r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Dzięki kobiecej dłoni emulator konsol Nintendo w ciągu dwóch miesięcy ogromnie przyspieszył

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Nie da się ukryć, że Nintendo ma problemy, jego konsola ósmej generacji sprzedaje się znacznie gorzej, niż oczekiwano. Analitycy zaczynają nawet stawiać pytania o samo przetrwanie japońskiego producenta, pesymiści uważają nawet, że może on podzielić los Segi i zostać zmuszonym do porzucenia własnego sprzętu, by skupić się na tworzeniu gier na platformy konkurencji. Sytuacja wygląda tym bardziej niezręcznie, że gdy Nintendo ogłasza kolejne kwartały z wynikami na czerwono, niezależni programiści pracujący nad Dolphinem, wolnym emulatorem konsol Wii i GameCube, odnoszą znaczące sukcesy. Ich dzieło rozwija się w zaskakującym tempie, pod wieloma względami stając się czymś lepszym niż oryginalny sprzęt.

Jesienią zeszłego roku informowaliśmy o wydaniu wersji 4.0 Dolphina, która wprowadziła m.in. wsparcie dla obsługi sieci bezprzewodowych w emulowanym Wii i zupełnie nowy podsystem dźwięku, dzięki któremu możliwe jest odtwarzanie nawet przestrzennych efektów Dolby Pro Logic II z najbardziej zaawansowanych gier. Poprawiono wtedy backend grafiki OpenGL, zoptymalizowano emulację na Linuksie i OS X, pokazano też wstępną wersję emulatora dla urządzeń z procesorami ARM (działającą, choć 1 FPS na mocnych telefonach raczej nie zachwyca).

Od tego czasu wydarzyło się bardzo dużo. Przede wszystkim Dolphin nie jest już dostępny na platformy 32-bitowe (zarówno dla Windows jak i na Linuksa), przestał też wspierać DirectX 9. Zespół programistów uznał, że wspieranie przestarzałej biblioteki tylko ich spowalniało, zaś 32-bitowe kompilacje to tylko gorsza wydajność – w praktyce więc Dolphina na Windows XP nie uruchomimy. Emulator wymaga teraz 64-bitowego systemu i DirectX 11 lub OpenGL 3.

r   e   k   l   a   m   a

Stabilna wersja Dolphina 4.0.2, którą pobrać możecie z naszego repozytorium oprogramowania jest już dziś jednak sporo z tyłu względem tego, co zobaczyć można w rozwojowych wersjach emulatora. Kilka miesięcy temu do przedsięwzięcia dołączyła programistka, niejaka FioraAeterna, tworząc łatki, które drastycznie zwiększyły wydajność gier. Nie wiadomo kim jest, poza tym, że zawodowo zajmuje się programowaniem, a od dziecka interesuje emulowaniem konsol na PC. Jej wkład w Dolphina dotyczy przede wszystkim ulepszeń emulacji architektury PowerPC z wykorzystaniem kompilatora JIT.

Efekty były zaskakująco dobre. Pokazane przez Fiorę w sierpniu tego roku łatki pozwoliły przyspieszyć działanie kompilatora JIT o 26%. Jak tłumaczyła, znalazła lepsze metody optymalizowania bloków kodu (przenoszenia instrukcji, łączenia instrukcji itp.) i lepsze metody implementowania poszczególnych rozkazów PowerPC w mniejszej liczbie rozkazów x86 niż wcześniej. Miesiąc później pokazała kolejne ulepszenia JIT, które zwiększyły wydajność kompilatora o 16%, a także usprawnienia dla interpretera, dzięki którym wydajność tych fragmentów kodu, których nie dało się przepuścić przez JIT wzrosła o niemal 100%.

Wkład Fiory dotyczył także naprawienia kilku usterek, które były kompletnie nieoczywiste. Okazało się np. że w pewnym miejscu Wii dziwnie zaokrąglał wyniki zmiennoprzecinkowego mnożenia. Zaimplementowanie tego w emulatorze nie było kosztowne, a pozwoliło nagle naprawić działanie fizyki w Zeldzie czy duszków w Mario Kart.

Oczywiście swój wkład w Dolphina ma też wielu innych programistów. To w ogóle bezprecedensowa sytuacja – większość emulatorów rozwija się bardzo powoli, wręcz zamiera, tymczasem emulacja Wii czy GameCube posuwa się wielkimi krokami naprzód. W ciągu kilku miesięcy wydajność pod Dolphinem wyścigówki F-Zero GX wzrosła o ponad 100%, zaś popularnego RPG Xenoblade Chronicles o 40%. Zbliżamy się do momentu, gdy nawet tak wymagające gry jak Star Wars: Rogue Leader czy Rebel Strike staną się grywalne pod Dolphinem.

Grywalne? To za mało powiedziane. Większość gier z konsol Nintendo wygląda dziś na PC znacznie lepiej, niż na oryginalnym sprzęcie. Możemy zmusić wiele tytułów do działania w trybie panoramicznym, w praktycznie dowolnej rozdzielczości (posiadacze mocnych kart graficznych już uruchamiali Super Mario w 4K, a nawet na kartach takich jak GTX 750 Ti bez problemu można grać w 1080p), a jak ktoś ma stereoskopowe okulary Nvidii, to może nawet zobaczyć, jak gry z Wii wyglądają w 3D. Żaden inny emulator nie zdołał nawet zbliżyć się do takich wyników – przykładowo PCSX2, mimo wielu lat prac, wciąż jest w stanie uruchomić poprawnie jedynie garstkę gier z Playstation 2, wymagając przy tym bardzo dużej mocy obliczeniowej.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.