"Chciałem tylko sprzedać monitor". Był o krok od utraty pieniędzy na OLX
Wszystko wyglądało wiarygodnie: zdjęcie aukcji, profil uśmiechniętej kobiety, wiadomość po polsku i e-mail przypominający komunikat OLX. Wojtek Kardyś był o krok od przekazania oszustom danych do banku. Zadziałał prosty schemat, który może złapać nawet świadomego użytkownika.
Fałszywe wiadomości na WhatsAppie to jeden z popularnych schematów oszustw wymierzonych w użytkowników OLX
Oszustwa internetowe wciąż mają się dobrze, a cyberprzestępcy nadal sięgają po proste, ale skuteczne sztuczki. Przekonał się o tym Wojtek Kardyś, ekspert ds. mediów społecznościowych, który o mały włos nie padł ofiarą oszustwa podczas sprzedaży monitora na OLX. Swoją historię opisał w mediach społecznościowych.
DLA CIEBIE
Są firmy, w których juniorzy nigdy nie awansują - Aleksandra Niewiadomska II Pierwsza Praca # 8
Wszystko zaczęło się od wiadomości
Monitor od tygodnia czekał na kupca. W końcu pojawiła się wiadomość na WhatsAppie. Kobieta z polskim numerem telefonu, zdjęciem profilowym, na którym była razem z córką, a do tego fotografia jego ogłoszenia z OLX. Na pierwszy rzut oka nie było nic podejrzanego.
Kobieta poprosiła o adres e-mail. To powinno już wzbudzić czujność, bo cała transakcja mogła przecież odbyć się za pośrednictwem OLX. Kardyś chciał jednak szybko sprzedać sprzęt, więc podał adres.
Chwilę później dostał zdjęcie telefonu, na którym rzekomo było potwierdzenie zakupu. Następnie na jego skrzynkę trafił e-mail wyglądający jak wiadomość od OLX. Informacja o zaksięgowanej płatności, numer referencyjny i przycisk prowadzący do konta.
Fałszywe OLX prowadziło prosto do banku
Kardyś kliknął "Przejdź do konta". Znalazł się na stronie łudząco podobnej do OLX. Był tam komunikat zachęcający do odebrania środków. Kliknął.
Strona była przygotowana w taki sposób, aby wzbudzać zaufanie. Niektóre elementy prowadziły nawet do prawdziwego serwisu OLX. Dopiero część odnośników była fałszywa. Najważniejszy z nich prowadził natomiast do wyboru banku i strony logowania.
Schemat oszustwa był prosty:
Fałszywy kupujący → wiadomość poza OLX → podrobione potwierdzenie płatności → fałszywa strona OLX → przekierowanie do logowania w banku.
W ostatniej chwili "zapaliła się lampka". Kardyś był już blisko zalogowania się do banku, gdy zaczął się zastanawiać, dlaczego kupująca w ogóle potrzebowała jego adresu e-mail. Dopiero wtedy dokładnie sprawdził wiadomość i adres strony.
Zauważył, że nadawcą nie było OLX, a adres fałszywej strony różnił się od prawdziwego. Zorientował się, że ma do czynienia z próbą oszustwa. Jak sam przyznał, zadziałały przede wszystkim pośpiech i chęć szybkiego zamknięcia sprawy. "To tylko monitor" – takie podejście sprawiło, że zaczął klikać bez dokładnego sprawdzania.
Jak się nie nabrać?
To popularny schemat oszustwa na OLX. Przestępcy liczą na osoby, które chcą szybko sfinalizować sprzedaż i pod presją czasu klikają w kolejne linki bez dokładnego ich sprawdzania. Jak pokazuje ten przypadek, ofiarą może paść nie tylko nieświadomy użytkownik – nawet bardziej doświadczeni internauci mogą dać się nabrać, jeśli oszuści odpowiednio przygotują pułapkę.
Warto pamiętać o kilku prostych zasadach:
sprawdzaj dokładnie adres strony i nadawcę wiadomości;
nie loguj się do banku z linków otrzymanych od kupującego;
transakcje na OLX załatwiaj bezpośrednio w serwisie;
nie ufaj samemu wyglądowi strony, logo czy potwierdzeniu płatności;
podejrzane wiadomości i strony zgłaszaj do CERT Polska pod numerem 8080.
Paweł MaziarzRedaktor prowadzący serwis benchmark.pl
Redaktor prowadzący serwis Benchmark.pl, dziennikarz technologiczny z ponad 15-letnim doświadczeniem. Specjalizuje się w tematach związanych ze sprzętem komputerowym, rozwojem technologii AI oraz trendami w branży IT. W swojej pracy stawia na rzetelność, praktyczne podejście i pasję do nowinek technologicznych, koncentrując się na ocenie produktów pod kątem ich wartości i opłacalności dla użytkowników. W wolnym czasie angażuje się w wolontariat, aktywnie spędza czas oraz rozwija swoje zainteresowania i pasje.