r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Mega ma problemy. Kim Dotcom radzi zabrać stamtąd swoje pliki

Strona główna AktualnościBIZNES

Słynny cyberschowek Mega jeszcze działa – ale ile jeszcze użytkownicy będą mogli trzymać w nim pliki? W tym tygodniu w świat poszło ostrzeżenie samego Kima Dotcoma, który w 2013 roku Mega założył, a dziś radzi, by z tej szyfrowanej usługi przechowywania danych zrezygnować.

Trzeba pamiętać, że Kim Dotcom nie ma już nic wspólnego z Mega, mimo że kojarzony jest z tą usługą. Jesienią 2013 roku zrezygnował z funkcji dyrektora generalnego, biorąc się za prace nad usługą streamingu muzyki o roboczej nazwie „Megabox”, która później pojawiła się w Sieci pod nazwą Baboom. Ścigany przez władze USA pirat i przedsiębiorca nie zdołał jednak powtórzyć sukcesu Mega. Być może wpłynęły na to jego problemy osobiste (rozwód) i prawne (rośnie prawdopodobieństwo sfinalizowania jego ekstradycji do Stanów Zjednoczonych). Faktem jednak jest, że choć Baboom jest dobrze zrobiony i oferuje sporo niespotykanej na innych platformach muzyki, to jednak ludzie chcą słuchać piosenek, które znają, a tych w nowym serwisie jak na lekarstwo. Ostatecznie więc Dotcom sprzedał swoje udziały w Baboom, by zająć się innymi, bliżej nieokreślonymi projektami.

W tym czasie Mega próbowało uwiarygodnić się przed inwestorami poprzez publiczną emisję akcji na nowozelandzkiej giełdzie. Oczywiście nie bezpośrednio, by ominąć problemy z regulatorami, zdecydowano się wykorzystać odwrotne przejęcie istniejącej już firmy, niejakiej TRS Investment. Miała ona wykupić Mega Ltd, płacąc udziałami właścicielom założonego przez Dotcoma biznesu, a następnie zmienić swoją nazwę na… Mega. Finalnie jednak nic z tego nie wyszło, i wyceniana na 150 mln dolarów firma pozostała w rękach prywatnych. Tylko czyich?

r   e   k   l   a   m   a

Z kwaśnych komentarzy samego Kima Dotcoma wynika, że część udziałów w Mega zdobył rząd Nowej Zelandii oraz inwestorzy z Hollywood, ale większościowy pakiet trafił w ręce pana Billa Liu, Chińczyka z nowozelandzkim obywatelstwem, którego status prawny jest nie do pozazdroszczenia – znalazł się na piątym miejscu listy ściganych przez Pekin osób.

Do tych problemów ze strukturą własności doszła kwestia problemów z zarabianiem pieniędzy. Jak zwykły użytkownik ma zapłacić za konto Premium w Mega? W ramach walki z piractwem, ponad rok temu PayPal zablokował płatności za usługę. Obecnie płatne konta (w cenie od 5 euro miesięcznie za wersję Lite) można nabyć jedynie za pomocą przelewów bankowych, kilku pośredników oferujących vouchery, oraz bitcoinów. Niestety to najwyraźniej nie wystarczyło w świecie, w którym ludzkość używa przede wszystkim kart kredytowych.

Kim Dotcom ostrzega więc na Twitterze, że koniec jest bliski. Mega próbowało przetrwać niemal przez dwa lata bez obsługującego karty operatora płatności, ale najwyraźniej już nie daje rady. Jeśli trzymacie jakieś pliki w tej usłudze, zabierzcie je stamtąd jak najszybciej.

Ćwierknięcie Kima skomentował prezes Mega, p. Stephen Hall. Twierdzi, że Mega ma znaczące finansowanie i mocne wsparcie udziałowców, więc na sytuację finansową nie narzeka. Uwagi Kima Dotcoma mijają się z prawdą. Dlaczego takie ostrzeżenie zostało wystosowane – tego Hall nie wie.

Prezes Mega stwierdził też, że usługa stale rośnie, zaś pan Liu wcale jej nie kontroluje, nie ma żadnej pozycji w radzie nadzorczej, mimo że jest udziałowcem.

Komu wierzyć, sami zdecydujcie. Naszym zdaniem jednak Mega jest obecnie usługą wysokiego ryzyka, więc warto mieć dla przechowywanych w niej danych kopię zapasową jeszcze gdzieś indziej.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.