r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Polski internauta 2016: młody, mobilny, społecznościowy – i tak bardzo nie płacący za treści

Strona główna AktualnościINTERNET

Kto miał zostać internautą, ten już został, linia podziału między użytkowników Sieci, a tych, którzy są całkowicie wykluczeni cyfrowo, została zakreślona na dobre. Takie są wyniki raportu CBOS – z Internetu (przynajmniej raz w tygodniu) korzysta obecnie niespełna dwie trzecie mieszkańców naszego kraju, a wzrost liczby internautów jest z roku na rok coraz mniejszy.

Cyberprzestrzeń to nie jest kraj dla starych ludzi

Nisko rosnące owoce łatwo zerwać, więc w pierwszych latach powszechności Internetu odsetek użytkowników Sieci w Polsce rósł naprawdę szybko. Dziesięć lat temu byliśmy wśród 31-procentowej mniejszości społeczeństwa, ale już w 2010 roku odsetek internautów w naszym kraju przekroczył 50%. Hamowanie przyszło w ostatnich latach. Od 2011 do 2015 r. wskaźnik ten wzrósł z 56% do 64%. W 2015 roku przybył tylko 1 punkt procentowy: w ostatnim badaniu odpowiedź twierdzącą na pytanie „czy korzysta pan(i) z Internetu (stron internetowych, poczty e-mail, komunikatora internetowego itp.) przynajmniej raz w tygodniu” udzielilo 65% respondentów.

Oczywiście będzie zmieniało się to wraz ze zmieniającą się strukturą pokoleniową. Wśród najmłodszych, ale dorosłych już ankietowanych (18-24 lata) odsetek internautów wyniósł niemal 100%. Nieco starsze pokolenia wypadają tu gorzej: 25-34 lata to 94%, 35-44 – 83%. Gwałtowne spadki widzimy wśród starszych: w grupie 45-54 lat internautów jest 64%, 55-64 lat – 43%, zaś w grupie 65 i więcej – zaledwie 26%.

r   e   k   l   a   m   a

Coraz więcej mieszkańców Polski korzysta za to z mobilnego dostępu do Sieci. W 2010 roku dostęp do Sieci przez telefonię komórkową (zarówno w smartfonie, jak i np. przez modem 3G w laptopie – pytanie nie rozróżnia) miało 45% internautów. Dzisiaj z Sieci praktycznie w każdym miejscu korzysta już 86% ankietowanych przez CBOS użytkowników Internetu.

Zastosowania tego Internetu nie są jakoś szczególnie zaskakujące. Ot przede wszystkim social media (głównie Facebook) – 67%, e-bankowość – 66% i komunikatory lub czaty – 56%. 51% czyta w Sieci prasę, a 46% ogląda treści wideo.

Już 81% internautów przynajmniej raz kupiło coś online, zaś 45% przyznało, że robi takie zakupy regularnie. Zawartość koszyka zakupowego jednak trochę zaskakuje: oprócz spodziewanej elektroniki, kosmetyków czy książek, są tu buty oraz ubrania, a więc towary zapewne charakteryzujące się sporym poziomem zwrotów.

Dla Polaka to co w Internecie jest za darmo

Na pewno za to polscy internauci nie płacą za treści. Jedynie 8% zadeklarowało, że coś takiego zrobiło. 28% za to przyznało się do „pobierania z sieci za darmo programów i treści multimedialnych”. Ciekawie to wygląda w świetle innego raportu, przygotowanego tym razem przez IAB Polska. W nim twierdzi się, że 20% polskich internautów w zeszłym roku zapłaciło za dostęp do treści. Podobno to wysoki odsetek, porównywalny ze Szwecją.

Wydawcy mogliby być więc zachwyceni, gdyby nie jeden feler. Tych pieniędzy jest bardzo mało, około 50 zł rocznie – to jedna z najniższych kwot w Europie. Dla porównania, greccy internauci płacą równowartość 140 zł, a w Wielkiej Brytanii równowartość aż 460 zł. Jednocześnie polscy internauci należą do ścisłej czołówki w blokowaniu reklam, robić to nawet 7 mln z nich. W sytuacji, gdy wydatki na reklamę w Sieci w zeszłym roku wyniosły 3,13 mld złotych.

Doprowadzić to miałoby do sytuacji, w której dostęp do treści w Sieci miałby stać się powszechnie płatny. Ile by to miało kosztować? Piotr Prajsnar z firmy Cloud Technologies, która próbuje sprzedawać reklamodawcom mechanizmy Big Data i emitowania reklam w technologii WebSockets, twierdzi, że rocznie byłoby to 128 zł. Kwotę tę wziął z podzielenia wartości polskiego rynku reklamy w Sieci przez liczbę osób korzystających z serwisów internetowych.

Oczywiście to bardzo naiwne założenie, a może po prostu deklaracja będąca tylko elementem strategii sprzedażowej rzekomo niemożliwego do zablokowania systemu emisji reklam. O rozwijanym przez Cloud Technologies UnBlocku już na naszych łamach pisaliśmy, wspominając że nowoczesne blokery reklam łatwo sobie z tym radzą – i raczej nie sądzimy, by firma pana Prajsnera zdołała zmienić działanie w przeglądarkach dobrze znanego standardu tak, by blokowanie reklam przestało być możliwe.

Tak więc blokowania reklam zablokować się nie da – a co z płatnością za treści? To również zabójcze podejście, ponieważ jeśli internauci gotowi są za jakiekolwiek treści płacić, to tylko za te unikatowe, specjalistyczne. Wyobrażacie sobie Pudelka czy Kozaczka wprowadzających paywalle? Na ich miejsce czyhają dziesiątki popularnych blogów lajfstajlowych, których autorzy tylko marzą, by przejąć część ruchu najpopularniejszych sieciowych tabloidów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.