolniej od niesławnej Visty]]

KDE 4.0 porównujesz do visty...gratuluję odwagi :)
Już ci iacobus wytłumaczył a ty: [[szczerze mówiąc nie chce mi się tego sprawdzać z czystego lenistwa]].

Czyli piszesz smuty wyssane z palca - jak inni wyznawcy windowsa, których denerwuje fakt, że ktoś śmie korzystać z alternatywy...
Wtedy to najlepiej porównywać alphe KDE do visty i porzucać inwektywami.

Closed Mind posiadają ci, którzy zaślepieni w swojego windowsa powielają zasłyszane farmazony i smuty w newsach dot. Linuksa.

Siplas   8 #32 16.04.2010 23:34

Po pierwszym przeczytaniu uznałem tekst za bezradnie prowokacyjny, ale po drugim już tylko za kuriozalny. Nie mam kompletnie żadnego pomysłu na to, jakie jest jego przesłanie. Fanatyzm OS? Co to takiego? Używanie Firefoxa? Używanie Open Office? Używanie GIMP'a? Thunderbirda?

Gdyby nie Open Source to jeździłbyś dzisiaj MS Fordem i golił się iŻyletką - MS Ford byłby tylko czarny, a iŻyletka pasowałaby tylko do iMaszynki. Pominę taki drobiazg, że prawdopodobnie nie byłoby Internetu, jaki wszyscy znamy...

trux   11 #33 17.04.2010 03:12

Z tonu powyższej publikacji odnoszę wrażenie, jakbyś czepiał się oprogramowania z otwartym kodem (od tak dla samego czepiania).
W książce o R.M.S. "W obronie wolności" autor w wystarczająco prosty sposób opisał całe zagadnienie.
Na koniec dodam z własnej praktyki, że mogę używać kilku już nie rozwijanych programów, bo są otwarte. W innym razie, na pewno nie mógł bym ich skompilować, a tym bardziej zainstalować.

masakra   5 #34 17.04.2010 07:31

@Siplas: Ale przecież produceni samochodów również mają swoje "zamknięte źródła". Przecież nikt nie zdradza tajemnic firmy jak zrobili takie czy inne rozwiązanie w samochodzie.

Z tego też żyją ludzie pracujący np. w Formule 1, gdzie każda innowacja pozwalająca Ci zyskać nawet 0,01 sek. robi z ciebie eksperta

Gdyby było jak mówisz to każdy by sobie swój samochód produkował :) A jednak mało kto to robi - podobnie jak mało kto używa otwartych systemów operacyjnych (1%).

Nie mówię to o innych rozwiązaniach Open Source, a tylko o systemach operacyjnych.]

borzole   4 #35 17.04.2010 09:02

@masakra
Tak, 1% w Twojej małej ciasnej marketingowej głowie. Rozejrzyj się to Ci trąbka zwiędnie. Przesłanie z fordem było bardzo proste: dostaję tylko to co wymyślił producent i jak wskazują lata ten Twój M$ przez cały czas miał głęboko w dupie co klienci chcą zobaczyć w systemie. W open source nawet przy małych siłach, prędzej powstanie pożądana funkcja niż w nastawionym na biznes rozwiązaniu. I powiedz mi jak mam ubłagać taką firmę, że chcę czerwony guzik do funkcji X, skoro moja prośba trafia do pudełka "ludzie tego nie robią".
Istnieją duże firmy jak RedHat, które otwierają kod wszystkiego co robią, a i tak wychodzą na swoje. Co więcej, to społeczność ma spory wkład w ich rozwój i chętnie wybiera również płatne rozwiązania danej firmy.
To tylko firmy pokroju M$ uważają, że trzeba im płacić za wszystko i to jeszcze w bełkocie niezrozumiałych licencji, z których na końcu wynika, że nie wolno Ci nawet patrzeć na zakupiony produkt. A jeśli wirus zeżre Ci wszystko co miałeś na dysku przez dziurę w tym systemie to oni wypiera się jakoby nie miał z tym nic wspólnego. Idąc Twoim tokiem myślenia, a właściwie tej marketingowej papki, doszło by w końcu do tego, że na świecie jest jedna firma mająca wystarczającą ilość zakupionych licencji, by uzależnić od siebie cały świat. Cały świat musiałby myśleć tak jak grupka zarządu.
Jeśli tylko program spełnia moje potrzeby, to zawsze wybiorę open source, bo bez tego wszyscy będą musieli myśleć jak jeden głupek z zarządu.

masakra   5 #36 17.04.2010 09:41

@borzole: A masz jakieś konkretne dane, że jest to liczba większa niż 1% (no może 2%)?

Z tym "dostaję to co wymyślił producent" to nie masz racji, bo nie wiesz jak przebiegają procesy rozwijania Windowsa. To nie jest widzi-mi-sie Microsoftu tylko rozmowy z największymi grupami, które kupują te produkty (duże korporacje). Mają też pewien wpływ na rozwój osoby ze społeczności (z tytułem MVP).

Musisz pamiętać, że rozwijanie systemu dla milarda ludzi wygląda inaczej niż systemu dla 100.000 osób. W tym pierwszym trzeba widzieć jak impact ma wprowadzenie danej zmiany na cały świat. Tak jak w Ubuntu mogą sobie zmienić układ przycisków w okienkach z prawej do lewej - to w Windows miałoby to gigantyczny impact (co jak widać w Ubuntu też nie wszystkim się spodobało, w Windows byłoby jeszcze więcej sfrustrowanych ludzi wtedy).

I zwróć uwagę, że nigdzie nie mówię, że Windows jest taki fantastyczny, a Linuks nie. Niech ludzie wybiorą co wolą sami. Póki co jednak zdecydowana większość wybiera Windows (to mówią twarde dane).

A co do Open Source... Sam korzystam z dobrodziejstw tego rozwiązania. Korzytsam z Paint.NET zamiast Windowsowego Painta czy z innych aplikacji, które są za free. Bo wiem, że są one lepsze!

Ale mam też kilka produktów komercyjnych (np. Total Commander, Camtasia) gdzie nie bałem się wydać jakiejś kasy i nie szukam gorszych darmowych odpowiedników tylko dlatego, że będą Open Source.

Naprawdę wydaje mi się, że pod tym względem jestem rozsądnym człowiekiem :) a nie gościem po praniu mózgu :)

masakra   5 #37 17.04.2010 09:46

A i jeszcze jedno a propos "słuchania". Zobacz sobie tutaj: http://www.email-standards.org/blog/ że czasem osoby nie związane z Microsoft mogą zgłaszać swoje uwagi do produktów (w tym wypadku Outlook) i są one uwzględniane.

Takich przykładów pewnie można byłoby znaleźć jeszcze trochę.

Ale musisz pamiętać, że zachcianka pojedyńczej osoby to tylko zachcianka, która też pewnie nie znajdzie odzweu u osób tworzących oprogramowanie Open Source. Ktoś musi kierować rozwojem oprogramowania i nie zawsze da się spełniać zachcianki wszystkich.

iacobus   6 #38 17.04.2010 10:00

masakra - odpowiedz uczciwie czego dotyczy te słynny jeden procent? Wiesz dobrze, że dotyczy zastosowań biurkowych (desktop). I jeżeli orientujesz się w temacie, to wiesz również, że wynika to z tego, że do początku lat '90 wszyscy uniksowi hakerzy unikali pecetów jak diabeł wody święconej. Dopiero wyjście na świat Linuksa i 386BSD trochę zmieniło sytuację. Moim zdaniem biorąc pod uwagę ponad dekadę zapóźnienia w stosunku do Apple, MS i IBM systemy uniksopodobne i tak są na bardzo wysokim poziomie jeżeli chodzi o zastosowania biurowo - domowe (u nas w domu działają obecnie komputery wyłącznie za FLOSS; powstały na nich już dwie magisterki i pisze się rozprawa doktorska; nie ma żadnej potrzeby używania zamkniętych produktów).

Inna rzecz - zastosowania sieciowe i serwerowe. Tutaj ciężko rzucić kamieniem żeby się nie natknąć na Linuksa lub *BSD. na czym stoją główne serwery nazw? na jakiej platformie opracowano protokół TCP/IP i gdzie jest jego wzorcowa implementacja? Na czym działają routery Jupitera? takie pytania można mnożyć w nieskończoność. Więc sprawa jest prosta - jak mówisz o słynnym jednym procencie dodawaj że chodzi o dekstop

iacobus   6 #39 17.04.2010 10:02

W ostatnim akapicie literówka; Juniper rzecz jasna ;-)
ps: "FreeBSD is used as a platform for devices and products from many of the world's largest IT companies, including:

*

Apple
*

Cisco
*

Juniper
*

NetApp

FreeBSD is also used to power some of the biggest sites on the Internet, including:

*

Yahoo!
*

Yandex
*

Apache
*

Rambler
*

Sina
*

Pair Networks
*

Sony Japan
*

Netcraft
*

NetEase
*

Weathernews
*

TELEHOUSE America
*

Experts Exchange

and many more."

penguin   6 #40 17.04.2010 10:02

@iacubus
"Jednym słowem przyznajesz, że Twój artykuł miał na celu jedynie prowokację? Jeżeli tak (---ciach---)"

Nie jestem w stanie wskazać która część mojej wypowiedzi nakierowała Cię na taki tok myślenia. Na zadane pytanie, zgodnie z zapowiedzią, odpowiadać nie zamierzam. Milknę też w kwestii dobrej rady, bo ponowne wspomnienie o czytaniu ze zrozumieniem byłoby już niegrzeczne.

@n-pigeon
"mogłeś źle ocenić dlaczego ludzie są oddani idei Open Source."
@trux
"Z tonu powyższej publikacji odnoszę wrażenie, jakbyś czepiał się oprogramowania z otwartym kodem"

jeśli nie czytaliście artykułu, który komentujecie, to nieśmiało wspomnę, że ja nie oceniam dlaczego ludzie są oddani idei open source. ani nie czepiam się. ja odpowiadam i polemizuję z głównymi argumentami, które sami wysuwają w dyskusji nt wojen windowso-linuksowych.

@borzole
"Jestem idealistą i uważam że wszelkie zasoby ludzkiej wiedzy, powinny być dostępne dla każdego kto chce z nich skorzystać. "

z idealistami się nie dyskutuje. choćby się matematycznie udowodniło i historycznie poparło wyższość np. wolnego rynku, marksista ze swoimi pustymi hasełkami zawsze wybierze gospodarkę maksymalnie sterowaną państwowo.

i tu jest podobnie. nie zamierzam w ogóle z takim trollstwem dyskutować. zdradzę Ci tylko straszną tajemnicę. lecąc samolotem jesteś zdany na łaskę zamkniętego oprogramowania, korzystając z usług bankowych podobnie, z sieci telekomunikacyjnej itp itd. a najgorsze jest to, że nikt nie zdradzi Ci nigdy nie tylko jak działa komputer pokładowy airbusa, ale i automat biletowy w tramwaju. świat i suma ludzkiej wiedzy cierpią okrutne męki ...

nie wiem czemu dałem się nabrać na trollową pożywkę. no ale każdemu może się zdarzyć. tak naprawdę jedyna rzecz, nad którą chciałbym podyskutować rzeczowo to

"Istnieją duże firmy jak RedHat, które otwierają kod wszystkiego co robią, a i tak wychodzą na swoje. Co więcej, to społeczność ma spory wkład w ich rozwój i chętnie wybiera również płatne rozwiązania danej firmy. "

bardzo proszę o dane wskazujące procentowy udział kodu społeczności w projektach RedHata.

penguin   6 #41 17.04.2010 10:06

@iacobus
"odpowiedz uczciwie czego dotyczy te słynny jeden procent? Wiesz dobrze, że dotyczy zastosowań biurkowych (desktop)."

wiadomość z ostatniej chwili; artykuł, do którego są te komentarze, dotyczy właśnie zastosowań biurkowych, co jest tam wyraźnie napisane.

C.Z.Z - zrozumiały skrót? :)

borzole   4 #42 17.04.2010 10:17

@masakra
Banalny przykład: karty w przeglądarce, odpowiedź M$ przez długi czas była "nasi klienci tego nie potrzebują" i mieli gdzieś tą sugestię użytkowników, a jak już M$ zrobił karty w IE to ogłosili to jako wielką innowację. Skoro wasi klienci to tylko wielkie korporacje, to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać. M$ jest tak żałosne w swoich odkryciach, jak dzisiaj Rosja co zmienia poglądy z piątku na sobotę.

Mloodszy   2 #43 17.04.2010 10:17

Jestem "linux geek'iem", ale korzystam sporadycznie także z Windowsa XP. Jakoś większego znaczenia nie ma dla mnie czy program jest na licencji freeware czy open source. Ważne, żeby soft był dobry.

borzole   4 #44 17.04.2010 10:22

"z idealistami się nie dyskutuje"
EOT

borzole   4 #45 17.04.2010 10:31

"bardzo proszę o dane wskazujące procentowy udział kodu społeczności w projektach RedHata."

źródło: http://www.redhat.com/Fedora/
* "Around 65% of Fedora's code is maintained by volunteers"
* "There are over 17,000 Fedora Account System members who have signed the Contributor License Agreement that allows them to edit and provide new code and content in Fedora."
* "Innovation through Fedora often forms the basis for many Red Hat open source projects"
Kod sprawdzony w Fedora przechodzi dalej do RedHat. Jak Ci mało to sprawdź sobie jeszcze JBoss, ale po Twoich wypowiedziach widać, że jesteś tylko aroganckim dupkiem.

iacobus   6 #46 17.04.2010 11:17

kochany Pingwinku, jeżeli ktoś z dyskutantów nie umie czytać ze zrozumieniem, to jesteś nim Ty. wyraźnie zaadresowałem moją wypowiedź do innej osoby.

penguin   6 #47 17.04.2010 12:01

@iacobus
C.Z.Z nie ma tu nic do rzeczy i albo dobrze o tym wiesz, albo znowu się nim nie popisałeś. to forum publiczne i jeśli chcesz zamkniętej dyskusji z użytkownikiem masakra, wyślij mu maila, albo PW. pleciesz swoje hasełka, które choć oczywiście prawdziwe, są nie na temat.

wszyscy wiemy, że systemy open source są najpoważniejszym graczem na rynku serwerowym. nie jestem przekonany, czy to wyłącznie zasługa otwartego kodu. prędzej tego, że są to po prostu świetne oprogramowanie, które wydaje się wręcz stworzone do tego typu celów. to temat na osobny artykuł, ale już nie mojego autorstwa. administracja systemem i programowanie to jednak dwie różne ścieżki rozwoju zawodowego. ja zajmuje się tym drugim i jako administrator nie będę oceniał linuksa. a tym bardziej porównywał tych systemów do Windows Server. jeśliś ciekaw, zagadaj do Wojtka Kowasza, albo Tomka Bryji.

ja odnoszę artykuł (pod którym toczy się dyskusja) do systemów biurkowych. tam linux to niezmiennie 1% i mieści się w granicach błędu statystycznego.

"kochany Pingwinku"
wypraszam sobie. co innego dżentelmeńska wymiana nawet dosyć ostrych argumentów w równie ostrym tonie, a co innego prostactwo.

TheUsh   7 #48 17.04.2010 12:18

Bardzo dobry wpis :)
Po pięciu latach używania Linuksa przejrzałem na oczy i w zasadzie doszedłem do podobnych wniosków.
Niestety z jakością oprogramowania OpenSource różnie bywa. Powiem więcej, mimo używania kilku dystrybucji, w tym i najpopularniejszych, nigdy nie mogłem pozbyć się z panelu GNOME ikonki wymuszającej zamknięcie zawieszonego programu, gdyż takowe zawieszenia zdarzały się wyjątkowo często...
Gdzie jest więc ta mitologiczna wyższość i niezawodność programów OpenSource na desktopie?

DonkeyShot   2 #49 17.04.2010 12:57

@piszczyk4U43: Kogo określa się w nim mianem *Closed Mind*

Czytając Twój wpis i wieńczące go komentarze, muszę niestety zgodzić się z jego tytułem... Zaparta polemika Twoich oponentów opiera się jedynie na urażonym przekonaniu o "świętości Linuksa". Nie ma tu miejsca na rzetelną rozmowę, to inkwizycja wydumanych mądrości na Twój prosty i rzeczowy pogląd. I nie chodzi też o to, że co poniektórzy nie potrafią czytać - oni po prostu nie chcą przyjąć do siebie, że MOŻESZ mieć choć trochę racji. W związku z czym powstaje nam piękna postawa-paradoks: "bądźmy otwarci, ale tylko na otwartość..."

DonkeyShot   2 #50 17.04.2010 13:09

Sprostowanie: nie odnoszę oczywiście swojego komentarzu do wszystkich aktywnych w tej rozmowie. Jedynie do tych najbardziej zacietrzewionych i oślepionych blaskiem doskonałości "otwartych jąder";) Tak, przyznaje, poprzednie zdanie ma charakter prowokacyjny:P

n-pigeon   5 #51 17.04.2010 14:13

@ margo.net

Co ma to że pisałaś również o windzie, do mojego komentarza twojego komentarza. Mogłem wymienić również windowsa, ale czy to zmieniło by sens wypowiedzi? Raczej nie.


@ penguin

"jeśli nie czytaliście artykułu, który komentujecie, to nieśmiało wspomnę, że ja nie oceniam dlaczego ludzie są oddani idei open source. ani nie czepiam się. ja odpowiadam i polemizuję z głównymi argumentami, które sami wysuwają w dyskusji nt wojen windowso-linuksowych."

Oj czytałem, i dlatego w pierwszym poście stwierdziłem że jest bez sensu. Chcesz napisać jedno piszesz drugie.
Przytoczę najciekawsze fragmenty.

"- Ile razy po zauważeniu błędnego działania programu, lub innej nieprawidłowości, edytowaliście kod źródłowy programu? Ile razy tego typu poprawki zostały włączone przez twórców do kolejnych jego wersji?"

Pytanie tendencyjne, uważasz że jak ktoś widzi taki plus, to od razu chodzi tu o tą osobę. Ja to widzę tak, to jest plus ponieważ jeśli jakaś osoba chce, nie koniecznie ja, to ma taką możliwość.

"- Ile razy grzebaliście w kodzie, aby dostosować funkcjonalność jakieś aplikacji idealnie pod własne gusta?"

Ja akurat tak. Mimo to, to jest plus dla użytkownika który tego nie robił, bo dzięki takiej możliwości i on korzysta, mimo że nie bezpośrednio.

"- Ile razy dopisywaliście całkowicie nowe aspekty, których dotychczas Wam brakowało? "

Jak wyżej.

W sumie całym tekście występuje ta sama tendencyjność ...

n-pigeon   5 #52 17.04.2010 14:22

Heh ponad to opisałeś że model rozwoju zamkniętego (mylnie przez ciebie nazywanego komercyjnego) ma cechy wspólne z modelem open source, czyli warunkiem sukcesu jest organizacja pracy, jest to prawda, ale sam wcześniej wymieniałeś dodatkowe plusy, które umyślnie starałeś się umniejszyć, które niesie ze sobą otwarty kod. Sam napisałeś o plusach, próbowałeś je zabić i potem wywnioskowałeś że nie chodzi o ideologie i licencje, gdzie tu spójność wypowiedzi.

"Czy da się jakoś zapanować nad tych chaosem?"

Tak, systemy kontroli wersji..., używany od lat w każdym zespołowym projekcie programistycznym nie tylko Open Source.

trux   11 #53 17.04.2010 15:09

penguin@
"ja odpowiadam i polemizuję z głównymi argumentami, które sami wysuwają w dyskusji nt wojen windowso-linuksowych."

I chwała Tobie za to. W podobnych dyskusjach często padały pseudo argumenty ludzi oceniających GNU/Linuksa z pozycji użytkownika Windowsa. Nie da się dyskutować o danym zagadnieniu z kimś, kto nie ma nawet podstawowej wiedzy.

masakra@
"I zwróć uwagę, że nigdzie nie mówię, że Windows jest taki fantastyczny, a Linuks nie. Niech ludzie wybiorą co wolą sami. Póki co jednak zdecydowana większość wybiera Windows (to mówią twarde dane)."

Nauczanie w Polsce jest oparte na produktach Microsoftu, komputery w sklepach są z MS Windowsem. Więc nie pisz do cholery, że to większość wybiera...
Zgodnie z powiedzeniem że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, trudno się dziwić że ludzie "wybierają" Windowsa.
I proszę się nie śmiać z 1 % udziału GNU/Linuksa w rynku desktopów PC, bo jak by nie było, to aktualnie jest to jedyna alternatywa.

  #54 17.04.2010 15:11

penguin bredzisz

masakra   5 #55 17.04.2010 16:27

@iacobus: Tak masz rację - przyznaję się, mówię cały czas o 1% udziału na rynku komputerów biurkowych a nie serwerów. W serwerach systemu linuksopodobne mają

@borzole: nie mówię, że klienci to tylko korporacje, ale tam przynajmniej feedback jest określony. W wypadku dużego grona pojedyńczych osób ciężko zebrać ten konkretny feedback (choć tak jak wspominałem jest on zbierany np. przy rozmowach z MVP). A jeśli chodzi o innowacje - to proponuję poszukać conieco o Microsoft Research i zobaczyć co ciekawego tam robią.

@em-jot: Studiowałem automatykę, nie informatykę. Będąc na studiach bardzo intensywnie korzystałem z systemów linuksopodobnych. Po studiach jednak stwierdziłem, że jeśli rozwijać się to przy okazji systemów Microsoft. I żeby nie było - teraz pracuję w Microsoft (ale tego nie ukrywam). A to że oprogramowanie jest wygodne - przecież po to się tworzy oprogramowanie czy inne wynalazki, żeby ludziom było łatwiej. I dlaczego takiego informatyka nazywasz kaleką? To tak jakbyś nazwał człowieka, które jedzie samochodem i nie wie jak działa silnik że jest kaleką - on po prostu korzysta z tego co jest mu potrzebne i co jest wygodne dla niego.

@trux: Nauczanie może jest oparte o Windows, ale Ty też tak strasznie chłonąłeś to czego Cię uczyli w szkole? nie szukałeś tego co Cię interesuje? Teraz w internecie jest setki stron o linuksie i tym jak zacząć zabawę z nim. Każdy może sobie linuksa pobrać i korzystać do woli. I ja nie śmieję się z 1% udziału, tylko stwierdzam fakty. Poza linuksem jest jeszcze Mac OSX, więc nie jest to jedyna alternatywa.

masakra   5 #56 17.04.2010 16:32

Dobra... wróć... Znowu się zapomniałem i wdaję się w niepotrzebną dyskusję jak na Onet.pl

Prośba o zignorowanie moich komentarzy, bo z mojej strony to koniec dyskusji.

tomimaki   6 #57 17.04.2010 17:16

Nie tylko Netmarketshare ma statystyki. Kiedyś Garhuy podał inną stronę ze statystykami: http://www.w3schools.com/browsers/browsers_os.asp

trux   11 #58 17.04.2010 17:45

masakra @
"Nauczanie może jest oparte o Windows"

-To hipokryzja czy sarkazm z Twojej strony?
Zagadkowym jest fakt, że Microsoft aż tak zaciekle walczy z GNU/Linuksem o rosyjskie szkoły? ;)
źródło:http://rosyjskieit.blogspot.com/2010/03/imperium-kontratakuje-sagi-o-floss-w.html

"Ty też tak strasznie chłonąłeś to czego Cię uczyli w szkole?"

Ja w odróżnieniu od innych, miałem czas i chęci na zdobywanie nowej wiedzy. A w szkole uczono mnie klepania komend w DOS-ie (za co mimo wszystko jestem wdzięczny) i Windowsa 3.11.
Dziś Nauczyciele produkują informatyczne kaleki, bo sami nic poza Windowsem nie znają. Szkoły mają podpisane umowy z Microsoftem.
Idealnym rozwiązaniem było by nauczanie informatyki, a nie obsługi konkretnego systemu operacyjnego (czytaj MS Windows).

n-pigeon   5 #59 17.04.2010 20:59

@ masakra

Lol, jak z onetu to jest powiedzenie, ja już nie gadam bo to rozmowa jak z onetu ;)

Jak zaczynasz dyskusje to kultura wymaga ją skończyć aż do wyczerpania argumentów, teraz to wygląda jakbyś się wystraszył i uciekł.

Po za tym na onecie kłócą się o to kto powiększył cycki, albo kto jest głupi, drogi panie... To jest zwyczajna dyskusja ;)

penguin   6 #60 18.04.2010 00:01

@n-pigeon
"Ja to widzę tak, to jest plus ponieważ jeśli jakaś osoba chce, nie koniecznie ja, to ma taką możliwość."

chęci chęciami, a umiejętności umiejętnościami. napisałem w artykule wyraźnie; ten argument owszem, jest prawdziwy. ale TYLKO z ust hakerów i programistów. dla pozostałych, czyli 99% użytkowników Linuksa, ten argument jest pusty.

"warunkiem sukcesu jest organizacja pracy, jest to prawda, ale sam wcześniej wymieniałeś dodatkowe plusy, które umyślnie starałeś się umniejszyć"

mylnie przyjmujesz założenie, że otwarty kod ma zawsze "dodatkowe plusy". to nie są "dodatkowe", lecz "zamienne". owszem, otwierasz się na społeczność, możesz liczyć na dodatkowy kod. czasem nawet i wartościowy, który dodatkowo nie koliduje z Twoją wizją rozwoju aplikacji i faktycznie chcesz go włączyć do głównego wydania.

a co jeśli koliduje? zostawmy w spokoju prawne teoretyczne wywody; open source to open source. każdy kto się z Tobą nie zgadza, ma inną wizję itp itd, może przerobić Twoje dzieło i rozpowszechniać dalej. oczywiście, historia zna takie przypadki, że wychodziło to całej sprawie na dobre... ale zauważ, że nie każdy chce pracować za darmo. i nie mów mi proszę o zarabianiu na "obsłudze technicznej". na to mogą sobie pozwolić naprawdę duże firmy.

nie będę się tutaj bardziej wypowiadał- "Open Source and Closed Mind" to pierwszy z cyklu artykułów. kolejny będzie właśnie o tym o czym teraz rozmawiamy. wstrzymajmy zatem tę dyskusję (czyli pauza, ale na pewno nie EOT) i powrócimy do tego wątku w najbliższym czasie, dobrze?

"Tak, systemy kontroli wersji"
nie zrozumiałeś. pomijając to, że było to pytanie retoryczne (co zaznaczyłem), to jeszcze fakt faktem, że system kontroli wersji to narzędzie i za Ciebie żadnej naprawdę istotnej kwestii nie wykona.

@trux
"Nauczanie w Polsce jest oparte na produktach Microsoftu, komputery w sklepach są z MS Windowsem. Więc nie pisz do cholery, że to większość wybiera..."

w szkole akurat powinno się uczyć przydatnych rzeczy. zgadza się, jest to w jakimś stopniu siła napędowa nabywców dla Microsoft. ale nie przesadzajmy. pokazać alternatywę- dobrze. ale regularnie uczyć Linuksa w szkole? to byłoby kolejne już marnowanie pieniędzy oświatowych.

szkoła w założeniu powinna przygotowywać do tego co się w życiu spotka. nie ma sensu uczyć dzieci obsługi systemu którego użycie np na miejscach przyszłej pracy to ... 1%.

@n-pigeon
"Po za tym na onecie kłócą się o to kto powiększył cycki, albo kto jest głupi, drogi panie... To jest zwyczajna dyskusja ;)"

zgadzam się z @masakra. dobre programy to na tyle popularna witryna, że robi się tu istny onet, z tym że w określonym kierunku. nie chodzi o temat dyskusji, ale o sposób jej prowadzenia.

@masakra pasuje w tym temacie, ja zrobiłem to samo z paroma ludźmi. jako autor komentowanego tekstu, ponieważ jest on moim pierwszym tutaj, poczuwam się do małego obowiązku podjąć rozmowę z rzeczowymi ludźmi.

n-pigeon   5 #61 18.04.2010 00:59

"chęci chęciami, a umiejętności umiejętnościami. napisałem w artykule wyraźnie; ten argument owszem, jest prawdziwy. ale TYLKO z ust hakerów i programistów. dla pozostałych, czyli 99% użytkowników Linuksa, ten argument jest pusty."

I znowu piszesz to samo, przecież już tłumaczyłem, rozważasz tylko przypadki bezpośredniej korzyści, a przecież istnieje korzyść nie bezpośrednia.
Dzięki temu że ktoś ma taką możliwość, edytuje kod, ale korzystają wszyscy, nie tylko ci co napisali ten kod lub potrafią go napisać, choć i oni czerpią z tego korzyści.

"mylnie przyjmujesz założenie, że otwarty kod ma zawsze "dodatkowe plusy". to nie są "dodatkowe", lecz "zamienne". owszem, otwierasz się na społeczność, możesz liczyć na dodatkowy kod. czasem nawet i wartościowy, który dodatkowo nie koliduje z Twoją wizją rozwoju aplikacji i faktycznie chcesz go włączyć do głównego wydania.

a co jeśli koliduje? zostawmy w spokoju prawne teoretyczne wywody; open source to open source. każdy kto się z Tobą nie zgadza, ma inną wizję itp itd, może przerobić Twoje dzieło i rozpowszechniać dalej. oczywiście, historia zna takie przypadki, że wychodziło to całej sprawie na dobre... ale zauważ, że nie każdy chce pracować za darmo. i nie mów mi proszę o zarabianiu na "obsłudze technicznej". na to mogą sobie pozwolić naprawdę duże firmy. "

Każdy ma prawo dystrybucji swojej pracy na warunkach które sam wybierze. Ludziom którym przeszkadza to że ktoś może rozpocząć nowy projekt na bazie ich projektu, nie powinni otwierać kodu, ale większości to zwisa, a jeśli mu nie zwisa to nie powinien go otwierać to prawda.
I znowu mylisz pojęcia, komercyjne oprogramowanie to nie synonim zamkniętego oprogramowania, z twoich wypowiedzi wynika to że jak teraz ci powiem że można wydawać aplikacje z otwartym kodem odpłatnie, to będziesz wstrząśnięty, ale zakładam że wiesz że tak można i jest to powszechna praktyka (patrz Novel, RedHat itd) więc czemu piszesz o pracy za darmo? Małe firmy mogą wydawać odpłatne oprogramowanie z otwartym kodem, sprzedając jednocześnie prawa do edycji tego kodu na własny użytek. Zauważ też że wiele firm tworzy ZAMKNIĘTE oprogramowanie za darmo i na tym zarabia, więc skąd twój wniosek że tworząc darmowe oprogramowanie pracuje się za darmo i jest to tylko dla dużych firm, to też nie wiem. Przecież nie jest to open source, który daje dodatkowe zyski w przypadku dystrybucji za free ;), a mimo to zarabiają.

Możemy do tej dyskusji powrócić w następnym twoim wpisie, ale przeanalizuj moje uwagi to możliwe że nie będziemy musieli :)
Nie twierdze że w świecie OS nie ma betonów. Sam za takiego betona uważam samego Stallmana, no nic nie poradzę czasem kolo przegina! Nadal oczywiście doceniam jego wkład w rozwój ruchu FLOSS i OS Nie zmienia to faktu że w każdej dziedzinie życia istnieją betony, otwarte, zamknięte oprogramowanie, patenty, sztuka, twój wpis po prostu wiele uogólnia co nie jest właściwe, jest też kilka błędów logicznych które już opisałem.

A co do Onetu, zawsze jak jest wymiana zdań są emocje, ale nie można nazywać wszystkich dyskusji onetowymi, bo to by wykluczyło potrzebę istnienia tego pojęcia :) Dlatego w moich oczach, dyskusja onetowa to taka gdzie temat to bzdura, a uczestnicy "dyskusji" rzucają tekstami typu, "mam cię w d**ie, pozdrów swoją starą i podziękuj za noc".

trux   11 #62 18.04.2010 03:55

n-pigeon @

"w szkole akurat powinno się uczyć przydatnych rzeczy. zgadza się, jest to w jakimś stopniu siła napędowa nabywców dla Microsoft. ale nie przesadzajmy. pokazać alternatywę- dobrze. ale regularnie uczyć Linuksa w szkole? to byłoby kolejne już marnowanie pieniędzy oświatowych."

Marnotrawienie pieniędzy, to zakup kolejnych licencji na produkty Microsoftu !
Mam tu na myśli szkolnictwo, jak i urzędy, instytucje. Jak ktoś chce, to może to robić we własnym zakresie.
A nauka GNU/Linuksa naprawdę nie boli, chociaż możesz mieć odmienne zdanie...

n-pigeon   5 #63 18.04.2010 09:41

@ trux

Pomyliłeś nicki :3 Ja tego nie napisałem :D

trux   11 #64 18.04.2010 13:23

n-pigeon @
Zgadza się, moją poprzednie wypowiedź kierowałem do penguin @
Mam nadzieję, że wybaczysz mi to, bo godzina była późna.
Pozdrawiam

penguin   6 #65 18.04.2010 16:10

@n-pigeon

"I znowu piszesz to samo, przecież już tłumaczyłem, rozważasz tylko przypadki bezpośredniej korzyści, a przecież istnieje korzyść nie bezpośrednia."

owszem, istnieje. ale ciężko kierować się "pośrednimi" korzyściami podczas dokonywania prostego wyboru pomiędzy aplikacją A i B, w której A ma otwarty, a B zamknięty kod. ja polemizuję z ludźmi, którzy wybierają A, **tylko i wyłącznie** z tego powodu, bo jest open source. powtórzę jeszcze raz; nie będąc programistami, nie mogą liczyć się z bezpośrednimi korzyściami. a wspomniane "pośrednie", czyli- jeśli dobrze to zinterpretowałem- nowe funkcje, nie są niczym niezwykłym. zamknięte oprogramowanie również jest przecież udoskonalane.

osobną kwestią jest to jak i w jakim tempie. w obydwu przypadkach znajdują się dość jaskrawe przypadki na plus i na minus. wystarczy spojrzeć ile czasu rozwijał się taki Amarok 2. albo jak mało naprawdę innowacyjnych zmian wnosiły IE7 i IE8. co do przykładów pozytywnych- tutaj jest ich zdecydowanie więcej i ufam, że nie muszę ich wyselekcjonować.

"Ludziom którym przeszkadza to że ktoś może rozpocząć nowy projekt na bazie ich projektu, nie powinni otwierać kodu, ale większości to zwisa, a jeśli mu nie zwisa to nie powinien go otwierać to prawda."

mam zupełnie inne zdanie. sądzę raczej, że to mniejszości, jak to określiłeś- "zwisa" czy ktoś będzie w stanie w praktycznym rozrachunku zabrać kod, przerobić go i dystrybuować dalej bez żadnych konsekwencji.

"Małe firmy mogą wydawać odpłatne oprogramowanie z otwartym kodem, sprzedając jednocześnie prawa do edycji tego kodu na własny użytek."

to temat na dłuuugą dyskusję której toczyć tutaj nie zamierzam. w tym wątku już o tym pisałem. owszem, open source wcale nie wymusza rozdawania za darmo, ale w przypadku chociażby takiej GPL na jedno wychodzi. wystarczy, że jeden klient kupi to od Ciebie, a sam nabywa prawo do zmiany i dystrybucji kodu. resztę bajki nie muszę śpiewać.

jeśli chodzi ci zaś o model "macie oprogramowanie + kod źródłowy na własny użytek, bez możliwości jego rozpowszechniania" to nie wyobrażam sobie, aby zainteresowany tym był ktokolwiek poza naprawdę dużymi graczami na rynku, bądź charakterystycznym oprogramowaniem, który musi być idealne zgrane z konkretnym sprzętem, np sterowniki urządzeń pomiarowych itp.

w obydwu przypadkach zbaczamy z tematu, bo ja mówiłem o zastosowaniach biurkowych dla przeciętnego użytkownika. jeśli byłby popyt, byłaby i podaż. jak jest- każdy widzi.

"skąd twój wniosek że tworząc darmowe oprogramowanie pracuje się za darmo i jest to tylko dla dużych firm"

"Przecież nie jest to open source, który daje dodatkowe zyski w przypadku dystrybucji za free ;)"

takie rzeczy naprawdę lepiej obgadywać na żywo. temat rzeka. pięknie mówisz, ale praktyka weryfikuje wszystko. mimo, że to programiści odwalają pracę, nawet w przypadku małych firm po jakimś czasie w końcu do głosu dochodzi ekonomia i chęć maksymalnego zwiększenia zysków itepe itede.

firm programistycznych jest chociażby w Polsce bardzo dużo. gdyby faktycznie było jak mówisz, tj firmy nastawione na komercyjną sprzedaż swoich produktów uzyskiwałyby większe zyski, mielibyśmy jaskrawy przykład takiego sukcesu. i jak grzyby po deszczu pojawiałyby się kolejne.

tak nie jest, więc albo masz rację, ale w stosunku do tak małego kawałka rynku, że jest on przepełniony i nikomu się nie chce już tam pchać. albo nie masz racji. w każdym przypadku wniosek jest taki, że dalsze brnięcie w to i masowe publikowanie kodów źródłowych jest nieopłacalne. a skoro jest nieopłacalne, to hasła rodzaju "dodatkowe plusy" są puste.

proponuje już naprawdę przerwę do najbliższego artykułu. tam i tak będę poruszał te kwestie, a szczerze mówiąc aktualnie nie mam czasu odpisywać w takich ilościach.

pozdrawiam.

n-pigeon   5 #66 18.04.2010 17:46

owszem, istnieje. ale ciężko kierować się "pośrednimi" korzyściami podczas dokonywania prostego wyboru pomiędzy "aplikacją A i B, w której A ma otwarty, a B zamknięty kod. ja polemizuję z ludźmi, którzy wybierają A, **tylko i wyłącznie** z tego powodu, bo jest open source. powtórzę jeszcze raz; nie będąc programistami, nie mogą liczyć się z bezpośrednimi korzyściami. a wspomniane "pośrednie", czyli- jeśli dobrze to zinterpretowałem- nowe funkcje, nie są niczym niezwykłym. zamknięte oprogramowanie również jest przecież udoskonalane."

Jak już napisałem uogólnienia do niczego nas nie zaprowadzą. Ponieważ sytuacje są rożne, np. ja jako zwykły użytkownik używający otwartego oprogramowania mam takie korzyści że dzięki otwartemu kodowi aplikacje które używam będą rozwijać się szybciej, ja jako właściciel firmy, mam tą korzyść że dostaje już mocno rozwiniętą platformę na której mogę budować dalsze rozwiązania, ja jako programista hobbysta mam możliwość współpracy z innymi programistami (jest to ciekawsze do dłubania kodu w pojedynkę), jest takich przykładów jeszcze parę. Nie uogólniając i są też przypadki gdzie zamknięty kod jest najlepszym wyjściem, co nie zmienia faktu że osoba która powie "mając do wyboru OS i zamknięte wybiorę OS" prawdopodobnie mieści się w którychś przypadkach które wymieniłem na początku.

"mam zupełnie inne zdanie. sądzę raczej, że to mniejszości, jak to określiłeś- "zwisa" czy ktoś będzie w stanie w praktycznym rozrachunku zabrać kod, przerobić go i dystrybuować dalej bez żadnych konsekwencji. "

Mówimy o Open Source czy o Public Domain? Ponieważ czegoś tu nie rozumiem, licencji OS jest masa i każdy może wybrać mu pasujący, GPL uwzględnienie autorstwa, otwarty kod, kod musi pozostać na tej samej licencji, nie może być częścią zamkniętej aplikacji (przykład, większość kodu Gimpa), LGPL to samo co GPL tylko może być częścią zamkniętej aplikacji (GEGL, który jest częścią gimpa, ale jest biblioteką na ogólny użytek nie tylko Gimpa), BSD to samo co LGPL, ale można zamknąć kod (twórcy systemu Mac OSX wzięli kod z FreeBSD zamknęli źródła i przerobili). Są też inne jak ci te nie pasują, zauważ że wiedzieli na jakiej licencji pisali.

"to temat na dłuuugą dyskusję której toczyć tutaj nie zamierzam. w tym wątku już o tym pisałem. owszem, open source wcale nie wymusza rozdawania za darmo, ale w przypadku chociażby takiej GPL na jedno wychodzi. wystarczy, że jeden klient kupi to od Ciebie, a sam nabywa prawo do zmiany i dystrybucji kodu. resztę bajki nie muszę śpiewać."

Jak wyżej są różne licencje, możesz użyć licencji która daje to samo co GPL, ale nie pozwala dystrybucji kodu, ale to dalej OS tylko nie FLOSS.

"jeśli chodzi ci zaś o model "macie oprogramowanie + kod źródłowy na własny użytek, bez możliwości jego rozpowszechniania" to nie wyobrażam sobie, aby zainteresowany tym był ktokolwiek poza naprawdę dużymi graczami na rynku, bądź charakterystycznym oprogramowaniem, który musi być idealne zgrane z konkretnym sprzętem, np sterowniki urządzeń pomiarowych itp."

To uwierz, że nie tylko duży gracze są tym zainteresowani, otwarty kod pozwala oszczędzić firmie, dlaczego? Weźmy firmę która zatrudnia programistów by pracowali nad oprogramowaniem którego ta firma potrzebuje, wiele średnich firm tak robi ponieważ nie na wszystko są gotowce, albo nie wszystkie gotowce spełniają 100% zapotrzebowań firmy, jeśli nie pełny gotowiec jest na licencji OS programiści mogą ten kod wykorzystać jako bazę do rozwoju tego narzędzia.

"w obydwu przypadkach zbaczamy z tematu, bo ja mówiłem o zastosowaniach biurkowych dla przeciętnego użytkownika. jeśli byłby popyt, byłaby i podaż. jak jest- każdy widzi. "

Tak widzę :) jest popyt i jest podaż, z skądś jest tylu desktopowych użytkowników Linuksa i innego OS również na Windowsie. Ważne że jest nisza została wypełniona więc skoro jest popyt to czemu egzekwujesz czy jest potrzeba, skoro jest popyt to jest i potrzeba? Zgadza się?

"takie rzeczy naprawdę lepiej obgadywać na żywo. temat rzeka. pięknie mówisz, ale praktyka weryfikuje wszystko. mimo, że to programiści odwalają pracę, nawet w przypadku małych firm po jakimś czasie w końcu do głosu dochodzi ekonomia i chęć maksymalnego zwiększenia zysków itepe itede."

Racja praktyka weryfikuje wszystko, z analiz wychodzi na to że OS pnie się w górę coraz więcej firm przechodzi na taki model, firmy które na nim bazują się rozwijają i zwierzając przychody. Użytkowników domowych jest coraz więcej, na telefonach, netbookach, PC, nawet macach (choć to nie legalne). Więc skoro sam twierdzisz że praktyka wszystko weryfikuje, to czemu wysuwasz błędne wnioski?

"firm programistycznych jest chociażby w Polsce bardzo dużo. gdyby faktycznie było jak mówisz, tj firmy nastawione na komercyjną sprzedaż swoich produktów uzyskiwałyby większe zyski, mielibyśmy jaskrawy przykład takiego sukcesu. i jak grzyby po deszczu pojawiałyby się kolejne.

tak nie jest, więc albo masz rację, ale w stosunku do tak małego kawałka rynku, że jest on przepełniony i nikomu się nie chce już tam pchać. albo nie masz racji. w każdym przypadku wniosek jest taki, że dalsze brnięcie w to i masowe publikowanie kodów źródłowych jest nieopłacalne. a skoro jest nieopłacalne, to hasła rodzaju "dodatkowe plusy" są puste."

Każda firma sama wybiera model dystrybucji, ja tylko powtarzam to co sam czytasz w newsach na różnych stronach.
Na rynek nie ma tylko wpływ sposób dystrybucji oprogramowania, więc co tak się przy nim uparłeś, licencja to jakiś złoty gral rynku który definiuje czy zarobisz czy stracisz.

Nie każda firma inwestująca w rozwój oprogramowania jest firmą która znajduje się na rynku oprogramowania, większość z tego idzie na ich własne specjalistyczne potrzeby.

Nie proponuj tylko przerwij, odpisujesz, to ja odpisuje, chyba że się z tobą zgadzam.

n-pigeon   5 #67 18.04.2010 17:51

licencja to NIE jakiś złoty gral rynku który definiuje czy zarobisz czy stracisz.

Sorry szybko pisałem i bardzo niechlujnie wybacz, ale nie mam dużo czasu by długo się rozpisywać.

penguin   6 #68 18.04.2010 18:48

@n-pigeon
"Nie proponuj tylko przerwij"

racja. przerywam. oczekuję równie dobrej wymiany zdań przy następnej okazji.

n-pigeon   5 #69 18.04.2010 20:39

@ penguin


racja. przerywam. oczekuję równie dobrej wymiany zdań przy następnej okazji."

Zawsze do usług. :)

  #70 20.04.2010 18:38

Katedra i bazar - kto nie zna polecam.
Doskonała polemika na ten temat :)

Fragment dostępny między innymi pod
http://ans.pw.edu.pl/download/mpregowski/raymond_katedra%20i%20bazar.pdf

  #71 03.12.2011 23:57

Używałem Linuksa przez 5 lat, tekst napisany przez Ciebie porusza ważne kwestie. Przyznaję Ci rację, Linux jako jądro jest bardzo dobre, ale dlatego, że większość programistów open source jest skupiona na nim, a nie na sofcie, który w bardzo wielu gałęziach jest słabej jakości. To co miało być atutem GNU stało się jego przekleństwem - Richard Stallman oraz garstka fanatycznych napaleńców prowadzących wojny domowe pomiędzy dytrybucjami, środowiskami graficznymi, programami, itd. Geek-fanatyk napiszę dobry program, ale bardzo często o skomplikowanym gui i będzie odczuwał satysfakcje, że po jego odpowiednich zabiegach ZU nie jest w stanie ogarnąć programu. Jestem na informatyce, przeglądałem kod paru programów, niektóre kody są dobrej jakości, ale inne są pisane przez dzieci po kursie C z wikipedii. Ponad to wizjonerzy i designerzy, daleko szukać nie trzeba Rhythmbox vs iTunes/WMP12, szczerze mówiąc bardzo lubię Linuksa za jego szybkość, stabilność, bezpieczeństwo i windowsa za ładny interfejs, przyjazną obsługę i jakby nie patrzeć nowe technologie firmy Microsoft, dlatego w przyszłości, gdy ogarnę odpowiednią kasę zdecyduję się na Maca :)

Pozdrawiam