r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Serwis streamingowy Tidal z nową aplikacją. Czy ma szansę zawojować pulpity?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

O nowym graczu na rynku muzycznych usług streamingowych było głośno od momentu pojawienia się o nim pierwszych wzmianek. Tidal, zapewne dzięki stojącemu za nim Jayowi Z, budzi sporo emocji między innymi z powodu nietypowego modelu biznesowego. Pojawiła się już wersja beta pulpitowej aplikacji usługi, która może poważnie zachwiać dominacją dotychczasowych liderów.

Tidal znacząco wyróżnia się na tle konkurencji, czyli przede wszystkim Spotify, Deezera i WiMP-a. Te serwisy skupiają się raczej popularyzowaniu darmowej legalnej muzyki oczywiście zachęcając jednocześnie do zakładania kont premium. Tidal opiera się na zupełnie innym pomyśle – dostępny jest miesięczny okres bezpłatny, jednak po jego upływie korzystanie z usługi staje się niemożliwe. Takie praktyki można porównać do Apple Music, którego premierę zapowiedziano wczoraj. Można się zatem spodziewać, że to właśnie te dwa serwisy będą ze sobą konkurować w segmencie rynku strimingów, który roboczo można nazwać premium (choć odnosi się to jak dotąd tylko do kwoty abonamentu, a nie funkcjonalności). Stanie się to zapewne w nadchodzących miesiącach szczególnie widoczne na rynku amerykańskim.

Tidal oferuje dwa rodzaje kont – prmeium za 19,99 zł i HiFi za 39,99 zł. Tylko w drugim wariancie użytkownik ma dostęp do bezstratnej kompresji plików. Liczba utworów dostępnych w bibliotece to jak dotąd 30 mln utworów i 75 tysięcy klipów. Odtwarzacz dostępny jest w wersji przeglądarkowej, a także jako aplikacja na systemy mobilne Android i iOS oraz, w wersji beta, na Windowsa i OS X.

r   e   k   l   a   m   a

Program nie różni się szczególnie od swoich analogów oferowanych przez Spotify czy Deezera. Zaktualizowany interfejs opiera się na sprawdzonym rozwiązaniu. Po lewej stronie znajduje się menu, z którego można wybrać konkretne gatunki muzyki, wcześniej zapisane listy odtwarzania czy zapoznać się z propozycjami. Całość utrzymana jest w ciemnoszarej kolorystyce, która bardzo przypomina tę znaną ze Spotify. Szkoda, że mimo ciągłego podkreślanie rzekomego nowatorstwa Tidala nie zdecydowano się na coś rzeczywiście innowacyjnego.

40 złotych miesięcznie za możliwość korzystanie z największej zalety tej usługi w postaci strumieniowania plików FLAC wydaje się wygórowaną ceną. Nowych użytkowników może zniechęcić także brak możliwości dłuższego korzystania z darmowego dostępu do biblioteki. Mimo to Tidal może zdobyć dużą popularność. Jay Z nie ukrywa, że możliwe będzie w przyszłości udostępnianie muzyki danych wykonawców z prawem wyłączności przysługującym właśnie Tidalowi.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.