r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Opera 29 i Vivaldi TP3 wydane jednego dnia, ale czy dla tych samych użytkowników?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Nowa desktopowa Opera nie oszałamia nowościami – i nikogo to chyba już nie dziwi, bo wraz z porzuceniem własnego silnika Presto, jedyne co pozostało jej deweloperom, to rozwijanie interfejsu użytkownika i powiązanych usług. Nie oznacza to, że jest to zła przeglądarka, wręcz przeciwnie, dla wielu może okazać się lepszym wyborem niż Chrome, szczególnie teraz, gdy wreszcie „nauczyła się” współpracować z wersją mobilną dla Androida.

Wraz z wydaniem stabilnej wersji oznaczonej numerem 29, Opera wprowadza pełną synchronizację stanu przeglądania w kartach. Dzięki temu użytkownicy usługi My Opera, którzy włączyli synchronizację, mogą wygodnie przełączać się między komputerem, tabletem czy smartfonem, zachowując te same otwarte karty. Stan synchronizacji widoczny jest na stronie startowej, pod przyciskiem Tabs/Karty, możemy tu przejrzeć listę kart otworzonych na innych urządzeniach.

Opera 29 przyniosła także znany już z innych przeglądarek wskaźnik karty odpowiedzialnej za odtwarzanie dźwięku, dzięki czemu łatwiej wyłowić hałasującą stronę, możliwość samodzielnego ustawienia skrótów klawiaturowych, nowe gesty myszą, integrację historii przeglądania ze stroną startową, oraz wyśrodkowane wyświetlanie samodzielnych obrazków.

r   e   k   l   a   m   a

Więcej nowości powinny znaleźć się w wersji 30 przeglądarki, obecnie dostępnej w kanale deweloperskim. Przynosi ona wsparcie dla odtwarzania mediów MP3 i H.264, obsługę google'owego mechanizmu DRM widevine, nowy menedżer sesji, kolejną wersję usługi Opera Turbo, oraz oczywiście mnóstwo poprawek.

Jak wiecie, przeglądarce tej wyrósł ostatnio jednak poważny konkurent, czyli tworzona przez zespół Jona von Tetzchnera, założyciela Opery Software, przeglądarka Vivaldi. Mimo że do tej pory nie ma nawet wersji beta, kolejne wydania Technical Preview (alfa) pozwoliły Vivaldiemu pozyskać serca wielu fanów klasycznej Opery, przekonanych że Vivaldi znacznie lepiej odtwarza zarówno jej charakterystyczny interfejs, jak i „ducha”.

I tak w dniu debiutu Opery 29, Jon von Tetzchner ogłosił dostępność trzeciego Technical Preview nowej przeglądarki, a zarazem ostatniego przed wydaniem oficjalnej bety. Przez ostatnie półtora miesiąca udało się wzbogacić Vivaldiego m.in. o ulepszone zarządzanie kartami w stosach, Notatki z załącznikami i zrzutami ekranowymi, porządną integrację z linuksowymi menedżerami okien, mechanizm automatycznej aktualizacji na Windows, możliwość importowania danych ze wszystkich popularnych przeglądarek, zwarty widok paska zakładek, kontrolę ładowania wtyczek i możliwość edycji skrótów klawiaturowych. Nieoficjalnie Vivaldi obsługuje też wiele rozszerzeń Chrome, pełne wsparcie przyjdzie najpewniej w wersji beta.

Jeśli chcecie zobaczyć, jak te wszystkie postklasyczne Opery się sprawdzają, to zapraszamy oczywiście do naszej bazy oprogramowania. Pobrać z niej możecie Operę 29 dla Windows, Operę na Androida oraz Vivaldiego Technical Preview 3 dla Windows.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.