Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Niepotrzebne projekty: polski Aurox Linux

Dokończmy...

Moja historia wydawnictwa Software, opowiedziana przez pryzmat wzlotu i upadku magazynu Hakin9, wzbudziła zainteresowanie czytelników. Wpis został wyróżniony na portalu, zgromadziło się pod nim też nieco komentarzy. Oczywiście, nie jest to historia kompletna. Nie tylko została przeze mnie nieco skrócona (z racji formuły bloga), ale również pomija wiele aspektów, mniej lub bardziej pobocznych. Po zastanowieniu stwierdziłem, że niektóre z nich nie powinny jednak zostać zapomniane, zwłaszcza, że mowa tu o kilku całkiem dużych projektach, po których dziś nie pozostał ślad. Jednym z nich był projekt Aurox, inicjatywa wydawnictwa Software, mająca na celu stworzenie „polskiej dystrybucji Linuksa”. Klęska tego przedsięwzięcia doskonale wpisuje się w historię wydawnictwa, przy okazji przypominając o losie, jaki najczęściej jest pisany niepotrzebnym forkom oraz forkom forków, w świecie Open Source.
Auroksa wielu może już nie pamiętać, wszak zniknął w roku 2006. Tym samym zapewne skażę się na szereg komentarzy, że dyskutowanie na temat forków, posługując się przy tym przykładami sprzed dekady jest błędem i nie przystaje do obecnej rzeczywistości. Zwyczajowo zignoruję wyrazy krytyki, spławiając je dodam jedynie, że w tej kwestii w ogóle nie chodzi o kwestie czysto techniczne, a o psychologię i zarządzanie zasobami ludzkimi, oraz o model przywództwa. Są to zjawiska nieporównanie bardziej ponadczasowe, niż inżynieria oprogramowania. Naiwnie wierząc w jednorodnie prawidłowy odbiór swych słów, wracam do historii.

Początek

Aby opowiedzieć losy Auroksa, trzeba najpierw przytoczyć trochę faktów z historii Red Hata, mojego ulubionego Linuksa, używanego od 2001 roku. Rok później w Red Hacie zaczęły się dziać „dziwne rzeczy”: najpierw usunięto z repozytoriów wszystkie „niewolne” pakiety, usuwając takie programy, jak XMMS lub Xine, w praktyce pozbawiając domyślnej instalacji narzędzi do obsługi multimediów. Owa luka została prędko zapełniona przez repozytorium Livna (obecnie RPM Fusion), ale zdecydowanie przyczyniła się do chwilowego eksodusu początkujących użytkowników w stronę dystrybucji Mandrake. Po co się męczyć, skoro tam wszystko jest od razu. Następnie zdecydowano się na wdrożenie kontrowersyjnego (wtedy) tematu graficznego o nazwie Bluecurve. W zamierzeniu miał on zunifikować wygląd środowisk GNOME i KDE, wprowadzając wspólne ikony, obramowania okien i motywy kolorystyczne. Wymagało to korekt po stronie obu środowisk, zazwyczaj wnoszących więcej szkody, niż pożytku. Pozostałe decyzje Red Hata również były niepopularne, ale czas pokazał, że były całkiem słuszne – na przykład globalne włączenie Unicode. W 2002 roku jego obsługa nie była oczywista. Większość Linuksów stosowała regionalne strony kodowe, a najpopularniejszy wtedy system operacyjny – Windows 98, domyślnie w ogóle nie obsługiwał Unicode. Sytuację w świecie okienek miał zmienić dopiero Windows XP, ale wkraczał on na pecety rozczarowująco powoli, zbierając bardzo dużo negatywnych opinii i wzbudzając powszechną niechęć. Red Hat postanowił też zmienić domyślną obsługę wątków (NPTL) i zaczął majstrować przy instalatorze up2date, co wkrótce potem zaowocowało wprowadzeniem menedżera yum, w pierwszej kolejności jednak zniosło wymaganie rejestracji w RHN (Red Hat Network) celem pobierania aktualizacji. Wszystkie te drastyczne zabiegi wzbudzały nadzieję, ale przede wszystkim nieufność.

Marketing

Ciekawsze jest jednak to, co Red Hat robił na polu marketingowym, a nie technicznym. Otóż rozpoczęto wtedy proces rejestrowania znaków towarowych Red Hat na terenie Europy. Firma skontaktowała się z wydawnictwem Software, publikującym czasopismo „Linux+ Extra!”, z prośbą o zaprzestanie sprzedaży publikacji opatrzonych znakiem Red Hat. Wydawnictwo nigdy nie stosowało oryginalnego logo, czcionki ani wzornictwa, ograniczając się jedynie do stosowania schematów kolorystycznych, kojarzonych z marką. Jednak i to było zbyt wiele dla kapeluszników – prezes Mark Webbink uparł się, że jedynym oficjalnym kanałem dystrybucji produktów Red Hata będą autoryzowani sprzedawcy oraz internetowe mirrory (dla wersji bez wsparcia technicznego).
Nie zmieniono jednak licencji systemu Red Hat Linux 8.0, w dalszym ciągu było to (głównie) GPL. Zresztą taka zmiana, ze względu na wirusową naturę tej licencji, byłaby niemożliwa. Dzięki temu możliwe było „odbrandowanie” Red Hata – wystarczyło wymienić jedynie kilka pakietów RPM (taka konsolidacja systemu identyfikacji wizualnej w kilku pakietach powinna była być wskazówką, w jaką stronę zmierza Red Hat, ale najwyraźniej była ona zbyt subtelna). Sytuacja przypominała obecny stan Firefoksa w Debianie: ze względu na rejestrację logo Firefox, najważniejsza przeglądarka w świecie Linuksa stała się niezgodna z DFSG, więc nastąpił jej rebranding jako „Iceweasel”.

Manifest

Wyczyszczeniem Red Hat Linuksa ze znaków towarowych zajęło się właśnie wydawnictwo Software. Ogłoszono to z dumą: Jarosław Szumski napisał na łamach Linux+ pełen goryczy i żalu do Red Hata felieton, obwieszczający uruchomienie nowego projektu, pod nazwą Aurox Linux. Nieco zbyt mocno promując nową inicjatywę, przedstawiono główne powody powstania projektu: problemy ze znakiem towarowym, brak polonizacji instalatora, niewygodny menedżer pakietów i brak obsługi multimediów. Pierwsza wersja, o nazwie kodowej „Starter” rozwiązywała (rzekomo) owe niedomagania, przy okazji oferując pełną zgodność z Red Hat Linuksem 8.0. Jest jednak całkiem prawdopodobne, że tak kosmetyczny remastering wcale nie jest szczególnie pracochłonny i mógłby zostać wykonany przez każdego użytkownika, który… po prostu zainstalowałby Red Hata. Brano jednak poprawkę na nowicjuszy, dla których tego typu dostosowywanie systemu mogło być czarną magią. Nie bez znaczenia był też powszechny analfabetyzm w zakresie języka angielskiego. Aurox miał się od tego czasu rozwijać równolegle z Red Hatem, kolejne wersje RH miały być uzupełniane rebrandowanymi odpowiednikami w postaci Auroksa. System był mocno promowany na łamach czasopism wydawnictwa, ukazała się również odpowiednia gazetka Linux+ Extra! Aurox Linux 8.0.
Obecnie trudno oszacować rzeczywistą popularność Auroksa. Wyszukiwanie „Aurox Linux 8.0” daje osiem wyników, to samo bez cudzysłowu – trochę więcej, ale zazwyczaj są to bezużyteczne pytania na forach Linuksowych. Próżno szukać jakiegoś ogłoszenia, działających mirrorów już prawie w ogóle nie ma, a najstarsza odsłona witryny www.aurox.org pochodzi dopiero z lipca 2003, a więc ponad pół roku po wydaniu Startera. I jest zrobiona naprawdę na „odwal się”. Zdaję sobie sprawę, że w tamtych latach ruch w internecie był znacznie niższy i jest trudniej znaleźć informacje o wszelkich wydaniach w ogóle, ale o Auroksie 8.0 jest szczególnie głucho. Zaskakuje mnie to głównie dlatego, że Aurox 9.0 już miał swoją notkę na temat premiery, wpisał się również na DistroWatch. I właśnie stamtąd dowiadujemy się, że Wydawnictwo Software wydaje magazyn Aurox w Polsce, Czechach, Niemczech, Francji i Hiszpanii. Moim pierwszym skojarzeniem była po prostu pralnia brudnych pieniędzy, ale pozostanę przy stwierdzeniu „agresywna polityka inwestycyjna”. Nie wiem, czy Aurox naprawdę na siebie zarobił, czy to po prostu był skok na głęboką wodę (nieudany). Faktem jest jednak, że wersja 9.0 została wydania z nieco większym rozgłosem, niż poprzednik, dalej pozostając w zgodności z Red Hatem. Symbiotyczna relacja zdawała się działać, a Aurox aspirował do „poprawiania” Red Hata w taki sam sposób, jaki kilka lat później wykorzystali ludzie z Ubuntu, poprawiając Debiana. Przez chwilę wydawało się, że wydawnictwo wpadło na świetny pomysł, a budując na sprawdzonej bazie, zaoferuje solidne, funkcjonalne i w dodatku rodzime rozwiązanie.

Fedora

Ale wkrótce potem powstała Fedora. I zaczęły się problemy. Fedora była bowiem wszystkim tym, czym miał być Aurox i w dodatku miała wsparcie ze strony Red Hata. W szaleństwie firmy była metoda: przygotowano poważną reorganizację projektu, celem wzmocnienia marki. Red Hat Linux został zakończony, a w jego miejsce powstały dwa projekty: Fedora Core i Red Hat Enterprise Linux. Pierwszy działał na zasadzie społeczności, a Red Hat od czasu do czasu wkraczał, pobieral codebase i zajmował się stabilizacją drzewa, wydając przewidywalny system, dla którego można świadczyć wsparcie techniczne. W międzyczasie Fedora mogła zajmować się wdrażaniem nowych rozwiązań. Taki model przyspieszył rozwój systemu i rozwiązał wiele innych problemów. Fedora (oraz CentOS – target serwerowy również został zauważony) nie była obarczona problemami znaków towarowych, dodatkowe oprogramowanie było dostępne w repozytorium Extras, a kodeki dostarczało, zainstalowane u każdego, repozytorium Livna. Pojawił się menedżer pakietów yum (już w pełni), a instalator, jak i cały system, rozmawiał z użytkownikiem po polsku. Po co komu Aurox?

Po co?

Rozpoczęło się poszukiwanie nowego celu. Zdecydowano się na stworzenie „wszechstronnego” systemu operacyjnego, „dostosowanego do polskich warunków”. Co to znaczy? Niestety niewiele. Polacy nie są jakimś odrębnym gatunkiem, dla których specjalnie przygotowywać oddzielny system. Ale 11 lat temu miało to nieco więcej sensu, niż obecnie. Przede wszystkim ze względu na to, w jaki sposób korzystano u nas z internetu. Poza sieciami osiedlowymi, stosowano (montowane taśmowo) wewnętrzne modemy programowe oraz nieszczęsne modemy ADSL podłączane przez USB, oferowane jako narzędzie łączenia z Neostradą TP. Oba powyższe rodzaje urządzeń słynęły z generowania potężnych problemów ze sterownikami. Dobrze to pamiętam, byłem posiadaczem modemu „Microcom InPorte Voice 56kbps PCI” na układzie firmy Conexant. Dokument „Winmodem HOWTO” pisał, że nawet, jak jakimś cudem zainstaluję moduł ze sterownikiem, to uda mi się to urządzenie maksymalnie rozpędzić do 22,8 kbps. Znajomy miał Neostradę i sterowniki USB do modemu sprawiały problemy nawet na Windows. Aurox obiecywał rozwiązać ten problem. Gdy problem rozwiązał się sam i TP zaczęło po prostu dostarczać routery LiveBox, zaoferowano obsługę kart Wifi, przez prekonfigurowany NDIS Wrapper. Domyślnie instalowano również wszystkie chyba istniejące klienty do komunikacji w protokole Gadu-Gadu, którego używał cały kraj (niestety).

To było jednak za mało. Rozpoczęto inicjatywę „Turox”, czyli kalkę Fedorowego repozytorium Extras, rozpisano konkurs na rodzime aplikacje edukacyjne, ruszyła akcja „Aurox dla edukacji”, sprzężona z dotychczasowym „Linux w szkole”, mająca na celu wciśnięcie Auroksa do szkolnych laboratoriów komputerowych (w tej doprawdy samobójczej akcji podobno brało udział ponad 200 szkół). Aurox stał się bazą dla płyt CD z Linuksem Live, zawiera jących ćwiczenia z czasopism Linux+ oraz Hakin9, do których był dołączany. Aurox Firewall (szumna nazwa dla prostego spinu dla routerów) miał pomóc w zabiezpieczeniu sieci. Wydawnictwo próbowało też rozruszać społeczność – powstał Aurox Club, do którego, nieco nieudolnie, zapraszano użytkowników, sugerując im udział w promocji systemu i tworzenie „nowych tapet i wygaszaczy ekranu”. Aby świat przypadkiem o Auroksie nie zapomniał, wydawnictwo popadło w wydaniową biegunkę, skracając czas wydawania nowych wersji do 3 miesięcy (Fedora Core wychodziła co pół roku). Miało to sugerować, że system nie jest jedynie kalką Fedory i zawiera również własne produkcje. W praktyce różnice między wydaniami były kosmetyczne, sprowadzały się do instalowania coraz bardziej egzotycznych repozytoriów, dodawania komercyjnej wersji jakiegoś oprogramowania i aplikowania zagregowanych aktualizacji z Fedora Updates.

Klub

Aurox Club okazał się dość gimnazjalną inicjatywą. Nędzne ślady, jakie pozostały po nim w internecie wskazują, że było to grono gotowe do aktywnej promocji systemu i „ewangelizowania” użytkowników Windows, ale wyjątkowo mało kreatywne. Zapewne z braku umiejętności programistycznych nie powstały znaczące programy auroksowe, po zapomnianych galeriach walają się za to tony kiepsko przygotowanych tapet (stworzenie tematu GTK było najpewniej za trudne) z logo Auroksa, wskazujących na nierówną walkę z GIMP-em. Za największe korzyści z Aurox Club można uznać chyba możliwość otrzymania pluszowego pingwina (maskotki Linuksa) lub tura (maskotki Auroksa, o czym mało kto w ogóle wiedział). Aurox wreszcie zaczął być zauważalny na DistroWatch i przez chwilę był nawet najpopularniejszym Linuksem w Polsce. Dzięki rosnącej popularności, dorobił się własnego działu w Linux+, wydawniczej autopromocji, pełnej zrzutów ekranu z wersji beta, ukazujących błędy ortograficzne i interpunkcyjne w oknach konfiguracji neostradowych Sagemów SpeedTouch. Tymczasem pojawiło się Ubuntu i poprzeczka znowu się podniosła…

Klątwa Wydawnictwa Software

Niestety, równolegle z opisanym już „przegrzaniem” wydawnictwa Software: w 2005 roku rozpoczął się rozkład jakości w tworzonych materiałach. Kolejne wersje systemu Aurox, z serii 11, były ogłaszane bez żadnych szczegółów: portale po prostu przepisywały ogłoszenia o wydaniu, wysyłane im przez sam zespół Auroksa (tzw. „Aurox Core Team”). Zatem recenzenci nieszczególnie kłopotali się, by w ogóle używać Auroksa. Nieco bardziej pomocne są fora – tutaj można się natknąć na jakieś opinie. Nie są pochlebne. Mimo dodania obsługi BlueConnect oraz zaintegrowania Cedegi, atrakcyjność Auroksa spadała – między innymi dlatego, że był niezarządzalny. Skromna liczba repozytoriów, kiepsko przetestowane paczki oraz jedynie pozorny rozwój składały się na coraz bardziej mizerny efekt. Bo mimo trzymiesięcznego cyklu wydawniczego, fedorowe aktualizacje czekały w kolejce na przebudowanie. Paczki „fc5” musiały być przekompilowane na „aur”, przy okazji wychodziła słabnąca zgodność z Red Hatem i na łatki trzeba było czekać coraz dłużej. Czasem w ogóle nie działały – repozytoria nie chciały się synchronizować, z powodu braku czynnych węzłów.

Next Generation albo New Technology

Na pierwszy rzut oka, twórcy projektu nie poddawali się, powstawały bowiem nowe inicjatywy, jak Aurox Generator, czyli online’owy kreator LiveCD. Jednakże taki program to jedynie ciekawostka, nic długofalowo istotnego. Aurox w edukacji był z kolei próbą wdrażania LTSP: po kilku miesiąca, terminale LTSP były w szkołach rozpinane, podobnie jak domeny Windows Server SBSMENiS, z powodu braku kardy, która umiałaby nimi zarządzać. W przypadku Auroksa, sprawę pogarszało jedynie teoretyczne wsparcie techniczne. Aurox przestał być najpopularniejszym Linuksem w Polsce, w czołówce znajdowali się Mandrake, Fedora i Ubuntu. Czasopisma i strony internetowe wydawnicwa Software konsekwentnie żyły jednak w alternetywnej rzeczywistości – pisano o samych sukcesach, wysokiej sprzedaży i coraz śmielszych planach na przyszłość.
Jednym z nich był projekt Next Generation, czyli Aurox 12. Zaplanowano w nim tak wiele dodatkowego oprogramowania, ze miał się mieścić na trzech płytach DVD. ACT zdecydowało się sprzężyć projekt z powrotem z Fedorą, zwalniając z tempem wydawniczym i przywracając zgodność z Red Hatem (oraz namiastkę stabilności). Autorskie rozwiązania dla „polskich warunków” albo stały się nieaktualne, albo zwyczajnie stały się normą we wszystkich linuksach, w efekcie był z nimi mniejszy problem. Aurox 12 wydawał się mniej chaotyczny i zdecydowanie bardziej godny zaufania, zwalniając nieco z megalomanią bez pokrycia (nie zniknęła jednak z materiałów promocyjnych). Nie było tego widać w recenzjach, bo nikt już nie recenzował Auroksa. Można to było odczuć w wersji Live, jeżeli udało się ją pobrać (3,8 GB). Najlepszym źródłem informacji o postępach w projekcie był Freenode’owy kanał IRC #aurox, na którym byłem wtedy moderatorem. Nie pamiętam już, jak to się stało – nawet nie używałem Auroksa, rok wcześniej przemigrowałem z powrotem na Fedorę.

Aurox 12 i Koniec

We wrześniu 2006 wydano Auroksa 12. Recenzji nie przeczytamy, najwyżej kilka powierzchownych wpisów na porzuconych blogach, oraz przedruki ogłoszenia z wydawnictwa Software. Jak na zupełny upadek jakości w poprzednich wersjach, wydanie 12 było zaskakująco dobre. Niestety, przy mniejszej społeczności i bez poważnego zaplecza komercyjnego (wydawnictwo nim nie było), Aurox był już niepotrzebnym produktem. Zwyczajnie łatwiej było używać „czystej” Fedory, wysoką jakość i świeże podejście do desktopu oferowało nowe Ubuntu. Dlatego miesiąc później Aurox zniknął. Z bardzo złej atmosferze.

Gdzie są wszyscy?

Na kanale #aurox jedynie Tuptus wiedział cokolwiek istotnego, strona projektu milczała, pojawił się jednak wpis na blogu deweloperów. Był dobrym przykładem „jak nie ogłaszać statusu projektu” oraz pokazem, jeżeli nie arogancji, to zwykłej krótkowzroczności twórców. Po wydaniu wersji 12, strona Auroksa uległa przebudowie – pojawił się nowy CMS, uporządkowano forum oraz zaktualizowano bloga. Samo wydawnictwo przeniosło się na ulicę Bokserską. I właśnie owa przeprowadzka była, najwyraźniej, „wiadomością dnia” według strony domowej projektu:

Informacja o zmianie siedziby
Uprzejmie informujemy, że z dniem 31.10.2006 firma AUROX zmieniła siedzibę Poniżej znajduje się nowy adres firmy:
ul. Bokserska 1
02-682 Warszawa

…i tyle. Żadna ze stron Wydawnictwa nie mówiła nic o jakichkolwiek problemach z wydaniem. Na IRC jednak wrzało, a na portalach tematycznych (część z nich już dziś nie istnieje!) pojawiały się informacje o zawieszeniu projektu. Skąd ludzie w ogóle to wiedzieli? Otóż istniało jedno źródło takich informacji, jedyne poza pocztą pantoflową krewnych-i-znajomych Auroksa. Był to blog developerów. Zazwyczaj nie zawierał szczególnie ciekawych wpisów, składając się głównie z prędko napisanych sloganów promocyjnych. Wpisom obca była interpunkcja i skład, blog istniał w zasadzie wyłącznie dlatego, ze taka była praktyka w innych projektach. W tym przypadku nie było z niego żadnego pożytku. Wayback Machine niestety nie zarchiwizowało jedynego momentu w historii owego bloga, w którym miał on jakiekolwiek znaczenie. Mowa tu o pierwszym tygodniu listopada 2006, gdy „jgorny” napisał tam

„Dnia 31 października 2006 o godzinie 14:31 Gallowie podpalili Rzym”
. Można jedynie domyślać się, co to oznacza. Galami prawdopodobnie byli decydenci z wydawnictwa Software, a Rzymem – Aurox Core Team.

Kryzys

Wkrótce potem, Wydawnictwo zauważyło, że nie da się zamiatać sprawy pod dywan, mimo szczerych chęci. Wpis z informacją o zmianie siedziby został zastąpiony notatką o zawieszeniu projektu (tytułu wpisu nie zmieniono). Blog ACT zawierał dokładniejszą informację na ten temat: „Już nikt z Aurox Core Team nie pracuje”. Na więcej jednak nie mogliśmy liczyć. Wkrótce potem, większość podstron witryny Aurox wyświetlała napis „w budowie” i tak zostało już aż do unieważnienia domeny aurox.org. Jedynie na głównej stronie pojawiała się dynamiczna zawartość. Ze wszystkich stron Wydawnictwa Software zniknęły wzmianki o Auroksie, czasopisma zostały wycofane, dział Aurox w Linux+ został zlikwidowany, firma udawała, że projekt nigdy nie istniał. Kilku frustratów z Forum Auroksa szukało schronienia na kanale #aurox, ale wkrótce później zniknęli i stamtąd.
W grudniu 2006 marka Aurox została przejęta przez nieznaną szerzej firmę COBA Solutions z Łodzi. Wydano w tej sprawie oświadczenie, połączone z szeregiem dalekosiężnych deklaracji dotyczących przyszłości. Oto miały powstać trzy odmiany: Community, Server oraz Workstation. Cykl wydawniczy miał zostać rozszerzony do jednego roku, przedstawiono również kilka angielskich nazw kodowych dla rzekomo nadchodzących usług dodatkowych. Głównym postulatem miało być jednak zaktywizowanie społeczności. COBA jednak nie zainwestowało to zbyt wiele wysiłku, forum i wiki działały na tym samym silniku, późniejsza aktualizacja MediaWiki spowodowała całkowitą utratę contentu, ale nikt się tym już chyba nie przejął.

Więcej forków!

Jakie jest najlepsze rozwiązanie wszystkich problemów forka, który okazał się niepotrzebny? Tak jest, oczywiście kolejny fork! W ten sposób powstał Jazz Linux. Jego twórcy i entuzjaści od początku, w moim odbiorze, reagowali nieprzyjemnie na krytykę i wątpliwości. To nigdy nie wróży nic dobrego. Zresztą nic w ogóle nie wróżyło dobrego losu projektowi Jazz: każdy projekt, który zaczyna się od tapety, logo i wielodniowych dyskusji na temat nazwy (pamiętam, co się działo wtedy na #aurox) wkrótce konczy na śmietniku. Oczywiście, zarówno istniejący tylko w komunikatach prasowych Aurox-wydmuszka, jak i nieco arogacki i „autystyczny” Jazz miały swoich entuzjastów, ale ich wpływ na rozwój projektu był znikomy (ponownie był to kiepski artwork i walka w szeregach armii komentatorów, ukrywającej przez kolegami z gimnazjum partycję z kradzionym Windows XP). Aurox, Jazz oraz KateOS (ha!) nie mogły się rozwijać samymi dobrymi chęciami i wkrótce potem wyparowały. Nie pomógł również brak konkretnych celów projektu. Dla równowagi warto tu wspomnieć o tym, że problemy ze zdefiniowaniem celu miało swego czasu również SuSE – ale w tym przypadku mamy do czynienia z jakimś kapitałem (Novell). Zabawki typu Jazz były tworzone na zasadzie „bo możemy”, „bo się nudzi”, „bo mamy za dużo czasu po lekcjach”.

Po wszystkim

Rok po przejęciu znaku Aurox, firma COBA wydała drugie oświadczenie. W zasadzie, wydawanie oświadczeń to jedyna rzecz, jaką zajmowała się ta firma w kontekście Auroksa. Poinformowano w nim, że wskutek nieporozumień z poprzednimi deweloperami i wobec braku reakcji społeczności, projekt stoi w miejscu. Nie zapomniano również obśmiać ludzi z Jazz Linux, którzy mieli najpierw pokłócić się z COBA, następnie stworzyć własny fork, by na końcu zniknąć. Jazz długo znajdował schronienie na serwerze Katedry Biotechnologii Środowiskowej Politechniki Śląskiej, na jakimś komputerze, o którym wszyscy zapomnieli.
Nikt nie zatroszczył się o aktualizacje bezpieczeństwa dla użytkowników Aurox 12, ani o ścieżkę migracji z niego na Fedorę Core 5, ale to prawdopodobnie nie było dla nikogo rzeczywistym kłopotem, ponieważ przez ten rok stagnacji, Aurox zniknął już z każdego komputera osobistego i z większości mirrorów. Ostatecznie przypieczętowało to los projektu, który mimo obiecujących i ciekawych początków, bardzo prędko okazał się rozwiązaniem nieistniejącego problemu, w dodatku jednym z wielu. Zapomniał o nim nawet jego twórca, który wkrótce potem również utracił wszelką renomę.

Epilog

Nie lubię, gdy wielkie historie mają rozlazłe zakończenie, doszukałem się zatem symbolicznego końca projektu Aurox. Był nim 6 stycznia 2012, kiedy to znak towarowy Aurox został sprzedany na aukcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Obecnie strona aukcji (powered by Allegro) już nie działa, pozostałe linki również prowadzą donikąd, nie umiem tez znaleźć ceny, za którą nabyto tę markę. Postanowiłem zapytać o to WOŚP, ale w odpowiedzi otrzymałem informację, że pierwszy raz o tym słyszą. Ciekawe – istnieje przecież jakieś archiwum, nie? Odparłem zatem, że jestem zdziwiony tym, że nikt nie wie o takiej aukcji, w odpowiedzi na co dostałem kwiatka, którego aż zacytuję:
„co roku jest ich kilkadziesiąt tysięcy wystawianych przez tysiące użytkowników, więc raczej nie jest niczym dziwnym że ani nie wiemy o wszystkich, ani tym bardziej nie pamiętamy ich”
Bardzo mi się spodobała ta odpowiedź. Początkowo miałem ochotę odpisać „ależ wiem, że państwo mogą o tym nie pamiętać – dlatego też wymyśliliśmy komputery oraz archiwizację”, zasugerowano mi kontakt ze sprzedawcą, ale ów również już nie istnieje. Nie podjąłem wątku i jedynie grzecznie podziękowałem, ale lekka nutka oburzenia (a może przesadzam?), jaką wyczułem w odebranych odpowiedziach była dla mnie nieco zaskakująca. Naprawdę lepiej przyjąłbym odpowiedź typu „nie zajmujemy się aukcjami, które siedzą u nas w archiwum, chyba że nas prosi o to sąd albo KGB, bo po prostu nie mamy na to siły ani chęci, i tak już mnóstwo rzeczy robimy za darmo”. Ponieważ to jest fair enough. Ale nieważne, to nie jest istotna kwestia, wszak chodzi o Auroksa ;)

Jeżeli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie coś na temat owej aukcji i o dalszych losach marki, proszę o krzyczenie w komentarzach na dole :)
 

linux inne

Komentarze

0 nowych
AlbatrosZippa   11 #1 23.06.2015 20:17

Bardzo ciekawy artykuł oby tak więcej. Pozdrawiam gorąco :)

  #2 23.06.2015 21:10

Świetny tekst, kulisy było mi całkiem nie znane. Auroxa miałem a pluszowego pingwina mam do dziś :D

  #3 23.06.2015 21:29

Aurox był moim pierszym linuxem dlatego miło go wspominam. Wcześniej próbowałem jeszcze Corel Linuxa i Dabiana, ale dopiero Aurox zagościł na stałe na moim komputerze. Potem było kilka wydań Ubuntu (do czasu aż go zepsuli...), później OpenSuse z KDE (do czasu aż zepsuli KDE...), obecnie Mint Mate (oby go nie zepsuli...). Mimo wielu lat na różnych systemach uważam, że Aurox miał coś w sobie (a może to tylko wspomnienia?)

  #4 23.06.2015 21:50

Aurox 9, mój pierwszy linux

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #5 23.06.2015 22:05

Świetna robota ;)

  #6 23.06.2015 22:10

Pracowałem na Auroksie. Naprawdę świetny system. Do tego po instalacji sterowników karty graficznej z Paczek od producenta karty system naprawdę dostawał "KOPA". Szkoda, że projekt upadł

tomangelo   6 #7 23.06.2015 22:33

Na moje rozumowanie: projekt był potrzebny, dopóki nie wypuszczono Fedory, która była takim lepszym Auroxem, oferując to samo i jeszcze więcej.

  #8 23.06.2015 22:34

@tomangelo: egzekli.

takiktoś   11 #9 23.06.2015 22:45

"Stety" w tych czasach to ja o Linuxie pojęcia nie miałem. Taki pech, może po prostu byłem za młody...
Miło się czyta, dobra robota.

A tym, którzy spartaczyli to wszystko należą się gromkie brawa...

ccrx85   4 #10 23.06.2015 22:46

ciekawy artykuł! czekam na kolejne ;)

irokiee   9 #11 23.06.2015 22:56

heh pamiętam to "ustrojstwo" :) nawet kupiłem gazetkę z CD... po pierwszej instalacji stwierdziłem, że po prostu "polski RedHat" ot lepiej spolszczony... po jakimś czasie opatrzył się i wróciłem do Mandrivy (a fakt wtedy się nazywała Mandrake Linux... ) i w miarę dobrze się jej trzymałem choć zawsze walka z zależnościami w RPM potrafiła doprowadzić do furii... ale modemy Sagem f@st się dało uruchomić na neostradę... do Debiana podchodziłem ale jakoś nie umiałem przejść instalatora dopóki nie pojawił się Ubuntu... którego nadal się trzymam...

Autor edytował komentarz.
kubut   18 #12 23.06.2015 23:07

Włączyłem artykuł tylko żeby zobaczyć zrzut ekranu - historia nieznanych mi projektów z reguły średnio mnie interesuje. Jednak zacząłem czytać... i nawet nie wiem kiedy przeleciałem cały tekst! Świetna robota!

krisp   5 #13 23.06.2015 23:10

Bawiłem się Auroxem po tym jak Red Hat wydał swoja wersje 8.0. Jak na disstro oparte na RH było ok, jakoś całego systemu problematyczna. Szybko zrezygnowałem na poczet Mandrake'a, używałem go do wersji 9.2 a potem to całe linuksowe bagno opuściłem. Do Slacka czy Debiana nigdy się nie mogłem przekonać.

Dodatkowo pamiętam, że maiłem softmodem Pentagram HEX 2 na PCI który działał mi na Red Hacie, potem Mandrake :)

sr57be45   5 #14 23.06.2015 23:12

Aurox kojarzę z czasów gdy w Empiku(dział prasowy) były jeszcze tłumy ;). Auroxa i tego Empiku już niema.

"polskiej dystrybucji Linuksa" jeszcze istnieje PLD,

Pamiętam kiedyś testowałem PLD 2.0 i586 na PI@200MHz ale straciłem chęci gdy pliki mp3 przycinały, A na W98SE działały nawet na PI 100MHz

Potem chyba wersje /athlon lub i686 z duronem, system plików jfs na wolnym dysku był szybszy od Ubuntu z XFce4 też na jfs.

Teraz czekam na Openshot dla okien, choć hitfilm od DP jest pewną alternatywą.
https://www.facebook.com/openshot .

Autor edytował komentarz.
Semtex   18 #15 23.06.2015 23:17

http://gallery.dpcdn.pl/imgc/UGC/63913/g_-_-x-_-_-_63913x20150623193915_0.jpg

W 2006 Linuks wyglądał lepiej niż dziś Windows 10 :)

tomangelo   6 #16 23.06.2015 23:25

@sr57be45: Sparky Linux też jest polską dystrybucją

pawelllek   6 #17 23.06.2015 23:35

Dobry wpis!

Dla zainteresowanych. Komunikat firmy COBA Solutions Sp. z o.o. z dnia 14 grudnia 2006 r. o przejęciu od firmy Aurox Sp. z o.o. koordynację projektu Aurox:

https://www.linuxportal.pl/wpisy/reaktywacja-projektu-aurox-id77640

Meszuge   16 #18 23.06.2015 23:38

Dobra robota. Dzięki.

pawelllek   6 #19 23.06.2015 23:40

Artykuł jak zainstalować Aurox 11 a w nim kilka zrzutów ekranów. Można zobaczyć jak wtedy wyglądał Aurox :)

https://www.linuxportal.pl/linux_podstawy/instalacja_systemu_linux/instalacja_sy...

RubasznyRumcajs   6 #21 24.06.2015 00:05

hah, milo sie czyta takie archeologiczne wiesci :) (hcociaz jednoczesnie troche szkoda projektu... ale coz- zycie).
czekam na wpisy o KateOS i o PLD- moim pierwszym widzianym linuksie na komputerze w kafejce internetowej. p2 i 128 mb ramu to byla maszyna wtedy! i oczywiscie WindowMaker jako "srodowisko graficzne"

n0rb1   5 #22 24.06.2015 00:10

Używałem 11, ale nie pamiętam czy spoko było czy nie :D

  #23 24.06.2015 00:12

A ja zapytam przwrotnie: kto z Was żałuje, że był Aurox? Co komu przeszkadza, że komuś się chciało i robił tyle, ile umiał? Z powodu istnienia Auroksa nie doznałem żadnej szkody. Co by się stało, gdyby nie było tego "kolejnego forka"? Nic, miejsce tego forka zajęłaby po prostu pustka. A tak... sam autor i wielu z was po 10 latach wciąż pamięta, że Aurox był... jakoś zapisał się w historii. Z tego tekstu kapie żółć i gorycz. Nie tylko Aurox był zły, ale też barany obsługujące SBSMENIS, no i XP też był zły, w ogóle wszystko było złe. Po co człowieku wstajesz z łóżka, skoro forkujesz tylko zachowanie kilku miliardów innyc ludzi? Czemu tak gładko zgadzacie się z tym wylewaniem gorzkich żali? Prawda, że napisał o rzeczych, o których pozapominaliśmy, albo nie mieliśmy pojęcia. Chwała mu za to. Ale konkluzja tego tekstu jest całkowicie fałszywa. Z takim podejściem nie da się zrobić niczego.

  #24 24.06.2015 00:30

Ha. Pamiętam Aurox. Pamiętam jak miałem przekopiowany od znajomego - dzięki za przypomnienie ;)

Przyczepię się jednak do jednej rzeczy:
"Sytuację w świecie okienek miał zmienić dopiero Windows XP"
Już Windows NT 4.0 miał natywne API obsługujące Unicode(UTF-16). W Windows 95 zawierał "zaczątki", dlatego MS przygotował dla całej rodziny 9x tzw. MSLU (The Microsoft Layer for Unicode). Problemem byli bardziej programiści którzy widocznie zakładali, że jak działa u nich to co mają się przejmować resztą świata.

Piterek882   4 #25 24.06.2015 03:57

I działają jeszcze mirrory do ściągnięcia aurox'a ;)

Pierwszy ftp://ftp.icm.edu.pl/pub/Linux/distributions/aurox/

Drugi ftp://ftp-stud.fht-esslingen.de/pub/Mirrors/aurox/

Pozdrowił :)

Autor edytował komentarz.
  #26 24.06.2015 05:05

Wielkie dzięki za super artykuł. Linuksa zaczynałem się uczyć na Auroksie w 2005 r. i wspominam z miłym sentymentem, na forum Auroksa były wpisy na dobrym poziomie. Ostatnia wypuszczona wersja była dopracowana, upadek projektu mnie zaskoczył. Skoro mowa o aukcjach to mogę ją sprzedać (z czasopismem) za oryginalną cenę ok. 30 zł. dla kolekcjonerów antyków :)
Przeszedłem przez Fedorę, KateOS i Debiana na Ubuntu, do dziś przechowuję w wygaszaczu parę lepszych tapet z Auroksa. Autopromować to się umieli naprawdę... Ale to były inne czasy, uważam że projekt był przez jakiś czas potrzebny tylko należało go kulturalnie zakończyć.

darian   5 #27 24.06.2015 06:03

Mój pierwszy Linux używany live,uruchamiany na Duron 1200(892Mhz) i 112 Mb ramu grafika sis potem był LinuxEdu,Debian, Debian używany do dzisiaj:-))

  #28 24.06.2015 06:38

@B00 (niezalogowany): ja bym nie powiedział że txt kipi żółcią - manifestuje raczej autentyczny, nieutulony żal autora przechodzący wręcz w syndrom porzuconej kochanki - z pewnością epatuje emocjami... ;/ Lament gody Trenów Kochanowskiego. Przykład? Allegro ma hadoopa - ale skoro na archiwum $$$ nie zrobią to w praktycznym ujęciu jest ono niewykonalne! txt 1'rwszo rzędny!

Spagnoletto   6 #29 24.06.2015 07:28

Ciekawy wpis... Ot trochę historii...

  #30 24.06.2015 07:34

Wielkie dzięki za ciekawy artykuł. Linuksa zaczynałem się uczyć na Auroksie w 2005 r. i wspominam to z miłym sentymentem, na forum Auroksa były wpisy na dobrym poziomie. Ostatnia wypuszczona wersja była dopracowana, upadek projektu mnie zaskoczył.
Przeszedłem przez Fedorę, KateOS i Debiana na Ubuntu, do dziś przechowuję w wygaszaczu parę lepszych tapet z Auroksa. Autopromować to się umieli, naprawdę... Uważam że projekt był przez jakiś czas potrzebny, szkoda że nie udało się go zakończyć kulturalnie i z klasą.

PAMPKIN   11 #31 24.06.2015 08:03

Ja swoje "gazetki" już gdzieś wyrzuciłem ale Aurox'a pamiętam, w zasadzie z tego okresu wszystko czego tknęło się wydawnictwo Software a co było dość interesujące to "padło". Nie pamiętam nazwy, ale mieli taki system automatycznego składu (DTP) opartego o OpenOffice, jakieś skrypty i Adobe inDesign. I też polegli.

wielkipiec   13 #32 24.06.2015 08:09

@rimesk (niezalogowany): Jest pewne "ale" do tego, co mówisz. NT obsługiwał Unicode domyślnie w całym systemie, owszem, od pierwszej wersji, nawet przed 4.0, ale nikt go nie używał na desktopach. Przypominam o braku obsługi ACPI, APM, czy nawet PnP! :D A warstwa, o której wspominasz, czyli unicows.dll istniała, ale trzeba ją było doinstalować. Nie pamiętał o niej nawet sam Microsoft (polecam odpalić Office 97 PL na angielskim Windows 98). ^^

  #33 24.06.2015 08:49

relacja jest prosta
wiecej eksperymentów = mniej linuxa na rynku i wiekszy bałagan oraz niechęć masowego odbiorcy

z tych kilku polskich podejsc do lunuxa zawsze dominowało u pasjonatów przekonanie, iz to musi byś "światowa" dystrybucja
a o kant tyłk takie podejscie rozbic
- skrajna polonizacja systemu !
- skrajna polonizacja programów użytkowych !
dobre źródła informacji o obsłudze systemu i takich programów
i polski masowy rynek niczego innego nie oczekuje by zaistnieć
kolejnym krokiem dopiero to, co okaże się potrzebą rozwoju ale po osadzeniu się systemu na rynku i osiagnięcu stanu w którym uzytkownicy zaczną wiedzieć, czego tak naprawdę otrzebują a nie tegi co deklaruja co chcą

i tak właśnie kazde "polskie" podejście do linuxa kończy swój zywot gdyż tak naprawdę jest dla ... nikogo

bystryy   10 #34 24.06.2015 09:00

Dobry wpis. Miałem Auroksa około miesiąca jako system testowy obok na co dzień używanego Mandrake'a. Była to jedyna dystrybucja Linuksa, która mnie tak zraziła, że więcej jej nie tknąłem i nie żałuję, że zniknęła.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  19 #35 24.06.2015 09:05

@semtex: http://images32.fotosik.pl/340/c713e7b50a2a6e15.png

W 2008 tym bardziej wyglądał lepiej :P

  #36 24.06.2015 09:29

Żadna klęska,po prostu jest za dużo dystrybucji Linuxa i jest problem z optymalizacją pakietów.Bo potem w sieci musi być 50 odmian pakietów i różnych wersji bibliotek.Jedna dystrybucja używa .deb,druga .rpm,trzecia .pup,czwarta .abc

Draqun   9 #37 24.06.2015 09:33

"(w tej doprawdy samobójczej akcji podobno brało udział ponad 200 szkół)"

W tym w moim gimnazjum. Wtedy w jednaj z klas do matematyki stały komputery z Auroxem. O dziwo wtedy w 2004/2005 roku podłączone one były do internetu a sam sprzęt działał i był wykorzystywany. Tak właśnie zaczynałem swoją przygodę z Linuksem (da tamtej pory tylko słyszałem, że taki system istnieje a rok później zakupiłem kompa z Linuksem :) a dokładnie z dystrybucją Linux Blue Freezer).

Jarek Palikot   13 #38 24.06.2015 09:59

Nigdy nie miałem na dysku Auroksa. Sporo dystrybucji próbowałem, uruchamiałem - coś tam poklikałem - "sprawdzałem" co i jak działa.
Ale Auroksa nie spróbowałem. Chyba to co wypisywali w necie o tym distro nie działało na mnie. Moze dlatego, ze to było pochodna Red Hata a tam nie działało apt-get moo
};>)

  #39 24.06.2015 10:03

@semtex: Jeszcze był PLD z bocianem

sokoleokopr   8 #40 24.06.2015 10:07

Było to kolejne nic nie wnoszące dystro, z drugiej strony mam 2015 te zabaweczki dalej wyglądają i zachowują się tak samo mizernie.

  #41 24.06.2015 10:38

pamiętam czasy, kiedy pracowałem w tym wydawnictwie na bobrowieckiej :-) był to rok chyba 2007, użytkownicy pracowali na auroxie, ale już wtedy były plany przejścia na windowsa i pakiet ms office.
niestety, w firmie nie działo się zbyt dobrze. artykuły do gazet zamiawiane i pisane na kolanie, szefostwo (szczególnie taka pani z działu SD) strasznie bezczelne i chamskie..
ale ludzie z którymi się pracowało byli świetni! szczególnie zespół IT/dev ;-)
pozdro dla Sylwii, Kaśki, Łukasza i Adama!

  #42 24.06.2015 10:42

może wreszcie uda się policzyć polskie programy, fonty w jakiejś dystrybucji.
mogą być np. developerzy i ilośc kodu. Jakie nacje najwiecej piszą

  #43 24.06.2015 10:47

Podobnie jak B00 uważam, że autor tego tekstu leczy jakieś zadawnione rany, kompleksy, albo zgoła reprezentował COBA Solutions, która wtedy - w 2006 - Auroksa zwyczajnie i po chamsku zagryzła.
Co to jest Drogi Autorze ?
I niech Pan pochwali się swoimi osiągnięciami, skoro jak Pan pisze "...wymyśliliśmy komputery i archiwizację ... ". Pan wymyślił ?
Z ogólnego ducha artykułu sadzę, że jest Pan raczej parobkiem w cudzej firmie.
Co takiego złego jest w tworzeniu forka, czy naprawdę lepiej ?po szkole" wąchać zioło albo kraść? Wtedy to Panu nie będzie przeszkadzało ?

Auroksa używałem może dwa lata, aż do ostatniego wydania 12.0 i naprawdę nie sądzę, aby był gorszy od Fedory Core, na której się opierał. A że prowadzący projekt Aurox nie chcieli przejść do COBA, która w myśl podawanych wtedy informacji miała zamiar kontynuować przedsięwzięcie, ale jako PŁATNE ...
Kto z czytających ten artykuł używa płatnego Linuksa na swoim desktopie ?

Gwoli ścisłości dodam, że że nie byłem i nie jestem w żaden sposób związany z projektem Aurox, a jedynie używam różnych dystrybucji linuksa od ok.10 lat zwyczajnie, hobbystycznie.
Czekam również na info od autora o jego osiągnięciach, a zwłaszcza jaki to komputer wymyślił.

Pozdrawiam czytających
Symetria

  #44 24.06.2015 12:04

Aurox gościł na moim blaszaku, instalacja była karkołomna, stawała na teście kontrolera usb, musiałam usunąć linijkę kodu z instalatora. Problem stanowił tez koszmarny modem Neostrady bodajże Alcatel, wymagał manualnego instalowania zmodyfikowanego firmware po restarcie. Sam system wspominam pozytywnie.

  #45 24.06.2015 12:28

@semtex: W 2006 Linuks wyglądał lepiej niż dziś Windows 10 :)

To jest urok Linuksa wygląd, szybkość, funkcjonalność, konfiguralność i bezpieczeństwo.

Samurai   16 #46 24.06.2015 12:55

Kolejny świetny wpis :)

Frankfurterium   10 #47 24.06.2015 13:28

Jeszcze parę lat temu widziałem Auroxa zainstalowanego na naprawdę wielu komputerach jednego oddziału "budżetówki". Administratorzy tak go wymalowali, żeby każdym aspektem wystroju przypominał Windowsa 98, coby się Pani Jadzie nie skapnęły ;-)

neXt___   12 #48 24.06.2015 14:20

Bardzo dobry wpis, świetna robota.

2099   8 #49 24.06.2015 14:27

@B00 (niezalogowany): Nie tyle żółć i gorycz co żal i przykład tego "how its made" in Poland. Zresztą nie tylko- taki przykład sztuki dla sztuki- bez celu wyraźnie wytyczonego i bez efektu. No dobra- ktoś używał i pamięta więc efekt był. Wpis dobry- czekam na więcej.

  #50 24.06.2015 16:28

@2099: Robiąc cokolwiek. nigdy nie wiemy, jaki będzie tego skutek. Może się udać albo nie... ale to przecież nie jest powód, żeby nic nie robić. Auroksa używałem, przeszedłem na Fedorę. Ale czasu z Auroksem nie uważam za stracony. Bilans dla mnie jest pozytywny. Możemy się zastanawiać, jaki bilans jest po stronie tych, co go tworzyli. To oni inwestowali czas i pieniądz. Autor sugeruje, że wkład tego czasu i tych pieniędzy nie był znów taki wielki, więc o co chodzi? Nie utopili dużo, a na pewno czegoś się nauczyli. Co by to dało, gdyby utopili więcej czasu i więcej pieniędzy? Prawdopodobnie nic. Aurox by i tak upadł. Fedora również nie generuje dochodów, generuje za to Know How. Używałem długo i mówię wyłącznie pozytywnie o tym systemie. I co z tego? Ani jeden z moich znajomych Fedory nie ma. Sam obecnie siedzę na Ubuntu (na laptopie z licencją Win7). Ubuntu tworzone przez magika biznesu także dochodów nie przynosi. Mimo wszystko ciągle znajdują się ludzie, którzy próbują z Linuksa wyciągnąć coś dla siebie, choć nie bezpośrednio. Red Hat ma Know How. Ludzie od Auroksa też zdobyli wiedzę na temat rynku, reklamy... samego Linuksa. Nikt im tej wiedzy nie zabierze. I to jest ich czysty zysk.
Co do żółci... podałem inny przykład, że jednak w tym tekście jest: Idioci, którzy nie potrafią obsłużyć SBS2003... badziewne modemy neostrady, badziewne od Pentagrama... wszystko złe... Ale w sklepach były dostępne pełne modemy za niedużo więcej. Autor zrobił dokładnie to, co zarzuca twórcom Auroksa. Kupił modem pod Win i płacze, że nie działa pod Lin ergo nie zrobił tego co sensowne by używać Lin, choć twierdzi, że ma pojęcie.
Na zakończenie, żeby nie było, że sam narzekam... tekst rzeczywiście dobrze się czyta i facet ma talent do opowiadania. Ale przekornie mogę zapytać: po co inwestował w ten tekst, skoro na DP komentarzy na temat forków jest zatrzęsienie. Chcę być dobrze zrozumiany: ja nie widzę w forkach nic złego. Gdyby nie one może rzuciłbym Linuksa razem z wprowadzeniem Gnome 3. Uważam, że Autor ma prawo i nich pisze, co chce. Zapewne ma też sporo racji. Ale sam wpada we własną pułapkę. Robi to, co zarzuca twórcom Auroksa.

  #51 24.06.2015 17:31

@@B00 (niezalogowany):
Absolutnie sie z Tobą zgadzam. Autor zachowuje się tak, jakby ktoś go molestował seksualnie tym Auroxem! Od tego jest GNU Linux, żeby każdy chętny mógł z nim robić, co tylko chce (dopóki nie łamie prawa). A jeszcze te paranoiczne sugestie o praniu pieniędzy przez wydawnictwo (co z samym systemem nie ma nic wspólnego, nawet jeśli miało miejsce - na co dowodów Autor przecież nie ma żadnych)...
Przy takim podejściu społeczności, istniałby tylko jeden, "jedynie słuszny" Linux - i byłoby, jak z Łindołsem...

wielkipiec   13 #52 24.06.2015 17:56

@Anonim (niezalogowany): żadnego modemu pod Windows nie kupiłem, płakać też raczej (czytaj: na pewno) nie płakałem, a o modemach neostrady nie można się wypowiadać pozytywnie, bo po prostu były okropne. Nigdzie też nie sugerowałem, że nie należy robić nic - twierdzę jedynie, że nie należy próbować zarabiania na działaniach pozornych, pozbawionych targetu. Odpowiadając na pytanie "po co napisałem ten tekst" - bo komponuje się z moją poprzednią historią, która została ciepło przyjęta (pozdrawiam i dziękuję). Natomiast wniosek końcowy jest w tej wypowiedzi zupełnie znikąd i mimo, że brzmi "medialnie", to jest zwyczajnie chybiony :) Wspominam o tym, bo padł dwukrotnie w jednej odpowiedzi.

  #53 24.06.2015 19:21

@Symetria (niezalogowany): No, bez przesady! Tekst napewno nie bezstronny, ale wyzywanie na pojedynek to chyba przegiecie, nie? Po szkole nie kradlem i nie wachalem, ale i tez nie pisalem kodu auroxa. Po prostu mialem inne zainteresowania co nie przeszkadza mi sie identyfikowac z reszta ludzkosci. Rzeczy dzieja sie tylko kiedy moga, a my wszyscy jestesmy czescia "obrazka". To, ze nie bralem udzialu w budowie rakiet nie pozbawia mnie prawa to powiedzenia -"my polecielismy w kosmos".

Juche   5 #54 24.06.2015 20:38

@semtex: Ba, nie wspominając o MS Windows, większość dystrybucji Linuksa sprzed dekady wyglądała lepiej od dzisiejszych Ubuntu, Minta, GNOME3 czy KDE/Plasmy/jak_zwał_tak_zwał i innych wynalazków dla gimbazjalnych hipsterów... Będąc przy tym zapewne o wiele bardziej funkcjonalnymi i konfigurowalnymi od rzeczonych wynalazków, o Windows również nie wspominając :P Dokąd ten świat zmierza? Całe szczęście, że cały czas istnieją (może i niszowe, ale zawsze SĄ) dystrybucje oraz środowiska, gdzie użytkownik może być sam sobie panem :)

Fajny wpis :)

dragon321   10 #55 24.06.2015 23:16

Bardzo fajny wpis, sam nie wiedziałem o istnieniu takiego tworu jak Aurox(w sumie, pierwsza wzmianka o Linuksie, jaką ja zobaczyłem, to była wzmianka o Red Hat Linux), ale bardzo przyjemnie czytało się ten wpis, bardzo fajny styl pisania.

bystryy   10 #56 25.06.2015 08:48

@Juche: Zgadzam się co do kiepskiego wyglądu współczesnych interfejsów, może poza KDE4, które jest bliskie ideału, jak je trochę pod siebie poustawiać Pisze to jako użytkownik Fluxboksa)

Autor edytował komentarz.
  #57 25.06.2015 11:38

Aurox był potrzebny, a tytuł wprowadza w błąd.

  #58 25.06.2015 19:21

Mój pierwszy linuks, 2003 rok. Prawdopodobnie jeszcze mam gdzieś płyty z gazety. :)

Pyoter   2 #59 25.06.2015 19:27

Wcześniejszych wersji zbytnio nie pamiętam. Ale miałem trochę z mini problemów. Za to ostania 12. bardzo mi się podobała. Szkoda, zmarnowany potencjał. KateOS też zapowiadał się dobrze. Jednak zbyt duże ambicje zjadły projekt.

  #60 25.06.2015 23:04

Aurox -do tej pory pamiętam jak w empiku wybierałem pierwszą gazetkę z linuksem, nie mogąc się zdecydować pomiędzy auroxem a ubuntu. Padło na auroxa. Pierwsze live-cd, poznawanie, delikatne docieranie coraz głębiej i dalej i dalej, w nocy po godzinach sam na sam. Ale jak to w życiu bywa, przyszło kolejne spektrum zainteresowania, nowa gazetka nowa płytka nowy system, o brązowych kolorystycznych zabarwieniach, niemal jak wpatrzone oczy zabarwione nowym kolorem długich pociągłych pikseli. Niestety, charyzma ciągłego brązowego spojrzenia nie była tak silna jak wspomnienie, tej zielono okiej zadziornej "appki " , uwodzącej niemal że dojrzałością swojej struktury.... Tak długo ponownie poznawaliśmy się, razem na końcu świata, w przestworzach internetu.
Aż niechybnie przyszedł szybki koniec, gdzieś ta zielono zaczepna istota rozpłynęła się samoistnie, zostały tylko wspomnienia z nieprzespanych nocy.
Po długiej przerwie i otrząśnięciu się z ryz zapomnienia, przez przypadek znowu spotkaliśmy się na pułkach internetu w nowej szacie unity. I tak do dzisiaj razem z palcami splecionymi z klawiaturą, przemierzamy nowy szybszy wirtualny świat.
Koniec.
-dla wszystkich malkontentów zabarwionej pisowni. Pa

  #61 16.07.2015 12:08

Z tą niepotrzebnością to bym nie przesadzał. :) Aurox świetnie nadawał się do budowania bootowalnych dystrybucji. Nasz php Solutions LIVE dołączony do niemieckiego wydania php Solutions zawędrował, jak się dowiedziałem, aż do Zenda. I wzbudził tam zainteresowanie. Jak na małą polską firmę, było to spore wyróżnienie.

wielkipiec   13 #62 17.07.2015 14:17

@freebsd (niezalogowany): Tak, Aurox Live i jego spiny były doskonałym pomysłem i idealnym dodatkiem do czasopisma. Tutaj problemem był nie pomysł na Auroksa, ale poziom warsztatów. W Linux+ był marny, w Hakin9 był kiedyś super, ale z czasem spadał. PhpSolMag nie czytałem, nie znam PHP :)
Natomiast Aurox jako mainstream - tutaj już znacznie gorzej.
Ale dziękuję za wartościowy komentarz! ^^

awangardowy   7 #63 25.07.2015 11:58

U mnie Debian od 5 lat - jak było, tak jest, nic się nie zmienia, i tak będzie.
1 rok nauka, konserwacja, i spisywanie konfiguracji.
kolejne lata - efektywna praca i zarabianie kasy ;)
z polskich Linuxów na uwagę zasługuję jedynie PLD: https://www.pld-linux.org/
niestety, projekt jest dosyć niemrawy, brakuje developerów ;)

  #64 26.07.2015 10:38

Aurox, jeden z pierwszych moich linuksów. Problemy z zależnościami w rpm - to jego główna wada. Wadą wszystkich dystrybucji tamtego czasu było zaś słabe wsparcie dla sprzętu w tym i winmodemów. Właściwie to była wina producentów sprzętu, którzy linuksa mieli w poważaniu. To zdecydowało o tym, że linuks nie zastąpił u mnie całkowicie Windowsa. Kupiony za drogie pieniądze komputer, dokupiony najtańszy modem i chciało się korzystać z tego internetu 202122 od TPSA. Auroksa użytkowałem więc "obok", paczki ściągając pod Windowsem z niego też szukałem wiadomości na forach. Potem projekt pt. Aurox padł, pojawiły się inne...
Wydawało mi się, że Turox był projektem powstałym "prawie na zgliszczach" Auroksa. Kiedy tenże padał i zabrakło wsparcia ze strony wydawców, na forum pojawił się projekt alternatywny (społecznościowy). Ty zaś piszesz, że powstał prawie równolegle z Auroksem. Trochę to dawno i już nie pamiętam tego dobrze.
Zaletą tamtych czasów były dobre fora, które były agregatorami wiedzy dla różnych dystrybucji, tzn. z subforami dla Red Hata, Debiana, Gentoo itd. Trochę ja dziś forum od android com pl (dla różnych sprzętów). Dziś raczej wszyscy trzymają się osobnych stron społecznościowych.
Na koniec autocytat z dyskusji na "Przystajniku", przy okazji informacji o zakończeniu Mandrivy:
http://404.g-net.pl/2015/05/mandriva-przerywa-nadawanie/
"Pomimo kilkunastu lat śledzenia tego środowiska nadal nie widzę tam lidera, czegoś na czym skupiły by się wysiłek Społeczności. Energia ludzi się rozprasza. Fajne dystrybucje (będące kiedyś liderami) padają, mnóstwo jest nowych, niszowych, obecni liderzy obiecują jakieś rewolucje (nowy "mir") i robią sobie z użytkowników betatesterów. Szkoda Mandrivy ale i szkoda innych dystrybucji, taka to specyfika tego środowiska, które nie potrafi wypuścić "gatunku dominującego", który by zgarnął wszystko. Użytkownik, który wsiada na jedno distro nie ma pewności, że za rok będzie ono istniało (może poza Debianem, Gentoo). Czasami wkłada się w takie distro dużo energii ucząc się terminala, instalacji sterowników do dziwnych peryferii, po to tylko aby przekonać się za jakiś czas, że cała ta wiedza jest już ZU niepotrzebna."

  #65 26.07.2015 15:07

@wielkipiec: W Hakin9 naprawdę były super i powstawały w takim pocie czoła, że głowa mała. Wspomnienia, wspomnienia... :)

  #66 01.08.2015 15:24

Nie chodzi o to co ładne. Nie mamy własnej dystrybucji. Nawet Rosja dąży do uniezależnienia technologicznego. Powinniśmy mieć i tworzyć własną niezależną dystrybucje.

wielkipiec   13 #67 02.08.2015 23:06

@OldLinux (niezalogowany): "uniezależnienie technologiczne" nie wymaga tworzenia własnej dystrybucji.

  #68 19.11.2015 01:19

@wielkipiec: Prawa do znaku towarowego Auroksa na licytacji WOŚP na Allegro, zostały sprzedane za 1009,00 zł.
http://linux.gda.pl/archiwum/tlug/2012-January/016866.html

A tutaj emocje odnośnie tej licytacji na mordoksiążce
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=295487413820372&id=1582420175192...

wielkipiec   13 #69 19.11.2015 14:13

@IceMint (niezalogowany): dziękuję!! Właśnie tej informacji szukałem, WOŚP mnie nieuprzejmie zbył ^^

  #70 22.12.2015 22:06

Witajcie,
miło o takich rzeczach poczytać :)
Ja jeszcze mam 2 x aurox 9 na komputerach u klienta ...
AMD DURON 700 i 128MB ramu.
Chyba nie był taki zły, skoro od 10 lat działa na stanowisku sprzedaży w sklepie i gdyby nie powolna śmierć sprzetu, to pewnie jeszcze by podziałał.
Pozdrawiam z Gdynii.

  #71 15.01.2016 23:28

@bystryy: idealny to jest czarny ekran ;-)

  #72 15.01.2016 23:29

@OldLinux (niezalogowany): Podzielam - to jest nas dwóch ... robimy coś z tym ? ;-)

bystryy   10 #73 16.01.2016 09:12

@Anonim (niezalogowany): "idealny to jest czarny ekran ;-)"

Zgadzam się, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie obsługi GIMPa przez CLI ;)

  #74 20.04.2016 00:24

Siemka.
Moj poczatek z linuxem sie wlasnie zaczol wtedy kiedy konczyl sie Aurox , uzywam linuxa nadal i nauczylem mije dzeci kozystac z niego ,dzis dzieci jak widza meczennikow na windows-ie to odrazu robi im sie usmieszek drwiny na twarzy hehe.

Aurox jak na tamte czasy nie byl wcale kiepskim distro powiedzialbym nawet ze porownac go mozna do dzisiejszego Linux-Mint , wkladales plyte z instalka i wczasie instalacji smigales w gre.
Na tamte czasy to jedyne distro ktore bezproblemowo sie instalowalo z full sterami do grafy i obslogi multimediow.
Grafa desktopu powalala na kolana uzytkownikow WinXP.
Zarowno instalator jak i pomoc interaktywna po instalacji do konfigorowania systemu byla bardzo dobra co nie mozna powiedziec dzis o niektorych dystrybucjach , gdzie uzytkownik gubi sie na samym poczatku daje na automat instalacje i sie okazuje ze owszem instalacje sie powiodla ale inne systemy znikly hehe.
Szkoda naprawde szkoda bo to byla naprawde jedyna Polska dobra dystrybucja dla kazdego co chcial zaczac przygode z linuxem i nie powiedzalbym ze fedora czy mandriva w tamtych czasach dawala to samo ! napewno nie uzytkownikowi co ma zero pojecia o linuxie.
Dzis jedynie wsystko co jest debiano kompatybilne smiga dobrze i ma zapewniony rozwoj , nie sprawia problemu reinstalacja bez utraty danych .

To co mi sie podoba to wolnosc jaka jest dla uzytkownika na linux ty zadzisz jak twoj system ma wygladac i do czego slozyc .
Hehe takie pytanko co to jest "antywirus"