r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Tęsknisz za Picasą? Nowe Zdjęcia Google właśnie zastąpiły ją z nawiązką

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Wczoraj informowaliśmy, że spore nowości trafią lada moment do Zdjęć Google. Mimo że prezentowały się one dość atrakcyjnie, to jednak kolejne suwaki i filtry to z pewnością nie jest coś, co może powalać w 2016 roku. Podobnie jak zapewnienia o tym, że w automatyzację edycji zaangażowana została sztuczna inteligencja, głębokie uczenie i inne techniki, które spotykamy w najbardziej prozaicznych sytuacjach.

Dziś, kiedy nowa wersja Zdjęć Google jest już ogólnodostępna, trzeba przyznać, że aktualizacja jest rzeczywiście godna uwagi, zaś dodatkowe możliwości edycji oddają w ręce użytkownika spore możliwości, pozostając jednocześnie czytelne i łatwe w obsłudze nawet dla mniej doświadczonych użytkowników. Jeżeli zatem ktoś jeszcze tęskni za popularną niegdyś Picasą, to z czystym sumieniem można mu polecić Zdjęcia Google. Zwłaszcza, że nowy edytor trafił także do wersji przeglądarkowej.

Można nawet powiedzieć, że Zdjęcia Google mają nad Picasą pewną przewagę, wynikającą przede wszystkim z faktu, że edycji dokonuje się przecież na urządzeniu mobilnym. Całkowicie nowy panel edycji został ograniczony do trzech podstawowych kategorii: jasność, kolor i kontrast. Dwa pierwsze mogą zostać rozwinięte, dzięki czemu zyskujemy dostęp do pełni potencjału nowych Zdjęć Google.

Menu koloru, oprócz takich oczywistych suwaków, jak regulacja nasycenia czy temperatury kolorów, posiada dodatkowe możliwości, jak choćby parametr skóra, dzięki któremu można odpowiednio wyregulować odcień opalenizny. Równie ciekawie się prezentuje się parametr niebieski, dzięki któremu błękit stanie się intensywniejszy, co doskonale nadaje się do uczynienia zdjęć bardziej słonecznymi.

r   e   k   l   a   m   a

Google Zdjęcia nie stosują bowiem filtru o jednolitym natężeniu na całej fotografii – rozpoznają konkretne pola i plany, a dostrajanie każdego parametru uwydatnia właśnie żądany element, a nie całość zdjęcia. Rezultaty takie można osiągnąć oczywiście za pomocą każdego desktopowego programu do edycji zdjęć, ale mowa przecież o aplikacji mobilnej, w której cały proces dzieje się automatycznie, bądź za pomocą kilku przeciągnięć palca po suwakach.

Podobnie jak w przypadku pojedynczych parametrów, również filtry (czyli tak naprawdę odpowiednio konfiguracje wspomnianych suwaków) nie są one nakładane na całe obrazki w postaci dodatkowej warstwy, a uwydatniają jedynie konkretne elementy. Widoczny powyżej przykład pokazuje skrajne ustawienia jednego z nich. Jak widać efekt można niemal porównać do quasi-HDR. Rezultaty mogą być naprawdę ciekawe, a nowości w Zdjęciach Google odkrywają aplikację na nowo. Ze względu na bardzo prostą obsługę, docenią to przede wszystkim mniej zaawansowani użytkownicy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.