r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Myślisz, że głupio wyglądasz grając w VR? Pobujaj się na smoku

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Projektanci gier i akcesoriów do grania wciąż nie powiedzieli ostatniego słowa. Powstają kolejne kontrolery, które mają zapewnić nam jak najbardziej naturalne wrażenia, ale co jeśli gra polega nie na strzelaniu czy chwytaniu przedmiotów, ale na lataniu na smoku? No cóż. Trzeba zrobić smoka.

Postawmy sprawę jasno – grając w VR jesteśmy trochę we własnym świecie i możemy robić różne głupkowate rzeczy. Świetnie pokazała to okładka magazynu Time z zeszłego roku, której przesłanie mówi jasno, że gracz wygląda głupio, ale czuje się wspaniale. Nie trzeba chyba dodawać, że Internet nie zawiódł liczbą przeróbek.

Więcej możecie zobaczyć na łamach Time'a. Ja jeszcze dorzucę tego pana z Nowego Jorku, by lepiej pokazać o co chodzi:

Potem pojawił się Birdly – symiuator bycia ptakiem, którego twórcy zadbali nawet o wiatr rozwiewający włosy grających. Osoba w goglach powinna położyć się na specjalnej platformie, na której musi machać skrzydłami. nie ma to wiele wspólnego z ptasią anatomią, choć zabawa jest podobno przednia. Nie zmienia to faktu, że raczej nie jest to sprzęt, który ktoś postawi sobie w salonie.

Podobnie niesalonowy jest symulator smoka – prawdopodobnie najświeższy z wynalazków, które sprawią, że ktoś z własnej woli wystawi się na pośmiewisko i jeszcze będzie z tego zadowolony. Oto „Dragon Rider”.

Kontroler przypomina raczej zabawkę, którą można wstawić do ogródka – drewniana huśtawka w kształcie smoka, mierząca 20 stóp długości (jakieś 6 metrów) skłania dorosłych do bujania się w goglach VR, jakby znów mieli 6 lat. Bujanie pozwala odczuć sterowanie bestią,

Gracz może korzystać z prawdziwej uprzęży, by kierować smokiem przez świat pełen latających wysp i ukrytych niespodzianek. Drewniana makieta została wyposażona w czujniki, których wskazania przekładają się na tor lotu gada. Skrzydła zostały dodane dla zabawy i tak naprawdę nie spełniają żadnej funkcji, ale dzięki nim dorośli w garniturach wyglądają jeszcze zabawniej. Przede wszystkim jednak zabawa zaczyna się jeszcze zanim gracz usiądzie na smoku.

Więcej o grze można dowiedzieć się z wywiadu z Abhishekiem Singhem. Symulator powstał w ciągu „trzech bezsennych tygodni”, przy czym produkcja makiety z sensorami zajęła około tygodnia. Resztę czasu zabrało modelowania świata i kodowanie z użyciem Unity. Co ciekawe, gra działa na goglach, do których należy dołączyć smartfon, jak Gear VR albo Google Cardboard. Niebawem w sklepach z aplikacjami znajdzie się gra niewymagająca drewnianego smoka. To jednak nie będzie to samo.

Na symulator smoka warto poczekać, bo w końcu każdy jako dziecko marzył o tym, by choć raz dosiąść ziejącej ogniem bestii, z wypiekami na twarzy oglądając „Niekończącą się opowieść”, czytając Tolkiena albo „Grę o Tron”. Trzeba tylko uważać, żeby nie zapomnieć, że to nie jest prawdziwy smok. Ronnie O'Sullivan, pięciokrotny mistrz świata w Snookera, poległ w starciu z bilardem w VR.

Na koniec przypomnę, że nieco o grach VR możecie poczytać w moim przeglądzie z początku miesiąca.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.