r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Pociągi też mają oczy i uszy, a na prawną regulację monitoringu jeszcze poczekamy (aktualizacja)

Strona główna AktualnościINTERNET

Wśród internautów tematem zapalnym jest monitorowanie naszej aktywności w Sieci przez liczne firmy reklamowe i służby bezpieczeństwa, ale wiele osób po odejściu od komputera już nie zastanawia się nad tym, czy jest obserwowana. A jest – na ulicy, w parku, na osiedlu… nawet w podróży. Polskie dworce i pociągi są naszpikowane kamerami, a część z nich rejestruje również dźwięk.

Kilka miesięcy temu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych konsultowało założenia nowej ustawy, regulującej działanie systemów monitoringu. W założeniach pojawił się bardzo istotny zapis, który miałby chronić obywateli przed zbyt wścibskimi kamerami – zakaz rejestracji dźwięku. Pomysł ten spotkał się z gorącym sprzeciwem Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, które powołało się na dotychczasowe praktyki na kolei. W sytuacji całkowitego zamaskowania potencjalnych przestępców, zapis wizyjny jest praktycznie bezużyteczny, a dołączony zapis głosu mógłby stanowić dowód w sprawie – przekonywał resort, co przyciągnęło uwagę Fundacji Panoptykon.

Fundacja skierowała do PKP SA, PKP Intercity SA, Przewozów Regionalnych sp. z o.o. i PKP PLK SA wnioski o udostępnienie informacji publicznej: lokalizacji kamer, wykorzystanie możliwości rejestracji dźwięku, sposobów informowania obywateli o monitoringu, czasie przechowywania nagrań, ich zabezpieczeniu i zasadach dostępu. Pytania dotyczyły dworców w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie i Gdańsku oraz w pociągach. Wiemy więc, że kamery działają na peronach, w windach i przejściach, oraz w prawie 50 wagonach, w tym na korytarzach wagonów sypialnych i w wagonach bezprzedziałowych. PKP IC przyznało się do tego, że kamery instalowane przy wejściach do elektrycznych zespołów trakcyjnych ED74 rejestrują również dźwięk. Nagrania są przechowywane od 24 godzin do kilkudziesięciu dni, bywają również oglądane na bieżąco. Przez kogo? Tego firma nie zdradza.

r   e   k   l   a   m   a

Panoptykon nie uzyskał odpowiedzi na wiele istotnych pytań dotyczących tego, jak działa i co może kolejowy monitoring. Od PKP SA dowiedział się, że te informacje nie są informacją publiczną, gdyż monitoring nie służy dobru publicznemu i nie ma zapewnić bezpieczeństwa. Cel monitoringu wizyjnego ukierunkowany jest na interes gospodarczy Spółki, a nie zapewnienie porządku czy bezpieczeństwa publicznego. Chodzi jedynie o zwiększenie dyscypliny i wydajności pracy oraz usprawnienie procesów zarządzania – tłumaczyła spółka. Dlatego też dziś udała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego ze skargą na cztery spółki.

Powyższe argumenty to oczywiście woda na młyn Fundacji Panoptykon, która od lat stara się przekonać społeczeństwo, że monitoring to nic dobrego. Kiedy jednak przychodzi do instalacji kolejnych kamer, jak mantrę słychać tylko jedno słowo: „bezpieczeństwo”. Żaden merytoryczny argument nie ma siły przebicia. Dopiero kiedy ktoś zażąda informacji o kamerach, nagle może się okazać, że historie o bezpieczeństwie można włożyć między bajki, bo w gruncie rzeczy chodzi o partykularne interesy – pisze Fundacja. Pozew sądowy zbiegł się w czasie z publikacją czterech filmów kontrpropagandowych, pokazujących drugie oblicze bezpieczeństwa, wolności i nowoczesności. Oto ostatni z nich, w którym Fundacja promuje sieć Tor:

Problem kamer dotyczy nie tylko pociągów i niestety nie zanosi się na rychłe zmiany. W kolejnym projekcie ustawy wciąż widoczna jest dysproporcja między zasadami prowadzenia monitoringu w otwartej przestrzeni, na przykład na ulicy, i w przestrzeni zamkniętej, jak galerie handlowe. W przestrzeni otwartej i dostępnej dla nieograniczonego kręgu osób monitoring miałyby stosować tylko podmioty publiczne, instalacja kamer ma być tematem konsultacji publicznych, a podmiot prowadzący będzie zobowiązany do przedstawiania oceny skuteczności kamer. Każda kamera ma być wyraźnie oznakowana. Kontrolę nad nimi ma sprawować GIODO, ale MSW nie planuje przyznania mu dodatkowych środków na ten cel.

W przestrzeniach zamkniętych, jak prywatne centra handlowe, ogrodzone parki czy osiedla mieszkalne jedynym obowiązkiem podmiotu prowadzonego monitoring ma być instalacja stosownej tablicy informacyjnej. Panoptykon obawia się, że aby uniknąć dodatkowych zobowiązań, zarządcy różnych terenów będą je otaczać płotami bądź będą wprowadzać fikcyjne regulaminy, na mocy których przestrzeni tych nie da się uznać za ogólnodostępne.

Alarmujący jest brak zapisu o zakazie upubliczniania nagrań z kamer, będących częścią monitoringu. Obecnie bez problemu możemy znaleźć w Sieci ich fragmenty, pokazujące choćby jak ktoś nieumiejętnie parkuje pod blokiem, często zapisy z monitoringu trafiają w ręce mediów. Projekt zakłada także, że policja i podobne służby będą miały wgląd do nagrań, będą mogły sporządzić kopie i podłączyć się do cudzego systemu i oglądanie monitoringu na żywo. MSW zamierza zbierać statystyki dotyczące udostępniania zapisów, ale nie zakłada kontroli dostępu. Widać jeszcze sporo miejsc, w których należy regulację dopracować.

Na domiar złego ustawa regulująca monitoring powstaje bardzo wolno, mimo zapewnień MSW, że jest to zagadnienie priorytetowe. Od zakończenia pierwszych konsultacji do publikacji drugiej propozycji minęło 6 miesięcy, a do końca kadencji Parlamentu zostało niewiele ponad rok.

Czy to powód żeby nie jeździć pociągiem i pod żadnym pozorem się nie odzywać? Niewiele to pomoże, bo o monitoringu w wielu miejscach nie jesteśmy informowani, a jakoś żyć trzeba. Część z tych problemów z pewnością zniknie po przyjęciu przygotowywanej właśnie ustawy, a na razie możemy tylko się rozglądać i… nie dać się zwariować mimo obecności kamer.

Problem monitoringu jest tematem debaty nie tylko w Polsce, dlatego też na koniec proponujemy lekturę filmu Alexandra Lehrmana. Krótka animacja bazuje na pozytywnej kampanii Du bist Deutschland, ale nawiązuje do wszechobecnej u naszych zachodnich sąsiadów podejrzliwości, która zaowocowała przyjęciem praw pozwalających na monitoring zapobiegawczy – w końcu każdy może być terrorystą.


Aktualizacja 21.08.2014, 08:30:

Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę Fundacji na przewoźników kolejowych. Sędzia Iwona Dąbrowska uznała, że pytania Fundacji (na przykład: Czy na terenie danego dworca są zainstalowane kamery z funkcją nagrywania dźwięku?) nie dotyczyły konkretnej sprawy i były zbyt abstrakcyjne. Zdaniem Sądu Administracyjnego Fundacja winna była pytać o to, ile spółki wydają na instalację kamer, a nie ile kamer montują i gdzie.

Przynajmniej jedno sąd powiedział wyraźnie – PKP SA jest zobowiązane do udostępniania informacji publicznej. Fundacja Panoptykon będzie składać skargę kasacyjną.


Aktualizacja 21.08.2014, 12:30:

Rzeczniczka PKP IC przekonuje, że przewoźnik nie podsłuchuje, a kamery mają zadbać o nasze bezpieczeństwo:

W nawiązaniu do doniesień medialnych dot. monitoringu w pociągach, PKP Intercity informuje, że nie rejestruje dźwięku, choć urządzenia zainstalowane w składach ED 74 mają taką funkcjonalność. Urządzenia mogą monitorować korytarze oraz wejścia do wagonów/pociągów. Materiał może służyć wyłącznie pracy policji lub innych służb.

Nagrania przechowywane od 24 godzin do 7 dni. Celem pilotażowej instalacji kamer w pociągach jest poprawa bezpieczeństwa pasażerów. Z cyklicznie prowadzonych badań satysfakcji wynika, że bezpieczeństwo stanowi istotny czynnik wpływający na komfort podróży. Monitoring w środkach transportu publicznego to rozwiązanie stosowane przez przewoźników na całym świecie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.