r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Anonimowość, rozproszenie i mikropłatności: Kim Dotcom zapowiada Megaupload 2.0

Strona główna AktualnościINTERNET

Jak pewnie dobrze wiecie, dysk sieciowy Mega nie ma już nic wspólnego ze słynnym Kimem Dotcomem, ba, słynny przedsiębiorca ostatnio radził nawet, by dać sobie z nim spokój, że jeszcze w tym roku ma być po nim. Jeśli nie Mega, to co? Oczywiście kolejne dzieło postawnego Niemca, obecnie znane pod roboczą nazwą Megaupload 2.0. Jak Dotcom dziś wyjawił na Twitterze, będzie ono koszmarem dla wszystkich tych, którzy pragną nadzorować i cenzurować Internet.

Jeśli rozważacie kupno całkiem tanich ostatnio bitcoinów, to może być to bardzo dobry moment – Kim Dotcom twierdzi, że debiut jego nowego serwisu podbije cenę tej kryptograficznej waluty do nawet 2 tysięcy dolarów za 1 BTC. Czemu? O tym później. Na razie podsumujmy to, co wiemy o Megaupload 2.0.

Nowy serwis wystartować ma 20 stycznia 2017 roku. Jak @KimDotcom stwierdził, będzie on dostępny zarówno jako niezależna, markowa usługa, jak i w wersji white label (produktu oferowanego pod marką dystrybutora). Miałby on być oferowany każdemu chętnemu, w tym firmom hostingowym – tak że każdy będzie mógł postawić swojego własnego „Megauploada 2.0” pod własną domeną.

Usługa ma być bowiem całkowicie zdecentralizowana, całkowicie anonimowa, całkowicie szyfrowana, a jej działania będzie można automatyzować, np. polecając pobranie z sieci danego pliku i wgranie go na konto użytkownika. Do tego cała platforma ma być spięta z bitcoinowymi mikrotransakcjami, co każe sądzić, że ci, którzy będą najwięcej do nowego Megaupload 2.0 wgrywać, coś na tym zarobią.

Aby jednak blockchaina nie zaspamować tą ogromną liczbą mikrotransakcji, Kim Dotcom chce wykorzystać coś, co nazywa Bitcache – zapewne czymś w rodzaju zimnego portfela bitcoinowego, połączonego z kontem użytkownika Megaupload, a niewłączonego do normalnej sieci. Jedynie transakcje wchodzące i wychodzące byłyby wówczas odnotowywane w blockchainie – cała usługa hostingu plików działałaby jak ogromny mikser.

Czy Kim spełni swoje obietnice? Na pewno ma potencjał, by to zrobić, zarazem jednak jest to człowiek, który równie wiele projektów w swoim życiu spalił, co zrealizował. Anonimowa, rozproszona platforma hostingowa to ogromnie ambitny projekt, mający na pewno wielu wrogów – wystarczy sobie pomyśleć, że z takiej sfederowanej chmury nie będzie można niczego usunąć akcją policji czy sądowym nakazem. Do 20 stycznia zostało jeszcze sporo czasu – wiele więc może się jeszcze stać. Stany Zjednoczone przecież Dotcomem nie przestały się interesować.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.