r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Anonimowi to już historia?

Strona główna AktualnościINTERNET

FBI jest przekonane, że ubiegłoroczne aresztowania kluczowych hakerów z LulzSec doprowadziły do rozbicia grupy przywódców ruchu Anonimowych. Zatrzymani odgrywali znaczące role. Z powodu ich wcześniejszych dokonań wielu ludzi z grupy Anonimowych wiązało z nimi wielkie nadzieje — stwierdził Austin P. Berglas z wydziału cyberprzestępstw w FBI.

U podstaw ruchu Anonimowych leży ograniczone zaufanie i chęć walki o wspólne wartości. Tak zbudowaną „organizację” trudno całkowicie zlikwidować, bo jest nieokreślona, nie wyłoniły się żadne stałe struktury, nie istnieje też pewna lista członków. Berglas zdaje sobie z tego sprawę, jednocześnie jednak nieco bagatelizuje możliwości osób utożsamiających się z tą grupą. Ruch wciąż istnieje, na Twitterze ciągle trwa paplanina, pojawiają się kolejne wpisy na stronach internetowych. Nie widać za to chęci ponownego ujawnienia się za pomocą wielkich włamań. To efekt rozbicia siatki najważniejszych graczy — przekonuje. Jego zdaniem aresztowanie członków LulzSec wywarło na pozostałych hakerach odstraszający efekt, bo naderwało łączącą ich nić zaufania.

Hurraoptymistyczny nastrój FBI studzi nieco prof. Gabriella Coleman z Uniwersytetu McGill, która w ostatnich latach badała ruch Anonimowych. Nie ma ona wątpliwości, że aresztowanie hakerów z LulzSec okazało się dla grupy potężnym ciosem, ale sam ruch wciąż żyje i ma się dobrze. Z łatwością może ponownie pojawić się jako siła, z którą będziemy się borykać — uważa. Zachęcone poprzednimi sukcesami FBI zdaje się jednak tylko na to czekać. Łatwo jest siedzieć przed komputerem i myśleć, że jest się anonimowym podczas prowadzenia nielegalnej działalności – nieważne czy jest to włamywanie się do firmowej sieci, handlowanie dziecięcą pornografią czy kupowanie albo sprzedawanie skradzionych danych. Ale to tylko kwestia czasu, zanim kryminalistom powinie się noga i złapiemy ich. Wystarczy tylko jeden błąd — twierdzi Berglas.

r   e   k   l   a   m   a

Jednym z aresztowanych hakerów był Hector Monsegur, ukrywający się pod pseudonimem „Sabu”. Gdy usłyszał zarzuty, za które groziło mu do 124 lat więzienia, zdecydował się na współpracę z organami ścigania. Dzięki niemu udało się schwytać i postawić przed sądem innych członków grupy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.