r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Popcorn Time: reaktywacja. Piractwa filmów powstrzymać się już nie da

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Debiut aplikacji Popcorn Time, będącej po prostu ładnym i prostym w obsłudze opakowaniem dla strumieniowego klienta torrentowego peerflix, łączącym go z dodatkowymi usługami internetowymi (np. serwisami z napisami) wywołał ambiwalentne reakcje w Sieci. Z jednej strony miliony internautów z całej planety rzuciły się na stronę projektu, by pobrać instalator aplikacji pozwalającej im w wygodny sposób oglądać spiracone filmy z torrentów, z drugiej popularne portale, pisząc o tym fenomenie, nie oszczędzały sobie nagłówków w rodzaju to przerażające, jak łatwo. Kilka dni później podekscytowane media pisały jednak już, że Hollywood wygrało autorzy Popcorn Time zrezygnowali z dalszych prac, uzasadniając swoją decyzję powodami osobistymi.

Uzasadnienie wyglądało na równie naciągane, co tłumaczenia, że Popcorn Time jest aplikacją legalną (sprawdziliśmy to. Czterokrotnie). Najwyraźniej ciągłe kwestionowanie legalności aplikacji okazało się być ponad nerwy oryginalnych deweloperów projektu. Jak jednak zakończyć interesujący ludzi opensource'owy projekt? Usunięcie instalatora ze strony niczego nie dało, skoro instalator natychmiast pojawił się w serwisach P2P. Usunięcie strony projektu na nikim nie zrobiło wrażenia – Popcorn Time nie potrzebował jej do działania. Usunięcie kodu źródłowego z GitHuba też nic nie dało. Błyskawicznie pojawiły się forki projektu. Już po dwóch dniach piracka społeczność reaktywowała więc Popcorn Time, a projekt zaczął się rozwijać szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, otrzymując setki zmian dziennie.

Za odrodzeniem Popcorn Time stoi torrentowy serwis YTS/YIFY, którego programista jduncanator twierdzi, że jest w stanie jeszcze lepiej pokierować rozwojem aplikacji, gdyż w praktyce jest ona po prostu jeszcze jednym interfejsem do torrentowej witryny. Takie projekty mają być zgodne z polityką YTS, służyć do uświadamiania użytkowników w kwestiach związanych z prawami autorskimi, a jeśli przy tym wzbudzą nieco kontrowersji, to tym lepiej. Oficjalnie jednak YTS podkreśla, że Popcorn Time należy do społeczności, a nie żadnej pojedynczej osoby czy grupy osób.

r   e   k   l   a   m   a

Najświeższe dostępne kompilacje Popcorn Time, dostępne dla Windows, OS-a X, oraz 32- i 64-bitowego Linuksa znaleźć można na GitHubie. Przygotowana pod okiem jduncanatora wersja beta 0.2.7 dodaje obsługę dodatkowych metadanych z serwisu trakt.tv, pobierając z niego okładki, tła, opisy i informacje o długości filmu. Organizacje antypirackie, które już zdążyły triumfalnie ogłosić koniec aplikacji, jeszcze nie skomentowały jej powrotu, odbywającego się w zgodzie ze słynną tezą Johna Gilmore'a o ograniczaniu dostępu do informacji w Internecie: Sieć rozpoznaje cenzurę jako uszkodzenie i obchodzi je.

Na tle tej historii o pirackim narzędziu wyłania się inna opowieść, która w dużym stopniu tłumaczy, dlaczego podejście społeczności internetowej do kwestii korzystania z filmów w Sieci tak bardzo odbiega od tego, które propagowane są w mediach głównego nurtu. Rok temu Rob Thomas, reżyser nagradzanego serialu Weronika Mars, oraz Kristen Bell, odtwórczyni głównej w nim roli, po tym jak został on zdjęty z ramówki, zdecydowali się zebrać pieniądze na nakręcenie pełnometrażowego filmu w uniwersum serialu. Wykorzystując w tym celu serwis Kickstarter, w ciągu pierwszych dziesięciu godzin zbiórki zrealizowali swój cel – dwa miliony dolarów. Pieniądze napływały jednak dalej, społeczność zgromadziła w ten sposób ponad 5,7 mln dolarów. Przekonani pieniędzmi decydenci wytwórni Warner Bros rozpoczęli zdjęcia w czerwcu 2013, a film trafił do kin w USA 14 marca br.

Wydawałoby się, że to wielki sukces idei społecznościowego fundowania filmów. Niestety jednak Warner Bros nie do końca rozumiało, o co w takim modelu chodzi. Sponsorom na Kickstarterze obiecywano, że jeśli dadzą 35 dolarów lub więcej, to w ciągu kilku dni od kinowego debiutu, otrzymają cyfrową wersję filmu, wolną od zabezpieczeń DRM. W zamian dostali od Warner Bros kupon do usługi UltraViolet, pozwalającej jedynie na strumieniowanie zabezpieczonego DRM wideo, i to z ograniczeniami geograficznymi – nie działa ona w wielu krajach Europy. Gdy rozległy się głosy niezadowolenia, Warner Bros uprzejmie zgodziło się zwrócić narzekającym na niedostępność cyfrowej kopii sponsorom wpłacone przez nich pieniądze.

Tymczasem Weronika Mars szybko trafiła do sieci BitTorrenta. Na jednym z bardziej popularnych trackerów rozsiewa ją kilkanaście tysięcy osób. Ilu z nich obejrzało film za pomocą Popcorn Time?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.