r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nawet Barbie chce systemd w Debianie: kto pozostanie przy sforkowanym Devuanie?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Nie mogło się to inaczej skończyć: kłótnie o demona systemd w Debianie doprowadziły do trwałego podziału społeczności. Część deweloperów uznała, że czas zabrać swoje zabawki i robić wolny system operacyjny po swojemu, a nie pod dyktando ludzi z projektu GNOME. Tymczasem przed samym Debianem w kwestii systemd już nie ma odwrotu – demon trafił nie tylko do testowanego właśnie wydania Jessie, ale też do wydania Experimental. Za chwilę możemy spodziewać się go w Ubuntu.

Grożący w październiku tego roku podziałem Debiana uniksowi administratorzy-weterani swoje groźby spełnili. Wkrótce po tym, jak kilku czołowych deweloperów systemu, członków jego panelu technicznego ogłosiło swoją rezygnację, zapowiedzieli rozpoczęcie prac nad nowym systemem. Otrzymał on nazwę Devuan, a za swój cel stawia sobie zapewnienie różnorodności, interoperacyjności i wstecznej kompatybilności z istniejącymi wydaniami Debiana. Do pracy nad Devuanem wzywani są wszyscy ci, którzy chcą ocalić wolność inicjalizacji i uniknąć homogenizującej lawiny systemd.

To co stało się za sprawą stworzonego przez Lennarta Poetteringa demona faktycznie można nazwać homogenizującą lawiną. Kolejne dystrybucje Linuksa, jedna po drugiej, przechodziły na systemd. Wiele z nich zrobiło to jeszcze w czasie, gdy nikt nie spodziewał się, że demon ten przestanie być tylko zamiennikiem klasycznego SysV, a stanie się kluczowym komponentem linuksowych systemów operacyjnych, bez którego po prostu nic nie działa.

r   e   k   l   a   m   a

Minimalistyczna w swojej naturze nowa dystrybucja ma nam zagwarantować, że na wiosnę przyszłego roku bezboleśnie przejdziemy z Debiana 7 na Devuana 1. Infrastruktura systemu ma być taka sama, jednak pewne praktyki zostaną przemyślane na nowo. Zdaniem jego autorów odnowa potrzebna jest nie tylko systemowi, ale też społeczności. Nie znajdziemy tu już zbiurokratyzowanej hierarchii deweloperskiej czy ignorowania istnienia innych dystrybucji. Devuan stawia na współpracę ze wszystkimi, w szczególności z twórcami linuksowego oprogramowania i twórcami pochodnych względem Debiana dystrybucji i otwarcie przyznaje się do uniksowej filozofii robienia jednej rzeczy, ale dobrze. W ten sposób ma być nie gotowym produktem, lecz punktem wyjścia dla programistów, solidną podstawą dla administratorów i stabilnym narzędziem dla doświadczonych użytkowników Debiana, którzy nie chcą iść na kompromisy, oddając w imię efektywności część swojej wolności.

Tymczasem większość, która pozostała przy Debianie, nie bardzo się przejęła. systemd pozostanie domyślnym komponentem Debiana Jessie, co oznaczać może koniec dla alternatywnych wersji systemu, korzystających z jąder FreeBSD i GNU/Hurd (systemd jest ściśle linuksowym rozwiązaniem). Systemd wylądował też w Debianie experimental – a to ma daleko idące konsekwencje dla najpopularniejszej dystrybucji Linuksa – Ubuntu.

Już w najbliższym wydaniu 15.04 systemd stanie się więc rozwiązaniem domyślnym. Mark Shuttleworth w lutym tego roku przyznał, że nie ma wyjścia, musi pójść śladami Debiana i zrezygnować z własnego, znacznie bardziej „klasycznego” mechanizmu inicjalizacji Upstart. Decyzja ta oznacza w praktyce, że przygotowywane dla Linuksa niezależne oprogramowanie desktopowe będzie musiało zakładać obecność systemd w systemie. Utrudni, a w niektórych sytuacjach nawet uniemożliwi przenoszenie aplikacji na systemy *BSD czy dystrybucje takie jak Gentoo, które od systemd się odcięły.

Co o tym wszystkim myśleć? Niestety życie linuksowych deweloperów nie wygląda jak komiks z Barbie o systemd. Choć życzymy Devuanowi jak najlepiej, wydaje się, że pozostanie on niszą dla starych, uniksowych adminów. Młodsi admini będą po prostu startowali w chmurze instancje Debiana, Ubuntu czy CentOS-a, różniące się od siebie w coraz mniejszym stopniu. Homogenizacja Linuksa (przynajmniej mainstreamowego) stanie się faktem. Dla zwykłego użytkownika Ubuntu to dobra wieść, ale co zrobią ci, którzy cenili sobie linuksowy bazar?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.