Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ewolucja uruchamiacza programów

Komputer mam od dawna. Na początku był to PC z Windows 95, procesor 200 MHz, 32 MB RAM-u... to były czasy. Nie miałem wtedy wielu programów, bo i dysk nie był za duży (2,1 GB). To, że skróty do zainstalowanych programów pojawiały się na pulpicie, było dla mnie naturalne. Podobnie jak to, że te same skróty dublowały się w menu Start.

Jakieś 6 lat temu zmieniłem cały komputer, pojawił się XP. Lubię organizację, dlatego utworzyłem dwa konta (dla mnie i dla reszty rodziny), co w moim przypadku okazało się ogromnym błędem, no ale nie o to chodzi. Niedługo potem podłączyłem się do Internetu. Poskutkowało to przyrostem liczby instalowanych programów niemal w tempie funkcji x^2. Aplikacje miały instalatory różnej maści: od .exe, przez pakiety .msi, do archiwów .zip. Zarówno na pulpicie, jak i w menu Start szybko zapanował bałagan. Próbując nad nim zapanować, utworzyłem na pulpicie folder "Skróty", a w nim odpowiednie kategorie np. "Programy użytkowe", "Programy multimedialne". Odkryłem jednak (poniewczasie), że przy usuwaniu danych programów (za pomocą deinstalatora) przeniesione skróty nie znikają... Zapomniałem dodać, że pasek "Szybkie uruchamianie" usunąłem prawie od razu, jako nieużyteczny dla mnie.

Z pewnego powodu utworzyłem trzecie konto, i tutaj zacząłem od początku moją przygodę ze skrótami. Mimo prób uporządkowania pulpitu przez przesuwanie ikon wg przydatności w różne miejsca, i tak miałem problemy z odnalezieniem potrzebnego programu. Do menu Start nawet nie zaglądałem - widok trzech czy czterech kolumn nie zachęcał do tego. Pewnym rozwiązaniem była instalacja "Launchy": program ten przywołujemy jakimś skrótem - np. Win+Spacja - i zaczynamy wpisywać nazwę programu, Enter i gotowe. Program ten uczy się, których aplikacji używam częściej, i wyświetla je na początku listy. Jest to bardzo wygodne, bo dużo łatwiej jest mi wpisać nazwę programu niż szukać jego ikony pośród 40 innych skrótów - to i tak nie wszystkie, dużo więcej jest w menu Start - i 50 ikon folderów, plików itp. Te 90 ikon przy rozdzielczości 1280x1024 zajmuje jakieś 4/5 pulpitu.

Nowa era uruchamiacza programów zaczęła się, gdy byłem zmuszony (dzisiaj tego nie żałuję) zainstalować Linuksa: padło na Ubuntu z Gnome (KDE wtedy mnie odpychało). Od razu spostrzegłem, że instalowane programy wskakują w odpowiednie kategorie: "Akcesoria", "Biuro", "Grafika" itd. i że nie ma ich w ogóle na pulpicie. Takie rozwiązanie bardzo mi pasowało, ale chciałem najważniejsze programy mieć na wierzchu, i uruchamiać je pojedynczym kliknięciem. Przeniosłem je zatem na górny panel.

W międzyczasie w szkole używałem Maców, więc poznałem ich rozwiązanie - słynny, kojarzony przede wszystkim z systemem od Apple, dock. Od razu go skreśliłem, jak wszystko od Apple (przykro mi, piszcie, co chcecie, ale ich filozofia do mnie nie przemawia. Albo lepiej nie piszcie). W końcu, po formacie partycji z Ubuntu (przeniosłem się na ext4), postanowiłem, że chciałbym mieć tzw. minimalistyczny wygląd systemu. Kolorowe ikony programów na górnym panelu, rozrzucenie elementów na dwa panele zaczęły mi przeszkadzać. Pomyślałem: A może by zaszaleć i przenieść wszytko na jeden panel? Ale wtedy będzie za mało miejsca na wszystko... No to... może by... jednak zainstalować jakiś dockopodobny program? To było już po testowaniu Win 7, gdzie po przyzwyczajeniu do ikon bez podpisów, będących jednocześnie uruchamiaczami programów, używało mi się ich całkiem wygodnie.

A więc tak: ten program musi mieć ikonki jw., przekręcacz pulpitów, nie może zamulać kompa, musi mieć też możliwość zmiany motywu. Te wymagania - a nawet więcej - spełnił AWN - Avant Window Navigator. Z ulgą pozbyłem się skrótów na górnym panelu, całego dolnego panelu, a z czasem przeniosłem także obszar powiadomienia. Dopasowałem motyw, ikony i całą resztę. Dopiero potem zorientowałem się, że to przecież ten znienawidzony dock z Maca! Ta zmiana wyszła mi na dobre: osiągnąłem pewną namiastkę minimalizmu (muszę jeszcze oczyścić pulpit z tych kilku-nastu śmieci;), a przestrzeń robocza powiększyła się o jakieś 24 pikseli w wysokości.

Morał? No cóż, nadal nie przekonałem się do systemu Apple'a. Pokazuje to jednak, że w każdym systemie jest coś użytecznego. Poza tym świadczy to o elastyczności Gnome - bez wysiłku usunąłem niepotrzebny panel. (Mógłbym usunąć też górny, ale jak potem utworzyć nowy panel? - dżołk:P) Tak naprawdę panel Szybkie uruchamianie, znany z Windowsów, nie jest taki zły, ale w takim razie po co mieć te same skróty po trzy razy (menu Start, pulpit, pasek)? Ja wiem, że można je odznaczyć podczas instalacji programu, ale zwykły użytkownik?

I najważniejsze: bez względu na to, jakiego systemu używam, oczekuję przede wszystkim wolności - m.in. prawa do swobodnej zmiany elementów środowiska graficznego, także tych strategicznych. I to jest piękne w Linuksie.

Na koniec garść linków:

launchpad.net/awn - oficjalna strona AWN.launchpad.net/~awn-testing/+archive/ppa - repozytorium AWN Testing - stabilne, lepsze źródło niż oficjalne Ubuntu.www.launchy.net - strona programu Launchy.

A jakie Wy macie sposoby na uruchamianie programów w różnych systemach? Jestem ciekawy, czy któremuś użytkownikowi Maca przeszkadza dock?:) 

Komentarze

0 nowych
borzole   4 #1 29.03.2010 12:28

"A jakie Wy macie sposoby na uruchamianie programów w różnych systemach?"
Trochę inne:
http://borzole.googlecode.com/hg/bin/find-in-path.sh
;)

ziggurad   12 #2 29.03.2010 15:27

W windows xp - dodatkowy folder w menu Start z samymi skrótami a w win 7 pasek wyszukiwania :)

xomo_pl   21 #3 29.03.2010 16:00

"A jakie Wy macie sposoby na uruchamianie programów w różnych systemach"

Windows Search w menu start Visty- wpisuję pocżatkową literę nazwy programu i WS go wyświetla na liście.


kuba144   5 #4 29.03.2010 16:05

Fajny wpis. Osobiście też się nad tym zastanawiam i rozwiązuje to tak:
http://iv.pl/images/51625109249253628126.jpg

Pamiętam, że jak próbowałem ubuntu to AWN był niezastąpiony. Potem długo po przejściu na XP szukałem czegoś podobnego. Najlepsze było tam to, że nowe programy automatycznie pojawiały się na docku, a te które były przypięte nie pojawiały się (jak na Win7). Tutaj niestety nie mogę tak zrobić ale pewnym rozwianiem jest to, że w XWindowDocku uruchomione programy mogę przywrócić klikając na ikonkę.
Powiem, że brakuje mi też superbara po formacie z Win7. To było rozwiązanie niemal idealne.

  #5 29.03.2010 18:43

W Win XP prosta sprawa - na dole chowany ObjectDock, a na górze, też chowany, dodatkowy systemowy panel ze ikonkami skrótów z folderu "Skróty".
Co ciekawe w Viście też da rady stworzyć sobie taki pasek, a w Win 7 już nie... :(

MaRa   8 #6 29.03.2010 18:58

W macintoshu przeciąga się ikonę teczki Aplikacje na Docka i już jest coś podobnego do menu Start.

iacobus   6 #7 29.03.2010 21:28

Krunner - to jest to! W KDE 4.x Alt+F2. Można w nim łatwo wyszukiwać pliki i foldery (poprzez Nepomuka) oraz uruchamiać programy.

karllodprogramy   3 #8 29.03.2010 23:44

U mnie króluje w Win XP: Menu start i pasek szybkiego
uruchamiania - dla mnie najlepsze rozwiązanie (najszybsze)
na pasku posiadam wszystkie potrzebne skróty do różnych programów (itp), oraz ogólnie to co używam zaraz Win robi sobie ikonkę skrótu w pasku start do niego, więc nie muszę głęboko się zapędzać do paska start.
Różne pliki mam powiązane z odpowiednimi programami i nie muszę zbytnio grzebać za odpowiednim programem, jak nie to "pklim" myszy i otwórz za pomocą...
Pulpit to już jest minimum co muszę mieć ze skrótów, reszta to pliki nad którymi aktualnie pracuję, pobrane itp...
Podsumowując dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest pasek szybkiego uruchomienia, małe ikonki które odpowiadają odpowiednim programom - jeden klik na odpowiednią ikonkę i programik uruchomiony...

Każdy szuka najlepszego rozwiązania a dla mnie najprostsze jest to, jak to się mówi: "przeważnie najlepsze rozwiązania to najprostsze..."
Pozdrawiam

karllodprogramy   3 #9 29.03.2010 23:46

"Menu start" - chodziło mi o układ dla pulpitu i paska...

dawidos   4 #10 31.03.2010 21:34

W XP klikam Start i mam pokazane najczęściej używane aplikacje. To wystarcza :)

msnet   19 #11 31.03.2010 21:44

Ja w swojej 7-ce (a wcześniej w Viście) mam uporządkowane menu start (podzielone na kategorie tak, abym nie musiał przewijać listy w dól czy w górę). No i jeszcze pasek zadań, gdzie trzymam skróty do programów, których używam najczęściej (Opera, Outlook, Total Commander, Mobile Partner - program do obsługi modemu HSDPA oraz WMP i Explorator Windows). Pulpit natomiast tradycyjnie mam pusty (nie licząc kosza).

Ostatni Mohikanin   25 #12 31.03.2010 22:06

Rocket Dock oraz (dla rzadziej używanych programów) "magiczny" przycisk na myszce, tzw. "office", uruchamiający okienko z listą dodanych tam przeze mnie skrótów do programów.

  #13 31.03.2010 22:49

Pod windą http://www.stardock.com/products/Fences/screenshots.asp - Pomysł zaczerpnięty z KDE4
i Rocket Dock + stack docklet.
Pod Linuksem podobne rozwiązania ponieważ siedzę na systemie z KDE :)

cyryllo   17 #14 31.03.2010 23:04

Ja na winie używam Rocket Dock zwłaszcza przydaje się w netbooku. Zaś na Linuksa nie ma nic lepszego od AWN.

  #15 01.04.2010 18:48

pod windowsem 7 ja używam wyszukiwania, i paska szybkiego uruchamiania... na pulpicie nie trzymam żadnych ikon, nawet kosz wyłączyłem; po co mają mi ikony zasłaniać piękną tapete? ;]