Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Czterdzieści lat minęło, czyli rewolucja VHS

Obiecałem kiedyś, że napiszę trochę o rewolucji, jaką niewątpliwie było pojawienie się na rynku VHS. Technologii, która naprawdę zmieniła nasze życia, oraz spojrzenie na świat i kulturę. Dzięki kasetom video, mogliśmy wreszcie w domowym zaciszu, z wypiekami na twarzy, obejrzeć powtórnie swój ulubiony film. A trzeba zaznaczyć wtedy nie było to takie oczywiste... ni łatwe. W nawet w tak ponurym i szarym kraju, jakim niewątpliwie był schyłkowy PRL, wreszcie można było zapoznać się z filmami, których na próżno było szukać w TVP czy w kinach. Dziś już w niewielu domach uchowały się sprawne i wciąż wykorzystywane magnetowidy czy odtwarzacze kaset video, ale to nie oznacza, że nie zagościły na zawsze w naszych wspomnieniach.

Ostatnimi czasy wpadł mi w ręce artykuł o przemijających technologiach, które zostały wyparte przez cyfrowe rozwiązania. Mój wzrok dłużej spoczął na tekście wspominającym o VHS, czyli popularnej, nie tylko w naszym kraju, kasecie video, która wprowadziło kino pod strzechy. Uśmiechnąłem się szeroko przypominając sobie anegdoty i śmieszne sytuacje z tą technologią związane. Wypożyczalnie kaset, nagrywanie po nocach MTV czy nieustający problem nieprzewiniętej kasety. Po chwili naszła mnie jedna ciekawa refleksja, że to właśnie przez rozpropagowanie taniego nośnika do nieskrępowanego nagrywania filmów, wielkie studia mają taki kłopot z piractwem. Nie ... Chyba się jednak mylę, ale może przybliżmy trochę historię, to sami osądzicie jak było naprawdę :)

Do połowy lat, 70 jeśli mieliśmy ochotę obejrzeć jakiś film należało udać się do kina lub czekać na emisję w telewizji i ile w cywilizowanym świecie człowiek miał wybór tak po naszej stronie ówczesnej Żelaznej Kurtyny nie było tak łatwo. Owszem, niektóre filmy można było zakupić do projektora i zrobić sobie domowe kino, ale nie było to rozwiązanie tanie czy dostępne dla każdego. Obsługa takiego sprzętu też nie była prosta a i sam dostęp do projektorów, jak łatwo się domyślić nie był masowy. Szybko się okazało, że rynek nie lubi stagnacji i już za chwilę miały się ukazać rozwiązania, które na zawsze zmieniły media i postrzeganie domowej rozrywki.

VHS, czyli Video Home System pojawił się równo 40 lat temu, czyli dokładnie w roku 1976. Został opracowany przez japońską firmę JVC, jako odpowiedź na będący już od roku na rynku, systemu Betamax autorstwa Sony. Ten system technicznie był dużo lepszy od VHS, bowiem oferował nieco lepszą rozdzielczość i o niebo lepszy dźwięk, ale niestety miał kilka zasadniczych wad, którą notabene często wyróżniają się produkty tej firmy. Był drogi nawet jak na dzisiejsze czasy, całkowity monopol na ten system był w ręku jednej firmy i co najważniejsze, miał naprawdę fatalną reklamę, kiepski marketing i niemal całkowity brak wizji rozwoju, co się wkrótce srodze zemściło. Sony było całkowicie przekonane, nie bez pewnych podstaw, że ich mniejsza i pozwalająca na zapis w lepszej, jakości obrazu kaseta jest skazana na sukces i jakiś agresywniejszy marketing jest tu niepotrzebny. Przekonani o swej racji niemal zupełnie nie promowali swojego formatu, co się miało wkrótce na tej firmie srogo zemścić. Tymczasem JVC doskonale wyczuło rynek i zaproponowało coś, co całkowicie zignorowała konkurencja. Ponieważ ówcześnie magnetowid pozwalający na nagrywanie kosztował jakieś astronomiczne kwoty, JVC zainwestowała w współpracę z dużymi wypożyczalniami video, gdzie dotychczas królował Betamax, by można było wypożyczyć za rozsądne pieniądze film razem z odtwarzaczem VHS. Sony dość krótkowzrocznie nie chciało współpracować z takimi wypożyczalniami w efekcie, czego coraz więcej dużych sieci, wybierało właśnie konkurenta Betamax-a.

Trzeba przyznać, że VHS był, co prawda produktem gorszym od Betamax, ale zdecydowanie tańszym i łatwiej dostępnym. Co więcej, Japończycy szybko zalali rynek czystymi kasetami by każdy klient mógł sobie nagrywać to, na co ma ochotę. Nie bez znaczenia był również fakt, że na kasecie Beta można było nagrać tylko do 60 minut materiału a na konkurencyjnej VHS aż dwukrotnie więcej, co powoli przeważało szalę na korzyść tego drugiego. Zaczęły się pojawiać magnetowidy innych firm, bowiem JVC chcąc utrącić konkurencję zaczęło dawać licencję niemalże każdej firmie, która się do nich o to zwróciła, przez co ceny takiego sprzętu i nośników zaczęły w dość szybkim tempie spadać. Sony, dość krótkowzrocznie chciało mieć monopol w swoim ręku na wytwarzanie sprzętu i nośników, przez co ich magnetowid był nawet o kilkaset dolarów droższy niż konkurencyjne rozwiązanie. Nie pomogło im też późniejsze wikłanie się w długotrwałe i szkodliwe z marketingowego punktu widzenia procesy z JVC czy dużymi wytwórniami jak Disney czy Universal Studios. Te ostatnie notabene wygrało Sony. Było to dość pyrrusowe zwycięstwo, bowiem wygrali z naprawdę dużymi wytwórniami, ale w efekcie stracili rynek domowego video.
Nie można zapomnieć o roli, jaki w tym starciu odegrali piraci, bowiem to oni najszybciej docenili potencjał rozwiązania JVC. Przy zakupie magnetowidu i relatywnie dość niedrogich kaset VHS mogli szybko zalać rynek kasetami tańszymi niż ówcześnie dystrybuowane przez sklepy. I tak też zrobili :)

Do wątku "nieautoryzowanego kopiowania" jeszcze wrócimy :)

Z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że i Europejczycy próbowali wprowadzić swój standard. Pod koniec lat siedemdziesiątych, konsorcjów firm Philips, twórcy popularnej kasety magnetofonowej oraz firmy Grundig, opracowało VIDEO 2000. Technicznie był bardziej zaawansowany niż VHS i pozwalał na zapis z dużo lepszą, jakością obrazu i niemalże doskonałym dźwiękiem. Niestety, pojawił się na rynku za późno i pozostał tylko i wyłącznie ciekawostką, choć technicznie był bardziej zaawansowany niż japoński konkurent. Sam Betamax jednak nie odszedł całkowicie w zapomnienie, bowiem doceniła go telewizja i studia nagraniowe, które doceniły wyższą jakość zapisu. Notabene, po około sześciu latach walki, Sony się poddało, przyznało się do porażki i na początku lat osiemdziesiątych, zostało jednym z większych producentów kaset i sprzętu VHS. I trzeba przyznać, że sprzęt tej firmy był naprawdę świetny i dość zaawansowany technicznie i co wielu może zaskoczyć, już od około roku 1986, dołączali całkowicie spolszczone instrukcje obsługi, co było wtedy naprawdę dużym ewenementem. Nie mniej z tej długiej walki można wysnuć tylko jeden wniosek. Jak nas historia uczy, to pewnie niestety nie pierwszy i na pewno nie ostatni przypadek, gdy rozwiązanie gorsze lecz tańsze wypiera to lepsze...

Tymczasem po naszej stronie Żelaznej Kurtyny …

Sam miałem to szczęście, że z VHS zetknąłem się dość wcześnie, bo było to na samym początku lat osiemdziesiątych, gdy mój wuj, przywiózł sobie w roku 1981 z Berlina Zachodniego jeden z pierwszych w Polsce magnetowidów marki JVC HR 7200. Pamiętających erę VHS może zaskoczyć, ale ten model nie miał otworu na kasetę jak niemal 99% magnetowidów, ale wysuwaną od góry kieszeń, niemal identyczną jak w popularnych magnetofonach kasetowych. Do urządzenia dołączony był pilot, ale w odróżnieniu od znanych nam obecnie rozwiązań ten był... przewodowy. Nie muszę dodawać, że nie było to najszczęśliwsze rozwiązanie i szybko pilot wylądował w kartonie, bowiem przy gromadce dzieciaków oglądających w kółko kasety z kreskówkami(Tom i Jerry, Disney), długi kabel pilota obok telewizora stanowił dość duże zagrożenie. Zarówno dla nas, dzieciaków jak i dla tego wtedy dość cennego sprzętu.

Notabene, ten konkretny model magnetowidu jest dowodem, że kiedyś robiło się urządzenia dużo trwalsze niż dziś. Ten konkretny egzemplarz był długi czas wykorzystywany do kopiowania filmów i często chodził całymi tygodniami non-stop nagrywając kolejne filmy w nieautoryzowanych kopiach. Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych przestał już nagrywać z powodu znacznego zużycia głowicy, nadal służył do odtwarzania kaset video. Z tego, co wiem, to ducha wyzionął w okolicach 2004 roku i w dodatku nie w wyniku awarii mechanicznej a na wskutek przepięcia w instalacji elektrycznej. Kto wie czy po naprawie nie służyłby dalej. Niestety wtedy zdecydowano go jednak nie naprawiać i wyrzucono go po prostu na śmietnik. Dziś taki czas działania sprzętu elektronicznego jest niemal niemożliwy do osiągnięcia przez współczesne urządzenia, ale to temat na inny wpis.

Dziś nie robi się aż tak trwałego sprzętu ...

Mój wspomniany wcześniej wuja, dość szybko docenił potencjał magnetowidu i z pomocą swojego kolegi, który miał drugi identyczny egzemplarz, zaczęli kopiować wszelkie dostępne filmy. Proceder musiał być bardzo dochodowy, bo wkrótce pojawiły się u niego kolejne magnetowidy, które nieprzerwanie pracowały kopiując kolejne filmy, pozyskane w procesie wymiany od innych użytkowników video. Paradoksalnie w owych czasach nie było to nielegalne, bowiem kopiowania filmów nie regulowały żadne przepisy. Był to jeden z kolejnych przypadków, gdy życie całkowicie zaskoczyło twórców prawa a przecież to, co nie było zakazane na pewno było dozwolone :) Przyznam uczciwie, że też miałem w tym jakiś swój udział, bowiem z racji, ze mieszkaliśmy ówcześnie drzwi w drzwi z wujostwem, czasem za jakieś drobne pomagałem w przegrywaniu filmów. I tu muszę wspomnieć o pewnej ciekawostce. Bardzo szybko pojawiły się na rynku małe firmy, które zajmowały się tłumaczeniem i podkładaniem głosu polskiego lektora pod film na kasecie video. I z biegiem czasu muszę przyznać, że robiły to dużo bardziej profesjonalnie niż dziś to robią w dużych, komercyjnych stacjach TV. Co więcej, jeszcze w roku 1991, kolega wysyłał kasetę VHS z nagranym Czasem Apokalipsy z niemieckiej stacji Pro Sieben to jednej firmy z Zielonej Góry a ona na naszą kopię dogrywała zsynchronizowanego polskiego lektora...

Jeśli już jesteśmy przy kopiowaniu filmów, to należy wspomnieć o bardzo ważnej wadzie VHS wynikającej z zastosowania taśmy magnetycznej. Kopia nagrania zawsze była nieco gorsza niż oryginał, co powodowało, że kolejne kopie z kopii były coraz gorszej jakości. Acz trzeba przyznać, wtedy jakoś mało to nas obchodziło, bowiem ważny był sam film i możliwość jego obejrzenia, niż jakość. Jednakże, jeśli miał ktoś film opisane, jako pierwsza kopia, mógł być pewien wręcz idealnej lub przynajmniej przyzwoitej jak na tamte czasy, jakości filmu. Ponieważ dzięki magnetowidom wreszcie ludzie mieli dostęp do filmów, których w naszym kraju próżno by szukać w kinach czy w telewizji. Tak oglądnęliśmy takie perełki jak seria Rambo, Rocky 4 czy Firefox, za znajomość, których można było, przynajmniej w teorii, wtedy zostać oskarżonym za antysocjalistyczną propagandę, nawet na karę więzienia. W rzeczywistości nikt tego nie egzekwował zbyt gorliwie i często okazywało, że organizatorami publicznych pokazów filmów video byli sami ... milicjanci.
Tak, całkiem często w małych wynajętych salkach na kilka bądź nawet kilkanaście osób, za drobną opłatą można było trafić na seans z interesującym nas filmem. Tani substytut kina, gdzie mogliśmy obejrzeć na malutkim ekranie telewizora z fatalnym nagłośnieniem, filmy niedostępne w kinach czy naszej siermiężnej TV.

W tamtym okresie nie było prawdziwych wypożyczalni kaset, ale zapobiegliwość naszego narodu znalazła iście pomysłowe rozwiązanie. Niemal na każdym rynku znajdował się blaszak lub stragan gdzie za opłatą można było wymienić posiadaną kasetę video na inną z interesującym nas filmem. Z opowieści moich krewnych, którzy zajmowali się tym procederem, wynikało, że próby oszustwa czy naciągnięcia poprzez np. zostawienie zepsutej taśmy, niemal zupełnie się nie zdarzały a nawet, jeśli, to taka dane takiej osoby szybko trafiały do innych z "branży" i delikwent tracił możliwość wypożyczenia taśmy, przynajmniej w swojej dzielnicy. Co więcej, nierzadko się zdarzało, że osoba raz przyłapana na takim procederze bardzo szybko naprawiała swój błąd i odtąd stawała się niemal przykładnym obywatelem.

Tak naprawdę to właśnie dzięki filmom z kaset VHS, nieśmiertelną sławę naszego pokolenia zyskali tacy aktorzy jak : Sylwester Stallone, Arnold Szwarzenegger, Jean-Claude Van Damme, Dolpf Lungren czy sam wielki Chuck Norris. Nie zapomnijmy o obowiązkowej pozycji w tamtych czasów czyli tzw. filmach Kina Kopanego gdzie po za nieśmiertelnym Bruce Lee brylowały takie gwiazdy jak Michael Dudikoff, Don 'The Dragon' Wilson czy marzenie niejednego ówczesnego nastolatka, jakim niewątpliwie była Cynthia Rothrock. Takie filmy jak Top Gun, Airwolf czy cała seria Żelazny Orzeł na zawsze zmieniały całe rzesze młodych Polaków, którzy namiętnie sklejali modele plastikowe z Pruszkowa i marzyli o innym życiu. Świat z tych filmów, choć tak nieprawdziwy, bardzo nas wtedy zmienił i dla wielu z nas był inspiracją by tworzyć swój lepszy świat. Tak, oczywiście wiem, że z dzisiejszego punktu widzenia filmy z tamtych lat były fatalnie nakręcone, infantylne i dziś mogą wielu tylko śmieszyć ale dla nas wtedy były naprawdę czymś.

I nastąpiła transformacja ustrojowa ...

Nastąpiło eldorado dla wszystkich, którzy trudnili się sprzedażą i wypożyczaniem kaset video. Polski rynek zalał potop tanich odtwarzaczy video, nieco droższych odtwarzaczy z opcją nagrywania czy magnetowidów, różnych, niekiedy bardzo egzotycznie brzmiących firm. To były czasy nieskrępowanej wolności, gdy handlować czy kopiować mógł niemal każdy obywatel mający w sobie choćby odrobinę wyobraźni. Nie istniało pojęcie legalna czy nie, nikt nie przejmował się prawem, bo takowe regulujące tą kwestie, zostało ustanowione w Polsce dopiero około roku 1993. A i tak przez kolejne lata nikt się tym za bardzo nie przejmował. Ba, same firmy produkujące magnetowidy wyszły naprzeciw klientom wprowadzając funkcję ShowView. Ta technologia pozwalała zaoszczędzić miejsce na kasety i wyeliminować z nagrania filmu np. reklamy :) Tak, nawet przez krótki czas nasza rodzima TVP emitowała filmy z kodami ShowView, które wpisywaliśmy podczas programowania nagrywania. Nasz sprzęt nagrywał tylko wtedy, gdy był emitowany kod SV a gdy pojawiała się przerwa reklamowa, kod przestawał być emitowany i nasz magnetowid przestawał nagrywać :) Niestety dla nas, dość szybko stacje doszło do wniosku, że nie bardzo im się to opłaca, więc po dość krótkim czasie zaprzestano emisji kodów ShowView.

Ale to już był łabędzi śpiew technologii VHS ...

W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych rynek VHS osiągnął swoje apogeum i zaczął powoli, lecz nieubłaganie chylić się ku upadkowi. Coraz lepsza oferta kin czy coraz ciekawsza ramówka kolejnych nowo powstających polskich stacji telewizyjnych powoli, lecz nieubłaganie zaczęły podbierać klientów małych wypożyczalni kaset video. Pojawiły się duże sieci wypożyczalni takie jak np. Beverly Hills, które niemal hurtowo wykosiły konkurencję(sama zamknęła swe podwoje raptem w 2013).
Ale najgorsze miało dopiero nadejść wraz z cyfrową rewolucją, która nieco wcześniej zmiotła na śmietnik historii popularną kasetę magnetofonową. Powoli kasety video zostały całkowicie wyparte przez nośniki optyczne, które zawierały film w zdecydowanej lepszej jakości obrazu i dźwięku. Po za tym, tak naprawdę wytłoczenie jednej płyty DVD jest szybsze, mniej pracochłonne i zdecydowanie tańsze niż koszt wytworzenia jednej kasety...

No i nie zapomnijmy, że już niedługo w polskich domach zagości Internet a wraz z nim prawie nieskrepowany dostęp do wszelakich multimedii w naprawdę doskonałej jakości. Nikt z nas, obecnie nie będzie tracił kilku godzin na przegrywanie kasety video skoro za kilka złotych może obejrzeć ten film w doskonałej jakości, w którymkolwiek dowolnym serwisie VOD. Wkrótce pojawią się na rynku telewizory plazmowe i LCD, oferujące nieosiągalną dotychczas klasę obrazu, co szybko obnaża słaby obraz jaki oferowała kaseta video. To wszystko w jakimś stopniu spowodowało, że magnetowid jest obecnie coraz rzadziej spotykanym sprzętem i niemal nikt już nie korzysta z kaset. Wiem, ze dziś mało kto pamięta o VHS, ale w mej pamięci ta technologia zawsze będzie stała trochę na piedestale bowiem mam z nią związanych tyle wspaniałych wspomnień … I choć naprawdę dość brzydko się zestarzała i została posłana na śmietnik historii, to jednak warto o niej przypomnieć.

Co niniejszym czynię :)
 

inne

Komentarze

0 nowych
kuba3351   8 #1 16.06.2016 18:32

Całe szczęście urodziłem się w 1995 i we wczesnym dzieciństwie miałem okazję oglądać sobie bajki z VHS, w domu był magnetowid i mnóstwo kaset :D

Na moich oczach dokonała się rewolucja, pamiętam jak dostałem pierwszą w życiu płytę VCD gdzie każdy twierdził że jest to płyta DVD :D

PAMPKIN   10 #2 16.06.2016 19:40

Mam jeszcze jedną nierozpakowaną (zafoliowaną) kasetę Sony.

  #3 16.06.2016 19:47

Jako człowiek z rocznika '81 pamiętam kasety video. Nigdy nie miałem ich wiele (kilka sztuk), ale już na przykład u kuzyna była niezła kolekcja zakupiona na giełdzie :) Zresztą moja mama też wciąż ma ich chyba trochę, choć nie wiem czy posiada jeszcze odtwarzacz.
A kody ShowView były, pamiętam, kiedyś drukowane np. w Tele Tygodniu.

pocolog   11 #4 16.06.2016 19:49

Brawo! Świetny wpis. Przyjemnie się czytało i wspominało.

AlbatrosZippa   10 #5 16.06.2016 19:49

Przegrywanie z 1 VHS na drugie VHS to pamiętam. I jeszcze pamiętam LP do 6 godzin SP chyba połowę krócej. Raz na rok biorę magnetowid z piwnicy i mam kasetę, na którą nagrywam coś podłączając ją pod dekoder

GioWDS   13 #6 16.06.2016 19:56

E tam, niby cyfrowe fajne itd... Do dzisiaj mam telewizor ze scart-em tylko po to by podłączyć VHS-a ;)
---
do redakcji: przypadkowo zgłosiłem post kolegi kuba3351 - przydałoby się jakieś potwierdzenie czy coś.
--
@Pangrys nie grys, ale masz błęda: systytut

En_der   9 #7 16.06.2016 20:04

Dobry wpis - przypomniał mi moje pierwsze spotkanie z ... chyba można to nazwać kulturą video ;) Pierwszy raz chyba w 1983 - oglądałem klipy zespołów rockowych i kreskówki Disneya. W 1986 z kolegami składaliśmy się po kilka dych i od syna jednego milicjanta, który prowadził taki domowy biznes - wypożyczaliśmy magnetowid. W zależności kto miał wolną chatę, tam organizowane były całonocne seanse filmowe - Już o tym zapomniałem, a tu proszę taki wpis :)

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #8 16.06.2016 20:04

@GioWDS: Dzięki, parę literówek jakoś pominąłem :)

@En_der: Takie były czasy i warto by młodsi od nas wiedzieli ile nas kosztowało obejrzenie dobrego filmu. Kiedyś wszystko bardziej się ceniło ...

Autor edytował komentarz w dniu: 16.06.2016 20:06
Butcher696   6 #9 16.06.2016 22:25

Ah te czasy - do dziś mam dla wielu starszych sprzętów telewizor i monitor CRT - kaset czystych mam wiele jeszcze z dawnych lat nawet w foli. Mam 2 magnetowidy jeden stary dosc a 2 mniej z początkiem DVD bo ma i vhs i dvd w sobie .

Kiedyś to było inaczej jakoś tak fajniej

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #10 16.06.2016 23:23

JA z kolei pamiętam z tamtych czasów, że jako młodzik (ile ja mogłem z 13-14 lat biegałem do takiego jednego baru w każdą niedzielę, gdzie można było wymieniać się do woli kasetami.

Pamiętam tez że we Wrocku na giełdzie elektronicznej kasety VHS były rozdzielane na "reklamówki" i "firmówki". Nie różniły się one niczym poza napisem Made in...(tu były różne nazwy krajów). Na "firmówkach" ten napis był a na "reklamówkach" napisu nie było.

A co do sprzętu to sam posiadam jeszcze 30-40 kaset i oczywiście sprawny magnetowid JVC.

  #11 16.06.2016 23:31

Mam takie Sanyo z ok. 1983 (?), jeden z pierwszych magnetowidów z konwencjonalną "szczeliną" oraz płynnym mechanizmem podawania, czego późniejsze nie miały. Pancerne, nie do zajechania, do dzisiaj pracuje. Niezbędna jest tylko standardowa konserwacja szmatką do kurzu. Dwa lata temu wyłączyłem z prądu, bo nie był potrzebny drugi zegarek, niedawno zgrywałem kasety, podłączyłem, działa. I porównać z DVDkami, które psują się od stania.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #12 16.06.2016 23:50

Jak miałem 5-6 lat, to Wujek nauczył mnie jak nagrywać na kasetę odcinki serialu "13 Posterunek" :P

I tak, kiedy on miał zmianę podczas której nie mógł obejrzeć odcinka, ja jako dobry siostrzeniec - dzielnie nagrywałem go na odtwarzaczu Phillipsa :) Na dzień dzisiejszy sentymentalnie trzymam jedną lub dwie kasety VHS :)

KyRol   17 #13 16.06.2016 23:59

@Pangrys: Oj, to czego nie było w kinach i to co po nocach ludzie nagrywali, to nie ma związku z MTV;) Argument co do zakupu magnetowidu na bajki dla dzieci był jedynie przykrywką. Przynajmniej ja mam takie wnioski po analizie biblioteczki kaset ojców moich kumpli;)

Autor edytował komentarz w dniu: 17.06.2016 00:22
  #14 17.06.2016 00:11

Ja do teraz mam kasety z Dragon Ballem z RTL7 :)

pocolog   11 #15 17.06.2016 00:33

@KyRol: Kolega też podobne historie mi opowiadał o niemieckiej kinematografii :D

  #16 17.06.2016 01:10

@Elaks (niezalogowany): No ba, ten francuski lektor, opening i Satan Petit-Cour. Sam mam kilka takich kaset, przy czym GT nadawali już w wersji japońskiej + lektor. Po stokroć lepiej ściągnąć niźli katować się kasetą [;
Są pewnie nawet jakieś senowne polskie tłumaczenia (Grupa Mirai), niemniej engsub + jp audio ftw

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #17 17.06.2016 05:52

@KyRol: Fakt, kasety z filmami XXX były niemal w każdym domu :)

csrpl   10 #18 17.06.2016 08:06

Gdzieś jeszcze mam magnetowid Sharpa, tyle lat i dalej działa, bez żadnej awarii.

Autor edytował komentarz w dniu: 17.06.2016 08:06
  #19 17.06.2016 08:11

@GBM: "dzielnie nagrywałem go na odtwarzaczu Phillipsa"

A nie na magnetowidzie? Bo gwoli ścisłości były również i odtwarzacze które nie miały możliwości zapisu.

  #20 17.06.2016 08:19

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk.
Komentując akceptujesz Regulamin publikowania komentarzy.

Anonimito   5 #21 17.06.2016 08:19

A ja nadal korzystam z VHS :) Czemu? Są wydawnictwa muzyczne, które nigdy nie ukazały się na DVD, m.in. Kate Bush „The Single File” i „The Whole Story”, Tori Amos „Live from NY”.

Oczywiście nie siedzę i nie oglądam codziennie, ale na wyjątkowe okazje, gdy jest klimat i mam ochotę zajrzeć na te wydawnictwa, to odpalam Soniacza ;)

Na upartego można oczywiście znaleźć to zgrane w sieci, ale nie ma to jak puścić samemu w jakości źródłowej, a nie pokompresowany średnio zrzucony plik ;)

bachus   19 #22 17.06.2016 08:34

Fajnie się czytało, kawał historii - szczególnie, że w domu było kilkaset kaset (dziwnie to brzmi...), bo ojciec nagrywał wszystko jak leci
@Pangrys: nie, żebył się czepiał: "Jeśli już jesteśmy przy kopiowaniu filmów, to należy wspomnieć o bardzo ważnej wadzie VHS wynikającej z zastosowania taśmy magnetycznej. Kopia nagrania zawsze była nieco gorsza niż oryginał" - wynikało to raczej z faktu, że to zapis analogowy a nie cyfrowy.

bystryy   9 #23 17.06.2016 09:00

@pangrys: "I z biegiem czasu muszę przyznać, że robiły to dużo bardziej profesjonalnie niż dziś to robią w dużych, komercyjnych stacjach TV"

Zgadza się, nadal "amatorskie" tłumaczenia lepiej oddają sens filmu niż tłumaczenia "oficjalne". Wystarczy obejrzeć Pup Fiction ;)

Co do samych kaset, nadal mam kilka archiwalnie, ale magnetowidu już nie posiadam.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #24 17.06.2016 09:23

@Anonim (niezalogowany): Magnetowid mogłeś zaprogramować by nagrywał o określonej porze. Potem pojawiły się odtwarzacze VHS i odtwarzacze VHS z nagrywaniem. Taki odtwarzacz uruchamiał nagrywanie tylko jak ręcznie nacisnąłeś na Record :) Najczęściej takim spotykanym egzemplarzem był sprzęt marki ONKYO ...

Ostatni Mohikanin   25 #25 17.06.2016 09:38

"Mistrz z 36 komnaty", "Szalona akcja", "Wejście smoka"...
Wywołałeś lawinę wspomnień, Pangrys :)

  #26 17.06.2016 09:52

Śmieszne jest to, że ja dopiero w 2015 pozbyłem się swojego magnetowidu. Ale ostatnie jego użycie szacuję na rok ~2010. Czyli w czasie wejścia w erę smartfonów.

Potrzebne kasety można dygitalizować do dzisiaj, aby nie stracić budzącej łezkę w oku treści sentymentalnego filmu.

Kriss_De_Valnor   10 #27 17.06.2016 09:59

Nadal pamiętam niemieckie pornole które oglądaliśmy na VHS u kumpla na wagarach :)

Ohhh Hans, ohhh jahhh, das ist guuut :)

macminik   15 #28 17.06.2016 10:07

Było dokładnie tak jak piszesz. Mój pierwszy film z video to "Rambo" w niewielkiej salce Domu Kultury im. Janusza Korczaka w Krakowie. Bilet kosztował jakieś śmieszne pieniądze i stać było nawet mnie - ucznia 7 klasy Szkoły Podstawowej. Niestety "Rambo" nie oglądnąłem do końca, bo musiałem wracać do domu.
Kolega z klasy czasem organizował takie seanse w piątki (bo wówczas jego rodzice pracowali na drugą zmianę), więc mogliśmy oglądać nawet do 19-tej. Z tego okresu pamiętam film, który zrobił na mnie ogromne wrażenie - "Polowanie na Indyki". Parę lat temu udało mi się go pobrać z sieci i chciałem oglądnąć to cudo z dawnych lat. Niestety, nie dało się. Poziom filmu pod względem fabuły i wykonania to dno i kilometr mułu.
Później własny magnetowid firmy Funai. Stoi i działa u moich rodziców do dziś, choc ma już... no ze 20 lat jak nic. No ale kto by na nim coś oglądał.
I jeszcze rewolucja kamerowa, jak nad Wisłą zaczęły pojawiać się pierwsze kamery na VHS i standardy pochodne. To właśnie na takiej kamerze z kolegą nakręciliśmy nasz własny, blisko 40 minutowy filmik bardzo zbliżony klimatem do "Lalamido" i skeczy Monty Pythona. Filmik wraz z napisami, planszami i wszystkim składany na magnetowidzie Panasonic, który miał tą cechę, że mógł podczas nagrywania nakładać napisy i rozmaite efekty (rozmycie obrazu, jakieś błyskawice i inne duperele).
I to wrażenie, gdy przynosisz do domu film pożyczony od kolegi o który prosił cię twój ojciec. Wsadzasz do magnetowidu, naciskasz PLAY a tam jakaś Helga.... Ja, ja, ja. ja.... itd.

__Tux__   12 #29 17.06.2016 10:08

@Pangrys: Kurde facet, ja tu pracować miałem, a Ty musiałeś coś na bloga wrzucić...

@PAMPKIN: Nie ruszaj opakowania. Za jakieś 50 lat dostaniesz za tak dobrze zachowaną kasetę spore pieniądze :-) .

GBM MODERATOR BLOGA  19 #30 17.06.2016 10:12

@Anonim (niezalogowany): tak, magnetowidzie :) Przejęzyczenie :P

t0m3k_   8 #31 17.06.2016 10:25

Ja jako rocznik 90 mam szczęście pamiętać VHS, Commodore 'wdzwanianie' się do internetu po telefonie który montowałem z ojcem... "musisz kliknąć w tą ikonkę z E". Jak kumpel miał karę i nie mógł wyjść "na pole" to się przez domofon gadało... :D

Autor edytował komentarz w dniu: 17.06.2016 10:26
edmun   12 #32 17.06.2016 11:20

Podejrzewam, że na upartego wciąż znalazłbym z 2-3 filmy VHS w domu, choć raczej większość taśm to śluby, wakacje czy apele szkolne :)
Kontynuując wątek - pamięta ktoś pierwsze filmy na płytach CD-R? Nagrywarki 2x bez ochrony bufora zapisu? Czas nagrywania z symulacją to czasami wychodziło pół dnia? :D

darek719   37 #33 17.06.2016 12:30

@edmun: Ja mam ich z 50... szkoda że niektóre już porysowane i obraz słaby jakościowo... :/

  #34 17.06.2016 14:10

hehe, pamietam jak w latach 80, schylek PRL.. chodzilismy na seanse Rambo, Comando itd. na swietlice do Wojska !! hehe to bylo dobre. Komunistyczne wojsko oglada jak Rambo rozwala sowietow !! mega przezycia, dzisiaj zupelnie niewyobrazalne.

WODZU   16 #35 17.06.2016 14:11

Ech te wspomnienia :D

Rok mniej więcej 1990 i moja rozmowa z kolegą w podstawówce (dla młodszych - wówczas podstawówka liczyła 8 klas i od razu szło się po niej do szkoły średniej ;)

Kolega: Mam na kasecie "Rambo 4"
Ja: Jak to, przecież nie ma takiego filmu.
Kolega: Jest, tata mi załatwił.
Ja: To pożycz.
Kolega: Nie mogę bo mi się REC wcisnęło...

Kolega do końca podstawówki pozostał mitomanem :D

@Pangrys: Na końcu tego niewątpliwie ciekawego wpisu zabrakło mi tego ;)
https://www.youtube.com/watch?v=6iXX25S2iP4

"Takie filmy jak Top Gun, Airwolf czy cała seria Żelazny Orzeł na zawsze zmieniały całe rzesze młodych Polaków, którzy namiętnie sklejali modele plastikowe z Pruszkowa i marzyli o innym życiu."

Dzisiaj Polacy (i nie tylko) zostali nakarmieni megapikselami, rdzeniami, gigabajtami i już o niczym nie marzą, tylko bezrefleksyjnie poddają się otaczającej ich rzeczywistości.

Autor edytował komentarz w dniu: 17.06.2016 15:05
Przemo78   6 #36 17.06.2016 14:21

Swego czasu był system ShowView czy jakoś tak, gdzie nagrywało się film po kodzie z teletygodnia.

Ja swoje kasety kupowałem na placu Wolności we Wrocku. Były stoiska z kasetami i tymi filmami, które się zamawiało - Akademia Policyjna, Kevin sam w domu czy Nic nie widziałem nic nie słyszałem.

Wypożyczalnie karały za nieprzewinięte kasety. Beverly Hills miała spore powierzchnie, potem VHS wypierane było przez DVD, aż w końcu z dnia na dzień sieć padła.

Do dziś mam 2 magnetowidy - Thomsona i Panasonica.

Pierwszym filmem jaki oglądałem był Rambo II u kolegi, a drugim - tata kolegi nie zamknął szafki, a tam były filmy ... no nastolatkowie byli mega zadowoleni :-)

Kriss_De_Valnor   10 #37 17.06.2016 14:32

Katastrofa to była wtedy jak magnetowid wciągnął taśmę kasety VHS z pornolem i trzeba było to naprawić przed powrotem taty z pracy haha

Autor edytował komentarz w dniu: 17.06.2016 14:32
KyRol   17 #38 17.06.2016 16:59

@WODZU: Może Rambo 4 był czymś na wzór Mortal Kombat 33 z Pegazusa. Znaczy Rambo to i był, tylko okoliczności się zmieniły na akcję z jaką Hildą co tak bardzo ja, ja uwielbiała wykrzykiwać;)

dawidsab   8 #39 17.06.2016 18:40

U mnie w domu wpierw był jedynie odtwarzacz VHS.
Więc jak chciałem nagrać sobie jakąś bajkę - musiałem iść z kasetą do sąsiadów. Magnetowid zagościł w moim domu w 1998 roku, gdy miałem 10 lat. Dostałem go na Gwiazdkę, a był to „Sony SLV-E480”.
Jednak rok temu gdy zeżarł mi kasetę z nagraniem I Komunii pozbyłem się go.

  #40 17.06.2016 18:51

Szanowny Panie! Ciekawy artykuł, ale ten powszechnie powtarzany błąd o nowej technologi !!! Technologia to sposób produkcji, dla odbiorcy niewidoczna, klient kupuje nowy wyrób, nową konstrukcję inaczej mówiąc nowoczesny produkt lub techniczną nowość. Zmieniony krój spodni to też nowa technologia? Nie, to nowy fason, wzór, a nie nowa technologia.

  #41 17.06.2016 19:01

Mam nadal kolekcję kaset i sprzęt do ich odtwarzania z sentymentu oraz z szacunku do inżynierii tamtych czasów. Ile trzeba wyrafinowania elektornicznego i elektromechanicznego aby zapisać pełnopasmowy sygnał analogowy video (280p lub 324p ale bez kompresji) na taśmie magnetycznej. Dzięki bębnowi z wirujacymi głowicami uzyskuje się prędkość taśmy względem głowicy rzędu kilkuset METRÓW NA SEKUNDĘ. Wysokiej jakości zapis audio dokonuje się także wirującą głowicą NA WCZEŚNIEJSZYM ZAPISIE VIDEO i istnieje możliwość rozdzielenia sygnału przy odtwarzaniu. Wszystko trzeba zsynchronizować a swoistą wisienką na torcie może być system dynamic drum gdzie następuje zmiana kąta nachylenia całego bębna dzięki czemu uzyskuje się niezakłócony obraz przy przewijaniu na podglądzie. A najlepsze w tym jest to że tak wyrafinowane urządzenie (aby zobaczyć jego komplikacje wystarczy rozebrać nawet najprostszy odtwarzacz) potrafiło działać bezawaryjnie dziesiątki lat intensywnej exploatacji.

  #42 17.06.2016 19:01

Posiadam magnetowid S-VHS Panasonic NV-HS 1000 kiedyś sprzęt dla rzemieślników weselnych co na Amidze robili napisy pod kasety. Mam także magnetowid D-VHS poczytajcie sobie co to za cudo jest :)

PAMPKIN   10 #43 17.06.2016 19:23

@__Tux__: Ostatnio zauważyłem taką prawidłowość.

PAMPKIN   10 #44 17.06.2016 19:26

@dawidsab: Mam sprawny do dziś Sony SLV-E580.

foreste   14 #45 17.06.2016 21:10

Magnetowid to fajne pudełko , pamiętam jako 6 latek powoli tacie magnetowid psulem :) bajkami np transformersy czy kultowy film z Arnoldem Schwarzeneggerem Terminator 2 czy ,Wejście smoka z Bruce Lee czy kickboxer z Claud Va Dame , zajechałem głowice na śmierć w Sanyo .

Radek68   17 #46 17.06.2016 21:59

Ja do dziś mam magnetowid (czterogłowicowy :-D) i do tego dość sporo kaset w piwnicy. Co raczej oczywiste — nie używam go, ale mam. :)
@Pangrys: dużo błędów we wpisie jeszcze zostało, no ale przecież liczy się treść, nie forma. ;)

__Tux__   12 #47 17.06.2016 22:36

@PAMPKIN: Muzeum itp., fajna sprawa. Ja osobiście miałem okazję czytać książkę A. Chętnika WYDRUKOWANĄ w 1924. roku. Tak, dotykałem tak starej książki. Muzeum w Ostrołęce pozwoliło mi obejrzeć jeden z niewielu egzemplarzy: pożółkły, pachnący starością. Do tego świadomość, że o Kurpiach wiemy tak mało, sprawiło, że czułem się jak mag czytający księgę czarów.
Dziś fajnie jest trzymać w piwnicy np. butelkę porteru bałtyckiego. 10 zł za butelkę dobrego porteru to za 5 lat może być 60 zł. Dużo tańsze hobby, niż dobre wino :-) .

  #48 17.06.2016 23:00

Fajny wpis i że ci się chciało. Dla starszych.Pamiętam jak dwa lata zbieralem walutę, by kupić w Pewexie ten wymarzony JVC i dopiąłem swego.Nagły przeskok domowej techniki i... ostatnie ogniwo- czarno biały telewizor.Ale kruciutko,bo kolor zawitał dzięki magnetowidowi.Niebawem satelita,gdzie wszystkiego było 16 kanałów. A na czele MTV i Discovery anglo niekodowany ,nie ten szrot polskojęzyczny.W tych wspomnieniach troszkę przesadzileś.Nasza komuna jaka była, ale miała dużo tolerancji dla amerykańskich wielkich dzieł. Można te Perełki zobaczyć było w naszych kinach i ,,słusznej,, dwukanalowej telewizji..biorąc inne kraje jak Czechy,Węgry lub NRD.Miałem kontakty w latach-80tych z wieloma przygranicznym czeskimi zaolziakami i pamiętam jak chwalili polskie radio i telewizję. Soboty,to oni przełączania się na nasze nadajniki.Ja tylko na ich hokej.Wracając do tematu.Szybko opamietały się wytwórnie amerykańskie na coś,co zwie się dzisiaj piractwem. Pewnie pamiętasz, jakie wielke halo było z Macrovision.Polskie lizustwo wobec Amerykancom zaczęło sie od tego.Wszystkie nasze ,,legalne,,kopie miały tego szkodnika.Jego wredność była podwójna.Niemożność kopiowania,co zresztą łatwo było go usunąć (sam zrobiłem sobie filtry z starego telewizora), ale drugie było gorsze.Ten analogowy algorytm zakłócający pogarszał jakość samego oryginału.I tak nauczeni hały,chwalili my,że tak musi być i mamy coś własnego- lektora! Żałosne Za Odrą zrobiono bojkot wszystkich amerykańskich filmów. Nie było internetu,ACTA,a Niemcy pokazali palec do góry Amerykanom i wygrali.Choć powinni być im wdzięczni, że Ruskie nie odważyli się ich zaglodzić.

  #49 17.06.2016 23:52

Ja mam jeszcze w szafie sprawny magnetowid samsunga z 1995r.Czasami przegrywam kolegom filmy rodzinne z kaset VHS na płyty DVD.

grapeli23   5 #50 17.06.2016 23:54

Ówczeszny repertuar kinowy był zbyt wysoki jak na potrzeby przeciętnych odbiorców. Był zdominowane przez filmy klasy A - artystyczne, arcydzieła, ambitne. Brakowało w nim nowości. Istniały DKF-y, festiwale, przeglądy. Słynne zdjęcie z ujęciem kinowej zapowiedzi "Czasu Apokalipsy (1979)" z grudnia 1981 w kinie Moskwa też to obrazuje.

Ludzie potrzebowali innej rozrywki bardziej do nich przemawiającej. W telewizji lat 80, dobre były jedynie westerny. W początkowym okresie urządzali takie seanse 48h na których OGLĄ?AŁÓ się, nie ważne co (głównie C)- dawaj następny. Najmocniejsi łykali wszystko, mimo że nie wypili grama alkoholu, głowa im pękała ze zmęczenia i wrażeń, ale mieli co opowiadać.

Autor edytował komentarz w dniu: 18.06.2016 00:08
  #51 18.06.2016 00:47

Ja mam jeszcze w pełni sprawny Panasonic VHS VCR Model PV-1530. Ktoś się orientuje czy to był low/mid/high end sprzęt w tamtych czasach ?

Konrii   1 #52 18.06.2016 00:47

miło powspominac stare dobre czasy i kasety videooooo

  #53 18.06.2016 01:30

Oprócz tego że miało się w domu magnetowid to krokiem milowym był pilot do tego magnetowidu. W czasach gdzie kolorowy Neptun miał 4 kanały i trzeba było podchodzić żeby zmienić kanał lub nawet kręcić kółeczkiem i dostrajać go do innej częstotliwości jak się miało z kablówki 5 programów, pojawienie się pilota było ogromnym skokiem technologicznym. 99 kanałów i pilot. I życie stało się prostsze. :)
Zaraz potem na liście ułatwień było OSD na ekranie TV i przycisk EJECT na pilocie (zanim podeszło się do magnetowidu, można było zainicjować wyjmowanie kasety, co w czasach nauki przypominało dzisiejsze zamknięcie laptopa kiedy słychać, że rodzice wracają z pracy ;-) )
Wtedy też pierwszy raz poczułem coś co później ubrano w słowa - KTO MA PILOTA TEN RZĄDZI ;-D

shango   4 #54 18.06.2016 07:08

Stare dobre czasy VHS. Posiadam kilka różnych modeli w tym Panasonic NV-HS1000 który ma możliwość nagrywania w S-VHS i system TBC (korekcja kontroli czasu) którym czasami przegrywam znajomym kasety na format cyfrowy. Generalnie VHS wygrał wojnę formatów w latach 80-tych ale był to najgorszy jakościowo system z wieloma wadami. Przegrał wtedy bardzo dobry system beta czy Video 2000 grze można nagrać 16 godzin filmu z lepszą jakością i nie potrzeba było używać trackingu. Potem ulepszyli VHS na S-VHS gdzie jest większa rozdzielczość ale mało ludzi go posiadało wtedy i nie był u nas zbyt popularny. Największym osiągnięciem było stworzenie D-VHS ( jak się wywierciło dwie dziurki to zwykłą kasetę VHS nagrywa) , system potrzebował dobrej klasy nośników metalowych/chromowych. Ma to cudo oprócz obsługi VHS/S-VHS tryb cyfrowy gdzie w najgorszej jakości można nagrać 23 godziny filmu z jakością DVD ( kaseta 4 godzinna) a w najlepszej FullHD. U nas nieznany ze względu na cenę takiego sprzętu i powstał kiedy już zaczynało DVD królować. Popularny głównie w USA i Japonii. Mam taki JVC niestety nie do końca sprawny. Amigowcy wykorzystywali VHS do backupu programów za pomocą VBS a audiofile jak posiadali magnetowid HiFi ( najlepiej S-VHS) to zamiast na kasetę magnetofonową przegrywali muzykę na VHS bez straty jakości.

dawidsab   8 #55 18.06.2016 07:12

@PAMPKIN: I tak ostatnimi czasy nie używałem go, bo mam stacjonarną nagrywarkę DVD.
Chociaż teraz to bez znaczenia, gdyż mam cyfrową kablówkę (moduł CAM wpięty do TV), a z tego co się dowiedziałem, cyfrowej TV ze względu na specjalne kodowanie nie da się nagrać na DVD.
Można tylko nagrać w systemie PVR na zewnętrzny dysk twardy podłączany do TV - do gniazda USB.

shango   4 #56 18.06.2016 07:14

@__Tux__: Z nośnika nic nie będzie już ale jako ciekawostka, choć naprodukowali tego tak dużo, że może nie mieć żadnej wartości. Ja mam kilka dyskietek 8" nówki nieśmigane (brak sprawnego napędu), te mogą się przydać bo USA i ich system rakietowy z lat 70-tych korzysta z takich.

PAMPKIN   10 #57 18.06.2016 09:10

@dawidsab: W 2013 r. z mojego domu znikły wszystkie odbiorniki TV, a było ich 4. Od tego czasu mam więcej wolnego czasu i nic mi nie brakuje. A magnetowid sprawny, bo niedawno coś digitalizowałem i obraz w kompie był.

grapeli23   5 #58 18.06.2016 12:35

VHS kojarzy mi się ze szmirą. W początkowym okresie sam sprzęt był wyłącznie dobrej jakości, bo nie istniały tanie podróbki, te zaczeły się pokazywać później - przywożone z Berlina Zachodniego, czy innych miejsc. Częstym zestawieniem był Rubin i Panasonic. Marnej jakości kopie, słaby lektor, tłumaczenie i do tego jeszcze gorsza zawartość główna. Sytuacja nie zmieniła się znacznie wraz z upowszechnieniem się wypożyczalni, legalną dystrybucją. Na półkach królowała tania sensacja, kiepskie komedie, słabe horrory. Bardziej wytrawny widz nie miał czego tam szukać.

W 88 roku nad naszym niebem pojawiła się Astra. Z MTV, Eurosportem, Screensport, FilmNet, Sky Movies, News, RTL. Wkrótce dołączyła Astra 1B, 1C, HotBird. Oferta filmowa się poszerzyła o Canal+ i dziesiątki innych kanałów.

Autor edytował komentarz w dniu: 18.06.2016 13:53
daras28-82   8 #59 18.06.2016 14:31

"Jak nas historia uczy, to pewnie niestety nie pierwszy i na pewno nie ostatni przypadek, gdy rozwiązanie gorsze lecz tańsze wypiera to lepsze..."

MiniDisk Sony, lepszy trwalszy i odporniejszy od CD a przy tym bardziej kompaktowy.

grapeli23   5 #60 18.06.2016 15:31

Betamax vs VHS Format
https://www.youtube.com/watch?v=ddYZITaxlTQ

Lepszość jednego formatu nad drugim wcale nie jest tak oczywista i jednoznaczna do stwierdzenia że o to wygrał gorszy nad lepszym.

daras28-82   8 #61 18.06.2016 20:38

Jak byłem mały (mniej niż 10 lat) u wujka na wsi (dom pośród kompletnie niczego, wkoło sady i lasy) obejrzałem którąś część "żywych trupów" z dorosłymi na wideo.
Całą noc czuwałem w razie jakby mieli zombiacy przyleźć...
Po tamtej akcji żaden horror już nie zrobił na mnie wrażenia.
Tata co jakiś czas "Crittersów" przynosił z wypożyczalni, zawsze nową część, "Gremliny" czy wspomnianego "Żelaznego orła"...

  #62 19.06.2016 07:29

ja tam magnetowida nigdy nie miałem ale za to comodoraka 64 dostałem, może i filmów na nim nie obejrzałem ale pograć mogłem, choć w głębi duszy trochę zawsze zazdrościłem rówieśnikom, że mogą sobie oglądać rambo, predatora i inne hiciory a ja nawet nie wiem o czym gadają, chyba, że udało mi się zobaczyć u znajomego
Co najlepsze jakoś zostało mi to zaszczepione i nie mam w domu żadnego telewizora, dvd, smarttv, kablówek itp. same maszyny podpięte do monitora i oczywiście necior ;)

dawidsab   8 #63 19.06.2016 07:53

@PAMPKIN: To zupełnie inaczej niż u mnie.
U mnie bez TV nie ma życia.
A kasety digitalizowałem bez użycia kompa.
Po prostu... Magnetowid był połączony ze stacjonarną nagrywarką DVD za pomocą kabla "EuroScart".
W magnetowidzie wciskałem "PLAY", w nagrywarce "REC" - i hajda! Nagrywało się.

daras28-82   8 #64 19.06.2016 17:53

@dawidsab: Ja z kolei mam fajny TV, masę programów ale używam tylko aby obejrzeć jakiś film zdarty z sieci a i to rzadko bo zazwyczaj siedzę przy kompie.
Telewizję żona i córka oglądają czasami.
Ja sam z siebie już nie pamiętam kiedy uruchomiłem TV.

Bander zwierz   7 #65 20.06.2016 13:32

W moim liceum, w laboratorium języka francuskiego, stał magnetowid w standardzie VCR (tak, tak, było takie coś, powstało na początku lat 70), z kompletem kaset. Główny problem polegał na tym, że mieliśmy wyłącznie lektorki, które średnio pojmowały (prawdę mówiąc, tylko jedna się na tym znała) obsługę tego sprzętu, dlatego był używany dość rzadko.
Budził jednak powszechne zainteresowanie.

Autor edytował komentarz w dniu: 20.06.2016 13:32
Bulo82   6 #66 04.07.2016 12:40

pamiętam jak się kiedyś za gówniarza oglądało VHSy. i wtedy każdy uważał, że to była dobra jakość. Nie trzeba było 4K :-)
mieliśmy jakiś tam wypasiony model magnetowidu Panasonic. Pozwalal na jakies tam opcje montażu, edycji. A komputerki wtedy o edycji filmu mogły tylko pomarzyć ;-)

Axles   16 #67 05.07.2016 11:30

Świetny, ale to świetny wpis wiele wspomnień przywrócił i o dziwo wszystkie wymienieni aktorzy, tytuły znam mimo, że kilka lat chyba jestem młodszy :)
Zdecydowanie masz mój głos.
Tak całkiem przypadkiem oglądałem też ostatnio o VHS na Youtube z serii "Gimby nie znajo": https://www.youtube.com/watch?v=rZl7UIrXBfU

  #68 04.12.2016 14:34

@En_der: En_der: Czyli jednak bywali i przydatni w innych branżach, niż tylko: służbowej, ochronnej i prawnej, panowie milicjanci;) A co do kaset VHS, to sam jeszcze do dzisiaj sobie obejrzeć jakiegoś klasyka filmowego, jak "Rambo", czy inne i jeszcze za pomocą aplikacji: USB2.0 Video Grabber with Snap Shot made in LogiLink za 87,90 zł (z przesyłką - 106,00 zł) grać ten materiał na komputer, z obróbką video i nagrać na płyty DVD;)

Artur_Lublin   1 #69 04.12.2016 15:03

@En_der: Czyli jednak bywali przydatni także i w innych branżach, niż tylko w tej: służbowej, ochronnej, i prawnej, panowie milicjanci;) A co do kaset VHS, to sam jeszcze do dzisiaj lubię sobie obejrzeć jakiegoś klasyka filmowego, jak np.: "Rambo", "Żelazne Anioły", czy inne i jeszcze za pomocą aplikacji: USB2.0 Video Grabber with Snap Shot made in LogiLink za 87,90 zł (z przesyłką - 106,00 zł) zgrać ten materiał na komputer, z obróbką video i nagrać na płyty DVD;)

Autor edytował komentarz w dniu: 04.12.2016 15:05