r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest Midnight Club: Los Angeles

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Przedstawiciele Rockstar wcale nie żartowali, kiedy wciskając mi pada do rąk na pokazie powiedzieli, że długo nie zapomnę Midnight Club: Los Angeles. W słuchawkach rozległ się głos prowadzącego, który lekko szkockim akcentem obwieścił, iż naszą przygodę z trybem wieloosobowym gry zaczniemy od sprawdzenia, co na ulicach Miasta Aniołów potrafi zrobić Mazda RX-8. Trochę później przesiedliśmy się na o wiele potężniejszego Dodge’a Chargera, by na sam koniec oniemieć z zachwytu rozpędzając do setki w 3,9 sekundy smukłe Lamborghini Gallardo Spyder. Trochę w grę z początku nie wierzyłem, a to był błąd. Godzina minęła równie szybko, jak 6-litrowy Dodge zużywa paliwo.

Twórcy od razu przyznali się, że nie odwzorowali rzeczywistości z precyzją godną holenderskich mistrzów płótna. Podobno ulice Los Angeles nie stanowiłyby najlepszego miejsca do rozpędzania się do ogromnych prędkości, więc tu i ówdzie coś dodano, zmieniono – za to rezultat jest zdumiewający. Otwarta mapa gry naprawdę oferuje wiele możliwości rozegrania przeróżnych rodzajów wyścigów, czy uwielbiamy akurat rozpędzać się do łamania rekordów szybkości, czy też błyskawiczne wchodzenie na ręcznym w ciasne zakręty gdzieś na obrzeżach metropolii. Co ciekawe, jeśli przyjrzycie się trochę bliżej, być może rozpoznacie chociażby budynek 20th Century Fox, który w pierwszej części Szklanej pułapki grał główną rolę opanowanego przez terrorystów Nakatomi Plaza.

Wsiadając na kierownice superszybkiego Lamborghini mieliśmy kilka minut na zapoznanie się ze sterowaniem, które jest tak wygodne, jak to tylko możliwe. Każdy z samochodów ma oczywiście inne przyspieszenie, trochę odmiennie trzyma się powierzchni oraz wchodzi w zakręty. Nie można powiedzieć, żeby twórcy celowali w jak najbardziej realistyczne odwzorowanie modelu jazdy, nie jest to jednak przecież seria gier totalnie zręcznościowych, więc trochę realizmu na ulicach Los Angeles uświadczymy. Tak, nie czuje się tutaj, iż poszczególne pojazdy różnią się między sobą tylko osiągami i karoserią. Wspomniane Gallardo Spyder cudownie sprawuje się na długiej prostej, ale wchodzenie na ręcznym w zakręt dziewięćdziesięciostopniowy wymaga już pewnej wprawy – co widać zresztą było po pojazdach graczy, które wypadały z trasy przy prawie każdym takim manewrze.

r   e   k   l   a   m   a

Po zrobieniu kilku pokazowych bączków prowadzący zaproponował nam wspólny wyścig, na co wszyscy zgodziliśmy się z przyjemnością. Tu zaczęła się dopiero prawdziwa gra, gdyż nawet standardowa walka uliczna dopiero nabiera rumieńców podczas współzawodnictwa z samymi autorami. Stłuczek wśród testujących nie było końca, a zaprawieni w bojach pracownicy Rockstara zręcznie pokonywali kolejne zakręty, omijając co rusz wpadających na siebie dziennikarzy. Po kilku minutach jednak i my zrozumieliśmy, jak tu wszystko funkcjonuje, co przełożyło się na wyjątkowo zaciekłe pojedynki. Szybkość, z jaką działa gra jest naprawdę niesamowita. Nie widać przy tym żadnych przestojów, płynność ruchu przy ogromnych prędkościach po prostu wbija w fotel. Napędzający również i GTA IV silnik RAGE sprawuje się tutaj po prostu wzorowo.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.