r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

DSM 6.0 dla użytkowników domowych. Co potrafi nowy system Synology?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Przez kilka tygodni miałem okazję korzystać z najnowszych, testowych wersji oprogramowania DiskStation Manager (DSM) firmy Synology na urządzeniu, które nomen omen w bardzo małym stopniu było przystosowane do tych najnowszych wersji. DSM 6.0 faktycznie zapowiada się na bardzo ciekawe wydanie, znacznie rozszerzające możliwości NAS-ów tej firmy… ale nie tych, które adresowane są do domowych użytkowników. To co najciekawsze w 6.0 pozostaje zarezerwowane tylko dla przeznaczonych do szaf serwerowych maszyn z rodziny RackStation oraz flagowych modeli DiskStation, kosztujących (bez dysków) ponad 1,5 tys. zł. A to co mniej ciekawe? Powiedzmy sobie szczerze – dla użytkowników domowych DiskStation, DSM 6.0 to raczej DSM 5.3, po prostu kilka przyrostowych ulepszeń bardzo dobrego przecież i wygodnego w obsłudze systemu.

Wielcy nieobecni

Zacznijmy więc od tego, czego na przeznaczonych dla domowych użytkowników serwerach Synology nie znajdziemy. Gdy jesienią zeszłego roku zapowiedziano DSM 6.0, kluczową nowością był niewątpliwie nowy linuksowy system plików Btrfs, przedstawiany przez firmę w samych superlatywach, jako oferujący większą niezawodność, elastyczność i bezpieczeństwo danych. W rzeczywistości – Btrfs jest na pewno supernowoczesnym systemem plików, przynoszącym takie atrakcje jak migawki, subwolumeny, dynamiczna kompresja i deduplikacja, aktywna defragmentacja, optymalizacje zgodne z typen nośnika (SSD/HDD), zintegrowany software'owy RAID, przyrostowe kopie bezpieczeństwa systemu plików... po prostu magia dla wszystkich tych, którzy przez ostatnie lata żyli z relatywnie przestarzałymi ext4 na Linuksie czy NTFS na Windowsach i wręcz wymarzone rozwiązanie na dyski sieciowe.

Czemu zatem nie znajdziemy możliwości tworzenia wolumenu innego niż ext4 na tych domowych NAS-ach Synology? Jednoznacznej odpowiedzi brak – ale podejrzewamy, że to wynik „narowistości” nowego systemu plików. Btrfs wciąż zachowuje się paskudnie, mimo że oficjalnie uznano go za system do zastosowań produkcyjnych (Red Hat na ten temat ma inne zdanie). Warto zapoznać się z wpisem na blogu PostgreSQL Addict, którego autor pokusił się o przeprowadzenie kilku benchmarków. Wyniki były dla Btrfs zaskakująco złe – kiepska przepustowość i bardzo duża fluktuacja wydajności, nie dziwi wyznanie autora, że żaden inny system plików nie przyniósł mu tyle frustracji i desperacji podczas testów co Btrfs. I to mimo testów na mocnym serwerze z 16 GB RAM – tymczasem weźmy pod uwagę, że te „biznesowe” modele Synology, adresowane do małych firm, mają na pokładzie dziś Celerona i 2 GB RAM, podczas gdy w modelach domowych trafiają się konfiguracje jednordzeniowych ARM-ów i 256 MB RAM. Jak to miałoby działać?

r   e   k   l   a   m   a

Stąd też nieobecność w domowych urządzeniach Synology systemu Btrfs jest dziś nie tylko zrozumiała, ale i pożądana – żałować można tylko tych, którzy korzystają (np. w pracy) z większych macierzy dyskowych tej firmy i zdecydują się uruchomić menedżera kontenerów Dockera. Z jakiegoś powodu działa on tylko z wolumenami Btrfs. Notabene niemożliwość uruchamiania takich kontenerów na domowych urządzeniach Synology jest wyjątkowo rozczarowująca: w sklepie z kontenerami Docker Hub znaleźć można już tysiące upakowanych tak aplikacji, a sam Docker doczekał się oficjalnego wsparcia na procesorach ARM. To prawda, może i Docker typowemu Kowalskiemu na nic się nie przyda, ale już programista-freelancer, korzystający z domowego NAS-a na pewno by chętnie z tego rozwiązania skorzystał.

Czego jeszcze brakuje, a czego moglibyśmy oczekiwać? Na „zwykłym” Synology NAS nie dostaniemy też obiecująco się zapowiadającego serwera pocztowego MailPlus, pozostaje standardowe Mail Station, nie spełniające wymogów ludzi przyzwyczajonych do poczty na poziomie Gmaila czy Outlook.com. A przecież dobry serwer „rodzinnej” poczty byłby atrakcyjnym rozwiązaniem też i dla Kowalskiego, w erze inwigilacji niekoniecznie chcącego przechowywać wszystkie swoje maile na serwerach za oceanem.

Zmiany w systemie (na lepsze)

Po zainstalowaniu DSM 6.0 zauważymy, że system został bardzo zmodularyzowany. Instalujesz Photo Station (aplikację do zarządzania kolekcjami zdjęć) – wcześniej pobrany zostanie i zainstalowany moduł z PHP. Jako wydzielone moduły działają też framework Node.js, Java, webserwer Web Station, narzędzia systemowe – Analizator pamięci masowej i Centrum logów, czy aplikacje takie jak Przeglądarka PDF i Edytor tekstu. To dobre posunięcie, pozwalające na skrojenie DiskStation bardziej pod nasze potrzeby i zaoszczędzenie pamięci.

Bardzo przydatną nowością jest zaawansowane indeksowanie plików. Dostępna w aplikacji File Station wyszukiwarka pozwala teraz przeszukiwać po słowach kluczowych, lokalizacji, typie plików (ponad 700 różnych typów), metadanych i uprawnieniach dostępu. Działa bardzo szybko nawet na słabych urządzeniach. Rozwiązanie to docenią szczególnie użytkownicy Maków, którzy mogą przeszukiwać za pomocą Findera zawartość zindeksowanych plików w zamontowanych folderach dysku sieciowego.

Menedżer plików File Station pozwala teraz też na łatwe udostępnienie danych, zarówno dla użytkowników lokalnych, jak i w sieci publicznej. Linki automatycznie można przesłać e-mailem, albo udostępnić poprzez kod QR urządzeniom mobilnym. Można też określić czas udostępniania, jak i dopuszczalną liczbę pobrań, jak również spersonalizować tło i logo widoczne dla użytkowników podczas pobierania plików. Udostępnianiu towarzyszy też bardzo przyjemny mechanizm Utwórz żądanie pliku (File Request), poprzez który możemy niejako zamówić plik na nasz dysk sieciowy, nawet od osób, które nie mają na nim konta – dostaną one maila z jednorazowym linkiem do strony, poprzez którą będą mogły zamówiony plik nam wgrać.

Uporządkowano też jedną z najważniejszych chyba funkcji NAS-ów, mianowicie tworzenie kopii zapasowych i replikację danych. W pakiecie. Usługi kopii zapasowych dostępne są bezpośrednio w panelu kontrolnym, synchronizację folderów współdzielonych ustawimy w wydzielonym menu panelu kontrolnego (synchronizacja folderów), zaś usługę rsync, głównie do synchronizacji urządzeń Synology i folderów na komputerach linuksowych oraz Makach przeniesiono do usług plików (File Services). Kopie zapasowe obsługują teraz granularne odzyskiwanie danych (z poszczególnych wersji), pozwalając odzyskać nawet pojedynczy plik, jeśli zaś zależy nam na bezpieczeństwie, możemy wymusić szyfrowanie przekazywanych danych po stronie klienta.

Na koniec warto wspomnieć o rozszerzeniu możliwości planisty zadań (Task Scheduler) – DSM 6.0 pozwala na uruchamianie własnych skryptów, uaktywnianych przez konkretne zdarzenia. Jak na razie w liście zadań znaleźć można tylko start i wyłączenie systemu, ale jest to już zapowiedź większej konfigurowalności zachowania DiskStation Managera.

Aplikacje: dla każdego coś ciekawego

Siłą systemu DSM była zawsze rozszerzalność – aplikacje zarówno Synology jak i firm trzecich dawały możliwości nieosiągalne na konkurencyjnych NAS-ach. Nie inaczej jest i teraz, nowości w warstwie aplikacji dla DSM 6.0 przekładają się na sporo atrakcji nawet dla użytkowników domowych…

Zacznijmy od tych jakże reklamowanych aplikacji do pracy grupowej. Program do notatek Note Station został rozbudowany o aplikację przeglądarkową dla Google Chrome, która działa także w trybie offline, automatycznie synchronizując dane po przywróceniu połączenia. Same zaś notatki przyjąć mogą teraz znacznie bardziej rozbudowane formy, włącznie z tworzonymi z tabelek wykresami. Nie jest to oczywiście Excel, ale do podstawowych celów powinno wystarczyć. Jednym kliknięciem można też notatki przekształcić w listy rzeczy do zrobienia lub pełnoekranowe prezentacje, korzystające z jednego z 10 domyślnych szablonów.

Jeśli mamy zainstalowane w przeglądarce rozszerzenie Synology Web Clipper, do notatek możemy kopiować też bezpośrednio zawartość e-maili z Gmaila. Jeśli zaś zainstalowaliśmy w Synology przeglądarkę PDF-ów (rozbudowaną m.in. o mechanizmy skalowania, obracania i wyszukiwania w dokumentach), będziemy mogli włączać do notatek zawartość plików w tym formacie. Ciekawie wygląda też funkcja Inteligentnych Notatników (Smart Notebooks), za sprawą których można automatycznie grupować swoje notatki według zadanych kryteriów. Notatki można oczywiście szyfrować, oznaczać tagami, eksportować i współdzielić zarówno publicznie, jak i tylko wśród użytkowników dysku NAS. Posiadacze zegarków Apple'a mogą sobie zsynchronizować je z notatkami, a nawet tworzyć nowe notatki, dyktując je głosowo.

Druga ważna nowość to aplikacja arkusza kalkulacyjnego (Spreadsheet). Tu należy sobie pozwolić jednak na narzekanie. Autor tej recenzji prywatnie korzysta z urządzenia DS213, wyposażonego w 512 MB RAM, modelu całkiem wydajnego jak na zastosowany mikroprocesor ARM Marvella. Niestety, na żadnym urządzeniu z serii 13 nie uruchomimy arkusza, rzekomo ze względu na „ograniczenia wersji Node.js”. Jest to o tyle irytujące, że na słabszych urządzeniach z serii 14, arkusz działa. Testy przeprowadzaliśmy na DS214se, mającym również niezbyt mocny ARM-owy procesor i tylko 256 MB RAM, gdzie takich, wydaje się być sztucznych ograniczeń nie ma. Czyżby Synology oferując ograniczone w możliwościach wersje oprogramowania na starszy sprzęt chciało, by użytkownicy serii 12 i 13 w końcu kupili nowe NAS-y?

Niemniej jednak sam przeglądarkowy arkusz kalkulacyjny jest całkiem dobry. Przypomina to, co znajdziemy w dokumentach Google, oferując pełen zestaw funkcji do zarządzania pracą grupową, wersjonowanie, tagowanie i szyfrowanie. Możemy importować i eksportować arkusze z Microsoft Office jak i LibreOffice, choć jakość tych operacji pozostawia trochę do życzenia. Pracując nad arkuszem znajdziemy większość potrzebnych do „zwykłych” zastosowań mechanizmów, w tym filtrowanie, formatowanie warunkowe, walidację danych, wielokrotne wybieranie, wstawianie obrazków, oraz około 300 zgodnych z Excelem funkcji.

Sporo zmian zaszło w dziedzinie multimediów. Video Station to praktycznie zupełnie nowa aplikacja, z interfejsem utrzymanym w szarościach i czerwieniach, wygodnym przeglądaniem nowych klipów wideo w bibliotece, personalizacją wyglądu, szczegółowymi informacjami o plikach wideo i filmach, możliwością, konfiguracją napisów, publicznego udostępniania streamingu w Sieci, strumieniowaniem na urządzenia Chromecast, oraz (znów – jedynie na wybranych urządzeniach) możliwością transkodowania wideo offline do zadanych parametrów.

Wiele osób korzysta z urządzeń Synology do przechowywania swoich kolekcji zdjęć. Docenią one nową odsłonę Photo Station, która wprowadza eksperymentalny mechanizm rozpoznawania twarzy (działa całkiem przyzwoicie), upraszcza wgrywanie zdjęć na strony zbudowane na bazie WordPressa, Joomli i Drupala i pozwala na szybkie wygenerowanie własnego fotobloga (z możliwością personalizacji skórek), a następnie wyeksportowanie go do WordPressa. Dodano też nowe informacje o zdjęciach do ich podglądu, m.in. geolokalizację i czas wykonania – można to później wykorzystać w widoku czasu i mapy (zasilanej przez Google Maps). Synology zapewnia też o wsparciu dla znaków wodnych, pozwalających chronić prawa autorskie fotografów, ale jakoś funkcji tej nie udało się znaleźć – być może dostępna jest tylko dla wybranych urządzeń?

Finalnie trzeba wspomnieć o jednej z najpopularniejszych aplikacji DSM-a, czyli Download Station. Ten niezawodny klient sieci BitTorrent i ed2k, pozwalający też pobierać pliki przez HTTP, FTP i z Usenetu, radzi sobie teraz z większą liczbą cyberschowków, pozwala obsłużyć serwisy wykorzystujące testy CAPTCHA, otrzymał też wsparcie dla e-mailowych powiadomień.

6.0 czy 5.3?

Jak widać, ocena tej najnowszej, reklamowanej jako przełomowa wersji oprogramowania Synology w dużym stopniu zależy od tego, jakim sprzętem dysponujecie i do czego swoje DiskStation wykorzystujecie. Najciekawsze rzeczy zarezerwowano tym razem dla użytkowników biznesowych, użytkownikom domowym pozostaje garść pomniejszych ulepszeń systemowych, nowa VideoStation, aplikacja do notatek, jeśli mają odpowiednio nowoczesny sprzęt, to także arkusz kalkulacyjny – i to w zasadzie wszystko, co warto wymienić.

Przyczyny takiego stanu rzeczy wynikają zarówno z ograniczeń technicznych, jak i zapewne strategii biznesowej producenta, dla prosumerów, którzy często urządzenia takie kupują, mogą być naszym zdaniem trudne jednak do zrozumienia. O ile nieobecność Btrfs na słabszym sprzęcie jest w pełni usprawiedliwiona, to jak uzasadnić niemożliwość uruchomienia arkusza kalkulacyjnego na całkiem mocnych wciąż urządzeniach serii 13? Pozostajemy w nadziei, że wraz z finalnym wydaniem, coś jeszcze dla tych domowych użytkowników Synology skapnie z atrakcji, jakie przygotowano w DSM 6.0.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.