Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Jednak skończę te studia...

Przeczytałem wpis GBM i przyznam, że nie zgadzam się z nim.

Kończysz co zaczynasz

Podam jeden powód, który będzie istotny dla każdego pracodawcy - "nie zawsze kończysz to co zaczynasz". Porównaj studia do bardzo poważnego projektu. Projektu, który jest bardzo istotny dla firmy. Jesteś filarem tego projektu i od ciebie zależy czy się powiedzie. Czy chciałbyś powierzyć projekt osobie, która już raz uciekła? Dodatkowo firmy oferują swoim pracownikom szkolenia oraz możliwość zdobywania certyfikatów. Nie raz taka ścieżka certyfikacyjna wymaga kilku tygodniowych szkoleń i zdania kilku egzaminów. Czy zainwestowałbyś w taką osobę?

Chcesz się rozwijać

Kolejna sprawa - bardzo duże organizacje (korporacje) na określone stanowiska mają wymagania odnośnie wykształcenia. Jeżeli chcesz awansować na stanowisko seniora musisz mieć minimum studia inżynierskie, jeżeli chcesz być liderem magisterskie. Firmy też są gotowe zainwestować w studia MBA - przykro mi, ale bez wyższego wykształcenia tego nie zrobisz.

To są wyjątki - nie reguła!

Oczywiście znam osoby, które bez studiów są świetnymi specjalistami, kierujące wielomilionowymi projektami. Jednak są to wyjątki, jedna osoba na tysiąc. Czy i ty będziesz taką osobą? Nie raz ludzie z branży wracają na studia w wieku 30-40 lat tak by zdobyć "papierek" i móc dalej się rozwijać.

Z życia wzięte

Czy studia przeszkadzają w pracy i rozwoju? Wszystko zależy od tego co oprócz studiów robisz. W moim zespole pracuje student drugiego roku (zaczął w wakacje - czyli jeszcze na pierwszym roku) i trzy razy w tygodniu z nami pracuje (15-20 godzin). Zdaje egzaminy, robi projekty i uczy się od nas. Sam przyznaje, że to co poznał u nas w ciągu miesiąca jest więcej warte niż jego dotychczasowe studia ale rozumie też, że bez tego "papierka" w przyszłości będzie miał ciężej. Należy pamiętać, że jeżeli aktualnie możesz mieć świetną pracę, to za kilka lat może się to zmienić.

Na koniec oczywista oczywistość

Zostawiłem to specjalnie na koniec. Jeżeli jesteś rekrutowany na stanowisko do dużej firmy i twoje doświadczenie nie jest naprawdę spore to bez "papierka" spadają szanse na twoje zatrudnienie. Nie przekreślają go, ale nie dostaniesz tych kilku punktów. Działy HR w dużych firmach mają "formularz" do wypełnienia, a w nim podstawowe wymagania (takie must have):
1. Znajomość języka angielskiego
2. Wykształcenie wyższe (inżynierskie kierunkowe lub magisterskie pokrewne)
3. Doświadczenie na stanowisku X - powyżej trzech lat.

Dodam, że punkt drugi można zniwelować - jeżeli ktoś już z tobą pracował to może polecić Ciebie. Jednak gdy na to samo stanowisko będzie kilka osób spełniające wymagania to zgadnij kto odpadnie?

Moja refleksja

Przyznam, że jeszcze kilka lat temu miałem podejście do sprawy jak GBM. Teraz sam jestem dziadkiem... ehhh, mam więcej doświadczenia i widzę, że ten papierek coś daje. Nie ważne czy masz studia dzienne czy zaoczne (teraz ładnie zwane niestacjonarnymi). Na 100% nie zapewnią ci pracy, ale dają dodatkowe punkty i pokazują, że chcesz coś osiągnąć, że jesteś ambitny. W późniejszej pracy z całych studiów przydaje ci się niewiele... ale dają drobną przewagę. Nie raz okazuje się, że to co usłyszałeś na wykładach to tak naprawdę kilkanaście linijek z Wiki - jednak ty o tym pamiętasz w czasie spotkania i możesz ciągnąć dalej dyskusję - ktoś inny musi to sprawdzić za pomocą smartfona ;).

Moja rada dla GBM

Oczywiście nie musisz jej kompletnie słuchać. Tak naprawdę mogłem napisać "Moja rada dla Kowalskiego". Jeżeli chcesz pracować to idź na studia zaoczne (niestacjonarne - nie mogę się przyzwyczaić) na uczelni gdzie na dyplomie będzie ładnie wypisane słowo informatyka. Później nikt nie będzie patrzył czy to UW/UJ/AGH/PW/PWr/itp. Za jakiś czas docenisz to przy rekrutacji i awansie... oraz przy dodatkowych 6 dniach urlopu (które otrzymasz szybciej) ;) 

porady inne

Komentarze

0 nowych
GBM MODERATOR BLOGA  19 #1 23.12.2014 15:39

Oczywiście, doceniam owe rady - co prawda niezupełnie się z nimi zgadzam - ale dziękuję, za poświęcony przez Ciebie @bolivarze czas na napisanie tego wpisu.

Szkoda, że dziś - przed świętami - podczas których niestety prawdopodobnie nie będę miał dostępu do Internetu. Przez co nie wejdę w szersze dysputy odnośnie tematu wpisu, ale na pewno z chęcią przeczytam w niedzielę wszelkie inne komentarze pod nim :-)

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #2 23.12.2014 15:49

Otóż to, wykształcenie wyższe jest często niezbędne do awansu, no chyba, że ktoś lubi i chce do końca życia programować jako najniższy element całej układanki :) Bardzo dobry tekst. Ja i tak trzymam kciuki za @GBM'a :)

kamil7179   4 #3 23.12.2014 16:05

Wszystko jest możliwe:) Ja w wieku 20 lat po dopiero co skończonym technikum informatycznym dostałem się do największej polskiej firmy informatycznej na projekt dla największego banku w Polsce na największy projekt informatyczny w Polsce, można - można:)

corrtez   11 #4 23.12.2014 16:06

To troche przypomina dyskusje o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad swietami Wielkiej Nocy. Moim zdaniem najlepszym wskaznikiem kto ma racje bedzie czas. Zobaczmy np za 10 lat gdzie kto bedzie ten z wyksztalceniem czy ten bez ale z duza wiedza.

Edit: Jak wspomnial Gowain wyzsze jest bardziej potrzebne na stanowiska kierownicze.

Autor edytował komentarz.
kajzer121   8 #5 23.12.2014 16:14

Panowie żadne studia techniczne nie nauczą zawodu.. Uczą studenta myślenia technicznego. Resztę uczy go życie czyli praktyka.. Radzi to wam czytającym inżynier z jakim takim stażem zawodowym w tym kraju ,, (ponad 35 lat pracy)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #6 23.12.2014 16:15

Też właśnie chciałem tak dla ścisłości podkreślić, że w tym momencie jako programista nie pracuję w firmie typu Nabino (słynne PKW ;)), a bardziej w solidnej firmie, gdzie gwarancja rozwoju jest więcej niż 100%.
Podkreślam to, ponieważ była to jedna z rzeczy, która umocniła moje przekonanie o definitywnym przejściu na ścieżkę samorozwoju. Stabilna ścieżka rozwoju, daje nie tylko gwarancje rozwoju, ale także cały czas motywuje do działania :)

A z tymi studiami, to tak jak pisałem - kwestie kierownicze są uzależnione tylko i wyłacznie od pracodawcy. Jeden będzie potrzebował papierka, inny nie. A i tak, afaik nie ma regulacji prawnych nakładających wymóg posiadania wykształcenia wyższego dla stanowisk kierowniczych (ale ofc. mogę się mylić :).

dziękuję @gowain

Autor edytował komentarz.
bolivar   8 #7 23.12.2014 16:21

@GBM, ja tez trzymam za Ciebie kciuki. Jak pisałem - są wyjątki. Jednak jak we wszystkim w IT należy minimalizować ryzyko. Wpis stworzyłem z jednego powodu - chciałem pokazać, że w IT jednak ten "papierek" przydaje się.

@kamil7179, zależy co robiłeś i co się dzieje z Tobą po 5/10/15 latach ;)

@corrtez, masz rację... jednak nie do końca. To czy rzucisz studia będzie miało wpływ na człowieka, a nie na to czy użyje programu X czy Y i czy będzie miał sterowniki do A lub B. Dodatkowo dlaczego ktoś po studiach ma nie mieć dużej wiedzy? Nikt nie broni (jak podawałem jako przykład we wpisie) pracować i studiować równocześnie - wiele osób tak robi.
I nie tylko stanowiska kierownicze - tak naprawdę już jak chcesz pracować jako senior (czyli uznany specjalista) to zaczyna się problem.

bolivar   8 #8 23.12.2014 16:28

@GBM: Czy w tej firmie będziesz pracował do emerytury? Czy jednak będziesz za kilka lat chciał zmienić pracodawcę? Może się też zdarzyć, że ta firma zostanie po prostu kupiona przez większą i nagle zmienią się zasady gry.

Zapytam tak: czy dlatego, że w ciągu 5 lat nie padł Ci dysk w komputerze to nie wykonujesz kopii bezpieczeństwa? Dla mnie ten papierek to takie dodatkowe podparcie.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #9 23.12.2014 16:35

@bolivar: Ok, ale np. za te 5 lat, będę miał 5 lat doświadczenia w programowaniu Javy - patrząc na realia dzisiejszego rynku (coraz bardziej krzyczącego o brakach w zasobach ludzkich co do zawodów IT) - nie powinienem mieć problemów ze znalezieniem potencjalnej innej pracy. Tak jak każda inna osoba będąca w analogicznej sytuacji.

corrtez   11 #10 23.12.2014 16:37

@bolivar: Ale ja nic nie wspominam o programach czy sterownikach.
Kazdy jest kowalem swego losu. GBM wybral tylko inna sciezke kariery przez wiekszosc widziana jako niezbyt dobra. Nie ma tu gorszego wyboru jest poprostu inny wybór, tak dlugo jak dana osoba sie nadal rozwija wybor jest sluszny.
Co do wyzszych stanowisk to nie zawsze jest wyksztalcenie wymagane czasem sa potrzebne inne kursy czy doksztalcanie a nie studia same w sobie. Nie neguje wyzszego wyksztalcenia sam skonczylem studia i jestem zadowolony (choc niewiele sie tam nauczylem ;). Poprostu najgorszym wyborem byloby poprostu rzucic studia i nic nie robic.

bolivar   8 #11 23.12.2014 16:41

@GBM: pracę znajdziesz pewnie bez problemu. Pytanie za jaką kwotę będziesz pracował, na jakim stanowisko oraz jak będzie wyglądała Twoja ścieżka rozwoju. Zadam pytanie: jak się będziesz czół gdy zostaniesz pominięty przy awansie oraz gdy będziesz zarabiał mniej niż koledzy na podobnym stanowisku?

@GBM ja nie neguję Twojej drogi - po prostu Tobie może się (i tego Ci życzę) udać. Jednak większość w wieku 30 lat zacznie studia by jednak zdobyć ten papierek i nie tracić na tym.
Mam nadzieję, że się Tobie powiedzie - jednak zadaj sobie pytanie: czy każdy ma szansę na sukces rzucając studia?

jarodebombel   7 #12 23.12.2014 16:44

Miałem okazję rozmawiać z dziewczyną mojego znajomego, która stwierdziła, że na studia poszła dla papierka a nie dla wiedzy. Może coś w tym jest? Choć to nie były studia z IT i pochodnych. Ostatnio na rozmowie o pracę headhunter powiedział mi, że w Polsce już powoli w IT wartość dyplomu deprecjonuje się. Bo coraz częściej firmy szukają ludzi z pasją, a nie tylko z dyplomem... Z drugiej strony studia to cudowny czas na nowe znajomości i uporządkowanie wiedzy. A już to czy tylko ktoś chce się uczyć (na dziennych) czy pracować i uczyć (na zaocznych) - zależy tylko od niego samego (i zasobności jego rodzinki ;) ).

bolivar   8 #13 23.12.2014 16:46

@corrtez: oczywiście. Jednak popatrz na to tak: jednak ile osób przeczyta wpis GBM i dojdzie do wnioski - gość ma rację, rzucę studia i zacznę pracę. Za 5-10 lat będą lekko zawiedzeni. Na miliony programistów mamy jednego Billa, jednego Larrego, itd.

corrtez   11 #14 23.12.2014 16:59

@bolivar: No cóz wszystkich ich nie uratujesz ;). Jesli przeczytali wpis @GBM dokladnie to zobacza ze tam jest wpisana sciezka samorozwoju i nie bedzie to siedzenie plackiem. Z drugiej strony ukonczenie studiów nie gwarantuje pracy. Jak pokazuje rzeczywistosc wiele osób konczy studia ale pracuje z róznych wzgledów w calkiem innym zawodzie.

Pracuje w Anglii i patrzac na tutejszy rynek pracy nawet na stanowiska takie jak senior developer jest malo takich które wymagaja wyzszego wyksztalcenia. Wiedza przedewszystkim i to jakie projekty sie robilo. Mam wrazenie ze ukonczenie studiów (IT glównie) bedzie mialo coraz mniejsza wartosc. Jkaa juz ktos wspomnial coraz czescie sie slyszy co pan umie a nie jakie studia ma pan skonczone.

kamil7179   4 #15 23.12.2014 17:45

@bolivar: nadal tutaj pracuje, od ponad dwóch lat:) zależy co wcześniej robiłem czy już w pracy?

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #16 23.12.2014 17:53

@bolivar: Z drugiej strony, patrząc na pokolenie <18 to dochodzę do wniosku, że nasze pokolenia nie mają się co o pracę martwić :P Są wyjątki - jak zawsze, ale praktycznie za każdym razem jak mam "przyjemność" porozmawiać ze zwykłym 15-18 latkiem, to jestem przerażony - pamiętam siebie z tego okresu życia i skromnie powiedziawszy miałem dużo więcej oleju w głowie i nie zwalałem winy za swoje porażki na szkołę/rodziców/kolegów i miałem już obrany jakiś kierunek w życiu.

Mk13   15 #17 23.12.2014 18:36

@bolivar: "ile osób przeczyta wpis GBM i dojdzie do wnioski - gość ma rację, rzucę studia i zacznę pracę"

Boże, miej nas w swojej opiece jeżeli ktoś na podstawie wpisu blogowego będzie podejmował takie decyzje ;)

  #18 23.12.2014 19:51

Pracuję jako menadżer w wielkiej, informatycznej firmie. Zaczynałem w niej pracę jako "inżynier", po dwóch-trzech awansach kieruję w niej nieco ponad trzydziestoosobowym departamentem.
Pracują w nim przede wszystkim osoby które skończyły na "słabych" oraz "świetnych" uczelniach kierunki informatyka czy elektronika i telekomunikacja, ale także specjaliści (bardzo dobrzy), którzy nie skończyli studiów technicznych (jedna osoba przerwała studia na drugim roku).
Osobiście nie wierzę zbyt mocno w podział uczelni na słabe i dobre - dla mnie to w pewnym stopniu ściema, ugrywanie punkcików w rankingach - uczelnie "słabe" miewają świetnych absolwentów, uczelnie "rewelacyjne" miewają fatalnych.
Do tego mam bardzo złe zdanie o naszym systemie edukacji, o praktyczności nawet "nowoczesnych" kierunków studiów, bardzo źle oceniam większość uczelnianych wykładowców, uważam że bardzo często są to osoby oderwane od rzeczywistości, o bardzo mizernej wiedzy praktycznej, rozkoszujące się często tytułami i stopniami naukowymi (skończyłem "renomowaną" uczelnię, stojącą na pierwszych miejscach rankingów "informatyk", mimo tego wyglądało to na niej bardzo słabo).
Przy takim podejściu rozumiem doskonale podejście GBM, ale ... zgadzam się całowicie z Bolivarem.
Wiele ważnych firm, wybierając pomiędzy kandydatami "bez studiów" i "z papierkiem" wybierze tego drugiego. Może to być totalny mus - w wielu korporacjach czy mniejszych firmach wyższe wykształcenie jest warunkiem koniecznym do zatrudnienia.
Czasem wynika to z wymagań wewnętrznych, czasem zależy od tematów teoretycznie zewnętrznych (np. wymogi zw. z dotacjami UE, strefami ekonomicznymi, itp., itd.).
Studia dają wiedzę mizerną, ale jednak ogólną, która może przydać się w niespodziewanym momencie. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że lepiej je skończyć (nawet ze słabym wynikiem) ucząc się na boku rzeczy ważnych i pracując, niż być dobrym specjalistą bez papierka. Nigdy nie wiemy w jakiej chwili nam się przyda.
Znam przykłady osób, które zdobyły go w późnym wieku - albo potrzebny był im w pracy, albo nagle stwierdzili "błędem było olanie studiów, teraz chcę mieć papier, tak jak znajomi, w kręgu których się obracam).
GBM brzmi teraz ładnie ... co jednak stanie się gdy straci aktualnie mocny zapał do nauki?
Co gdy stwierdzi, że w sumie już dużo umie, nie potrzebuje kształcić się dalej?
Co jeśli w samodzielnej nauce pominie tematy ważne, a jemu wydające się nieistotnymi?
Pamiętajmy, że bywa różnie - a studia wciąż pozostają "batem" i zmuszają nas do nauczenia się rzeczy zwykle nieprzydatnych, ale czasami jednak też istotnych ...

Frankfurterium   9 #19 23.12.2014 23:34

Po lekturze wydaje mi się, że żyję w nieco odmiennym świecie. Serio. Rynek (przynajmniej w Breslau) jest teraz tak wyposzczony, że programiści z nawet niewielkim doświadczeniem, ze studiami i bez, dostają się na rozmowy z kierownikami/dyrektorami działów firm międzynarodowych z całkowitym pominięciem HR-owców. Polecenie przez znajomego albo złowienie przez head-huntera na LinkedInie zupełnie wystarcza.

Zawsze, oczywiście, pozostaje kwestia wkręcenia się w obieg - znalezienia pierwszej pracy. Ale GBM, podobnie jak cała masa studentów uczelni technicznych, załapał się na to już w trakcie kształcenia. Student na śmieciówce dużo nie zarobi, ale umiejętności rosną, a miesięcy w CV przybywa. Skoro cel został już osiągnięty...

Jusko   12 #20 24.12.2014 01:44

@Frankfurterium #19: Ja generalnie programistą nie jestem - jestem bardziej managerem i koordynatorem projektów, piszę specyfikacje oraz dokumentacje, szukam odpowiednich programistów czy grafików aby przydzielić ich do danego projektu itd. Programuję coś tam, ale dla własnego hobby i aby lepiej rozumieć się z programistami.

Niemniej obracając się w tym środowisku w Poznaniu rzec mogę, że to kompletnie przeciwny biegun niż Wrocław, o którym piszesz. Nie chcę powiedzieć za dużo bo co w internecie to nie zginie, lecz tu niemal każda firma IT ma się za drugie Apple, a założyciele za kolejnego Jobsa. Pensje...cóż...emmm...lepiej pominę temat.

Autor edytował komentarz.
  #21 24.12.2014 07:25

Właśnie też się nad tym zastanawiam bo za 2 lata kończę liceum...
Ale nie wyobrażam sobie pracować przy biurku a co gorsza w korporacji (samo to słowo kojarzy mi się zdecydowanie negatywnie - wyzysk, dostosowanie do schematów, despotyczny szef). Myślę że po liceum będę przez rok normalnie pracował (na czarno) wykonywał różne prace żeby potem mieć margines bezpieczeństwa jakbym po studiach nie znalazł pracy...

  #22 24.12.2014 09:27

Każdy jest kowalem swego losu. Można albo mieć 19-20 lat i zacząć od szarego klepacza zdobywać doświadczenie albo trafić na rynek pracy mając 24-25 (jak nie więcej) lat i też startować od zera, tylko z papierkiem. Można też hipotetycznie łączyć studia i pracę - jeśli ktoś chce się zajechać tylko dlatego, że MOŻE będzie mieć lepszy start, to gratuluję. Takie połączenie oznacza nie raz albo pełny tydzień zasuwania po 16h dziennie, bo najpierw dzienne, a później praca (jeśli szef się zgodzi) albo studia weekendowe, które są przez pracodawców olewane. Na koniec ani praca nie jest wykonywana dobrze, ani studia nie są dopilnowane, o czym zresztą pisał GBM.

Ja jeszcze pamiętam swoje doświadczenia i nie życzyłbym tego najgorszemu wrogowi, trzeba być totalnie po*******, aby w coś takiego się pakować. Miałem niecałą godzinę dojazdu na uczelnię. Pamiętam, że w kilka dni w tygodniu miałem dziwacznie porozkładane zajęcia, startowałem o 8, kończyłem przed 18. Czyli wyjazd o 7, wstać trzeba wcześniej. Następnie powrót o 19, i siadałem do kompa pracować. Miałem określone zadania na dzień i byłem z tego rozliczany, więc choćbym miał się zajechać, to siedziałem. Kończyłem np. o 2:00, w międzyczasie trzeba zrobić jakieś żarcie. 5 godzin spania i jak zombie wstawałem następnego dnia robić to samo. Wytrzymałem 2 lata, kończąc z rozjechanym zdrowiem i totalnie zniszczony. O to chodzi, żeby się zajechać?

Rzuciłem tym, zostałem w pracy, zdrowia do tej pory (7 lat) nie wyprowadziłem na prostą, ale za to ustawiłem się w życiu. Nie zarabiam dużo, ale mam na mieszkanie, żarcie i prezenty dla dziewczyny - wystarcza. Praca pewna, bo wyrobiłem sobie mocną pozycję w wąskiej specjalizacji i jestem nie do ruszenia. W zasadzie jestem ustawiony może i nawet do emerytury. Bez papierka. A gdybym nie zmarnował 2 lat, to bym był zdrowszy i to polecam innym - szkoda czasu.

Jaki będzie rynek pracy za 5 lat nikt nie wie. Teraz jest popyt na informatyków, a za 5 lat może być ich za dużo. Jedni znajdą robotę teraz, a inni przewalą 5 lat na uczelni, by się dowiedzieć, że rynek jest nasycony i mogą sprzedawać frytki na Mac-u. Albo się bierze byka za rogi, albo się przez 5 lat szykuje broń i kombinezon do walki z bykiem, żeby na koniec się dowiedzieć, że byk zdechł ze starości.

Z punktu widzenia pracodawcy nie mając doświadczenia zaraz po studiach w praktyce trudno jest wygrać z osobą bez studiów, ale z doświadczeniem. Dopiero z czasem doświadczenie można zdobyć, a papierek zrobi swoje i już koło 30 na karku studia będą mieć znaczenie, bo czy 5, czy 10 lat doświadczenia to już stanie się kwestią pomijalną. Dwie osoby, jedna ze studiami, druga bez, będą mieć duże doświadczenie, ale osoba po studiach - dodatkowo papierek.

Sęk w tym, że zwykle jednak zakłada się rodzinę nieco wcześniej, wcześniej też czasami pojawia się dziecko. Nie ma czasu na zdobywanie doświadczenia po studiach.

Bardzo naiwne jest myślenie, że pracodawcy przywiązują gigantyczną wagę do papierka z prostego powodu - Ci ludzie nie raz już rekrutowali i widzą doskonale jaki jest poziom studiów w Polsce. Jeśli ktoś nie jest pasjonatem, to po studiach jest informatycznym troglodytą i do tego przeważnie z wybujałym mniemaniem o sobie, bo wszak ma papierek i najlepiej chciałby "na dzień dobry" 10k. Poziom ludzi "wypchniętych" na siłę przez system edukacji ze swoich trybików jest mizerny i przy rekrutacji sprawdza się faktyczną wiedzę. Tu nie ważne, czy ktoś papier ma, czy nie - jeśli nie jest dobry, to choćby miał tytuł doktora i błogosławieństwo papieża, to nie zostanie przyjęty.

PS: Szybsze dodatkowe 6 dni urlopu - nieznacznie, bo okres pracy też nabija ten czas. A niekończenie studiów może być też brane za dobrą monetę przez HR, zależy od rekrutującego, nie każdy myśli tak samo, ktoś inny może uznać to za strategiczne wycofanie się z bezsensownego projektu, co za tym idzie - trzeźwe myślenie i wyciąganie wniosków z aktualnej sytuacji. Pokazuje siłę i odwagę do podejmowania trudnych, niepopularnych decyzji. Odpowiednie sprzedanie na rozmowie kwalifikacyjnej i można zyskać wręcz ekstra punkty.

  #23 24.12.2014 11:41

Pracuję obecnie w gronie różnej maści ludzi, poza tym trochę już chodzę po tym świecie i jedno mogę wam zapewnić - jak już zaczęliście studia to je dokończcie.
Chcesz zostać programistą - proszę bardzo, tylko pamiętaj, że fizyka, matematyka, analiza czy inne przedmioty na studiach mają za zadanie poszerzyć twoje horyzonty. Nie każdemu się to podoba ale z drugiej strony bez tego zostaniesz specjalistą w bardzo wąskiej dziedzinie. Za parę lat będziemy mieli grono specjalistów, którzy będą potrzebowali zespołu innych specjalistów do tego co obecnie może wykonać jedna osoba.
Drugą rzeczą jest to, że świat się zmienia bardziej niż nam się wydaje - IT wchodzi w silną korelację z Biznesem, którzy to do tej pory byli odwiecznymi wrogami i wychodziły często takie sytuacje jak system PKW. W tej chwili programista, manager IT czy jakikolwiek kierownik musi mieć pojęcie o biznesie, o modelach biznesowych, których często nie zrozumie bez podstaw, które miał np. na analizie matematycznej czy rachunku prawdopodobieństwa.
Jeszcze jedną rzeczą jest to, że 10 - 20 lat temu, ludzie pracowali jako specjaliści w dziedzinach, w których też niby nie potrzebowali wykształcenia. Teraz studia zaoczne są pełne osób, które dostały wybór - skończysz studia albo musisz zmienić stanowisko lub odejść.

Mnie też nie podoba się system edukacji, też przeżywałem frustrację na studiach, miałem poprawki i walczyłem niemalże na ostrą amunicję. I po latach wydaje mi się, że to właśnie TE doświadczenia pomogły mi zajść w miejsce, w którym obecnie się znajduję. Wiedza zdobyta przy okazji tych batalii była sprawą drugorzędną ale mimo wszystko przydatną :-)

Wesołych świąt.

Samurai   15 #24 24.12.2014 12:58

Znalezione dzisiaj na WP: "Gwyneth Paltrow starała się o pracę w Yahoo. Okazało się, że sława to jednak za mało.

Aktorka ubiegała się o posadę redaktorki serwisu Yahoo Food. Choć Amerykanka ma na koncie kulinarny książkowy bestseller i prowadzi popularny blog, to za mało, by pracować w Yahoo.

Szefowa portalu, Marissa Meyer, odrzuciła jednak kandydaturę gwiazdy, ponieważ nie spełniała jednego z wymogów, mianowicie nie ma wyższego wykształcenia. " koniec cytatu.

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #25 24.12.2014 13:22

@Maxim128 #21: Pracą się przejmować nie musisz, praca znajdzie się zawsze...jakaś :-) Poważnie, bez ściemy. Problem jest inny: dokąd zaprowadzą Cię pensje takiej "jakieś" pracy... To jest właśnie ta komplikacja.

Autor edytował komentarz.
  #26 24.12.2014 13:34

A co myślisz o studiach zaocznych i równoczesnym pracowaniu (jako programista właśnie)? IMO jest to bardzo cenne bo równocześnie zdobywasz doświadczenie i wykształcenie.

mktos   9 #27 24.12.2014 14:16

@Wupejot (niezalogowany):

"Do tego mam bardzo złe zdanie o naszym systemie edukacji, o praktyczności nawet "nowoczesnych" kierunków studiów, bardzo źle oceniam większość uczelnianych wykładowców, uważam że bardzo często są to osoby oderwane od rzeczywistości, o bardzo mizernej wiedzy praktycznej, rozkoszujące się często tytułami i stopniami naukowymi (skończyłem "renomowaną" uczelnię, stojącą na pierwszych miejscach rankingów "informatyk", mimo tego wyglądało to na niej bardzo słabo). "

Dla wykładowców uczelni publicznych dydaktyka to praktycznie obciążenie - wykładowcy są oceniani tylko i wyłącznie na podstawie pracy naukowej. Co z tego, że jesteś świetnym specjalistą, umiesz przekazywać wiedzę praktyczną? Masz zrobić doktorat/habilitację w przeciągu określonego czasu, bo inaczej pa pa. Uczelnia jako taka też jest oceniana pod względem ilości pracowników różnej maści, ilości ich publikacji i na tej podstawie idą pieniądze. Na podstawie liczby studentów też, więc lepiej przyciągnąć ich więcej i obniżyć poziom...

Nie wspominając, że na dydaktyce nie zrobi się pieniędzy, a na grantach, badaniach, projektach i takich tam może się udać o wiele bardziej.

Druedain   13 #28 26.12.2014 11:24

@bolivar
Ad 1. Naprawdę dla Ciebie studia są równoważne z ważnym projektem, czy ukończeniem konkretnego kursu z certyfikatem???
Ad 4. I co wynika z tej historii o studencie???
Ad 5. Co jest bardziej czasochłonne: zdobycie tego "jakiegokolwiek" doświadczenia, czy 3,5 roku poświęcone studiom?

Odnośnie refleksji, czy na serio więcej o człowieku mówią dowolne studia, niż własny zapytał i samozaparcie, żeby do czegoś dojść samemu?

Podchodzę mocno krytycznie do Twojego tekstu, bo się z nim po prostu nie zgadzam. Porzucenie studiów i to z czym to się przy okazji ta decyzja wiązała było najlepszą moją życiową decyzją. Ty się możesz nie zgadzać z takim podejściem, ale nie każdy ma inne możliwości w swoim otoczeniu. Raz jeden brak papierka okazał się być zbyt dużą przeszkodą dla pracodawcy, ale po czasie się bardzo cieszę, że nie mam już nic wspólnego z pewną krakowską korporacją wolącą studentów od specjalistów.

Z jednym się mogę zgodzić. Z niezrozumiałych przyczyn studia są często potrzebę w awansie. Dlatego mam zamiar studia w dogodnym dla siebie momencie skończyć. Dla jego papierka. Absolutnie nie by pokazywać komuś, że umiem to osiągnąć. Absurdem byłoby dla mnie gdyby ktoś studia cenił wyżej, niż to do czego sam doszedłem.

Autor edytował komentarz.
Druedain   13 #29 26.12.2014 11:37

@Wupejot (niezalogowany):
"GBM brzmi teraz ładnie ... co jednak stanie się gdy straci aktualnie mocny zapał do nauki?
Co gdy stwierdzi, że w sumie już dużo umie, nie potrzebuje kształcić się dalej?
Co jeśli w samodzielnej nauce pominie tematy ważne, a jemu wydające się nieistotnymi? "

A co jeśli studia tez by mu nic nie dały?

Druedain   13 #30 26.12.2014 13:22

@997_nie_moge_dodac_jak_sie_zaloguje (niezalogowany):
Nic nie stoi na przeszkodzie w poznaniu analizy, logiki, algebry na własną rękę. Są książki, podręczniki i mnóstwo materiałów w internecie za darmo od UW, czy MIT. A jeśli ktoś nie chce się tego nauczyć, to i na studiach można bez problemu się prześlizgnąć bez zdobycia wiedzy i wtedy papierek oznacza tylko, że człowiek umie kombinować. Chciałbyś takiego pracownika?

Druedain   13 #31 26.12.2014 16:06

@Samurai: cóż, jak wyższego nie przeszkodził jej w karierze, w napisaniu bestsellera. Przeszkodziło jej to dopiero w pracy dla korpo. Jaki z tego morał, leży chyba widzi...

bolivar   8 #32 26.12.2014 22:24

@Mk13: oj zdziwił byś się ;)
@Wupejot (niezalogowany): dokładnie o to chodzi.
@Maxim128: niestety nie odpowiem Ci na to pytanie. Sam sporo czasu spędziłem w małej firmie, w korporacji (kilka - jedna z wielkiej piątki) i w start-upie. Jeżeli chodzi o korporację IT to jest co całkiem inny świat niż to co piszą o pracy w centrach finansowych. Ogólnie na szefa d**** możesz trafić i w małej firmie i w wielkim korpo - pytanie czy ktoś ponad tym szefem się połapie i dokona zmian (np. szybko go awansuje do jednoosobowego departamentu ;-) ) - w korpo jest spora szansa. W małej firmie - niestety szef najczęściej jest właścicielem.

@santa_claus (niezalogowany) : sorry, ale ja jakoś dałem radę i żyje.

@Samurai: i tak ją uwielbiam za rolę w IronManie ;) Pewne organizacje mają wymagania i nie raz jest podane BS+ na dev, MS+ na senior dev.

@StudentPrzyszly (niezalogowany) : Ciężki wybór. Ja jednak zastanowił bym się czy mnie stać i na co mnie stać. Jeżeli możesz przez rok studiować i później złapać pracę nawet jako praktykę to rób tak. Na drugim, trzecim roku spokojnie możesz tak ułożyć plan zajęć, że możesz pracować przez dwa dni w tygodniu. To sporo daje.

@mktos: niestety masz rację - uczelnie nie potrafią się przystosować. Zawsze zostają w tyle za tym co się robi aktualnie... ale uczą pewnych nawyków: oddawania projektów w terminie, określonych ram, robienia projektów w grupie.

bolivar   8 #33 26.12.2014 22:35

@Druedain:
Rozumiem, że wybrałeś inna drogę i będziesz jej bronić... jednak ja po tylu latach byłem po obydwu stronach barykady. Byłem rekrutowany i rekrutowałem.

Przykro mi, ale studia uczą czegoś jeszcze:
- oddawania projektów w terminie - masz ramy czasowe i ocenę. Nie masz tak w pracy?
- zaliczenia i egzaminy - sporo tego jest też w postaci ustnej - musisz obronić się przy dość dużym stresie. To się przydaje w pracy.
- projekty grupowe - nie pracujesz w grupie?.


Czytając Twoje komentarze (nie tylko w tym wpisie) widzę, że jesteś raczej osobą nie chcącą się dostosować do pewnych ram. Jest to sporym plusem gdy tworzysz coś własnego, jesteś kreatorem (tak jak np. Jobs). Niestety w pracy w firmie... sam rozumiesz.

Co szkodzi samemu nauczyć się algebry, analizy, i innych? To, że ktoś z tego Cię nie przepyta, nie zmusi Cię do walki o zaliczenie, o zdanie kolokwium, egzaminu.
". A jeśli ktoś nie chce się tego nauczyć, to i na studiach można bez problemu się prześlizgnąć bez zdobycia wiedzy i wtedy papierek oznacza tylko, że człowiek umie kombinować. Chciałbyś takiego pracownika?"
Tak - jednak nie na stanowisko programisty - idealna osoba do kontaktu z klientem.


Tak z ciekawości rzuciłem okiem na Twojego linkedina i na ogłoszenia Twojego aktualnego pracodawcy. Pozwolisz, że zacytuję jedne z pierwszych punktów ogłoszenia:
"wykształcenie wyższe informatyczne (również studenci V roku);"

bolivar   8 #34 26.12.2014 23:06

@Druedain:
dodam jeszcze jedną sprawę - ja nie chcę być zrozumiany, że bez studiów się nie da - jest po prostu łatwiej. Może to dziwne, że te 3-5 lat na uczelni później ułatwia życie. Nie zamyka Ci pewnych dróg.

ps.
nie żałuj tego, że nie pracujesz w firmie Profesora ;-)

Druedain   13 #35 28.12.2014 00:40

@bolivar:
To wszystko co piszesz naprawdę miałoby sens, gdyby ukończenie studiów naprawdę gwarantowało uzyskanie wymienionych umiejętności i doświadczenia.

Niestety Twoja wiara w studia przede wszystkim pokazuje, że masz blade pojęcie o obecnym poziomie nauczania. Ja naprawdę, serio serio, bym nie patrzał tak na te sprawy, gdybym nie zobaczył jak bardzo kiepsko to wygląda.

Radzę Ci, popytaj trochę ludzi jak to jest na tych studiach, bo ludzie z piątkami zaliczają przedmioty, ale za tymi ocenami kompletnie NIC nie stoi. Już na początku studiów zobaczyłem, że coś umieją jedynie ludzie, którzy sami chcą coś robić i najczęściej wiedza przekazana przez wykładowców jest dla nich wtórna, jeśli nie wręcz szkodliwa. Reszta sobie na tych studiach poradzi bez problemu bez żadnego wkładu własnego, ale na zakończenie studiów wszyscy dostają taki sam papierek.

Czy ty potem weryfikujesz to co ktoś robił na studiach? Nie, ty zakładasz, że zrobili to wykładowcy i ze zrobili to dobrze.

Wiec czemu ten "system" miałby mi się podobać? Utrzymuje się pogląd, że studia są świadectwem uzyskania umiejętności potrzebnych w pracy. Na tej podstawie uznaje się, że wymóg ich ukończenia ma bardzo dużo sensu. Wynika z tego również opinia, że bez studiów będzie gorszy pracownik. Wszystko to miałoby sens, gdyby pogląd o jakości kształcenia miał potwierdzenie w rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, że uczelnie takie jak UW, czy UWr, gdzie uczy się informatyki na tyle ogółu są jak perły w gnojówce.

Rekrutacje, jakie przechodziłem, najczęściej wyglądały tak, że nikt nie interesował się posiadaniem studiów (a o wyjątku juz napisałem). Tez jeden tylko mnie z ciekawości zapytał o nie rekruter. Odpowiedziałem szczerze, on usłyszał to czego się spodziewał i ucieszył się, że sam staram się rozwijać nie widząc sensu w studiach.

Jak juz napisałem, studia mam zamiar skończyć. Skończyć mimo świadomości, że nie zdobędę na nich umiejętności, o jakich Ci się wydaje. Skończę po to, by ludzie wierzący w magiczne właściwości dyplomu sztucznie nie blokowali mi możliwości rozwoju. Taki mój mały, smutny konformizm...



Na koniec z życia wzięte.
Widok całej sali studentów drugiego roku informatyki, gdzie nikt nie wie jak zrobić pętlę nieskończoną? BEZCENNE



Co do LinkedIn, ja wiem, że ty wiesz, że ja wiem. Nie będę więcej o tym pisał.

Autor edytował komentarz.
TomaszK-Poz   8 #36 28.12.2014 23:52

@Druedain: "Widok całej sali studentów drugiego roku informatyki, gdzie nikt nie wie jak zrobić pętlę nieskończoną? BEZCENNE "
Jestem w szoku. Rozumiem, że pojęcie "wskaźnik do pamięci i jego arytmetyka" to już świat równoległy ?

  #37 29.12.2014 09:03

@Druedain: "Czy ty potem weryfikujesz to co ktoś robił na studiach? Nie, ty zakładasz, że zrobili to wykładowcy i ze zrobili to dobrze. "

To cię teraz zaskoczę ale kiedy byłem rekrutowany do obecnej firmie, na pierwszej rozmowie, zaraz po pytaniu co studiowałem, usłyszałem: "Ta? To jaki jest wzór na całkę z x^n dx?"
A z 3-4 lata temu dostałem zadanie z algorytmem transportowym i sprawdzaniem czy adres IP ma dobrą maskę.

"Nic nie stoi na przeszkodzie w poznaniu analizy, logiki, algebry na własną rękę. Są książki, podręczniki i mnóstwo materiałów w internecie za darmo od UW, czy MIT."
Jasne, że nic nie stoi na przeszkodzie ;-) Analogicznie nic nie stoi na przeszkodzie zrozumienia mechaniki kwantowej czy samodzielnemu rozwiązaniu tzw. listy problemów Hilberta :-)

Druedain   13 #38 29.12.2014 12:54

@Anonim (niezalogowany): Jeżeli masz na tyle giętki umysł, chęci i zapał, wtedy nic nie stoi na przeszkodzie.

Co do rekrutacji, to mnie nie zaskoczyłeś, bo ja nigdzie nie stwierdziłem, że nikt tego nie zrobił – nie jest ani zaskoczony, ani nie jest to coś czego się spodziewałem, bo ja trochę o czymś innym piszę i to była odpowiedź bezpośrednio do autora wpisu, który napisał, że papier jest gwarancją posiadania przez studenta określonej wiedzy. Dlaczego gwarancją nie jest, napisałem. No, chyba że rekrutował Cię boliviar, wtedy zwracam honor, ale będę prosił boliviara o precyzyjniejsze wypowiadanie się.

Jeszcze jedna istotna rzecz z tego wynika – jeżeli ktoś Cię przepytał z tych rzeczy, to czy mu do czegoś potrzebne były Twoje studia? Czy gdybyś nie miał studiów, to byłoby to jakąkolwiek przeszkodą w posiadaniu tej wiedzy i niknąłby sens prowadzenia takiej weryfikacji? Bo moim zdaniem, to właśnie takie pytania mają sens, a nie tylko sprawdzenie, czy masz inż. przed nazwiskiem. Oczywiście pod warunkiem, że taka wiedza jest istotna w tej pracy. Bo inaczej, to można równie dobrze pytać o historię cywilizacji, albo filozofię. Też przecież na studiach technicznych często pojawiające się przedmioty…

Autor edytował komentarz.
bolivar   8 #39 29.12.2014 14:33

@@Druedain: przeczytaj mój wpis jeszcze raz, następnie zrób sobie przerwę na kawę/herbatę/ziółka/itp i przeczytaj go ponownie. Następnie pokaż w którym momencie wpisu gwarantuję pracę po studiach?

Z czytaniem dokumentacji też masz taki problem? ;-)