Wróćmy do naszego instalatora. Aby użytkownik przypadkiem nie zapomniał, że zainstalował właśnie IE i koniecznie musi zacząć natychmiast go bez przerwy używać, instalator Internet Explorera po zaktualizowaniu systemu podmieniał również pulpit. Przestrzeń pulpitu miała być traktowana jako aktywna aplikacja internetowa, jedna z wielu. Na tej samej zasadzie, jak kafelek „Pulpit” z Windows 8 (i jest to faktycznie bezpośrednia kontynuacja właśnie tego pomysłu) jest tylko jedną z „aplikacji” dostępnych w systemie. Dlatego jako tapetę można było ustawić stronę internetową, a do samego pulpitu przypiąć pływające, adaptowalnych rozmiarów gadżety stworzone z wykorzystaniem technologii internetowych Visual Studio ($499). W ten sam sposób, za aplikacje WWW uznawano np. foldery. Od teraz kolejne foldery nie uruchamiały się w nowych oknach, tylko wszystkie w jednym, przechodzenie między nimi odbywało się tak samo, jak przechodzenie na kolejne strony z wykorzystaniem hiperłączy. Widok każdego folderu można było dostosować, przypisując mu opcjonalny „styl”, wyrażony dokumentem HTML-MHT. W ten sposób folder Moje Obrazy zawierał na przykład mini-podgląd klikniętego obrazka, a katalog systemowy Windows ukrywał pliki systemowe i zasłaniał niektóre widoki planszą „te pliki są systemowe i nie ma potrzeby ich modyfikować”. W prawej krawędzi ekranu czaił się z kolei Pasek Kanałów, niedocenianego poprzednika protokołu RSS, w postaci zestawu cyklicznie aktualizowanych kafelków (to też powinno brzmieć znajomo). Okna folderów były oczywiście rysowane Internet Explorerem i było to niemożliwe do zmiany, celowo, wskutek decyzji projektowych. Dzięki temu nawet osoba nieposiadająca Internetu, na co dzień korzystała z Internet Explorera. Ponownie zastosowano wymówki: przeglądanie systemu plików i nawigacja w Internecie mają być konceptualnie zbliżone i aby to unaocznić, menedżer plików został zintegrowany z przeglądarką WWW. Strony internetowe korzystają z metodyki opisu dokumentów i funkcjonalności zależnej od treści – zupełnie tak, jak zawartości folderów u użytkowników są zależne od specyfiki danych, które w nich gromadzą. Podobnie Pomoc, ze swoimi stronami, piktogramami i odnośnikami, jest formatem doskonale podatnym na konwersję do postaci HTML. Więc wicie, rozumicie, przeglądarka WWW rysująca pół systemu to po prostu nieunikniona konieczność. Totalnie zrobilibyśmy to sami, gdyby Netscape’a nie było. Yadda-yadda. Cel powstania Active Desktop – bo tak nazywał się mechanizm integracji pulpitu – był jasny, a metody dotarcia do niego, niekoniecznie jawnie nielegalne (jeszcze) na pewno nie były uczciwe. Non omne quod licet honestum est.