In your Face(book)

Na początku tego wpisu pozwolę sobie przytoczyć cytat z Wikipedii, dotyczący „dość znanego” serwisu jakim jest Facebook.

18 maja 2012 roku Facebook jako firma, pojawił się po raz pierwszy na amerykańskiej giełdzie Nasdaq, będąc najwyżej wycenianą w historii spółką giełdową w dniu debiutu

Krótki cytat jednak jak on pięknie brzmi! Czyż nie? Jednak przeważnie jest tak, że to co piękne nie trwa długo (albo zwyczajnie nie jest prawdą).

Wpis ten powstał pod wpływem emocji a właściwie pewnego rozgoryczenia związanego z faktem, że są na tym świecie ludzie których działania prowadzą do wielkich ludzkich tragedii a co najgorsze wszyscy na to patrzą i są to działania zgodne z obowiązującym prawem (lub w jego ramach). A jeżeli tak nie jest to zapewniam Was, że nikt w prosty sposób (np. z mediów) się tego nie dowie.

„Prawowgrywanie” – niby nic takiego a cieszy!

Wstęp. Jak często zdarza się Wam wysyłać jakiś dokument, zdjęcie czy projekt do kogoś? Myślę, że dość często. Jednak czy można to robić szybko i wygodnie oraz z minimalną ingerencją w cokolwiek co niesie za sobą obsługa wszelakiego oprogramowania? No cóż do jakiegoś czasu wysłanie plików w szybki sposób do kogoś stanowiło dość duży problem. To znaczy może nie problem. Ale było to dość czasochłonne. W dobie chmur obliczeniowych i innych nowinek technologicznych umieszczanie zdjęć czy dokumentów jest niezmiernie proste. Ale czy zawsze? No właśnie nie zawsze. W pewnych określonych warunkach nie jest to proste i szybkie. Zwłaszcza jeżeli robimy to często i do różnych osób.

Przykład 1

Rozmawiamy z kolegą i chcemy mu pokazać 2 zdjęcia z imprezy u Ryśka oraz przesłać mp3-kę ze wstępnej próby śpiewu w/w Ryśka przed eliminacjami do kolejnej części X-Factora. Reasumując mamy do przesłania 2 zdjęcia i 1 mp3-kę.

Wysyłamy mailem

Możliwe problemy:

  • nie znamy maila
  • kolega nie ma maila
  • nie chce nam się uruchamiać klienta pocztowego (wymaga otwarcia poczty, ew.

Zamiennik vs Oryginał

Zainspirowany recenzją w labie Drukarki Brother J925-dw szanownego redaktora Cebuli, postanowiłem dokonać pewnego testu który rozwiał by kilka moich wątpliwości odnośnie samego procesu drukowania. Obecnie dysponuję drukarką Brother dcp-770cw jednak, że test ten nie ma dotyczyć konkretnie tego modelu drukarki ale czegoś innego a mianowicie samego drukowania.
Jako, że jestem dość sceptyczny z natury to z dużą dozą dystansu podchodzę do informacji dotyczących ilości zadruku stron dla określonej ilości tuszu podawanych przez producentów tuszy. Zamierzam się zabawić trochę w pogromcę mitów. Ale żeby wszystko było ładne i składne niestety nie obejdzie się bez poświeceń. Głównym poświęceniem był sam koszt materiałów eksploatacyjnych. No ale trudno jakoś to przeżyję muszę w końcu sprawdzić to czego nigdy nie byłem pewien. I rozwiać wszystkie swoje wątpliwości.

W poszukiwaniu ideału..

A po co mi to…?

Każdy z nas wychodząc z domu dysponuję przy sobie przynajmniej kilkoma atrybutami z którymi ciężko jest się rozstać. I bez których dość dziwnie człowiek może się czuć. To niestety fakt ale żyjemy w czasach uzależnienia od wszystkiego co pozornie jest nam niezbędne. O ile kluczę do domu czy samochodu mieć ze sobą musimy(chyba, że mieszkamy pod tzw. „chmurką”) to portfel już mniej. No ale wypadało by mieć jakąś kasę przy sobie i dokumenty na wszelki wypadek. To co nam jeszcze zostaję? Oczywiście nic innego jak nasza ukochana komórka. Od razu zaznaczę, że rozpatruję sytuację z punktu widzenia mężczyzny. Powszechnie wiadomo, że kobieta ma w swojej torebce wszystko (dosłownie wszystko). Ale nie to mnie zawsze u kobiet przerażało ale bardziej to, że każda z tych rzeczy jest im w równym stopniu potrzebna (sic!).

Ale wróćmy do komórki (bo to jest o niebo łatwiejszy temat). Cóż bez niej można? No niewiele.

Gotowanie z DjLeo

Witam serdecznie.

Obiecałem jakiś czas temu, że będę aktywnie udzielał się na blogu.
Jednak czasu wciąż mało a pracy dużo. Więc postaram się poprawić i więcej nie grzeszyć. Od lipca tego roku napisałem kilka ciekawych rzeczy które postaram się w przeciągu kilku dni umieścić. Korzystając z okazji i wolnej chwili, chciałbym się z Wami podzielić pewną ciekawostką.

Posiadałem w swoich zbiorach kartę graficzna Gigabyte GF 7300GT na PCI-E którą otrzymałem od klienta ze względu na jej uszkodzenie, które polegało na tym, że wyświetlała artefakty w systemie (paski, kreski, kilka kolorów i takie tam inne). Generalnie nie do użytku.

Klient oczywiście otrzymał nową kartę (w końcu za nią zapłacił) będąc wdzięczny, że nie musiał się zastanawiać co z tą uszkodzoną kartą zrobić. A ponieważ lubię kolekcjonować niepotrzebne mi części, odciążyłem go od ustawowego obowiązku utylizacji zużytego sprzętu.

PROLOG - 10 przykazań blogera

PROLOG

Witam
Postanowiłem rozpocząć swoją przygodę z blogowaniem na dobrych programach. Jako, że lubię mieć w miarę zaplanowane wszystko to postanowiłem przyjąć jakąś logiczną regułę tworzenia blogów.
Oto kilka rzeczy jakich zamierzam się trzymać aby mi i innym czytało się lepiej (a jak będzie to życie pokaże).

Zasady i założenia czyli :



1. Nic na siłę (lepiej jeden konkretny wpis na miesiąc niż dziesięć nic nie znaczących)
2. Trzymać się tej tematyki która jest mi bliska i nie wypowiadać się na tematy o których nie mam pojęcia.
3. Nie zgrywać fachowca. Zawsze znajdzie się jakiś „Mietek” który jest mądrzejszy i wie więcej ode mnie i potrafi mi to udowodnić w sekundzie potężnym gradobiciem argumentów.
4. Nie pisać na kolanie. Przykładać się do tego co się piszę. Starać się pisać w miarę bezbłędnie. Nie „walić byków” i innych zwierząt parzystokopytnych.
5. Zachowywać się jak dobrze wychowany przez mamusie człowiek, jednocześnie łącząc to z luźnym sposobem wypowiedzi i własnym stylem.
6.

W życiu piękne są tylko chwile

No cóż jak to bywa ze wszystkim, to co dobre szybko musi się skończyć. Wróciliśmy ze zlotu jako jedni z ostatnich. I co teraz? No właśnie dobre pytanie co teraz? Jak to pięknie zainspirował mnie songokuu życząc mi abym miał gładkie przejście do rzeczywistości. Co umówmy się nie jest proste. I pewnie nie ja jeden czuję podobnie. Choć każdy z nas jest jednak inny to połączyło nas nie jedno. Cóż to mogło być? Myślę, że każdy sam może sobie na to pytanie odpowiedzieć we własny subiektywny sposób.

Składam pokłon przed redakcją dobrychprogramów i pragnę podziękować za wspaniała przygodę było naprawdę świetnie. Nie sądziłem, że to może być tak sympatyczna impreza. Organizacja super i cały wkład jaki trzeba było włożyć w to wszystko jest naprawdę imponujący. Choć słyszałem głosy samokrytyki na pytanie do redakcji o organizację imprezy ale osobiście uważam, że nie ma się kompletnie do czego przyczepić no może poza tym, że nikt nie poinformował mnie, że dłuższe granie w kinecta może skończyć się dysfunkcja wszelakich mięśni łącznie z tymi strategicznymi. Ale to już szczegół w końcu wiedziałem, że gra w kinecta była fakultatywna.