Lenovo ThinkPad X1 — uczucie niedosytu
Houston, mamy problem — te pamiętne słowa mogły przyjść na myśl niejednej osobie, która w ostatnich latach szukała nowego, porządnie wykonanego notebooka z Windowsem. Rynek zdominował plastikowy chłam. Szefowie firm produkujących pecety i ich księgowi na potęgę cięli koszty — tandetne materiały, niechlujny montaż, fikcyjna kontrola jakości. Geniusze od wzornictwa gremialnie projektowali obudowy pokryte odciskolubnymi, błyszczącymi lakierami, a ich równie kompetentni koledzy z działów marketingu przekonywali, że tak jest nowocześnie i stylowo. W efekcie nawet te droższe laptopy o lepszych parametrach trzeszczały, psuły się, a ich wygląd po dniu pracy wywoływał odruchy wymiotne. Nic dziwnego, że desperaci kupowali... MacBooki Pro i instalowali na nich Windows. Wielu twierdzi, że Steve Jobs jest szarlatanem, ale trzeba oddać, że produkty spod znaku nadgryzionego jabłka są naprawdę rewelacyjnie wykonane. Po podbiciu rynku przez iPhone'y i iPady oraz wzroście popularności MacBooków, producenci pecetów w końcu obudzili się z zimowego snu i najwyraźniej zadali sobie pytanie skąd się bierze ten fenomen.