r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Uber może czuć się zagrożony? Google uruchomi usługę wspólnych przejazdów

Strona główna AktualnościINTERNET

Niedawno informowaliśmy o tym, że pierwsze autonomiczne samochody Ubera wożą już mieszkańców Pittsburgha. Usługa, która pierwotnie była jednym z pierwszych globalnych sukcesów ekonomii współdzielenia, ewoluuje zatem w kierunku, na którym może zabraknąć miejsca dla miliona kierowców. Być może to zachęciło do uruchomienia własne aplikacji transportowej… Google.

Google testuje już bowiem swoją nową usługę stworzoną w oparciu o przejętą w 2013 roku za 1,3 mld dolarów aplikację Waze. Umożliwia ona kierowcom wymianę informacji o utrudnieniach na drodze, a także – po połączeniu konta z Facebookiem – śledzenie trasy przejazdów znajomych oraz odnajdywanie najtańszych stacji benzynowych.

Wszystkie te funkcje pozwoliły Google na stworzenie usługi pilotażowo uruchomionej w San Francisco jedynie dla pracowników tej korporacji. Mogą oni już bowiem organizować wspólne przejazdy do pracy, co prowadzi do oszczędności pieniędzy, czasu i emisji spalin. Co ciekawe, aktualnie Google nie pobiera za przejazdy żadnych opłat, zaś koszty rozdzielane są pomiędzy pasażerów, a ich wysokość nie przewiduje także zysku dla kierowcy.

r   e   k   l   a   m   a

Jeszcze tej jesieni dostępność wspólnych przejazdów w Waze ma zostać rozszerzona na całe San Francisco. Google konkurować będzie tam nie tyle z Uberem, który z racji możliwości zlecenia kierowcy dowolnego celu podróży, różni się od założeń Waze’a, ale przede wszystkim z Lyftem.

Ta usługa, a konkretniej Lyft Line, stanowi bowiem dokładny odpowiednik propozycji Google. Dostać się do celu można się dzięki przejazdowi z kierowcą, który i tak się tam kierował, co można kojarzyć z miejskim odpowiednikiem popularnego w Polsce BlaBlaCar.

To właśnie z tego powodu, sygnowana przecież marką Google, usługa może odnieść sukces nie tylko w Kalifornii, ale także na całym świecie. Taki model nie będzie wzbudzał agresywnego sprzeciwu taksówkarzy, wątpliwości władz, czy wymagał dodatkowych regulacji. Przynajmniej do czasu, kiedy poszkodowana poczuje się kolejna duża grupa zawodowa.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.