Rage - recenzja

Post apokaliptyczny świat to obok gangsterskiego dramatu moje ulubione motywy. Takie filmy jak The Road, Book of eli, Mad Max, Waterworld, czy serial Jerycho oglądam z wypiekami na twarzy. Nic mnie tak nie kręci, jak ludzie postawieni w obliczu ogromnej katastrofy. Psychika wystawiona na poważną próbę. Pewne granice, których przekroczenie stawia w sytuacjach bez wyjścia. Swoiste zezwierzęcenie oraz instynkt przetrwania. Może brzmi to dziwnie, ale temat jest fascynujący. Swego czasu nawet napisałem o tym pracę na maturę ustną. Kocham również gry traktujące o tej tematyce. STALKER, Metro 2033 (czytałem nawet książki – 2033 daje radę, 2034 to już przejażdżka na marce i popłuczyny), I am alive, Fallout 3 czy wciąż przeze mnie ogrywany New Vegas odcisnęły na mnie brzemię katastrofy. Umiłowanie takiej, a nie innej tematyki zmusza mnie często do zastanowienia się, refleksji nad istotą rzeczy. Bo co by było gdyby…?

W piątek 13 kwietnia 2029 roku planetoida o szacunkowym rozmiarze 270m, o wadze 27 mld kg minie planetę Ziemia w odległości około 38 000 km.

L.A. Noire - recenzja

Zanim zaczniecie czytać proponuję odpalić to: motyw przewodni gry oraz to Tak przygotowani możemy przystąpić do czytania recenzji.

Wczesny wieczór. Za oknami rozmazuje się miasto, skąpane w deszczu. Krople szybko przemykają po szybie. Przeszukujesz kieszenie swojego wysłużonego prochowca. Wewnętrzna kieszeń skrywa odznakę, wymiętą po całym dniu paczkę papierosów i zapałki. Szybkim ruchem ręki odrywasz jedną, przelotne spojrzenie na reklamę firmy transportowej znajdującej się na opakowaniu zapałek przypomina o niedawnej sprawie morderstwa młodej kobiety. Kolejne niechciane myśli zaczynają plątać się po głowie. Wyjmujesz papierosa, odpalasz. W tle leci spokojna jazzowa muzyka, idealnie komponująca się z kroplami deszczu, uderzającymi raz po raz w puste już chodniki i ulice. Mimowolnie dajesz się porwać spokojnym, relaksującym dźwiękom, wypełniającym bar. W oddali słychać dobiegające grzmoty.
Barman nalewa zamówioną wcześniej whisky.

Bez tektury - I am Alive

Od czasu do czasu, każdy z nas lubi oderwać się od sztampowych, oklepanych pomysłów w grach. Szczególnie, gdy wszystko tam mamy podane na tacy. Warto czasami wypróbować coś ambitniejszego, wygrywającego z innymi produkcjami swoim ciekawym klimatem, czy nietuzinkowymi rozwiązaniami. Nie ukrywam, iż świat gier cierpi na stanowczo zbyt małą liczbę klimatycznych gier. Stąd też na wieści o takowej, mającej pojawić się w cyfrowej dystrybucji przyjąłem z niemałym entuzjazmem.

Miejscem akcji jest miasto Haventon. Zniszczone kataklizmami, niemal wymarłe a zarazem zdradzieckie i wciągające. Nasz bohater trafia tu by odszukać swoją żonę i dziecko. Facet przybywa więc do mieszkania kupę czasu po tym zdarzeniu tylko po to, by dowiedzieć się, że rodzina opuściła je i udała się do schronu niemal rok wcześniej. Nie pozostaje mu, zatem nic innego, jak podjąć próbę odnalezienia rodziny.

Na rynku jest wiele gier, w których naszym głównym celem, jest przeżycie(wszelkie survival horrory), w których nie dysponujemy zbyt przekonującą siłą ognia. Wszakże potężny arsenał broni to nie domena tego typu gier.

Forza Motorsport 4 - recenzja

Forza motorsport 3 zdominowała rynek samochodówek na xboksie. Jest to fakt niepodważalny. Żadna inna gra nie była tak rozbudowanym i bogatym w opcje tytułem na konsoli Microsoftu. Żadna nie sprzedała się równie dobrze Fani. wirtualnej motoryzacji sporo sobie obiecywali po Forzy 4. Turn 10 nie zawodzi, oddając w ręce graczy "samochodówkę" z najwyższej półki.

Tryb kariery oddaje nam 10 sezonów. Podczas, których będziemy odwiedzać różne rejony świata, gdzie czekają na nas kolejne tory do zaliczenia. W każdym z nich możemy wybrać jeden z kilku wyścigów, w zależności od preferowanej klasy pojazdu. Na szczęście gra sama podpowiada, czy dysponujemy odpowiednim samochodem. Jeśli nie, proponuje nam zakup albo zmianę konfiguracji auta stojącego w naszym garażu. To co mi się tutaj nie spodobało to fakt, że mamy narzucony tor, jeśli nie zmienimy samochodu, może się okazać, że w kolejnych sezonach będziemy ścigać się w tym samym typie zawodów. Czy to błąd? Myślę, że tak, bo gra podczas pierwszego kontaktu sprawdzi czy graliśmy w poprzednią część.

Saints Row: The Third - recenzja

W poprzedniej części gry święci opanowali miasto o nazwie Stillwater i stali się czymś więcej niż tylko gangiem. Święci to teraz rozpoznawalna marka. Ogromny koncern, w którym główne skrzypce grają prawnicy, dział public relations i spece od sprzedaży. Sieć sklepów z odzieżą, reklamy napojów energetycznych, wielkopowierzchniowe reklamy na budynkach i status gwiazd to codzienność dla członków ekipy. Sielanka trwała, by zapewne dłużej, gdyby nie fakt, że podczas rutynowego skoku na bank coś poszło nie tak, święci trafiają na nieoczekiwany opór. Szybko okazuje się, że nawet w Stillwater są skarbce, do których Święci nie mogą rościć sobie praw.

Łatwo się domyślić, iż wpadka szefostwa gangu przyczynia się do zmiany miasta. Wybór pada na Steelport, miasto opanowane przez organizację zwaną Syndykatem. Tą samą organizację, która nie chciała oddać sejfu w Stillwater. Tak, więc Fioletowa ekipa ląduje, więc na terytorium wroga i w błyskawicznym tempie muszą się odnaleźć w nowych warunkach, bo Syndykat już na nich poluje.

Jak już pewnie się domyślacie, nowe miasto oznacza, iż siłę świętych należy odbudować od podstaw.

Bez tektury - Alan Wake American Nightmare

Mimo wielu wad jakie miał Alan Wake, uważam, że była to jedna z bardziej oryginalnych gier jakie miałem okazję sprawdzić przez ostatnie kilka lat. Fabuła w żadnym innym tytule nie zapadła mi w pamięć tak jak w właśnie w dziele Remedy. Tytuł rozczarował głównie zbyt słabym naciskiem na elementy straszące czy budowanie napięcia.

Alan Wake American Nightmare miał być, jeśli wierzyć twórcom, jedynie grą z trybem hordy. Jak tłumaczyli podczas dzienników dewelopera po czasie okazało się jednak , że można było się pokusić o stworzenie trybu fabularnego. Który ostatecznie trafił do finalnego produktu. Całość fabuły została oparta na motywie programów telewizyjnych Night Springs, znanych z pierwowzoru. Jak wiadomo Alan był scenarzystą tego serialu na początku swej pisarskiej kariery. Twórcy wrzucają nas do jednego odcinka tego osobliwego serialu. Wydarzenia przenoszą nas dwa lata po akcji z pierwszej części do niewielkiej miejscowości w stanie Arizona, nieopodal słynnej drogi międzystanowej Route 66. Tam protagonista odkrywa, że trafił do...serialu. Przyjdzie nam tu stawić czoło siejącemu chaos alter ego Wake’a. Mianowicie Mr Scratcha.

Recenzja Sony Ericsson Xperia Neo V

Sony Ericsson zawsze był dla mnie firmą, która swoimi telefonami nie zachwycała. Sony jako koncern bardziej kojarzy mi się z telewizorami i systemem audio niż telefonami. Zawsze stała w mojej opinii w cieniu Nokii. Choć sam nigdy tej nie miałem, zawsze marzyłem o telefonie tej marki. System Symbian rozpalał we mnie nutkę marzyciela, o systemie, na którym można instalować ogromną liczbę aplikacji.

To nic, że często telefon okrutnie zwalniał, gdy aplikacji zainstalowano za dużo. W czasach, gdy ja miałem, czy to Alcatela OT511, Mitsubishi M320, na topie były takie telefony jak Nokia 7650 z chyba pierwszym sliderem, pokraczna nokia 3650 z klawiszami opisanymi na okręgu, czy kultowy wręcz Siemens Sl45i. W późniejszym okresie miałem takie wynalazki jak Samsung X660, LG shine, Samsung Avila GPS. Cały czas sobie obiecywałem, że koniec z dziwnymi telefonami opartymi o jave.

Szczęście się do mnie uśmiechnęło w styczniu, gdy wreszcie udało mi się nabyć drogą kupna telefon z systemem. I to nie, byle jakim a Androidem. Moim łupem padł telefon Sony Ericsson Xperia Neo V. Xperia Neo V to jeden z nowszych smartfonów w ofercie Sony Ericssona.

Alone in the dark - Survival horror bez horroru

Survival horror na dobrym poziomie to rodzaj na wymarciu. Poprzednią naprawdę porządną grą z tego gatunku jaką pamiętam było Cryostasis: Arktyczny sen, czy kultowy już dzisiaj Silent Hill 2. W konwencji TTP były też nie tak dawno wydane obie części Dead Space. Alone in the Dark był dla mnie pozycją praktycznie nie znaną. Kojarzyłem jedynie nazwę. Znalezione w Internecie trailery i gameplaye jedynie zaostrzały mój apetyt na ten tytuł.

Fabuła

Fabularnie Alone in the Dark zaczyna się podobnie jak wiele innych tytułów. Można, by nawet powiedzieć, że to growy standard. Budzisz się i nie masz pojęcia kim jesteś. Pustka w głowie, oślepiające światło, zdajesz się być ociężały, z ledwością możesz wstać. Nikt nie tłumaczy, o co tak naprawdę chodzi i jak się znalazłeś w zaistniałej sytuacji. Dopiero po chwili okazuje się, że nasz bohater Edward Carnby, wraz ze starszym jegomościem przetrzymywany jest przez oprychów, którzy chcą poznać tajemnicę czegoś co nazywają artefaktem. Rzeczony przedmiot obdarzony jest podobno wielką mocą.

Perełki Xbox Live Arcade część 3.

Trzecia część mojego cyklu będzie wyjątkowa. Z kilku powodów. Pierwszym i głównym będzie fakt, iż chcę polecić wyłącznie gry z gatunku klasycznych platformówek. Drugi powód to taki, iż w tym zestawieniu pojawi się prawdziwa wisienka na torcie, w świecie elektronicznej rozrywki. Mowa tu oczywiście o Limbo. Przeniesione z XBLA ukaże się na konkurencyjnych platformach jeszcze w te wakacje. Na europejskim PSN gra zjawi się już 20 lipca, natomiast na Steamie 2 sierpnia. Cena jeszcze nie została ustalona. Jednak już teraz można spodziewać się czegoś w granicach 50zł.

LIMBO

Limbo znalazło się w tym zestawieniu ze względu na niesamowity minimalizm jaki zastosowali deweloperzy tego tytułu. Gra została utrzymana w odcieniach szarości. Miejscami pojawia się cicha muzyka w tle. Idealnie stopniuje narastające napięcie, powoduje lekką trwogę, strach przed nieznanym. Dźwięki jakie wydobywają się z głośników podczas gry są niepokojące, jawią się niczym cisza przed burzą. Nic tylko wypatrywać większego tąpnięcia gruntu pod nogami, czy ataku. Przez większość czasu jednak będziemy słuchać właśnie odgłosów otoczenia.

W poszukiwaniu idealnego horroru - Alan Wake

Alan Wake to, jak na razie ostatni duży projekt jaki Remedy, twórca Max Payne wydało. Prace nad tytułem trwały o zgrozo 5 lat. Przez ten czas koncept zmieniał się kilka razy. Od samej rozgrywki, która miała być oparta o otwarty świat. Po samego bohatera, który kilkukrotnie zmieniał swój wygląd. Produkcje zapowiadano jako psychologiczny thriller. Jego akcja miała rozgrywać się na przestrzeni 10km2 obejmujących i otaczających miasteczko Bright Falls, w którym dzieją się dziwne rzeczy. Pierwsza prezentacja odbyła się na targach E3 w 2005 roku. Rok później ogłoszono, że będzie ona wydana wyłącznie na Xboxa360 oraz PC. Jeszcze nieco później padła informacja, że będzie to pierwsza gra stworzona wyłącznie w DirectX 10. W momencie, kiedy Microsoft games studios zostało producentem gry, wersja na komputery osobiste została skasowana.

Stephen King napisał kiedyś: "Koszmary istnieją poza granicami logiki, więc wszelkie próby ich wyjaśnienia mijają się z celem i kłocą z poezją strachu". W każdym horrorze ofiara pyta "dlaczego?". A przecież nie ma odpowiedzi, nie może być.